Ocena brak

PITAGOREJCZYCY

Autor /Mati123 Dodano /30.05.2011

Podczas gdy jeden szereg wczesnych greckich filozofów, od Talesa po Demokryta, żył i działał w Jonii, drugi występował w zachodnich jońskich koloniach, we Włoszech. Z tych „italskich" filozofów najwybitniejszą grupę stanowili pitagorejczycy. Koło połowy VI w. Pitagoras założył związek etyczno-religijny, który stał się ośrodkiem badań nauko­wych; odtąd przez kilka wieków pitagorejczycy byli pionierami badań, szczególnie matema­tycznych i przyrodniczych. Połączenie mistyki religijnej ze ścisłymi naukowymi badania­mi stanowiło odrębność związku. A orientacja, z jednej strony religijna, a z drugiej ma­tematyczna, dała też szczególne piętno filozofii pitagorejskiej.

PITAGORAS żył w VI w. p.n.e.; 570 r. jest podawany jako rok jego urodzenia, a 497 jako rok śmierci. Urodził się, podobnie jak i inni filozofowie VI wieku, we wschodnich jońskich koloniach, mianowicie na wyspie Samos. Ale w wieku lat około czterdziestu opuścił Jonie, która wszczynała wówczas walkę z Persami, i po licznych podróżach osiadł w koloniach zachodnich, w Wielkiej Grecji, gdzie znalazł pomyślniejsze warunki dla rozwoju życia umysłowego. Tam też roztoczył akcję reformatorską: jako jej narzędzie w mieście Krotonie założył związek znany pod nazwą pitagorejskiego; związek ten przetrwał swego twórcę i trudno dziś podzielić sprawiedliwie zasługi między założyciela związku a później­szych jego członków. Zwłaszcza że Pitagoras sam żadnych pism nie zostawił, a te, które w następnych stuleciach pod jego imieniem kursowały w Grecji, były apokryfami. Późniejsi pitagorejczycy chętnie własne pomysły przypisywali założycielowi związku, chcąc je poprzeć jego autorytetem i dać im, jak to było w Grecji zwyczajem, pozory odwiecznej mądrości. W ten sposób stworzyli fikcyjną postać Pitagorasa jako twórcy tego, co było dziełem szeregu pokoleń; i tak osnuli go legendą, że jej już w starożytności od prawdy nie umiano oddzielić. Już Arystoteles nie odróżniał poglądów mistrza od poglądów jego ucz­niów i mówił tylko ogólnie o „pitagorejczykach".

Sam Pitagoras dał zapewne początek religijnym, etycznym i politycznym ideom, gło­szonym przez pitagorejski związek. Mniej natomiast jest pewne, czy był także inicjatorem idei naukowych pitagoreizmu; w każdym razie nie stworzył całej nauki pitagorejskiej, która należy do późniejszej fazy w rozwoju kultury umysłowej i była dziełem wielu jedno­stek.

ZWIĄZEK PITAGOREJSKI, choć brał czynny udział w walkach partyjnych w Grecji, nie był zasadniczo związkiem politycznym, lecz etycznym; przyłączył się do politycznej

partii arystokratycznej w nadziei, że przez nią urzeczywistni swe surowe i konserwatywne hasła moralne. Były to hasła doryckie; i już w starożytności uświadamiano sobie różnicę między surowym, doryckim trybem myślenia i życia, jaki Pitagoras wprowadził w Wielkiej Grecji, a jońskim, jaki panował we wschodnich koloniach. Połączenie związku z kierun­kiem politycznym zdecydowało o jego losach, które cechowała nagłość powodzeń i upad­ków, właściwa organizacjom politycznym. Po r. 440 związek polityczny pitagorejczyków został rozbity.

