Ocena brak

Pierwsze ptaki i pierwsze ssaki

Autor /rockman Dodano /11.03.2011

Naszkicowaliśmy więc obraz bujnej wegetacji i kłębowiska gadów okresu mezozoicznego, który był pierwszym wielkim latem życia. Lecz kiedy dinozaury panowały w gorących selwasach i na moczarzystych równinach, a pterodaktyle napełniały lasy chrzęstem swych skrzydeł i być może krzykiem i krakaniem, uganiając się za rozbrzęczonym rojem owadów, pośród bezkwietnych jeszcze krzaków i drzew —na marginesie tego bujnego życia pewne mniej pokaźne i mniej obfite formy zdobywały siły i zdolności wytrwania, które miały objawić szczególną wartość dla ich rasy, w czasach gdy uśmiechnięta łaskawość słońca i ziemi poczęła gasnąć.

Pewne szczepy i rodzaje skaczących gadów, małych stworzeń typu dinozaurów, uciekając przed współzawodnictwem i pościgiem nieprzyjaciół musiały wybierać między zupełną zagładą a przystosowaniem się do chłodniejszych warunków w okolicach górzystych lub nad morzem. Wśród tych zagrożonych rodzin rozwinął się nowy typ  łuski;  łuski te wydłużały się w kształt szypułek i przechodziły w niezgrabne zarodki pióra. Te szypułkowate  łuski leżały jedna na drugiej i zatrzymywały ciepło znacznie lepiej niż jakiekolwiek dotychczasowe okrycie gadów.

Dzięki temu mogły zwierzęta usunąć się w nie zamieszkane chłodniejsze okolice. Jednocześnie z tą zmianą zbudziła się u tych zwierząt czujniejsza troska o swe jaja. Większość gadów nie troszczy się prawie o swe jaja, które wylęgają się na słońcu. Kilka odmian tej nowej gałęzi na drzewie życia przyjęło zwyczaj czuwania nad swymi jajami i ogrzewania ich ciepłem własnego ciała. To przystosowanie się do zimna sprowadziło dalsze zmiany w organizmie owych pierwotnych ptaków, które, były ciepłokrwiste i niezależne od. ciepłoty słonecznej. Pierwsze ptaki były, jak się zdaje, ptakami morskimi i żywiły się rybami, a ich przednie kończyny przypominały raczej płetwy niż skrzydła, tak jak u pingwinów.

Na Nowej Zelandii żyje osobliwie prymitywny ptak kiwi, który ma upierzenie nader proste i ani sarn nie lata, ani nie zdaje się pochodzić od latających przodków. Ptaki miały wcześniej pióra niż skrzydła. Lecz skoro wytworzyły się pióra, możliwość lekkiego ich rozpostarcia doprowadziła niezawodnie do powstania skrzydeł. Posiadamy kopalne szczątki jednego ptaka, który ma zęby i długi ogon jak. u gada, a jednocześnie prawdziwe ptasie skrzydła; on na pewno latał i potrafił sprostać pterodaktylom mezozoicznych czasów. Bardzo niewiele jednak było ptaków w tym okresie. Gdyby 'człowiek mógł się cofnąć do tych czasów, chodziłby całymi dniami po ziemi mezozoicznej, nie widząc ani nie słysząc ptaka; wśród gałęzi drzew i trzcin szumiałyby jeno roje pterodaktylów i owadów.

I jeszcze jednej rzeczy by nie spotkał: ani śladu ssaka. Prawdopodobnie pierwsze ssaki istniały na miliony lat przed prawdziwymi ptakami, ale były one zbyt małe i ukryte, aby zwrócić na siebie uwagę. Pierwsze ssaki, podobnie jak pierwsze ptaki, były to stworzenia, które walka o byt i ucieczka przed wrogiem zahartowała na twarde warunki życia i zimno. U nich również łuska zmieniła się w rodzaj szypułek i rozwinęła się w okrycie zatrzymujące ciepło; one również przeszły szereg zmian, podobnych co do istoty, różnych zaś w szczegółach, i stały się ciepłokrwiste.

