Ocena brak

Poczytaj Mi Mamo... Tato...!!!

Autor /maria32 Dodano /14.03.2011

Kontakty dziecka w wieku przedszkolnym z książką mają specyficzny charakter, gdyż mali czytelnicy zwykle nie umieją czytać lub stawiają dopiero pierwsze czytelnicze kroki. Pomiędzy dzieckiem a książką znajduje się więc pośrednik, ktoś, kto książkę wskaże, przeczyta lub opowie jej treść. Rola ta przypada zwykle rodzicom, dziadkom, rodzeństwu i oczywiście nauczycielom w przedszkolu. W domu czytaniu, zabawom z książką towarzyszy często atmosfera ciepła, intymności, bliskiego kontaktu z osobą dorosłą – z matką, ojcem lub rodzeństwem. Czytając dzieciom książki, znajdziemy czas na refleksje, na wczucie się w ich atmosferę, bo przekazanie utworu literackiego to nawiązanie kontaktu emocjonalnego z dzieckiem, śledzenie jego reakcji, wspólne odkrywanie sensu i piękna poezji czy prozy dziecięcej.

Od paru lat, w prasie, radiu i telewizji mówi się dużo o potrzebie i znaczeniu głośnego czytania dzieciom w różnym wieku. Inicjatorką tej akcji jest Irena Koźmińska, która sięgając do wzorców amerykańskich, zainteresowała tym problemem wiele środowisk. Oby takich akcji było jak najwięcej!

Jak już wcześniej wspomniałam, wiek przedszkolny jest najbardziej naturalnym czasem, w którym należy czytać dzieciom jak najwięcej. Dlaczego? Otóż:

  • przedszkolaki nie umieją jeszcze czytać bądź stawiają dopiero pierwsze kroki w czytaniu, a są intelektualnie przygotowane do odbioru literatury;

  • czytając, dorosły staje się pośrednikiem między dzieckiem a książką, bardzo ważnym przewodnikiem po bogatym świecie doznań;

  • czytaniu towarzyszy często atmosfera ciepła, intymności, co sprzyja nawiązaniu bliskich kontaktów;

  • te pierwsze doświadczenia najczęściej decydują o późniejszych zamiłowaniach czytelniczych;

  • czytając dzieciom, rozbudzamy ich wyobraźnie i aktywność intelektualną;

  • odwołujemy się do ich uczuć i wrażliwości.

Gdy ktoś pyta, czy rodzice czytali mi książki, ja odpowiadam, TAK. Pamiętam takie małe książeczki, na okładkach których widniał napis: „Poczytaj mi, Mamo!” Teraz zastanawiam się dlaczego nie „Tato”? Kiedyś ojcowie nie zajmowali się wychowywaniem dzieci, nie bawili się z nimi, nie czytali im książek. Teraz jest inaczej. Pamiętam, kiedy Mama mi czytała, ja zawsze miałam zamknięte oczy i wyobrażałam sobie to, o czym czytała. Widziałam maleńki domek pełen krasnoludków, malutkie miseczki, stołeczki i przepiękną Śnieżkę, jak żywą.

Te obrazy widzę często dzisiaj, jak siadam i czytam dzieciom w przedszkolu, jak czytam swoim dzieciom w domu. Wędrówka w wyobraźni to czas pełen lęku, niepokoju, wielkich niewiadomych, ale przecież tak blisko była mama, której głos czytający baśnie oddalał mnie od realnego świata, ale nie od niej.

Czy w tych szalonych czasach zdominowanych przez telewizję i gry komputerowe znajdujemy czas, aby czytać książki naszym pociechom? Okazuje się, że tak. Kiedy zapytałam dzieci z mojej grupy, czy rodzice czytają im książki, odpowiedziały chórem: TAK! Uwielbiają „Pinokia”, „Kota w butach”, „Kubusia Puchatka”. Niektórym dzieciom rodzice czytają nie tylko wieczorem ale też wtedy, kiedy mają tylko na to czas. Są dzieci w grupie, którym rodzice w ogóle nie czytają.

To od nas zależy, czy dzieci będą miały swoich ulubionych bohaterów, czy sięgną po ukochaną książkę po wielu latach oraz czy będą w stanie przeczytać szkolne lektury.

Czytajmy dzieciom, pielęgnujmy tę szczególne chwile, kiedy możemy odetchnąć od codziennych spraw i pośpiechu. Tak niewiele trzeba, aby wybrać się w daleką podróż, bez biletu, paszportu, ale nawet... na koniec świata. A dzieci wciąż kochają książki swoich rodziców.

Spośród naszych ulubionych książek szczególnie polecam:

i Czesława Janczarskiego,

  • baśnie J.H. Andersena,

  • baśnie braci Giimm.

 

Podobne prace

Do góry