Nie był to zresztą związek o celach czysto etycznych, lecz więcej jeszcze religijnych. Właściwym podłożem związku były wierzenia religijne, do których pitagorejczycy dostoso­wali swe przepisy etyczne. W Grecji, pod wpływem Wschodu i Tracji, zaczęły się wówczas tworzyć związki religijne, oparte na tajnych naukach i misteriach, czyli zabiegach zna­nych wtajemniczonym, a mających umożliwić duszom obcowanie z bóstwem. Misteria apollińskie odbywały się w Delfach, misteria poświęcone bogom podziemnym - w Eleuzis; śpiewak Orfeusz uchodził za tego, który wprowadził misteria, i pod jego wezwaniem istniał związek orfików. Celem misteriów było obcowanie z bóstwem: były to najczyściej religijne objawy, jakie znała Grecja. Pitagoras, wtajemniczony w misteria apollińskie i orfickie, stworzył związek religijny dla ich kultywowania; w związku wprowadził nie tylko pewien tryb nabożeństw, ale też i reguły życia, tak iż związek stał się związkiem etycznym; chcąc zaś zrealizować swe idee utworzył obóz polityczny. Nie znalazłszy ku temu odpowiednich warunków w Jonii, przeniósł swe poczynania do Wielkiej Grecji. Taka była geneza związku pitagorejskiego.

Związek ten jednakże zginąłby może w zapomnieniu, wraz z wieloma sektami greckimi, a w każdym razie nie wszedłby do dziejów filozofii, gdyby nie to, że jako jeden ze środków oczyszczenia duszy pielęgnował pracę naukową. Gdy inne sekty jako środek mistyczny do wyrwania duszy z ciała i połączenia jej z bóstwem stosowały muzykę i tańce oszała­miające, on kładł nacisk na życie ascetyczne i pracę badawczą. Przez to związek pitagorejski stał się ośrodkiem badań naukowych. W V w. dokonał się w związku rozłam: na „akuzmatyków" i „matematyków". Pierwsi chcieli pielęgnować w związku ducha orfickiego i przylgnęli do jego tradycji mistycznych i sakramentalnych; drudzy, nie po­rzucając związku ani wiary akuzmatyków, chcieli jednakże być przede wszystkim ludźmi nauki i na tym polu służyć związkowi. U pierwszych wzięły górę mistyczne tajemnice, u drugich - dążność do racjonalnych wyjaśnień. Ci przetworzyli związek religijny w szkołę naukową.

Z tego, co sam Pitagoras zaledwie może zapoczątkował, szkoła pitagorejska wytworzyła rozległy system naukowy i zdecydowane stanowisko filozoficzne.

WIERZENIA PITAGOREJSKIE, podobnie jak orfickie, dotyczyły duszy i metempsychozy, a treścią swą daleko odbiegały od filozofii Jończyków; sprowadzały się do kilku dogmatów: 1) Dusza istnieje oddzielnie od ciała (inna rzecz, że pitagorejczycy, jak wszyscy Grecy owych czasów, duszę wyobrażali sobie na podobieństwo ciała). 2) Dusza może łączyć się z dowolnym ciałem. „Według mitów pitagorejskich" - powiada Arystoteles - „każda dusza może wejść w każde ciało". Było to również wierzenie dość rozpowszech­nione wśród Greków i znajdujące swój wyraz w uznawaniu „metamorfoz" ludzi w zwie­rzęta. 3) Dusza jest trwalsza od ciała. Trwa nawet wtedy, gdy ciało ginie; jest bowiem doskonalsza i potężniejsza od ciała. 4) Ciało jest dla duszy więzieniem. To było już wie-

rżenie właściwe specjalnie orfikom i pitagorejczykom; wyrosło na tle przekonania o do­skonałości, potędze i trwałości duszy, którą znikome i łatwo zniszczalne ciało może tylko krępować i więzić. 5) Dusza jest więziona w ciele za popełnione przez nią winy. Ucieleś­nienie duszy jest wynikiem jej upadku: była to właściwa pitagorejczykom, choć nie im jednym, próba wytłumaczenia, dlaczego dusza znajduje się w tym poniżającym ją związku z ciałem. 6) Dusza będzie wyzwolona z ciała, gdy się oczyści, a oczyści się, gdy odpoku­tuje za winy. Pokutą dla duszy jest właśnie wcielanie się; będzie wolna, gdy przejdzie koło wcieleń. Inny sposób oczyszczenia - kary piekielne - uznawany przez orfików, nie znajdował wiary u pitagorejczyków. 7) Życie cielesne ma zatem cel: służy wyzwoleniu duszy. A i życie pozagrobowe, które dla większości Greków było smutnym i bezcelowym błąkaniem się cieni, uzyskało w tych sektach religijnych swój sens. Z wiary zaś w pona­wiające się wcielenia wynikały przepisy etyczne, jak wegetarianizm (by nie zjeść wcielonej istoty duchowej) lub zakaz składania przysięgi (by nie skłamać wobec zobowiązań danych w innych wcieleniach). 8) Nieszczęściu, jakim jest wcielenie, można zapobiegać przez praktyki religijne. Takimi praktykami były misteria. Służyły na to, by przyśpieszyć zwol­nienie duszy lub by na czas jakiś zwolnić ją z więzów ciała i dać jej chwilową ulgę. Misteria miały w sektach postać nabożeństw, ale pitagorejczycy za równie skuteczne uważali życie ascetyczne, pobożne i sprawiedliwe - „pitagorejski tryb życia".

