Ocena brak

Osobowość a system społeczny

Autor /Stefan Dodano /03.08.2011

Normy moralne, wchodzące w skład wartościującego aspektu wspólnej kultury, są rdzeniem mechanizmu stabilizującego system społecznych interakcji. Co więcej, me-chanizm ten stabilizuje nie tylko postawy, czyli emocjonalne znaczenia osób dla siebie nawzajem, lecz również kategoryzację, czyli poznawcze określenia ważno-ści społecznej osób. Jeśli powyższe ujęcie zagadnienia jest słuszne, superego jako część struktury oso-bowości musimy rozpatrywać w zależności od stosunku między osobowością a całością wspólnej kultury, dzięki której stabilny system interakcji społecznych mię-dzy ludźmi staje się w ogóle możliwy. Freud miał w zupełności rację koncentru-jąc się na zagadnieniu norm moralnych. Jest to z pewnością zagadnienie bardzo ważne, podejście Freuda wydaje się jednak zbyt wąskie. Nieodparcie nasuwa się wniosek,  że nie tylko normy moralne, lecz w s z y s t k i e s k ł adniki wspólnej kultury są zinternalizowane jako część struktury osobowości.

Norm moralnych nie można w tym przypadku oddzielić od t r e ś c i regulowa-nych przez nie wzorów orientacji [...]. Zarówno określenia postaw katektycznych1, jak i poznawcze określenia statusu mają znaczenie kulturowe, a więc normatywne. Treść ta ma charakter kulturowy i jest wyuczalna. Ani to, czym j e s t obiekt ludzki, ani to, co o z n a c z a o n w sensie emocjonalnym, nie da się zrozu-mieć niezależnie od charakteru samego procesu interakcyjnego; ważność samych norm moralnych również silnie wiąże się z tym faktem. Wydaje się, że poglądy Freuda na te sprawy zostały mocno uproszczone przez to, iż ograniczał się on do rozpatrywania powiązań między osobowością jednostki a jej sytuacją i środowiskiem bez uwzględnienia interakcji społecznych tej jed-nostki jako systemu.

Ten punkt widzenia dominujący w jego czasach wyjaśnia dwie cechy teorii Freuda. Po pierwsze, upraszcza on nadmiernie poznawcze określenie świata obiektów, podciągając je wszystkie pod kategorię „zewnętrznej rzeczywi-stości”, do której przystosowują się funkcje  ego. Nie uwzględnia on faktu,  że układ odniesienia, w którym  zachodzi poznanie, a więc i adaptacja obiektów, ma charakter kulturowy, nie można więc z góry zakładać, że jest on dany. Zinternalizowanie tego układu jest warunkiem dojrzałego funkcjonowania  ego  (ja). W związku z tym można chyba powiedzieć,  że Freud wprowadził sztuczny podział na  ego  i superego; istotnie, zapoznając się z jego teorią, trudno przeprowadzić granicę między tymi dwo-ma pojęciami. Freud odróżnia te pojęcia w ten sposób, że superego  tworzy się przez internalizację i identyfikację, ego zaś jest raczej zbiorem reakcji na „zewnętrzną rze-czywistość”, a nie zinternalizowaną kulturą.

W świetle naszych rozważań rozróżnie-nie to wydaje się jednak nie do utrzymania. Reakcje te są bowiem wyuczone, a internalizacja jest specyficznym rodzajem uczenia się, które Freud ograniczał do su-perego. [...] Drugi problem teorii Freuda dotyczy związku między kateksjami albo uczuciami a superego. [...] Nawet wówczas, gdy chodzi o człowieka, obiekt jest dla Freuda bezwładnym przedmiotem obdarzonym „ładunkiem” katektycznym. Proces interakcji stanowi, zda-niem Freuda, wyrażenie instynktów lub  libido  osoby działającej, zaś czynnik dwu-stronności traktuje on jako przypadkowy i niemal arbitralny. [...] Przyczyną tego jest prawdopodobnie fakt, że Freud ograniczył rozważanie emocjonalnego aspektu symbo-lizmu do funkcji bezpośrednio ekspresyjnych, pominął zaś analizę funkcji komunika-cyjnych.

