Ocena brak

Początki uprawy

Autor /rockman Dodano /11.03.2011

Jesteśmy jeszcze mało obeznani z początkami uprawy i zakładania osiedli, pomimo wielu odkryć i badań, jakie w tym względzie poczyniono w ostatnich pięćdziesięciu latach. Wszystko, co dziś możemy powiedzieć z pewnym prawdopodobieństwem, jest: że gdzieś około 15000 i 12000 przed Chr., kiedy lud azylski znajdował się w południowej Hiszpanii, a resztki dawniejszych myśliwców cofały się na wschód i na północ, gdzieś w Afryce północnej lub w zachodniej Azji albo w tej wielkiej  śródziemnomorskiej dolinie, którą teraz pokrywają wody Morza Śródziemnego,  żył lud pracujący od wieków nad dwiema najbardziej żywotnymi sprawami: nad początkiem uprawy z oswajaniem zwierząt.

Oni również zaczęli wyrabiać narzędzia z kamienia gładzonego, które stanowiły znaczny postęp w stosunku do  łupanych narzędzi ich poprzedników. Oni odkryli tajemnicę splatania koszy, pierwsi robili niezdarne tkaniny z włókien roślinnych i zaczęli wyrabiać nieforemnie modelowane garnki. Weszli oni w nowy okres kultury ludzkiej, okres neolityczny, który się tak nazywa dla odróżnienia od paleolitycznego 11 — wcześniejszego okresu kamiennego Cro-Magnończyków, ludu Grimaldi, Azylijczyków itp.

Z wolna te ludy neolityczne rozproszyły się po cieplejszych częściach  świata; sztuki przez nich opanowane, rośliny i zwierzęta przez nich oswojone, drogą naśladownictwa i nabywania rozszerzały się jeszcze dalej. Około r. 10 000 przed Chr. większość ludzkości stała na poziomie neolitycznym. Człowiekowi nowoczesnemu zdaje się, że zaoranie roli, zasianie zboża, sprzęt, młócka — to rzeczy same przez się zrozumiałe, tak jak jest dlań komunałem, że świat jest okrągły. Cóż innego można robić? każdy gotów jest zapytać.- Jakim miałby być? Ale człowiekowi pierwotnemu sprzed dwudziestu tysięcy lat żaden system działania i myślenia, który nam wydaje się tak pewny i jasny, nie nasuwał się z tą samą prostotą. Szukał swej drogi po omacku wśród mnóstwa prób i nieporozumień, co krok wikłał się w fantastyczne i zbędne pomysły i w fałszywe interpretacje. Gdzieś w okolicach Morza Śródziemnego rosła dzika pszenica; człowiek nauczył się rozcierać, a potem mleć jej ziarna znacznie wcześniej niż siać. Zbierał, zanim posiał.

Jest rzeczą godną uwagi,  że wszędzie tam, gdzie siano i zbierano zboże, spotykamy  ślady ścisłego związku idei siewu z ideą krwawej ofiary, pierwotnie ofiary z człowieka. Badania odwiecznego sojuszu tych dwóch rzeczy są głęboko pociągające dla umysłów ciekawych; czytelnik może je znaleźć w monumentalnym dziele Frazera Złota gałąź. Ten sojusz, trzeba o tym pamiętać, zawiązał się w dziecinnym, marzeniowym, baśniotwórczym umyśle pierwotnym; niepodobna wyjaśnić tego za pomocą rozumowania.

Ale zdaje się,  że wszędzie w tym  świecie neolitycznym ze zbliżeniem się pory zasiewów składano ofiarę z człowieka. I nie była to ofiara z jakiegoś wyrzutka albo jakiej miernej osoby; zazwyczaj wybierano chłopca lub dziewczynę z dobrej rodziny, częściej; chłopca, i otaczano ich wszelkim szacunkiem, a nawet czcią boską aż do chwili zabicia. Ofiarowany był czymś w rodzaju boga-króla, i wszystkie szczegóły jego zabójstwa stały się rytuałem doglądanym przez starców posiadających odpowiednią wiedzę i uświęconym przez zwyczaj wieków. Pierwsi ludzie posiadający nader niejasne pojęcie o porach roku z wielką trudnością odgadywali odpowiedni moment do złożenia tej ofiary i rozpoczęcia zasiewów. Należy przypuszczać, że w tym wczesnym okresie rozwoju ludzkości nie istniało pojęcie roku. Pierwsza chronologia posługiwała się miesiącem księżycowym; istnieje przypuszczenie,  że lata biblijnych patriarchów są właśnie miesiącami, a kalendarz babiloński wykazuje wyraźne  ślady obliczenia pory zasiewów według roku złożonego z trzynastu miesięcy księżycowych.