Ta tajna nauka o duszy z gmin religijnych Grecji, przez Pitagorasa, dostała się do środowiska ludzi uprawiających filozofię.

UCZENI PITAGOREJSCY. Nazwiska pitagorejczyków mało są znane; tłumaczy się to tym, że emulacja i chęć wyróżnienia się osobistego, typowa cecha Greków, była potępiana przez pitagoreizm. Wiadomo, że jedna ich część - tzw. „matematycy" - specjalnie poświęcała się nauce. Za pewne uchodzić może, że zdobycze filozoficzne i nauko­we szkoły osiągnięte zostały dopiero w późniejszych pokoleniach „matematyków"; nie były dziełem samego Pitagorasa ani też Filolaosa, którego historycy XIX w. mieli za głów­nego uczonego pitagorejskiego, a który był, jak się zdaje, myślicielem mało samodziel­nym.

Rozkwit naukowy szkoły przypadał na przełom V i IV w., czas tzw. „młodych pita­gorejczyków"; wówczas wybitnymi członkami szkoły byli Archytas z Tarentu i Timaios z Lokri, których Platon odwiedzał we Włoszech, w następnej zaś generacji Eudoksos. Filolaos i Eurytas pod koniec V w. przenieśli naukę pitagorejską do samej Grecji i założyli związek w Tebach, a jeden z ich uczniów, Ksenofil, miał także szkołę w Ate­nach. W tym okresie szkoła pitagorejską wyszła ze swego italskiego odosobnienia i brała udział w ruchu naukowym wraz ze szkołą Anaksagorasa i Demokryta, a potem Plato­na i Arystotelesa.

POGLĄDY NAUKOWE. 1. odkrycia matematyczne i akustyczne. Prace nau­kowe, jakie uprawiano w związku pitagorejskim, dotyczyły przede wszystkim matema­tyki. „Tak zwani pitagorejczycy zajęli się pierwsi matematyką i pchnęli ją naprzód", pisze Arystoteles. Pierwsi zaczęli opracowywać naukowo dziedzinę, którą przed nimi rachmistrze i geometrzy zajmowali się praktycznie, a kapłani - symbolicznie; pita­gorejczycy umieli znaleźć drogę naukową pomiędzy symboliką a praktyką. Zrobili z geometrii naukę, gdyż - jak mówi arystotelik Eudem - zaczynali od rozważania zasad, a nie materialnych przedmiotów.

W geometrii odkryli dwa najważniejsze twierdzenia elementarne: o sumie kątów w trójkącie i twierdzenie noszące imię Pitagorasa, choć zapewne nie przez niego samego odkryte. Stawiali sobie również zadania konstrukcyjne, przy których rozwiązaniu powstały terminy: „parabola", „elipsa" i „hiperbola". W arytmetyce zajmowali się zwłaszcza kla­syfikacją liczb: rozróżniali parzyste i nie, będące i nie będące kwadratami, doskonałe i nie, odróżniali liczby niewymierne. Tworzyli dopiero początki matematyki i dowody ich były jeszcze prymitywne; twierdzenia o sumie kątów w trójkącie dowodzili oddzielnie dla trójkątów równobocznych, równoramiennych i nierównoramiennych, stopniowo tylko uogólniając wyniki. Szczególnie ważne było, że liczby traktowali łącznie z wielkościami przestrzennymi (stąd np. zachowana po dziś nazwa liczb „kwadratowych"); właśnie przy stosowaniu liczb do geometrii zauważyli liczby niewymierne.

