Ocena brak

Poezja awangardowa - Poeta wstydzi się uczuć

Autor /Bronislaw444 Dodano /28.04.2011

Czy poeta nieufny wobec żywiołów natury, niechętny demonstracyjnej szczerości, wiel-biący logikę, składnię i inne postaci rygoru – nie skazuje sam  siebie na sztuczność? Czy niegrozi mu konflikt z odbiorcą złaknionym wzruszenia? Peiper zdawał sobie sprawę z wagi tychzagrożeń. Bezustannie czytał o tym w antyawangardowych pamfletach – przestawiających„Zwrotnicę” jako laboratorium pustych form, odbarwionych z uczuciowych treści. Jego od-powiedzią była koncepcja  p o e z j i  j a k o  w s t y d u  u c z u ć.

Oto początek wiersza „List”* (jego adresat to Bruno Jasieński, z którym w latach dwudziestych łączyła Peipera przyjaźń:

Ten dzień... gdybym dzisiaj wprawił weń zdanie,

otrzymał bym uśmiech w złocie.

Kraję to złoto na godziny i najgęstszą się tobie, brunonie;

Czy cytowany fragment świadczy o tym, iż dla Peipera „wstyd uczuć” to to samo co „brakuczuć”? A może w metaforach (obrazach) „Listu” znajdujesz uczucia ukryte, zamaskowane?Jeżeli tak, nazwij je.Jakich uczuć należało w poezji się „wstydzić”? Zarówno głębokich, stałych, obsesyjniepowracających, jak i powierzchownych, ulotnych. Dziecinnych i charakterystycznych dlawieku dojrzałego. Zaskakujących i rutynowych. Intymnych, bo są wstydliwe z natury.

Naiwnych, bo grożą banałem. Wszystkich? Tak, odpowiadał Peiper, wszystkich prócz zawodo-wych uczuć poety.,,Wstyd uczuć” był dla Peipera równoznaczny z unikaniem słów rejestrujących stany uczu-ciowe w sposób bezpośredni. „Wstydzić się” uczuć znaczyło  p r z e k a z y w a ć  j e  n i e  wp r o s t. Ukrywać wzruszenie w wierszu. Nie opisywać następstwa emocji, lecz sugerować,podpowiadać, maskować w obrazie – zagadce.Czyli: mówimy X, mamy na myśli Y. Co innego mówimy, co innego komunikujemy od-biorcy. To znany chwyt, nazywany  o m ó w i e n i e m  albo  p e r y f r a z ą. Peiper rozbu-dował teorię peryfrazy. Wskazywał na dwie jej odmiany: zewnętrzną i wewnętrzną (słowną iobrazowa).U k r y w a n i e  s ł ó w  n a z y w a ł  p s e u d o n i m o w a n i e m. W wierszu Footbal*mowa o locie ptaka, który okazuje się lotem piłki nad boiskiem. Słowo „ptak” to pseudonim„piłki”.

Pseudonim nadaje tekstowi charakter łamigłówki, zmusza do uważnego czytania,każde słowo może być tropem prowadzącym do wyjaśnienia zagadki. (Tu wskazówkę zawie-ra tytuł wiersza Footbal).Termin „pseudonim” był Peiperowi potrzebny do określenia różnicy dzielącej poezję odprozy. „Proza nazywa rzeczy po imieniu, poezja za pomocą rozmaitych połączeń słownychnadaje im pseudonimy”. Lecz poezja komunikuje także poglądy, uczucia, obrazy. Wedle Pe-ipera tych treści pojęciowo – uczuciowych nie wolno odsłaniać (a jeżeli, to ostrożnie): od-biorca musi się ich domyślić. D o  c z y t e l n i k a  p o w i n n y  d o c i e r a ć  e k w i w a l en t y, c z y l i  p o j ę c i a  o r a z  w z r u s z e n i a  z a m a s k o w a n e  w  o b r a z a c h  (su g e r o w a n e  p r z e z  o b r a z y).

Początek wiersza List, który tu cytowałem (proponując interpretację samodzielną) to jednaz prób praktycznej odpowiedzi na pytanie: jak przekazać w wierszu uczucie przyjaźni – nienazywając jej po imieniu. Jak wyznać – nie popadając w banał, że dzień, dla dziejów przyjaź-ni pamiętny i drogocenny, nadal budzi uczucie radości i piękna.Inne przykłady pseudonimów i ekwiwalentów.Zamiast powiedzieć prozą (jak publicysta, polityk), że węgiel Śląska da naszemu krajowidobrobyt, piękno i spełnienie marzeń tak cudownych, iż wydają się nieziszczalne, poeta mó-wi:

Będziemy węgiel tłumaczyć na złoto,

złoto na bajkę.

(Z Górnego Śląska)

„Złoto” to piękno, bogactwo; „bajka” – fantazja, nieziszczalność (która się ziści).Gdy we wspomnianym już tutaj Footbalu Peiper opisuje ptasi lot, który okazuje się lotempiłki „dzielnie kopniętej”, gromadzi obrazy zastępujące i wyrażające to, co czuje kibic spor-towy. (Dodajmy: kibic z lat dwudziestych, nagradzający brawami zawodnika za to, że wysokowykopnął piłkę; dzisiejsze stadiony bardziej sobie cenią inne fragmenty gry).  Footbal towiersz o zachwycie i rozkoszy. W przekładzie na prozę brzmiałby tak: „O, jak cudownie wy-gląda lot piłki! Cóż to za urzekający widok, gdy piłka wzlatuje w górę, zatrzymuje się chwilęna szczycie linii swego lotu, wreszcie spada!” Takich wzruszeń w poezji nie wolno (powiadaPeiper) nazywać. Trzeba je wzbudzić u czytelnika. Nazwane wprost byłyby „bezwstydne”.

W Footbalu autor unika skojarzeń sportowych. Przywołuje obrazy, które odnoszą się do innychdziedzin życia, do wzruszeń związanych z innymi namiętnościami. Jedne kojarzą się z rozko-szami łakomczucha. Lot ptaka (piłki) wydaje się „latającą spiżarnią słodyczy”, jest niby„smaczne światło”, kusi oczy jak „ zdanie z wiśni”. Inne obrazy apelują do wrażliwości męż-czyzny czułego na wdzięki niewieście.Opisywany lot rozpina „łuk szeroko wykreślony biodrem najpiękniejszej kobiety”, na mo-ment staje się światłem „latającym po zalotnej linii” (słowo „zalotna” kojarzy się z lotem izalotami).

Do góry