Ocena brak

Personalizm Edmunda Mouniera

Autor /Olaf Dodano /06.07.2011

Mounier to krytyk indywidualizmu, który jego zdaniem tylko na początku był wyrazem walki o autonomię i wolność jednostki, a teraz przerodził się w egoizm. Trwanie przy zasadzie indywidualizmu doprowadziło do zniszczenia wszystkich naturalnych form życia wspólnotowego i sprawiło, że dzisiejszy chrześcijanin nie jest już rzeczywistym chrześcijaninem, nie żyje zgodnie z nauką Chrystusa. Nastąpiła więc alienacja istoty człowieka, co polega na tym, że człowiek stał się wyłącznie jednostką, a jego egzystencja została pozbawiona wymiaru osobowego.

Mounier wyróżnił dwie formy alienacji: jedną nazywa alienacją Narcyza – polega ona na tym, że człowiek skupia się wyłącznie na swoich „komplikacjach wewnętrznych”, a przez to traci z oczu innych, czyli wyklucza się z ludzkiej wspólnoty, bogaci swoje życie wewnętrzne kosztem stosunków ze światem zewnętrznym. Druga alienacja to alienacja Herkulesa – jest ona skutkiem koncentrowania się wyłącznie na działaniu: ten, kto oddał się bez reszty pracy zarobkowej, polityce czy godnej uznania służbie społecznej, dał się zredukować do pełnionych przez siebie funkcji, stał się wyłącznie jednostką, a więc przestał być osobą. Takie są dwie możliwości zagubienia człowieka – pośród rzeczy i w sobie samym. Ani życie wewnętrzne ani zewnętrzne nie jest niebezpieczne dla nas, niebezpieczeństwo powstaje, gdy jedno z nich nas przerasta.

Mounierowskie rozróżnienie na jednostkę i osobę nawiązuje do św. Tomasza i nie odbiega od tego, co na ten temat mówili inni personaliści. Sam Mounier podkreślał często, że sam personalizm nie jest ideą wymyśloną w ostatnich czasach, lecz budowało ją wielu myślicieli. Posługując się ich sformułowaniami, Mounier przedstawia warunki i przesłanki „cywilizacja personalistycznej”. Podstawą jest zerwanie z egoizmem indywidualizmu i nastawienie na komunikację z innymi. „Z chwilą, kiedy wzajemna łączność słabnie albo się zrywa, zatracam się dogłębnie sam: wszystkie szaleństwa polegają na klęsce stosunków z drugim człowiekiem. Z kolei ja sam staję się dla siebie obcy, wyalienowany. Można by niemal powiedzieć, że istnieję dla kogoś drugiego, względnie: być – znaczy kochać”. Trzeba więc wyjść poza siebie, rozumieć innego, wziąć na siebie trud i radość drugiego człowieka, trzeba dawać, a nie być nastawionym jedynie na branie, trzeba być wiernym. To trudne zadanie, ale trudności trzeba przezwyciężać, a nie godzić się na pesymistyczne hasło indywidualizmu: „Drugi człowiek jest dla mnie zagrożeniem”.

Bowiem być znaczy kochać. Mounier jest świadom, że formuła ta może wyglądać na dziecinne marzenie – i rzeczywiście często mówiono w związku z nią, że personalizm jest konkretny w krytyce istniejących stosunków społecznych, natomiast popada w ogólnikowy banał, głosząc przykazanie powszechnej miłości w stosunkach międzyosobowych. Mounier odpowiadał na to: „Prawdziwy problem polega na tym, abyśmy angażując się w trwającą w dziejach ludzkości walkę sił, odczuwali jednocześnie powołanie do walki przeciw panowaniu siły i sytuacji opartych na przemocy”.

W czasach, gdy żył Mounier, personaliści byli wtedy jeszcze jedynymi moralistami, usiłującymi skłonić ludzi do pewnego wyobrażeniowego sposobu życia – bo „dobry jest”. Nie tak wygląda jednak strategia przyjęta przez Mouniera. Chce on pokazać, że cywilizacja personalistyczna nie jest tylko moralnym postulatem, ale ma swoje uprawnienia ontologiczne w istocie człowieka, a nawet w istocie świata. Nie należy zapominać, że personalizm Mouniera jest filozofią chrześcijańską. Sprzeciwiając się Feuerbachowi, Proudhonowi, Marksowi, Bakuninowi i wszystkim myślicielom, którzy uważają religię za objaw małości człowieka, Mounier powtarza, że to właśnie katolicyzm nadaje człowiekowi szczególną godność.

Mounier umie się porozumieć z tymi, którzy krytykują nowożytne społeczeństwo, wskazując działające w nim mechanizmy depersonalizacyjne, czyniące z człowieka nic nie znaczącą cząstkę ogólnego organizmu; powołuje się z aprobatą na odpowiednie wypowiedzi Marksa, Bergsona, Heideggera, Bubera, Bierdiajewa. Ostatecznego uprawomocnienia dla głoszonych przez siebie tez szuka jednak nie w filozofii, a w religii, przypominając wizję Najwyżeszj Osoby, dzięki której ludzie odnajdują swój osobowy byt. Nie oznacza to jednak, że filozofia Mouniera nakierowana jest na „tamten świat”. Przeciwnie, personalizm, jak nigdy może w dziejach filozofii chrześcijańskiej od czasów św. Tomasza, zwraca się ku Ziemi, ku człowiekowi żyjącemu w naszym świecie i uwikłanemu w jego problemy, ku człowiekowi posiadającemu duszę, ale też ciało. Człowiek personalistów należy do tej ziemi, choć dąży do nieba.

To właśnie sprawiło, że personalizm uznał tak wielkie uznanie także wśród tych filozofów, którzy nie poczuwali się do związków z katolicyzmem czy w ogóle z religią: choć przychodzono z różnych miejsc, to jednak spotkanie było możliwe, był bowiem punkt wspólny – człowiek, ze swoją godnością i z tym, co w nim małe, a nawet groźne, człowiek – jednostka i człowiek – osoba.

Podobne prace

Do góry