Ocena brak

Organizacje międzynarodowe - POLSKA W NATO

Autor /Mscislaw Dodano /29.09.2011

Dla większości Polaków 12 marca 1999 roku - dzień przyjęcia nas do NATO - to data, która zostanie zapisana w annałach historii. Dla naszych wojskowych kojarzyć się ona będzie jednak nie tylko z tym, wręcz odwrotnie, będzie to początek gigantycznego bólu głowy, zamartwiania się i kombinowania jak zmodernizować polską armię. Polska armia jest bowiem jednym, wielkim złomowiskiem. Nie jeździ co trzeci polski czołg, tylko jedna czwarta wszystkich samolotów bojowych wznosi się w powietrze, a na wymianę - przy obecnym budżecie - zużytego sprzętu na nowy, potrzeba bagatela 100 lat!!!

Z czym do NATO. Do NATO wejdziemy z 1700 czołgami, 1400 opancerzonymi wozami piechoty, 1500 lufami artyleryjskimi o kalibrze powyżej 100 mm, 180 śmigłowcami, 300 samolotami bojowymi i 71 okrętami bojowymi, czuli taką ilością sprzętu, jaka jest zgodna z limitami CFI (Traktatu o Konwencjonalnych Siłach Zbrojnych w Europie). Są to jednak dane uwzględniające także sprzęt zużyty i nie nadający się do użytku. Jedynie niewielki procent naszego sprzętu jest zdolny współpracować z bronią NATO-wską. Wprawdzie na dostosowanie polskiej armii do standardów obowiązujących w NATO mamy kilka lat, jednak przy obecnym tempie zmian proces ten może potrwać o wiele dłużej. Polska armie nie kupi w 1999 roku żadnego czołgu, nie mówiąc już o samolocie. W spisie zaplanowanych na 1999 rok zakupów mało jest zwiastunów nowego. Strzelcy mogą liczyć najwyżej na 2, 5 tys. karabinków automatycznych natowskiego kalibru oraz pięćset sztuk broni, do której można dostosować naboje zachodniego typu.

Pojazdy samochodowe. W siłach zbrojnych jest ponad 5 tysięcy samochodów osobowych mniej, niż przewidują to standardy natowskie, a ponad połowa tych pojazdów powinna zostać już wycofana z użytku. W polskiej armii nie ma ani jednej ciężarówki samozaładowczej; zestawy niskopodłogowe, niezbędne do przemieszczania np.: ciężkiej broni pancernej to rzadkość, a o kontenerach, które w NATO są powszechnie używane, można tylko marzyć. Powodem tych braków są ciągłe i nieprzerwane próby przywrócenia sprawności ciężarówkom An-26. Desperacja sięga nawet prób reanimacji czołgów T-55, które były w użyciu, w czasie istnienia Układu Warszawskiego.

Samoloty. Polskie siły powietrzne także nie są powodem do dumy. Spośród naszych "najnowszych" 22 myśliwców MiG-29 sprawnych jest tylko dziewięć, poza tym do tego niezłego przecież płatowca chronicznie brakuje odpowiedniego wyposażenia, czyli awioniki i uzbrojenia. Ponadto piloci już od dobrych kilku lat czekają na rozstrzygnięcie przetargu na nowy polski samolot bojowy.

Broń. Także w tej dziedzinie polska armia jest zacofana w stosunku do państw zachodnich. Grubość pancerza standardowego czołgu zachodniego waha się od 50 do 100 mm. Ma on specjalną, wielowarstwową budowę. Pociski przeciwpancerne wystrzeliwane z dział, którymi dysponuje polskie wojsko nie zostawiłyby na takim pancerzu nawet zadrapania. Brakuje też środków i sprzętu do szkolenia nowych żołnierzy. Działowy czołgu strzela we Francji w ciągu roku średnio 60 razy, w Niemczech 40 razy, w Wielkiej Brytanii - 30 razy, w Polsce jest szczęśliwy jeśli uda mu się wystrzelić raz w miesiącu.

Łączność. W polskim wojsku do pracy nie nadaje się co drugie urządzenie. Poza tym często ulegają awariom i bardzo łatwo je zakłócić. Sytuację poprawić ma uruchomiona w styczniu 1999 roku w gdyńskim "Radmorze" produkcja nowoczesnych radiostacji taktycznych (PR4-TRC 9200-3 oraz TRC 9500-3). Także urządzenia elektroniczne, które znajdują się na wyposażeniu polskich żołnierzy, nie miałyby szans na ówczesnym polu walki. Wręcz odwrotnie, jakiekolwiek próby korzystania z nich mogłyby tylko przysporzyć kłopotów, gdyż są one łatwym celem dla inteligentnych rakiet.

Marynarka wojenna. Także nasza flota wojenna powinna zostać zmodernizowana, gdyż sojusz wymaga od nas abyśmy podczas wojny zabezpieczali swoje wybrzeże przed wrogim desantem (chodzi tu o bliskość Kaliningradu). Tylko cztery okręty spełniają standardy europejskie (korweta, dwa ratownicze i jeden podwodny), reszta powinna zostać zmodernizowana, przebudowana albo oddana na złom, gdyż zagraża tylko życiu polskim żołnierzom. Sytuacja w Marynarce wojennej jest jednak o wiele lepsza niż np. w Siłach Lądowych. W tym roku zakupiono i dokończono budowę w polskich stoczniach trzech okrętów rakietowych. Marynarka kupiła też kilka trałowców ze stoczni w Toruniu. Ciągle jednak nie kupiono rakiet, głównego uzbrojenia nowych okrętów.

Powiew optymizmu. Do niektórych jednostek wkroczyła jednak Europa pod postacią nowych, aluminiowych (nierdzewnych).menażek. Będą także nowe kuchnie polowe. W fazie testów są również nowe namioty, które wydają się być trwalsze i lżejsze od dotychczasowych, a w dodatku są zrobione z niepalnego materiału. MON (Ministerstwo Obrony Narodowej)ma zamiar wprowadzić także nowe spadochrony (niedawno powstał prototyp polskiego spadochronu "Dedal"). Usprawnieniu ulegają również tekstylia żołnierskie. W Koninie firma "LM" szyje dla polskich żołnierzy "niewidzialne mundury". Ubrania są wiatro- i wodoszczelne, nie tylko grzeją zimą i chłodzą latem, ale są też niewidoczne w podczerwieni (nawet noktowizor, który ujawnia źródła ciepła nie wykrywa osoby w takim mundurze). Problem jest niestety jak zwykle, cena ponieważ cena jednego (dwuczęściowego) ubrania wynosi 1200 zł.

Podobne prace

Do góry