Ten wpływ księżyca na kalendarz sięga aż do naszych czasów, albowiem Kościół chrześcijański nie obchodzi' Ukrzyżowania i Zmartwychwstania Chrystusa w dniach właściwej rocznicy, lecz daty te. zmieniają się corocznie stosownie do faz księżyca. Można wątpić,, czy pierwsi rolnicy zajmowali się obserwacją gwiazd. Bardziej prawdopodobne jgst,  że zwracali na nie uwagę wędrowni pasterze, którym gwiazdy wyznaczały drogę. Z chwilą jednak gdy określono pory- roku, znaczenie gwiazd dla rolnika stało się nader doniosłe. Któraś z najjaśniejszych gwiazd wskazywała czas składania ofiary w porze zasiewów; uczynić z niej mit i oddawać jej cześć boską było dla człowieka pierwotnego nieuniknioną konsekwencją. Łatwo sobie wyobrazić, ile znaczył w tym  świecie neolitycznym człowiek mający wiedzę i doświadczenie, człowiek, który znał się na ofiarach i gwiazdach.

Lęk przed nieczystością i splamieniem się oraz polecenia godne metody oczyszczania stanowiły drugie  źródło potęgi znających się na rzeczy mężczyzn i kobiet. Albowiem po wsze czasy obok czarowników były czarownice, jak obok kapłanów kapłanki. Pierwotnie kapłan nie był osobą duchowną, lecz raczej posiadaczem wiedzy stosowanej. Wiedza jego była przeważnie empiryczna i aż nazbyt często fałszywa; przed resztą ludzi ukrywał ją w zazdrosnej tajemnicy; to jednak nie zmienia faktu, że naczelną jego funkcją była wiedza, a naczelnym zadaniem praktyczne jej stosowanie.

Dwanaście lub piętnaście tysięcy lat temu we wszystkich ciepłych i dobrze nawodnionych częściach Starego Świata kwitły te neolityczne społeczności ze swymi kapłanami i kapłankami tworzącymi odrębną klasę związaną tradycją ze swymi polami uprawnymi, wsiami i małymi warownymi miastami. Z każdym wiekiem coraz  żywsza następowała wymiana idei między tymi społecznościami. Elliot Smith i Rivers 12 na oznaczenie kultury tych pierwszych ludów rolniczych użyli terminu: „Kultura heliolityczna”. „Heliolityczny” (Słońce i kamień) nie jest może najodpowiedniejszą nazwą, lecz dopóki uczeni nie wymyślą innej, musimy się nią posługiwać. Kultura heliolityczna, zrodzona gdzieś nad Morzem Śródziemnym i w zachodniej Azji, rozszerzała się w ciągu wieków na wschód, i przechodząc z wyspy na wyspę przez Ocean Spokojny mogła sięgnąć aż do Ameryki i połączyć się z bardziej prymitywnym trybem życia mongoloidalnych imigrantów, którzy przybyli z Północy.

Gdziekolwiek pojawiły się ludy ciemnoskóre z kulturą heliolityczną, wszędzie wnosiły pewną sumę ciekawych idei i praktyk. Niektóre są tak dziwaczne,  że wymagają objaśnienia przez specjalnego znawcę umysłu ludzkiego. Te ludy budowały piramidy i wielkie kurhany i układały wielkie koła z dużych kamieni, być może celem ułatwienia kapłanom ich astronomicznych obserwacji; mumifikowano albo wszystkich zmarłych, albo tylko niektórych; wprowadzano tatuowanie i obrzezanie; przestrzegano prastarego zwyczaju tzw.  couvade,  na mocy którego ojciec kładł się do  łóżka, gdy się dziecko rodziło. Talizmanem ich była powszechnie znana swastyka.

Kultura ta pozostawiła swe  ślady wzdłuż wybrzeży umiarkowanych i podzwrotnikowych, na olbrzymiej przestrzeni od Stonehenge i Hiszpanii poprzez cały świat aż do Meksyku i Peru. Nie znajdujemy ich natomiast w Afryce poniżej równika, w północno-środkowej Europie i w północnej Azji; żyły tam rasy, które rozwijały się odrębnie.

Podobne prace

Do góry