Symbole senne pozostały dla niego pierwowzorem symboliki afektywnej. Wynika to przede wszystkim stąd,  że Freud nie uwzględniał wystarczająco tych aspektów symboliki, które płyną ze wspólnej kultury, i kładł raczej nacisk na te, które są niezależne od procesów interakcyjnych i wspólnej kultury. Mówiąc ogól-niej, Freud podkreślał przede wszystkim całkowitą izolację jednostki w jej walce z id. Takie ujęcie zagadnienia kateksji ma konsekwencje podobne do tych, o których już mówiliśmy w odniesieniu do poznania; oddziela ono superego od źródeł uczucia. Wy-nika to z faktu, że Freud najwyraźniej nie doceniał istnienia i ważności wspólnej kultu-ry i symboliki ekspresyjno-uczuciowej i nie zauważył,  że wynika z tego konieczność traktowania tego aspektu wspólnej kultury jako zmiennej pośredniczącej przy rozważa-niu emocjonalnych składników interakcji. Tak więc ten aspekt superego, który wiąże się z regulacją reakcji emocjonalnych określa zasady regulacyjne systemu interak-cyjnego.

Jest  on integralną cz ęś ci ą  symboliki ekspresji emocjonalnej, nie zaś czymś istotnym ponad i poza nią. Celem tych uwag krytycznych jest wykazanie, że Freud, tworząc pojęcie superego, zapoczątkował jedynie analizę roli wspólnej kultury  w formowaniu osobowości. Struktura jego teorii przeszkodziła mu w uogólnieniu tego samego schematu anali-tycznego z internalizacji standardów moralnych, którą Freud związał z superego,  na internalizację poznawczego układu odniesienia relacji interpersonalnych i wspólnego systemu symboliki ekspresyjnej; z tego powodu nie mógł on też zauważyć, jak silnie wiążą się ze sobą te trzy elementy. Te dość abstrakcyjne rozważania staną się może bardziej zrozumiałe po wyjaśnie-niu, co rozumiemy przez poznawczy układ odniesienia, czyli system kategoryzacyjny, i przez system symboliki ekspresyjnej, uważając przy tym oba te elementy za części zinternalizowanej wspólnej kultury.

Jednym z najwyraźniejszych przykładów związanych z pierwszym z tych pojęć jest kategoryzacja płci, czyli uczenia się ról związanych z płcią. Freud używał pojęcia pierwotnego ,,biseksualizmu” dziecka. Postulował on prawdopodobnie wrodzony du-alizm orientacji seksualnej. Z naszych rozważań wynika jednak jeszcze jedna możli-wość. Być może, niektóre fakty, które Freud uważał za przejawy konstytucjonalnego biseksualizmu, można wyjaśnić tym,  że kategoryzacja przez  dziecko innych ludzi — a w tym również i własnej osoby jako punktu odniesienia — według płci jest wrodzona biologicznie tylko w somatycznym punkcie odniesienia, zaś w sensie psychologicz-nym musi być wyuczona przez dziecko. Faktem o podstawowym znaczeniu jest to, że dzieci obojga płci, rozpoczynając  życie, pozostają w tej samej relacji wobec matki; sam Freud zresztą słusznie ten fakt podkreślał.

Może więc proces, polegający na za-uważaniu przez chłopców różnicy płci między sobą a matką i w tym sensie na identy-fikowaniu się z ojcem, jak również proces identyfikowania się dziewcząt z matką, to procesy uczenia się. Jednym z głównych aspektów dorastania jest internalizacja wła-snej roli związanej z płcią jako jednego z zasadniczych elementów wyobrażenia wła-snej osoby. Może więc takie ujęcie uczyni założenie konstytucjonalnego biseksuali-zmu przynajmniej częściowo niepotrzebnym, przy wyjaśnianiu indywidualnej identy-fikacji z płcią. W każdym bądź razie ujęcie to wiąże kategoryzację płci ze strukturą ról systemu społecznego zarówno w sensie teoretycznym, jak i empirycznym. Wagę tego potrafi docenić każdy socjolog, jeśli tylko zda sobie sprawę ze znaczenia zróżni-cowania ról związanych z płcią dla struktury społecznej. Przykładem drugiego rodzaju roli, związanej ze wspólną symboliką ekspresji, mo-że być tworzenie się wzajemnego uczucia miłości między dzieckiem a matką.

Wydaje się,  że Freud całkiem słusznie uważał za  źródło tego uczucia całkowitą zależność dziecka od matki pod względem najbardziej podstawowych potrzeb — jedzenia, ele-mentarnych wygód i bezpieczeństwa. Stopniowo, w procesie interakcji, w dziecku wy-twarza się system oczekiwań związanych z kontynuacją tych gratyfikacji; oczekiwania te zostają powiązane ze sobą, gdyż, choć poszczególne gratyfikacje różnią się od sie-bie, płyną jednak wszystkie z tego samego źródła — od matki. Można przyjąć,  że w procesie tym już na długo przed rozwojem mowy zachodzi proces generalizacji — pewne działania matki interpretowane są przez dziecko jako sygna ł y pozwalające oczekiwać pewnych gratyfikacji; tak np. dziecko może inter-pretować odgłos kroków matki lub ton jej głosu. Wydaje się,  że jedną z głównych przyczyn ważności erotycznego aspektu stosunku dziecka do matki jest fakt, iż graty-fikacje erotyczne  łatwo nabierają znaczenia symbolicznego, gdyż kontakt cielesny do-minuje przy opiece matki nad dzieckiem.

