Ocena brak

Pieczęć, moneta

Autor /Cacper Dodano /31.05.2013

Przez pieczęć (sigillum, signum, atpgayię) należy rozumieć zarówno sam stempel, jak i jego odcisk. Na starożytnym Wschodzie pieczęć zastępowała podpis na listach i dokumentach. Znak zastępował osobę lepiej niż imię.

W starożytności zaznaczano, że określone przedmioty, zwierzęta, a nawet niewolnicy stanowią czyjąś własność i są nienaruszalne, odciskając na nich pieczęć, tatuując je albo wypalając na nich znak rozpoznawczy. Tak oznaczano również wszystko, co należało chronić i zabezpieczyć, na przykład skarb, sakiewkę itp. Znane są również stemple czarodziejskie, którym przypisywano moc mającą odwracać wszelkie zło.

Początkowo pieczęciami były cylindry gliniane z wyrytymi na nich znakami, potem przede wszystkim sygnety, jeśli tylko nie trzeba było posłużyć się jakimś specjalnym przyborem. Chcąc zapobiec nadużyciom, starożytni nosili zawsze swoją pieczęć przy sobie, bądź to na ręce, bądź to na sznurze zawieszonym na szyi.

W znaczeniu przenośnym Pismo Święte mówi w Pieśni nad Pieśniami o Oblubienicy jako o „źródle zapieczętowanym” (4,12), dostępnym tylko Oblubieńcowi. Następnie On sam jest tą pieczęcią, którą Ona chce wycisnąć na swoim ramieniu i na swoim sercu (8,6), aby wszystkie jej działania i uczucia nosiły ślad Jego pieczęci.

W Księdze Ezechiela (9,4.6) Bóg rozkazuje znaczyć czoła swoich wiernych literą „Taw”, aby zostali oszczędzeni od nadciągającej kary. Podobnie w Apokalipsie: Od wschodu słońca ukazuje się anioł z „pieczęcią Boga żywego”. Woła on donośnym głosem do czterech aniołów, „którym dano moc wyrządzić szkodę ziemi i morzu: »Nie wyrządzajcie szkody ziemi ni morzu, ni drzewom, aż opieczętujemy na czołach sługi Boga naszego«” (Ap 7,2 n.).

Opieczętowanych zostało sto czterdzieści cztery tysiące ze wszystkich pokoleń synów Izraela (por. Ap 7,4—8). „Pieczęć jest znakiem przynależności do Boga: bycia ogarniętym w samej istocie, bycia oznakowanym w samych korzeniach. Chrzest i bierzmowanie są podstawowymi pieczęciami, które przygotowują do otrzymania pieczęci ostatecznej. Opieczętowani należą do Boga. Są to ci wybrani, o których w rozważaniach dotyczących sądu ostatecznego, powiada się, że gdyby to było możliwe, również oni zawiedliby w godzinie ostatecznej trwogi. Jest to wszak niemożliwe, gdyż Bóg położył na nich swą rękę.” 

„Zapieczętowane” są również tajemnice Boże, których Bóg nie chce jeszcze objawić, a także prawdy, przed poznaniem których ludzie się zamykają (por. Pwt 32,34; Iz 29,11). Prorok z Patmos powiada: „I ujrzałem na prawej ręce Zasiadającego na tronie księgę zapisaną wewnątrz i na odwrocie zapieczętowaną na siedem pieczęci” (Ap 5,1). Wówczas występuje Baranek Boży (5,7), który jedyny godzien jest „wziąć księgę i jej pieczęcie otworzyć” (5,9). Następne rozdziały, 6—8, ukazują, jak otwiera On jedną pieczęć po drugiej.

W listach św. Pawła „sphragis” otrzymuje już znaczenie niezatartego znamienia, „charakteru”, który chrzest i bierzmowanie wyciskają na chrześcijanach. „W Nim również uwierzyliście i zostaliście naznaczeni pieczęcią Ducha Świętego, który był obiecany” — pisze Apostoł Narodów do^ Efezjan (1,13; por. 4,30), a w Drugim Liście do Koryntian: „Tym zaś, który umacnia nas wespół z wami w Chrystusie i który nas namaścił, jest Bóg. On też wycisnął na nas pieczęć i zostawił zadatek Ducha w sercach naszych” (1,21). Wyciśnięcie pieczęci można by porównać z opieczętowaniem skarbu, który ze względu na wieczność i pełne uznanie nas przez Boga za swe dzieci wyłącznie należy do Niego.