Zajmowali się też akustyką: w związku z muzyką, która, wedle ich wierzeń, miała moc oczyszczającą. I tu zrobili doniosłe odkrycia: najpierw, że przyczyną dźwięku jest ruch, a następnie, że dźwięki muzyczne wykazują matematyczną prawidłowość. Harmonijnie dźwięczące interwale odpowiadają najprostszym stosunkom liczbowym, połowa struny daje oktawę, a ⅔ kwintę tonu zasadniczego. W akordzie C, G, c długość strun (l, ⅔, ½) tworzy specjalną proporcję, którą nazwali „harmonijną" (1 : ½) = (l - ⅔) : (⅔ - ½). Zagadkowe zjawisko, jakim jest harmonia, otrzymało wyjaśnienie: jest sto­sunkiem liczbowym, powstaje dzięki liczbie.

2. liczba jako zasada bytu. Dociekania matematyczne i akustyczne zdecydowały o ogólnej koncepcji filozoficznej pitagorejczyków. Natrafiając w nich wszędzie na liczbę jako na czynnik decydujący o własnościach rzeczy, widząc, jak dzięki niej powstają figury przestrzenne, słysząc, jak przez nią tworzą się harmonie dźwięków, tak przejęli się jej potęgą, że na pytanie, z czego powstaje świat i co jest zasadniczym jego czynnikiem, nie odpowiadali już ani „woda", ani „powietrze", jak to czynili Jończycy, lecz odpowiadali: liczba. Jej to bowiem świat zawdzięcza swój kształt i ład, ona jest „życia zasadą i kierow­nikiem". „Przejąwszy się matematyką" - pisze Arystoteles - „jęli uważać, że zasady jej są zasadami wszelkiego bytu, ponieważ zaś w niej liczby są rzeczą z natury pierw­szą, a oni mniemali, że widzą w liczbach liczne podobieństwa z tym, co jest i co się staje, bardziej liczne niż w ogniu, ziemi, wodzie... uważali liczby za rzecz pierwszą w całej na­turze, pierwiastki liczb za pierwiastki bytu, niebiosa całe za harmonię i liczbę".

Paradoksalna ta teoria była czymś całkiem naturalnym dla pitagorejczyków. Była już poniekąd przygotowana przez rozpowszechnioną w Grecji symbolikę liczb, która skłaniała się do przypisywania liczbom realnej siły. Nade wszystko zaś teoria pitagorejska była wynikiem: 1) zajmowania się matematyką, poszukiwania cech ilościowych, baczenia mniej na rzeczy poszczególne, a więcej na stosunki między nimi, 2) ogólnie greckiego a specjalnie pitagorejskiego .łączenia spraw arytmetycznych z geometrycznymi, trakto­wania liczb jako przestrzennych, 3) odkrycia, że ustrój zjawisk, nawet tak tajemniczych jak harmonia, zależny jest od proporcji i liczby.

Jest przy tym prawdopodobne, że pitagorejscy uczeni nie sformułowali swej syntezy przed końcem V w., a wówczas znana już była teoria atomistów. Ci zapewne utorowali drogę pitagorejczykom: twierdzili bowiem, że w rzeczach realne są jedynie ich cechy ilościowe. Z twierdzenia tego, konsekwentnie utrzymanego, wypadło pitagorejczykom, że rzeczy nie mają innych własności poza geometrycznym kształtem; i to mogli wyrazić w słowach „wszystko jest liczbą".