Pobudliwość erotyczna ma jedną niezmiernie ważną własność: jest ona rozproszona, przez co jakikolwiek rodzaj kontaktu cielesnego ma znaczenie pobudzające. Powoduje to,  że erotyzm jest wyjątkowo wygodnym „przekaźnikiem” znaczeń symbolicznych. W procesie tym więc dziecko przesuwa swą uwagę ze stymulacji erotycznej jako takiej na p o s t a w ę  matki, wyrażaną przez sty-mulację przyjemną erotycznie. Dopiero z chwilą zaistnienia tego przejścia możemy mówić, że dziecko stało się zależne od m i ł o ś c i do matki, a nie tylko od specyficz-nych przyjemności dostarczanych mu przez nią. Dopiero też wówczas postawa miłości do matki może być motywacją do pogodzenia się z karami, gdyż postawa ta zachowuje swą trwałość również i wtedy, gdy wiele specyficznych rodzajów przyjemności dostar-czanych uprzednio dziecku zaczyna zanikać.

W tej chwili jest dla nas najważniejsze,  że pod względem uczuciowym interakcje dziecka i matki, są n i e t y l k o procesem wzajemnej gratyfikacji potrzeb, lecz, z punktu widzenia dziecka, są one również procesem uczenia się znaczeń symbolicz-nych skomplikowanego systemu działań, podejmowanych przez matkę, uczenia się treści uczuć kryjących się za tymi działaniami, wzajemnej ich współzależności, a tym samym i skutków działań własnych. Można powiedzieć, że między matką a dzieckiem rozwija się skomplikowany język komunikacji emocjonalnej. Tylko wtedy, gdy dziecko opa-nuje już ten język na względnie wysokim poziomie, można powiedzieć, że nauczyło się ono kochać swą matkę i być od tej miłości zależnym. Mamy więc do czynienia z przejściem od „zależności poprzez przyjemność” do „zależności poprzez uczucie”.

Jednym z najważniejszych aspektów uczenia się kochania i bycia kochanym jest in-ternalizacja wspólnej kultury — symboliki ekspresji, która umożliwia dziecku wyraża-nie i k o m u n i k o w a n i e matce swych uczuć oraz rozumienie uczuć matki skie-rowanych do niego. Wydaje się, że superego może zacząć się rozwijać dopiero wówczas, gdy w wy-starczająco wysokim stopniu zinternalizowany został system poznawczy i system symboliki ekspresji; dopiero bowiem wówczas dziecko zdolne jest do  zrozumienia poznawczego i emocjonalnego znaczenia ograniczeń i zakazów na nie nałożonych. Dziecko musi dojrzeć do odgrywania w systemie interakcji społecznych pewnej odpowiedzialnej roli; musi zrozumieć, że uczucia innych ludzi wobec niego zależą od zgodności zachowania jego i innych z pewnymi wzajemnie obowiązującymi regułami zachowania. Tylko z chwilą uzależnienia się od miłości matki może dziecko odczuwać skuteczny w swym wpływie na zachowanie lęk przed ryzykowaniem utraty tej miłości przez zachowanie niezgodne z oczekiwaniami matki. [...] Jeśli rozważania te są słuszne, istota zagadnienia leży w procesie internalizacji wspólnej kultury, a w tym trzech jej zasadniczych elementów: systemu po-znawczego, systemu symboliki ekspresji i systemu norm moralnych. Po pierwsze, należy tu stwierdzić,  że t y l k o systemy symboli kulturowych mogą być internalizowane.

Obiekt może być pożądany, poznawany i oceniany, jako taki nie może jednak wejść w skład osobowości; ujęcie takie jest właściwe tylko przy uwzględnieniu,  że wspólna kultura, będąc niewątpliwie częścią oso-bowości, nie jest jednak jej całością. Można mówić o podobieństwie dwóch osób, jeśli łą cz ą  je pewne istotne elementy wspólnej kultury. Ponieważ jednak role społeczne są dość zróżnicowane, należy zawsze powiedzieć, które elementy tej kultury są wspólne. Po drugie, należy zauważyć, że uczenie się wspólnej kultury może polegać na uczeniu się albo roli identycznej z rolą obiektu identyfikacji, albo też roli odmiennej. W przytaczanym poprzednio przykładzie matki i syna — uczenie się kategoryzacji płci umożliwia chłopcu zrozumienie i zaakceptowanie faktu, że pod tym względem jest on inny niż matka. Normy dotyczące zachowania się obu płci są uznawane przez obie strony, inny jest jednak zakres s t o s o w a l n o ś ci tych norm. [...]

Po trzecie, wydaje się w zupełności dowiedzione,  że o ile identyfikacja nie jest chęcią stania si ę  obiektem identyfikacji, o tyle zależy ona silnie od p o z y t y w n e j k a t e k s j i wobec tego obiektu. Wyżej przedstawione rozważania wnoszą coś i do tej sprawy. Internalizacja wzorów kulturowych, to nie tylko uświadamianie sobie ich istnienia; to również wtopienie tych wzorców tylko uświadamianie sobie ich  istnienia; to również wtopienie tych wzorców w strukturę własnej osobowości. Znaczy to więc,  że wzór kulturowy musi być zintegrowany z systemem uczuciowym osobowości. Kultura jednak to system zgeneralizowanych symboli i ich znaczeń. Aby zaszła konieczna dla internalizacji integracja kultury z systemem uczuciowym, system ten musi osiągnąć wystarczająco wysoki stopień ogólności.

Odbywa się to przede wszystkim za pośrednictwem uczucia przywiązania do innych osób, czyli przez taką komunikację emocjonalną z nimi, że dana osoba uwrażliwia się na p o s t a w y innych wobec siebie, a nie tylko na ich d z i a ł ania i najprostszą treść tych działań — gratyfikację lub jej pozbawienie. Innymi sło-wy, proces powstawania przywiązania jest s a m w s o b i e procesem uogól-niania się systemu uczuciowego. Uogólnienie to jest z kolei jednym z zasadniczych aspektów symbolizacji znaczeń emocjonalnych, jest więc proce-sem przyswajania sobie kultury. Trudność wytworzenia wzoru kulturowego jest tak wielka,  że dziecko potrafi podołać temu zadaniu tylko przez interakcję z innymi ludźmi, którzy wzór ten już w sobie wykształcili.

Kateksja obiektu jako centralny aspekt identyfikacji z nim jest więc w istocie tylko inną nazwą roz-woju m o t y w a c j i do zinternalizowania wzoru kulturowego, a przynajmniej bardzo ważnej fazy tego procesu. Warunki socjalizacji jednostki są takie, że nie może ona otrzymać gratyfikacji wy-nikających z kateksji wobec pewnego obiektu, jeśli razem z generalizacją znaczeń emocjonalnych i z ich przekazywaniem  nie opanuje ona kategoryzacji poznawczej obiektów (łącznie z sobą samym) i systemu norm moralnych regulujących stosunki między nią a obiektami (superego). [...] Okazuje się, że nie tylko superego ulega inter-nalizacji, czyli przejęciu przez identyfikację z pewnymi obiektami społecznymi, w stosunku do których dziecko odczuwa kateksję. Internalizacji podlegają również pew-ne obiekty, które z pewnością należy włączyć w skład  ego:  system kategoryzacji po-znawczych świata zewnętrznego i system symboliki ekspresji. Jeśli tak, to i Freudowskie pojęcie ego wymaga modyfikacji.

Czynnik o r g a n i -zowania, będący tak istotną częścią ego, wynika nie tylko z „zasady realno-ści”, czyli z adaptacyjnego sposobu reagowania na bodźce świata zewnętrznego. Wy-pływa on z d w ó c h podstawowych źródeł: ze świata zewnętrznego jako środowiska i ze wspólnej kultury przejętej od obiektów identyfikacji. Oba te czynniki pochodzą oczywiście z zewnątrz, ten drugi składnik ego jest jednak pod względem pochodzenia i charakteru bardziej podobny do superego niż do zdobywania doświadczeń. Podobne problemy wynikają przy wytyczaniu linii granicznej między ego  i id. Sam Freud często powoływał się na „symbole ekspresji” reprezentujące impulsy  id wobec ego.

Z naszych rozważań wynika niemal na pewno, że symbolizowane i symbolicznie zorganizowane emocje  nie tylko reprezentują  ego,  lecz są również integralną jego cz ęś ci ą . Wniosek ten będzie dość radykalny, ale należy chyba stwierdzić,  że emocje lub uczucia normalnego, dorosłego człowieka są systemem s y m b o l i c z nie zgeneralizowanym, nie są więc nigdy w czystym sensie impulsami id. Uczucie nie jest bezpośrednim wyrazem popędu-motywacji, zawiera je tylko, jest bowiem zorganizowane wokół dwóch elementów — doświadczeń osobistych danej jednostki i wzorów kulturowych wyuczonych w procesach identyfikacji.

Podobne prace

Do góry