Ocena brak

Piosenka o końcu świata (z tomu Ocalenie 1945)

Autor /abbyLEE Dodano /11.03.2011

Pozornie nie przystający do tematu wiersza tytuł jest wyrazem nie­wiary autora w porządek świata. Oksymoroniczne przeciwstawienie formy „piosenki” z zapowiedzią spełniającej się apokalipsy wynika z przeświadczenia poety o stałej nieadekwatności naszych wyobrażeń o świecie – z rzeczywistością. Miłosz broni się, obserwując świat z dystansu, przybierając pozę ironicznego stoika, który nie da się za­skoczyć rozgrywającą się na jego oczach katastrofą.

Wiersz ma nieregularną budowę, a jednak – dzięki specyficznej strukturze wersów, z których każdy stanowi odrębną całość składnio­wo-semantyczną – czytelnik ma złudzenie porządku i spokojnego ryt­mu wypowiedzi. Wrażenie to wynika z paralelicznego układu nastę­pujących po sobie obrazów – dwie pierwsze strofy mają charakter opisowy – wzmocnionego licznymi powtórzeniami: (Dwie pierwsze strofy otwiera wers W dzień końca świata..., ostatnia zwrotka kończy się dwuwersem: Innego końca świata nie będzie, w strofie trzeciej po­wtarzają się w dwóch wersach nagłosowe zwroty: A którzy czekali... oraz słowo Dopóki... – trzykrotnie). Dzięki tym konsekwentnie zasto­sowanym anaforom i paralelom wiersz tchnie spokojem, chociaż jest to spokój pozorny.

Opozycja: spokój-katastrofa, porządek-zagłada, życie-śmierć za­wiera w obie główną ideę wiersza. Pierwsze dwie strofy zbudowane są z szeregu obrazów o pogodnym, sielskim wręcz charakterze, ale otwierające je zdanie zawiera informację o rozgrywającej się właśnie apokalipsie. Koniec świata właśnie się rozpoczął, chociaż nie potrafi­my uchwycić jego symptomów. Roztaczający się przed naszymi ocza­mi ciąg obrazów tchnie pogodą, obserwujemy harmonię ludzi i natu­ry. A jednak – chociaż rytm następujących po sobie obrazów zdaje się niezmienny i powolny – poszczególne sceny czy sekwencje (narzuca się tutaj podobieństwo do filmowego scenariusza) są montowane w sposób „ostry”, bez łagodnych przejść, tak, jakby oczy patrzącego nerwowo przerzucały się z obiektu na obiekt, bezskutecznie poszuku­jąc ostrzegawczego sygnału. Pszczoła, rybak, delfiny, wróbel, wąż, pijak, łódka – to następujące po sobie pojedyncze kadry nie łączące się ze sobą w spójną całość. (Wyraźnie widać różnicę w sposobie opi­su, gdy porównamy Piosenkę... z wierszami wchodzącymi w skład wcześniej omawianego poematu Świat, gdzie obrazy przesuwały się powoli, zgodnie z naturalnym tempem kroków idącego i obserwują­cego otoczenie narratora).

Różnorodne, gwałtownie następujące po sobie obrazy dynamizują opis, a wrażenie ruchu wzmocnione zostało poprzez obecność cza­sowników podkreślających ruch: krąży, skaczą, idą, czepiają się, pod­pływa. Wszystkie te czasowniki użyte zostały w czasie teraźniejszym, a żywe, jaskrawe barwy i migotliwa gra świateł – potęgują wrażenie zmienności scen rozgrywających się przed oczami patrzącego.

Tak więc pozorna idylla niedostrzegalnie przeradza się w spełnio­ną apokalipsę, której nie potracimy dostrzec, chociaż rozrywa się jaw­nie, na naszych oczach, tu i teraz – teatr świata zapada się w niebyt.

W warstwie składniowej i leksykalnej (archaizmy) wiersz nawiązu­je do Biblii, ale są to aluzje bardzo subtelne i równoważy je pozornie potoczny, prosty język. „Siwy staruszek”, który przecież może się mylić (bo „nie jest prorokiem”), przekonuje nas, że „...innego końca świata nie będzie”. Czy zakończenie to ma stanowić dla nas pociesze­ nie, jako zapowiedź śmierci łagodnej i bezboleśnie ogarniającej nasze zmysły, czy też odczytać je należy jako mroczne memento, grotesko­wy grymas ukryty pod maską uśmiechu? Wydaje się, że każdy czytel­nik powinien sam poszukać odpowiedzi na to pytanie.

 

Podobne prace

Do góry