Zamiast piór wytworzyły się u nich włosy, a zamiast wylęgać jaja, trzymały one swe młode w cieple i bezpieczeństwie wewnątrz swych ciał aż do chwili zupełnej ich zdolności  życiowej. Większość tych stworzeń była  żyworodna, tzn.,  że młode ich przychodziły na  świat  żywe. Jeszcze i po urodzeniu roztaczały one nad swym potomstwem opiekę i  żywiły je. Przeważna część ssaków, aczkolwiek nie wszystkie, ma dzisiaj sutki, którymi karmi swe młode. Po dziś dzień  żyją jeszcze dwa ssaki, które składają jaja, a które nie mają właściwych sutek, aczkolwiek karmią swe młode pewną pożywną wydzieliną z dolnej warstwy skóry; są to: dziobak i kolczatka. Kolczatka składa skórzaste jaja, które nosi w szczególnej torbie podbrzusznej, dopóki się nie wylęgną.

Człowiek zwiedzający ziemię mezozoiczną, tak jak w ciągu całych tygodni nie znalazłby ptaka, tak samo, o ile by nie był dobrze poinformowany, nie wiedziałby, gdzie szukać śladów zwierząt ssących. Odniósłby wrażenie, że zarówno ptaki, jak i zwierzęta ssące były nader ekscentrycznymi, podrzędnymi i mało znaczącymi istotami tego okresu. Wiek gadów, jak się dziś przyjmuje, trwał osiemdziesiąt milionów lat.

Gdyby jakaś ludzka inteligencja mogła obserwować  świat w ciągu tej nieogarnionej przestrzeni czasu, odniosłaby wrażenie jakiejś niezachwianie spokojnej wieczności, przejawiającej się w niezmiennym blasku słońca, w obfitości wszelkiego  życia, w dobrobycie dinozaurów i w mnogości latających jaszczurów! A potem tajemniczy rytm i wezbrana siła wszechświata zaczęły się zwracać przeciw tej rzekomo wiecznej stałości. Szczęśliwa doba życia miała się ku końcowi. Z każdym wiekiem, z każdym milionem lat, oczywiście nie bez chwil ciszy i zastoju, nadchodziły zmiany w kierunku surowszych i cięższych warunków, następowały wielkie przekształcenia w powierzchni ziemi, w układzie gór i mórz. W Księdze Skał schyłek tego długiego mezozoicznego okresu pomyślności pozostawił znamienne  świadectwo ciągle zmieniających się warunków, mianowicie, gwałtowne wahania żywych form i pojawienie się nowych i dziwnych gatunków.

W trwodze przed zagładą dawniejsze gatunki rozwijają najwyższą zdolność do tworzenia nowych form i przystosowania się do nowych warunków. Amonity np. w tych ostatnich stronicach rozdziału mezozoicznego wydają mnóstwo form fantastycznych. W ustalonych warunkach nie ma podniety do tworzenia nowości; nowe formy nie rozwijają się, raczej zostają stłumione; co jest bowiem najlepiej przystosowane, już istnieje. Nagła zaś zmiana zadaje cios zwyczajnemu typowi, gdy tymczasem nowe formy mają więcej szans przetrwania.

W Księdze Skał następuje teraz przerwa, która może oznaczać kilka milionów lat. W tym miejscu jest jeszcze zasłona zakrywająca przed nami nawet zarys tej części historii życia. Kiedy się wreszcie podnosi, wiek gadów ma się ku końcowi; dinozaury, plezjozaury, ichtiozaury, pterodaktyle, nieprzeliczone rodzaje i gatunki amonitów wyginęły doszczętnie. Wymarły w całej swej oszałamiającej rozmaitości, nie pozostawiając następców. Zabiło je zimno. Wszystkie ich ostateczne odmiany okazały się niewystarczające; nie doszły do  żadnej formy, która by była zdolna przetrwać. 

Świat przeszedł fazę szczególnie ciężką, której te stworzenia nie mogły podołać, nastąpiła powolna a zupełna zagłada życia mezozoicznego, po czym otwiera się nowa scena, nowa i mocniejsza flora i nowa i mocniejsza fauna bierze świat w posiadanie. Smutną i ubogą sceną zaczyna się ten nowy tom księgi  życia. Sagowce i podzwrotnikowe drzewa iglaste ustąpiły miejsca drzewom, które zrzucały liście, by uniknąć zagłady od  śniegów zimowych, oraz kwitnącym roślinom i krzewom, a tam gdzie ongi roiło się od gadów, coraz większa rozmaitość ptaków i ssaków owładnęła ich dziedzictwem.

Podobne prace

Do góry