Ocena brak

PERSPEKTYWA NA DALSZY ROZWÓJ FILOZOFII

Autor /Grzes56 Dodano /31.05.2011

Okres wielkich systemów był intensywny, ale krótki. Po roku 1830, po śmierci Hegla można go uważać za skończony. Żył jeszcze Schelling i Schopenhauer i wszyscy znakomitsi mesjaniści polscy, ale rozwój idealistycznej metafizyki się zatrzymał, nie pojawiały się w niej nowe pomysły, a w społeczeństwie wytworzyła się niechęć i nieufność do speku­lacji filozoficznej, do metafizyki, do idealizmu. Powtórzyło się to samo, co miało miejsce na przełomie XVII i XVIII wieku, filozofia zmieniła swój kierunek i charakter w ten sam sposób, co wówczas: z maksymalistycznej stała się minimalistyczna, ograniczyła swe zadania i ambicje, z odważnej stała się ostrożna. Skończył się okres systemów, zaczął znów okres oświecenia i krytyki.

Nowa era jakby wróciła do osiemnastowiecznego stylu filozofowania. Jednakże niezupełnie: bo dla niej zadania teoretyczne były najważ­niejsze, tak jak dla XVIII wieku praktyczne; była więcej okresem krytyki, a wiek XVIII więcej okresem oświecenia. Nowe jej teorie wprawdzie zaczęły od tego, że chciały - jak filozofia XVIII wieku - przede wszystkim poprawić, ulepszyć świat i życie, ale z biegiem lat większość ich coraz bardziej ograniczała się do tego, by poprawiać i ulepszać tylko - naukę.

Oczywiście po roku 1830 nie zabrakło z dnia na dzień filozofów-maksymalistów. Ale byli w mniejszości, a w każdym razie nie byli już reprezentatywnymi, pierwszoplano­wymi postaciami myśli, wyrazicielami postępu. Na miejsce niemieckiego idealizmu głów­nym nurtem stał się teraz francuski pozytywizm i angielski empiryzm, w radykalnych kołach społecznych, na razie nielicznych - marksizm, nieco później - ewolucjonizm i krytycyzm. Stosunki się odwróciły: następcy radykałów filozoficznych byli teraz w więk­szości, która stale rosła, a metafizyczni hegliści stali się zanikającą stopniowo mniejszością. Już nie Hegel, lecz Comte i Mili byli najpopularniejszymi nazwiskami.

Cechą nowego okresu był przede wszystkim empiryzm, przekonanie, że do wiedzy dochodzi się jedynie przez doświadczenie i że wiedzę stanowią jedynie fakty i wnioski, jakie z nich można wyciągnąć. Empiryzm pociągał za sobą indukcjonizm w metodologii, sensualizm i asocjacjonizm w psychologii: tylko takie najprostsze teorie psycho­logiczne, obywające się bez wrodzonych, bez intuicyjnych, bez syntetycznych zdolności umysłu, odpowiadały minimalistycznej postawie umysłów. W metafizyce zaś empiryzm skłaniał do agnostycyzmu, do wyrzeczenia się poszukiwań absolutu i ograniczenia badań do zjawisk; a więc do wyrzeczenia-się metafizyki. Typowe dla epoki było hasło ignorabimus, wypowiedziane w 1872 roku przez znanego przyrodnika, du Bois-Reymonda.

Inną cechą nowego, minimalistycznego okresu była dążność do upraszczania zjawisk i redukowania ich do postaci najprostszych. Zjawiska moralne usiłowano sprowadzić do społecznych, społeczne do psychicznych, psychiczne do biologicznych, biologiczne do mechanicznych. Trzy zwłaszcza kierunki znalazły licznych zwolenników: biologizm, psychologizm, socjologizm.

Biologizm poczytywał fakty biologiczne za podstawowe, psychikę zaś za wytwór warunków życia, przystosowania, selekcji, walki o byt; rozkwit nauk biologicznych i sła­wa Darwina pociągnęły w tym kierunku filozofów różnych obozów. Psychologizm uważał znów fakty psychiczne za pierwotne, a prawdę, piękno, dobro - za zależne od organizacji psychicznej jednostek i grup. Prąd ten szerzył się zarówno wśród empirystów, jak wśród krytycystów, dał życie długiemu szeregowi teorii psychologistycznych w logice, teorii poznania, estetyce, etyce i teorii prawa i państwa. Socjologizm wreszcie uzależ­niał wszelkie sądy o prawdzie, dobru czy pięknie od warunków społecznych; orientacja socjologiczna była tradycyjna wśród pozytywistów, począwszy od Comte'a, i wśród ewolucjonistów, począwszy od Spencera. Wszystkie te trzy wielkie kierunki - biologizm, psychologizm, socjologizm - były postaciami relatywizmu, bo poznanie i oceny muszą być względne, jeśli są zależne od faktów biologicznych czy psychologicznych, czy socjolo­gicznych. A postacią relatywizmu również był historyzm, dla którego każda prawda i każda wartość miały znaczenie jedynie historyczne, obowiązywały tylko w określonych warunkach historycznych. Historyzm XIX wieku nie pozwalał wierzyć, by jakikolwiek system filozoficzny mógł mieć znaczenie inne niż historyczne, by jakikolwiek pogląd na świat mógł być bezwzględnie prawdziwy. Była to skrajna reakcja na skrajnie spekulatywne systemy filozoficzne, od których wiek ten się rozpoczął.

W związku z minimalistyczną postawą i niewiarą w możność naukowego poglądu na świat pojawiła się teraz dążność do specjalizacji, do wydzielania z całokształtu filozofii tych działów, które nadają się lepiej do opracowania naukowego. W epoce, gdy nauki specjalne, zwłaszcza przyrodnicze, wykazywały znakomite postępy, było naturalną ambicją filozofów upodobnić filozofię do nich. Zamiast filozofią filozofowie zaczęli zajmo­wać się psychologią lub, jak Comte i Spencer, socjologią. A te przez filozofów zapoczątko­wane nauki szybko zacierały ślady swego filozoficznego pochodzenia.

Filozofowie stali się także historykami. Znakomity rozwój historii filozofii, jakim chlubi się XIX wiek, był też w związku z minimalistyczną postawą umysłów, z dążeniem do specjalizacji, do konkretnej, empirycznej pracy. Różne szkoły filozoficzne wydały w tym stuleciu wielkich historyków filozofii. Jedni badali przeszłość, by powagą prze­szłości poprzeć własne stanowisko filozoficzne, inni zaś zajmowali się historią filozofii doszedłszy do przekonania, że w samej filozofii niepodobna osiągnąć nic trwałego i pew­nego. Sprawdziły się słowa Kanta o „uczonych, których filozofią będzie historia filozofii"; sprawdziły się w obu znaczeniach: przedstawicieli czystego historyzmu, nie wierzących w możliwość naukowego rozwiązania zagadnień filozoficznych, a także uczonych, którzy nie znajdując własnego rozwiązania szukali go w przeszłości.

Taka była najbliższa przyszłość filozofii, przyszłość, jakiej filozofowie z początku XIX wieku wcale spodziewać się nie mogli.

Podobne prace

Do góry