Pitagorejczycy nie rozumieli liczby jako abstrakcji, lecz rozumieli ją jako przestrzenną wielkość, jako realny kształt: to zmniejsza w dużym stopniu paradoksalność tkwiącą w ich twierdzeniu o kosmicznym znaczeniu liczby. Jak interpretowali to znaczenie? Za­pewne istniały wśród pitagorejczyków różne interpretacje. Arystoteles referując ich filozofię wahał się w wyrażeniach, nazywając liczby to „składnikami", to „przyczynami", to „wzorami" rzeczy. W każdym razie pitagorejczycy rozumieli liczbę jako realną siłę w przyrodzie. W pojęciu wczesnych Greków byt objawiał się nie tylko tym, że zajmuje przestrzeń, ale także tym, że jest czynny; woda Talesa czy powietrze Anaksymenesa były nie bierną masą, lecz czynnym pierwiastkiem, który wywiera dookoła swój wpływ; tak samo i liczba pitagorejczyków. Pod tym względem liczba pitagorejczyków wcale nie wypa­dała z linii rozwój u wczesnej greckiej filozofii, jednakże (przynajmniej w interpretacji później­szych pitagorejczyków) wprowadzała do niej nowy motyw: pierwszy raz za istotny czynnik świata uznana została nie sama materia, lecz - mówiąc językiem Greków późniejszych - jej forma.

3. dwoistość bytu. Jończycy, którzy przyjmowali materialną zasadę świata, mogli przypuszczać, że ona jedna wystarczy; natomiast pitagorejczycy przyjmując zasadę for­malną musieli przyjąć od razu zasadę drugą: bo forma może istnieć jedynie wespół z czymś, co jest formowane. Przyjmowali tedy, że w przyrodzie istnieją dwa czynniki: kształtu­jący i kształtowany, ograniczający i ograniczany. „Przyroda i wszechświat, wszystko, co w nim zawarte, zostało zestrojone z rzeczy ograniczonych i ograniczających". Czynni­kiem kształtującym i ograniczającym była właśnie dla pitagorejczyków liczba. „Bez liczby byłoby wszystko bezgraniczne, niejasne i niepojęte"; wszystko byłoby bezkresem. Obok bezkresu, który dla Anaksymandra miał sam z siebie wytwarzać przyrodę, pitagorejczycy przyjmowali drugą niezbędną zasadę: granicę, liczbę. Przeszli do dualizmu.

Dualizm kazał im dopatrywać się przeciwieństw we wszystkich dziedzinach. Zestawili nawet wykaz 10 najważniejszych przeciwieństw: przede wszystkim granica i bezkres, na­stępnie zaś parzyste i nieparzyste, jedność i mnogość, kierunek w prawo i w lewo, pier­wiastek męski i żeński, spokój i ruch, linia prosta i krzywa, światło i ciemność, dobro i zło, kwadrat i figura podłużna.

 

4. spekulacje liczbowe. Zasadniczą swą koncepcję filozoficzną liczby pitagorej­czycy rozwijali i stosowali na dwa bardzo różne sposoby: bądź a) spekulacyjnie, bądź b) w empirycznych dociekaniach naukowych.

W pierwszej dziedzinie przewagę miała fantazja i symboliczne pojmowanie liczb. „Zbierali" - pisze Arystoteles - „wszelkie odpowiedniości między liczbami i harmo­niami, z jednej, a własnościami z drugiej strony i porównując zestawiali je. A gdzie czegoś brakowało, tam zlepiali sztucznie, aby cały ich system był związany". Starożytną symbolikę liczb ułożyli systematycznie, tworząc jakby schemat coraz bardziej skompli­kowanych własności: jedynka - oznaczała im punkt, 2 - linię, 3 - figurę geometryczną płaską, 4 - ciało geometryczne, 5 - własności ciał fizycznych, zwłaszcza barwę, 6 - życie, 7 - ducha, 8 - miłość, 9 - roztropność, sprawiedliwość, 10 - doskonałość wszech­świata.

Spekulację liczbową wprowadzali i do nauki o przyrodzie. Za ciało najdoskonalsze, bo posiadające najprostszą budowę, mieli kulę i na tej podstawie pojmowali świat jako

kulę. Dookoła środka świata wyobrażali sobie szereg sfer - jako kule koncentryczne, do których przymocowane są ciała niebieskie. Ponieważ liczbę 10 uważali za najdosko­nalszą, a znali tylko 5 planet, niebo gwiazd stałych, Słońce, Ziemię i Księżyc, razem 9 sfer, więc postulowali istnienie jeszcze jednej, nie znanej planety i sfery.

Wszelako skłonność do takich spekulacji ogarnęła pitagorejczyków w późniejszych generacjach, bodaj dopiero pod wpływem Platona. Ich oryginalny sposób myślenia wy­raził się raczej w empirycznych, ściśle naukowych badaniach przyrody.