Bardzo liczne miejsca pism Ojców Kościoła zawierają podobne wskazówki dla katechumenów. „Sphragis” w pierwszych wiekach chrześcijaństwa to przede wszystkim krzyż, którym oznaczano katechumenów albo którym wierzący oznaczają samych siebie (por. rozdział I, Tau), „Se signare” znaczy „oznaczyć siebie krzyżem, przeżegnać się”. Ten, kto nie jest oznaczony krzyżem, jest aofpgayioroę — nie opieczętowanym.

Cyryl Jerozolimski zwracając się do katechumenów, tak mówi o charakterze chrztu i bierzmowania: „On [Duch Święty] jest obecny, gotów opieczętować twą duszę. On daje pieczęć, przed którą drżą szatani — niebieską, Boską pieczęć, jako napisano: »W nim i wy, którzyście uwierzyli, zostaliście opatrzeni pieczęcią — obiecanym Duchem Świętym* ”.

Św. Ambroży poszerza interpretację symboliki pieczęci, nawiązując do wspomnianego już miejsca Pieśni nad Pieśniami (8,6):

„»Połóż mnie jak znak na twoim sercu, jak znak na twym ramieniu«, Chrystus jest znakiem na czole, jest znakiem na sercu. Na czole, byśmy Go stale wyznawali, na sercu, abyśmy Go zawsze kochali. Jest znakiem na ramieniu, byśmy zawsze w Jego Imię działali. Niech zatem jaśnieje Jego obraz w naszym wyznaniu wiary, niech jaśnieje w naszej miłości, niech jaśnieje wreszcie w naszych czynach i dziełach, aby, na ile to możliwe, odbiło się w nas całe oblicze Chrystusa. Niechaj On będzie naszą głową, bo »głową męża jest Chrystus«. Niechaj będzie naszym okiem, byśmy widzieli przez Niego Ojca. Niechaj się stanie naszym głosem, abyśmy przez Niego mogli się zwracać do Ojca. Niech będzie naszą prawicą, z pomocą której będziemy składać naszą ofiarę Ojcu. On jest również naszym znakiem, będącym znamieniem doskonałości i miłości, gdyż Ojciec naznaczył swym znakiem Syna, którego umiłował, jak to czytamy: »Ten, którego naznaczył Bóg Ojciec«.” 

Egzegeza przypowieści o synu marnotrawnym interpretuje pierścień zawsze jako znak opieczętowania: „Dlatego ojciec włożył mu pierścień, godło królewskie i Boską oznakę, pieczęć świętości, znamię chwały, uwiarogodnienie świadectwa: »wyraźnie potwierdził, że Bóg jest praw-domówny«”.

Grzegorz z Nyssy wyraża to samo innymi słowami: „Pierścień na palcu [syna marnotrawnego] przez motyw wyryty w kamieniu oznacza odzyskanie obrazu [Boga]”.

W samym odciśnięciu kryje się też symboliczne znaczenie monety, bądź tej, którą faryzeusze pokazali Panu w podstępnym zamiarze (Mt 22,20), bądź denara, którego otrzymali robotnicy w winnicy (Mt 20,1 nn.), bądź drachmy, którą niewiasta zgubiła i teraz musi ją odnaleźć (Łk 15,8). Niewiasta ta znalazła swój pieniążek dopiero wtedy, gdy zapaliła światło i oczyściła dom. „(...) i ty — powiada Orygenes — jeśli zapalisz lampę, jeśli skorzystasz z oświecenia Ducha Świętego i »w Jego światłości ujrzysz światłość« (Ps 35,10), znajdziesz w sobie drachmę. W twym wnętrzu przecież został umieszczony obraz króla niebieskiego. Kiedy bowiem Bóg na początku tworzył człowieka, »stworzył go na obraz i na podobieństwo swoje« (Rdz 1,26) i obraz ten umieścił nie na zewnątrz, lecz we wnętrzu. Nie można było dostrzec go w tobie, dopóki dom twój był brudny, pełen nieczystości i gruzu (...) teraz jednak, skoro to usłyszałeś, uwolniony przez słowo Boże od wszelkiego ciężaru i ucisku ziemskiego spraw, aby jaśniał w tobie »obraz człowieka niebieskiego«.”

„Gdy wręczono Panu monetę, nie powiedział On: »Czj7ja to własność?«, lecz: > Czyj jest ten wizerunek i poclpis?« (Mt 22,20), aby została oddana temu, do kogo należała. Tak też człowiek wierzący dzięki Chrystusowi wykorzystuje jako swój podpis imię Boże, jako wizerunek zaś Ducha Świętego. Nawet i nieme zwierzęta swym piętnem wskazują, do kogo każde z nich należy, i na podstawie tego znaku są zwracane właścicielowi. Podobnie i dusza, która jest wierna i która otrzymała pieczęć prawdy, »znamiona Chrystusa ze sobą nosi« (por. Ga 6,17)”.

Podobne prace

Do góry