Ocena brak

Podmiot liryczny w roli konferansjera

Autor /Waldek9999 Dodano /28.04.2011

W przedstawieniu kabaretowym nie ma fabuły, jeżeli mimo to „składanka numerów” po-zostaje całością, dzieje się to za sprawą konferansjera. To on, gospodarz spektaklu, wodzirej,zapowiada kolejne występy, charakteryzuje wykonawców, sypie dowcipami... To pośrednikmiędzy sceną a widownią, nie będący ani do końca aktorem, ani widzem.

Jego słowa są dwukierunkowe, dwugłosowe, łączące sensy sprzeczne i emocje przeciwstawne. Gdy schlebiawidowni, nie ma pewności, czy jej nie obraża; gdy ją Izy, rodzi się podejrzenie, iż Izy ją naniby, a naprawdę zabiega o jej względy. Spoufala się z audytorium na czas trwania spektaklu,przy czym kabaretowa „huśtawka nastrojów” może go także ogarnąć – po infantylnej błaze-nadzie nagle spoważnieje, zacznie przemawiać językiem orędzia,  manifestu, by za chwilęzadziwić publiczność wyszukanym komplementem, itd., itp.Zachowania konferansjerskie – przeniesione do poezji – urozmaicają monolog liryczny,zbliżają go do żywej, nieskrępowanej rozmowy, którą prowadzi się w obrębie wiersza – mię-dzy fikcyjnymi postaciami lub za pośrednictwem wiersza – między podmiotem lirycznym aczytelnikiem.

Iluzja bezpośredniości jest osiągana za pośrednictwem zwrotów kolokwialnychw stylu konferansjerskiej „zaczepki”, która łączy flirt z prowokacją, pochlebstwo z reprymen-dą.Liryka stylizowana na monolog kabaretowego konferansjera próbowała zjednać odbiorcęna różne sposoby. Już to poprzez zaproszenie do wymiany zdań na tematy profesjonalne(Słonimski: „Powiedzmy szczerze, czy kto z was, panowie, / Wpakowałby do wiersza brzyd-kie słowo »perć«), już to poprzez iluzję wyznania jakiejś rzeczy intymnej i wyzwolonej zewstydu, czemu sprzyja nastrój kawiarnianego zbratania (Gałczyński: „i – wybaczcie mi pań-stwo – brzuch / tak się cudnie pod suknią rysował, / że zacząłem bić brawo i wrzeszczeć: –Niech żyje brzuch!”).

Konferansjerska szczerość zawsze jest grą, podobnie jak konferansjerska uprzejmość czy –odwrotnie – agresja.

Odbiorca musi być zainteresowany tym, co się do niego mówi, nie możemieć stuprocentowej pewności, czy się z niego kpi, czy się otwiera przed nim serce.Czytamy w programowym wierszu młodego Tuwima (z tomu Czyhanie na Boga, 1918)niebanalną odpowiedź na pytanie, czym jest poezja:Poezja – jest to, proszę panów, skok,Skok barbarzyńcy, który poczuł Boga!(Podkreślenie moje – E.B.)Inny autor, wyznawca innej poetyki, napisałby to samo krócej: „Poezja to jest skok barba-rzyńcy, który poczuł Boga”. Po co Tuwim powtarza słowo „skok”? Po co wtrąca kolokwialne„proszę panów”? Powtórzenie „skoku” ma sens recytacyjny, organizuje rytm, staje się jakbypokazem skoku między wersem a wersem, rzec by można – ponad „przepaścią” pauzy, między klauzulą a zgłoską inicjalną. To uwydatnia wagę tego słowa. Zmusza do zapamiętania.

Dzieje się tak, jak gdyby ktoś (konferansjer w kawiarni poetów) powiedział „skok” i nawszelki wypadek powtórzył, dla tych, którzy nie byli pewni, czy dobrze usłyszeli: „tak, dobrze usłyszeliście: skok!”. A „proszę panów”? Jest zwrotem grzecznościowym, ale – na modłę kabaretową – dwuznacznym, nie pozbawionym ironii. Owszem, poeta – konferansjer jestuprzejmy. Wszak mówi do publiczności, którą chce pozyskać. Lecz uprzejmość kabaretowabywa uprzejmością w cudzysłowie. Podtekst bowiem jest taki: panowie, czyż nie jesteścieludźmi dorosłymi? Czyż nie powinniście wiedzieć, czym jest poezja? Ale wy o tym nie maciepojęcia, ja wam to muszę wyjaśniać jak dziecku...

Podobne prace

Do góry