5. odkrycia astronomiczne i nowy obraz świata. Przyrodnicze dociekania pita­gorejczyków miały za przedmiot przede wszystkim wielkie zagadnienia budowy kosmosu. Najpierw odznaczyli się w poszukiwaniach kształtu Ziemi. Już przed nimi dla wytłuma­czenia, dlaczego gwiazdy na Wschodzie wstają wcześniej niż w Grecji, uczeni przypuszczali, że Ziemia ma kształt wklęsły: Wschód leży bliżej brzegu, a przeto wyżej i bliżej gwiazd. Gdy ta hipoteza zawiodła, spróbowano odwrotnej: Ziemia jest wypukła. Ta hipoteza, rozwiązująca trudności, była dziełem pitagorejskich uczonych z epoki zbliżonej do Pla­tona. Poznanie kulistości Ziemi było przewrotowym odkryciem: zakładało, że hory­zont jest perspektywicznym złudzeniem i że prawdziwy kształt Ziemi z natury rzeczy nie może być oglądany, lecz jedynie ujmowany matematyczną myślą.

Drugi pomysł tej samej zapewne generacji pitagorejczyków zrywał z dawniejszym, Demokrytejskim przypuszczeniem, że wszechświat wypełniony jest ziemskim żywiołem, powietrzem; twierdzili, że powietrze okala tylko Ziemię, przestrzeń zaś wszechświata jest próżnią, wypełnioną eterem. Zatem gwiazdy, poruszające się w próżni, nie mogą być poruszane przez nacisk powietrza, lecz tylko przez tkwiącą w nich samych siłę. Ich szlaki nie zależą więc od działania zewnętrznych przyczyn, nie są dziełem przypadku, lecz ciągle tej samej wewnętrznej siły: przeto planety nie błąkają się wśród gwiazd stałych, jak mnie­mano dawniej, lecz krążą po stałych, właściwych sobie drogach. Był to pogląd, który na współczesnych, jak poucza przykład Platona, zrobił potężne wrażenie: że w niezmie­rzonych sferach gwiazd panuje ład i regularność.

Przekonanie o regularności ruchu planet wespół z faktem różnego okresu ich krążenia naprowadziło dalej pitagorejskich uczonych na zagadnienie odległości i szyb­kości planet. Rozwiązanie ułatwiło im odkrycie akustyczne. Archytas w swej Harmonice pojął dźwięki jako ruch, mianowicie jako drgania ciała dźwięczącego, i znalazł, że wyso­kość tonu jest w prostym stosunku do szybkości ruchu, a w odwrotnym do długości ciała. I oto pitagorejczycy - może zaczynając od Archytasa - mniemali, iż znaleźli tu ogólne prawo ruchu, które obowiązuje nie tylko w ruchu słyszanym, ale i w ruchu widzianym przez oko. Zgodnie z tym rozwiązali tedy swe astronomiczne zagadnienie: szybkość planet jest w odwrotnym stosunku do ich odległości. Doszli zatem w zasadzie do tego samego rozwiązania, co Kepler. To im potwierdziło mniemanie, że wszechświat nie jest dziełem przypadku, jak u Demokryta, lecz cały jest matematyczną propor­cją i harmonią. Odkrycie pitagorejczyków wytwarzało tedy całkiem nowy obraz przy­rody.

Odkrycia pitagorejskich uczonych szły szybko jedno za drugim. Uświadomiwszy sobie kulistość Ziemi wpadli na myśl, że Ziemia może krążyć dookoła swej osi, i nie poruszając jej centralnego miejsca we wszechświecie tłumaczyli jej ruchem osiowym zjawiska astro­nomiczne. Hipoteza obrotuZiemi dookoła osi była znana, jak widzimy z Platona, koło połowy IV w. p.n.e. Wszelako przeważała wśród pitagorejczyków inna: że mianowicie

Ziemia krąży dookoła idealnego ośrodka systemu planetarnego; jest to tzw. system pitagorejski. Nie wiadomo, kto pierwszy wytworzył tę hipotezę, ale wiado­mo, że bronili jej liczni pitagorejscy uczeni, jak Hiketas, Filolaos, Ekfantos, i zbliżony do nich platończyk, Heraklides z Pontu. Byli przekonani, że ruchem Ziemi tłumaczą się zjawiska astronomiczne, że ruch Słońca od wschodu do zachodu jest pozorny i realnie odpowiada mu odwrotny ruch Ziemi. Na myśl o podwójnym ruchu Ziemi nie wpadli, niemniej do nauki Kopernika było już blisko. Ziemia, według nich, była kulą podobnie jak gwiazdy; utraciła przeto u pitagorejczyków (podobnie jak u Demokryta) rzekomo wyjątkowe miejsce we wszechświecie, jakie miała w mniemaniu dawniejszych, i stała się gwiazdą między gwiazdami. To była nowa koncepcja świata. A pomysł pitagorejczyków stanowił najtrudniejszy może krok naprzód w poznaniu ustroju świata, bo przez rozumowa­nie przezwyciężał najbardziej naturalne i uparte wyobrażenia ludzkie.

6. harmonia świata. Łącząc swe odkrycie prawidłowej budowy wszechświata z od­kryciami akustycznymi pitagorejczycy doszli do pewnej szczególnej teorii, w której łą­czyły się ich spekulacje z ich badaniami naukowymi. Ustaliwszy mianowicie, że przyczyną dźwięków jest ruch, twierdzili, że również i sfery gwiezdne, krążące dookoła środka świata, ruchem swym wydają dźwięk. Dźwięk ten jest harmonijny, ponieważ odległości sfer tworzą harmonijną proporcję: musi więc dźwięczeć w przestworzach „muzyka sfer", symfonia świata, której nie słyszymy tylko dlatego, że działa stale i równomiernie.

Dawali tym twierdzeniem wyraz swemu przekonaniu o doskonałej harmonijności świata. Do przekonania tego prowadziły ich naukowe badania i odkrycia. „Widzieli w liczbach" - jak powiada Arystoteles - „właściwości i stosunki harmonijne, a że... liczby wedle nich zajmowały pierwsze miejsce w całej przyrodzie, przeto przyjmowali... że cały świat jest harmonią i liczbą". Sprawa harmonijności świata była dla nich specjal­nie drażliwa wobec dualizmu ich filozofii, który wszędzie kazał im dopatrywać się prze­ciwieństw. Jednak mimo te zawarte w nim przeciwieństwa mniemali, że świat jest zestro­jony harmonijnie. I oni to za jego porządek i harmonię dali mu nazwę kosmosu, czyli ładu.

ZNACZENIE. Pitagorejczycy upamiętnili się na różnych polach: 1) Najpierw oddzia­łali przez swe wierzenia religijne dotyczące duszy i jej przeznaczeń; wierzenia te nie były ich oryginalnym tworem, ale oni wprowadzili je do filozofii. Przez nich wierzenia takie, jak wiara w dwoistą naturę człowieka, w samoistność i trwałość duszy, w jej boską naturę, w jej grzech, jej chwilowy tylko związek z ciałem i jej potrzebę oczyszczenia - weszły do greckiej filozofii. 2) Druga dziedzina ich działalności leżała na przeciwnym krańcu: w badaniach naukowych, stanowiących bez mała początek i wzór ściśle nau­kowych poczynań w Grecji, a uwieńczonych wieloma zdobyczami astronomicznymi; zdobycze te doprowadziły do nowego obrazu wszechświata, nacechowanego prze­de wszystkim matematyczną prawidłowością. Z tymi badaniami pitagorejczyków wiązały się ich pamiętne koncepcje metafizyczne, mianowicie 3) teoria liczby pojmowanej jako zasada świata i 4) przekonanie o harmonijności świata.

ROZWÓJ PITAGOREIZMU przebiegał, zdaje się, w ten sposób: w pierwszym okre­sie, staropitagorejskim, za Pitagorasa i jego bezpośrednich następców w VI w., pitagoreizm miał charakter religijny i był potęgą polityczną; w drugim okresie, młodopitagorejskim, w drugiej połowie V i IV w., za Archytasa i Eudoksosa, religijna więź związku osłabła i na czoło wysunęły się zadania naukowe pitagoreizmu; temu to okresowi zawdzięcza on swe miejsce w dziejach nauki i filozofii. W tym okresie dają się bodaj odróżnić jeszcze dwie fazy: wcześniejsza, w której przewagę miały badania empiryczne, i późniejsza, poplatońska, gdy rozwinęły się wśród pitagorejczyków do­ciekania spekulacyjne. Trzeci okres, neopitagorejski, na schyłku starożytnej ery, głównie w I w. p.n.e. i I w. n.e., przypadł na czas wzmożonego życia religijnego; wówczas odnowiono religijne, ascetyczne i mistyczne doktryny dawnego związku w połączeniu z filozofią spekulacyjną, ale nie w czystej postaci, lecz ze znaczną domieszką motywów platońskich, stoickich i wschodnich.

WPŁYW PITAGOREIZMU. Doktryna pitagorejska była nie tylko przekazywana wewnątrz związku, ale też oddziaływała i poza jego granicami. Do pitagoreizmu przyzna­wał się Empedokles, ale chodziło mu zapewne o przekonania religijne, bo filozoficzne miał inne. Najważniejszym sympatykiem pitagorejskiej filozofii był Platon; zapoznał się z nią przez Archytasa i Timaiosa, a może też przez Simmiasa i Kebesa, którzy należeli do pitagorejskiego związku w Tebach. Platon przejął bardzo wiele zarówno z teorii matema­tycznej bytu, jak i z mistycznej teorii duszy; przyjął też wszystkie ich odkrycia astrono­miczne, czynnik pitagorejski stał się jednym z głównych składników jego systemu. Dzięki autorytetowi Platona i w jego ujęciu poglądy pitagorejskie znalazły ogromne rozpowszech­nienie. Pitagoreizm w okresie swego rozkwitu roztaczał wpływ i poza granice filozofii: z nauk jego korzystał komediopisarz Epicharm, rzeźbiarz Poliklet, który swą naukę o piękności ciała ludzkiego oparł na pitagorejskim pojęciu symetrii i harmonii, i lekarz Alkmeon / Krotony, jeden z pionierów naukowej medycyny, który w tej dziedzinie zastosował teorie pitagorejskie i zdrowie określał jako harmonię znajdujących się w orga­nizmie przeciwieństw.

Szczególny zaś wpływ mieli pitagorejczycy na dalszy rozwój astronomii. I sam Platon, i astronom-platończyk Heraklides z Pontu przyjęli „system pitagorejski". Od niego do Kopernikańskiego heliocentryzmu był już tylko jeden krok: uczyni go astronom ze szkoły Arystotelesa Arystarch koło połowy III w., utożsamiwszy ośrodek świata ze Słońcem i przyjąwszy dwojaki obrót Ziemi. W połowie zaś II w. Seleukos poparł dowodami hi­potezę Arystarcha. Wszelako ten zainicjowany przez pitagorejskich uczonych pogląd nie przyjął się w starożytności. Przede wszystkim Arystoteles broniąc naturalnego zmysło­wego obrazu świata wystąpił przeciw niemu i wrócił do geocentrycznego systemu sfer Eudoksosa (również pitagorejczyka); za Arystotelesem poszła jego szkoła, a niebawem i Akademia i, mimo wystąpienia Arystarcha i Seleukosa, system Eudoksosa, ulepszony i zamknięty przez Ptolemeusza w okresie aleksandryjskim, został ostatnim słowem, jakie starożytność wypowiedziała w astronomii.

Jednakże pomysły heliocentryczne pitagorejczyków i ich następców, choć na razie nie przyjęte, pobudziły po upływie półtora tysiąca lat nowożytnych twórców. Kepłer sam mówił, że już miał zrezygnować z rozwiązania swego zagadnienia, gdy przez pośred­nictwo Harmoniki Ptolemeusza znalazł to, czego szukał. A Kopernik podaje, że znalazł u Cycerona i Plutarcha wiadomość o starożytnych zwolennikach heliocentryzmu; przy tym jego sposób myślenia był na wskroś pitagorejski: przy tworzeniu systemu świata zakładał, iż świat cechuje harmonia.

Podobne prace

Do góry