Ocena brak

ORDON Juliusz Konstanty (1810 - 1887)

Autor /Wincenta Dodano /21.11.2012

Zmaganie z mitem

Postać historyczna i literacka. W obu przypadkach popełnił samobójstwo. W
wersji literackiej, unieśmiertelniony przez Adama Mickiewicza, zginął jako kapitan w
wieku dwudziestu jeden lat, w czasie powstania listopadowego, wysadzając w
powietrze fort broniony na warszawskiej Woli. Tak ów moment zapamiętał,
relacjonujący w wierszu przebieg zdarzeń, adiutant generała:

6 września 1831 roku. Opowiadanie adiutanta:

Widzę go znowu - widzę rękę - błyskawicę,

Wywija, grozi wrogom, trzyma palną świecę,

Biorą go - zginął - o nie, skoczył w dół, do lochów!

Dobrze - rzecze Jenerał - nie odda im prochów.

Tu blask - dym - chwila cicho - i huk jak sto gromów!

W rzeczywistości Ordon przeżył literacką śmierć o ponad pół wieku. Po upadku
powstania wyemigrował, walczył na Węgrzech w czasie Wiosny Ludów, był dowódcą
I Baterii w armii Garibaldiego. W armii włoskiej służył do 1867 roku. Około 1870 roku
osiedlił się we Florencji i tam też, już w bardzo podeszłym wieku, popełnił
samobójstwo. