Ocena brak

Ośmieszyć — znaczy wybaczyć - Don Kichot

Autor /Odillo Dodano /04.06.2013

Don Miguel de Cervantes y Saavedra, pięćdziesięcioletni poborca podatkowy z Andaluzji, były żołnierz, dwukrotnie więziony, kaleka bez jednej ręki, napisał powieść El ingenioso hidalgo don Quijxote de la Mancha, co na język polski tłumaczy się jako Przemyślny szlachcic don Kichote z Manczy. I od tego czasu wszystkie pokolenia czytelników, krytyków, badaczy literatury, literatów i poetów uważają tę książkę za arcydzieło, jedno z największych na świecie, a jej bohatera za uosobienie wszystkiego co... no właśnie, nie wiadomo jakie, dobre, szlachetne, wzniosłe, rozczulające, idealne? W każdym razie don Kichot to postać streszczająca wiele z naszych pozytywnych marzeń o nas samych, o świecie i o człowieku.

Powieść Cervantesa jest ogromną i skomplikowaną machiną. Przypadkowo jakby, na zasadzie kompendium czy encyklopedii literackiej, kolekcjonuje ona motywy, historie, dowcipy, przysłowia, zabawne sytuacje, nauki moralne, wątki znane z innych, dawnych utworów, wreszcie popularne teksty piosenek ludowych i napomnienia kaznodziejskie. W tym jarmarku różności odnajdujemy podobieństwo do prawdziwego andaluzyjskiego jarmarku z XVI wieku.

Na takim jarmarku można było kupić najrozmaitsze księgi i kalendarze astrologiczne. Był tam też teatr, który wystawiał sztuki, i to zarówno stare moralitety, jak i nowoczesne sielanki dworskie, opowieści o niewiernych pasterkach i tym podobne fabuły. Był jeszcze na takim jarmarku kościół ze swoimi kazaniami. Ponieważ jarmarki często związane były ze świętami i odpustami, a więc kazanie i jego konwencja były nieodłączną częścią takiego ludowego festynu. Podobnie jak nieodłączną jego częścią były opowieści, którymi raczono się przy winie. Tu także funkcjonowała cała armia łgarzy i pieczeniarzy, którzy- za postawioną kwaterkę potrafili opisać choćby drogę do Chin czy swoje przygody w walce z Pigmejami lub inną jeszcze, równie nieprawdopodobną historię. Summa tego wszystkiego zawarta jest właśnie w Don Kichocie.

Na tę warstwę ludową, wywodzącą się z tradycji owej kultury jarmarcznej, nałożone jest jednak wiele treści pochodzących z wysokiej tradycji kulturalnej tamtej epoki. Obok więc jarmarku mamy tam i uniwersytet ówczesny, i dwór, i literackie dysputy. Motorem wielu scen i nawet osobną wąrstwą utworu jest stylizacja i satyryczna charakterystyka pewnych problemów czysto literackich, związanych ze stylem i ze sposobami przedstawiania rzeczywistości w literaturze.

W powieści tej mamy bowiem nie tylko bohaterów, którzy są z sobą w konflikcie zabawnym i pouczającym, to nie tylko Sancho Pansa dyskutuje z Don Kichotem. To także dwa style literackie konkurują z sobą. Styl „wysoki” reprezentowany jest przez rycerza. Ten styl, który używany był w poważnej literaturze, w tragedii, w liryce, w epice rycerskiej, pełen jest wzniosłości i poetyczno-ści. Stylem „niskim” natomiast pisane były komedie i farsy, używano go w opowiastkach ludowych, niekiedy w swawolnych wierszykach i nieprzyzwoitych piosenkach.

Powieść Cervantesa jest zderzeniem tych dwóch tradycji stylistycznych i artystycznych, zderzeniem, z którego obie te wartości wychodzą odmienione, zderzeniem, które staje się w pewnym momencie jednak zespoleniem i wzniesieniem obu sposobów wyrażania się — jednego archaicznego, nie nadającego się do wyrażania nowego świata, i drugiego — prymitywnego i zbyt prostackiego, żeby nowy świat w każdym skomplikowaniu ująć w nowy wymiar nowoczesnego języka narodowego, który jest wspólnym dobrem całego narodu.

Ale i tu jeszcze nie koniec skomplikowania i nie tu jeszcze leżą fundamenty dzieła Ce?vantesa. Bo to nie tylko konstrukcja encyklopedii literackiej, to nie tylko półliteracki, półfilozoficzny kon-flikt-synteza dwóch tradycji językowych i literackich stanowią Don Kichocie jako dziele sięgającym najgłębszych korzeni kulturowych. Don Kichot i Sancho Pansa w swoich przygodach i w swoich osobach opierają się i odwołują do najbardziej fundamentalnej sfery mitów i obrzędów ludowych, do konfliktu między grubym i chudym, między reprezentantem Karnawału i reprezentantem Postu. Co znaczy przecież, że jest to konflikt sfery duchowej człowieka i jego sfery biologicźSej.

Jak na razie jednak nie potrafimy zdać sobie sprawy, jak całe to kompendium i pandemonium wiedzy o kulturze, o ludzie, o mitach, o symbolach i o historii hiszpańskiej (bo bardzo wiele tam jest związków z ówczesnymi wydarzeniami politycznymi, z wojnami, z obyczajami państw ościennych itp.) działa, jak się wiąże z sobą, jak się utrzymuje jako całość, nie rozsypując się w tysiące kamyków. Jak się dzieje, że mamy przed sobą nie — jak porównywaliśmy wyżej — encyklopedię wiedzy wszelakiej, ale powieść?

Dzieje się to za sprawą bohatera głównego, a właściwie za sprawą wspólnoty rozdwojonej, jaką są Don Kichot i Sancho Pansa. Ta para, która jest tak różna jak prawa i lewa ręka, tak odmienna jak znak plus i minus, tak niezbędna jak dzień i noc, i taka razem pełna — jaką jest w istocie, tq zasadniczy wynalazek aktora tej powieści.

Konstrukcja bohatera jako motoru napędzającego to wszystko, zarazem jako łącznika służącego do zespolenia wszystkich tych historii, tysięcy postaci, zdarzeń, opowieści, koncepcji myślowych itd. — to koncepcja bardzo nowatorska na owe czasy i — dodajmy — stosowana do dzisiaj z wielkim powodzeniem.

Czymże bowiem jest powieść o Don Kichocie? Jest w zasadzie historią o tym, jak to jeden dobry, choć niebogaty szlachcic naczytał się tylu romansów rycerskich (tych odpustowych książek, o których była wyżej mowa!), że w końcu oszalał. Polegało to jego szaleństwo na wierze, że on sam może stać się błędnym rycerzem, że wszystko, co przeczytał, było i jest prawdą, a więc że fikcja jest realnością i że przeszłość jest teraźniejszością. W związku z tym postanawia on wyruszyć w świat, by jako błędny rycerz szukać przygód, cudowności i prawdy. Razem z nim wyrusza na tę wyprawę (właściwie na trzy wyprawy, bo tyle razy wybierał się w podróż Don Kichot) jego sąsiad, chytry i głupi nieco chłopek Sancho Pansa, występujący jako jego giermek.

Oczywiście Hiszpania, po której podróżuje nasz bohater, nie jest Hiszpanią błędnych rycerzy, lecz normalnym krajem z końca XVI wieku. Dlatego też ani czas, ani wymiar fikcyjny nie zgadzają sięjtszemu bohaterowi z faktami, w wyniku czego następują liczne i komiczne zderzenia między jego wyobrażeniem o świecie a prawdziwym obliczem tego świata.

Konstrukcja pary bohaterów, z których jeden jest głupkowaty, a drugi szalony, jeden chytry, a drugi niepraktyczny, jeden wzniosły i dziecinnie odważny, drugi tępawy i przyziemny, pozwoliła na skumulowanie wszystkich rozlicznych przygód przeżytych, zasłyszanych, opowiedzianych i ząinscenizowanych w pobliżu tej znakomitej pary.

Tak więc — jak widzimy — Don Kichote i Sancho Pansa to nie tylko symboliczna para, to nie tyllo doskonały pomysł literacki, zabawny i pouczający, to także doskonały mechanizm literacki, konstrukcja, która zezwala na zunifikowanie bardzo dużej ilości tematów, na uniesienie ogromnej ilości interpretacji.

Osobliwością Don Kichota jest to, że nie zawiera on w sobie żadnych zdecydowanych poglądów autora. Może to zakrawać na paradoks albo na nieprawdę, ale tak w istocie jest. W powieści zawarte są tylko sądy postaci, tylko moralizowanie Don Kichota, który jest przecież szaleńcem. Nie znajdziemy natomiast tego, co jest tak często poszukiwane (i często istnieje rzeczywiście w dziełach literackich) — mianowicie opinii autora. Don Kichot nie jest bowiem tak zbudowany, żeby można było powiedzieć: ta oto postać jest uznana za dobrą przez autora, a tamta za złą. Te cechy są oceniane pozytywnie przez niego, a tamte nie.

Osobliwość ta osiągana jest przez niezwykle konsekwentne stosowanie przez wielkiego Hiszpana zasady kojarzenia i zestawiania z sobą skrajności. Zestawianie przeciwieństw prowadzi u Cervan-tesa do ich likwidacji, a raczej do zlania się ich w całość. Autor napisał swojąpowieść w celu ujęcia poprzez jej mechani z m y systemu całości świata i życia ludzkiego. A skóro zdecydował się na stworzenie całości, a więc kosmosu, nie mogło mu zależeć na zdawkowej i ułamkowej dążności do wykładania swoich opinii czy postaw. Każde takie wyłożenie dzieliłoby bowiem świat na to co dobre i to co złe, na to oo potrzebne i to co zbędne, na to co być powinno, i to co być nie może (a jest) itd. Tymczasem zasadniczym motorem tej powieści jest ujmowanie jako zgodnej całości wszystkiego co nam świat oferuję, bez pochopnego osądzania.

W efekcie daje to przekonanie, że wszystkie ustalone pojęcia odbite w tych lustrzanych układach rozmazują się i zacierają, aby w końcu do siebie się upodobnić. Nie wiemy już więc — w wyniku tych działań — czy świat ten jest dobry czy zły. W każdym razie r— jak powiada wielki badacz literatury Erich Auerbach — świat don Kichota pozbawiony jest nuty tragicznej, bo nie ma w nim konfliktów nierozstrzygalnych. Gdy takowe się pojawiają, zaraz interweniuje obłęd Don Kichota i odbiera im moc, przemieniając je w bajkę, w majaczenie, w podanie, w przypowieść itp.

Taka postawa jest typowa dla sytuacji kultury hiszpańskiej, a także konstruuje tę sytuację (bo przecież Cervantes i jego książka streszczają w sobie główne idee owej kultury). Pisze o tym historyk literatury hiszpańskiej Angel del Rioszczególną cechą renesansu hiszpańskiego jest fakt zachowania w stopniu większym niż w jakimkolwiek innym kraju literackiej tradycji średniowiecza i przelania jej w nowe formy nowożytnego ducha. Powtarza się to niemal we wszystkich epokach. Wynikiem zaś jest ów dualizm, który tak uporczywie podkreśla się jako charakterystyczny dla literatury hiszpańskiej: realizm i idealizm, sentymentalna egzaltacja mi^-łosna lub duchowa (Don Kichote) i naglące pragnienie uciechy lub podboju (Don Juan), ideały rycerskie i łajdackie życie; przemieszanie rzeczy ludzkich i boskich, świeckości i religijności; kontemplacyjna sublimacja najczystszego mistycyzmu i zmysł praktyczny; wzniosłe nauki moralne i sprośna satyra; honor i łotrostwo. Ilekroć stajemy wobec dzieła hiszpańskiego geniuszu, odnajdujemy tę sprzeczność, którą jednak nie narusza harmonii dzieła”.

Bierze się to stąd, dowodzi uczony — że kultura hiszpańska nie rozwijała się tak jak reszta Europy, że zawsze była albo przedwczesna, albo spóźniona. I dlatego nie można mierzyć dzieł hiszpańskich miarą wywodzącą się z ogólnej tradycji europejskiej.

Doskonale dostrzegamy to właśnie w przypadku Don Kichota. Zawiera on w sobie wszystkie elementy spotykane gdzie indziej, ale tak ułożone, że przybierają inne znaczenia. Dlatego też u podstaw odbioru czytelniczego Don Kichota leży niepokój, niepewność, pewne zmieszanie. Niczego nie możemy być pewni „na wiarę”, wszystko musimy przemyśleć od nowa, wszystko bowiem jest tam podważone i jakieś „inne”, niż przyzwyczaiła nas do tego nasza tradycja kulturalna.

Tak więc dzieło Cervantesa jest dziełem dziwnym i niejasnym, ale nie jest dziełem ponurym i przygnębiającym. Przeciwnie. Jest to dzieło propagujące piękną filozofię i piękną wizję ludzkiego losu oraz oryginalne spojrzenie na ludzką rzeczywistość.

Bohater tego dzieła jest szaleńcem, ale szaleńcem szlachetnym. Czy to umniejsza jego szlachetność? Nie — raczej czyni świat, który tę szaleńczą szlachetność otacza, mniej podłym, mniej złym, a bardziej zabawnym. Bohater uświadamia sobie pod koniec życia, że był szaleńcem, lecz uświadomiwszy sobie to — umiera. Czemu? Czyżby prawda życia była w takim urojonym celu, do którego nie można dojść, choć trzeba do niego dążyć? A może prawda jest nie w celu, ale w dążeniu samym? Może więc prawdą Don Kichota jest to dążenie, napędzane szaleństwem jako formą woli, która zmusza bohatera do sprzeciwiania się porządkowi świata w imię swoich urojeń?

Jaki jest efekt tej postawy i jaki jest efekt tak zbudowanego dzieła? Bardzo piękny i nieoczekiwany: oto świat złożony z głupstwa i zła, z szaleństwa i nieporadności, z małostkowości i złośliwości w szczegółach — jako całość okazuje się piękny i dobry, i mądry, mimo wszystko. To wielkie zwycięstwo Cervantesa, i tylko taką niezwykłą drogą, jaką szedł, mógł do tego efektu dojść bez kłamstwa i obłudy. W ten właśnie sposób —przy pomocy jednego obłąkańca i jednego półgłówka — Cervantes usprawiedliwił człowieka — z jego małości i jego zła, z jego szaleństwa i jego głupoty. Wszystko to dzieje się za sprawą Don Kichota. Ten heroiczny szaleniec pozostawia za sobą zamieszanie i zdziwienie.

Ale pozostawia też i coś jeszcze: ironiczny uśmiech wybaczenia dla wszystkich, którzy go otaczali — kimkolwiek by byli. Wielkie dramaty i wielkie napięcia przemieniają się przy nim w zabawę. W ten sposób zamiast sądzić świat Cervantes mu pobłaża. To łagodne, wyrozumiałe, nieoo ironiczne, trochę smutne i bardzo mądre uczucie pobłażliwości, zastosowane wobec całej, okropnej chwilami rzeczywistości jest największym odkryciem Cervantesa i największym wkładem ducha kultury hiszpańskiej w dzieło uczłowieczania świata. A symbolem tej ironicznej pobłażliwości jest błędny rycerz z La Manczy.

Do góry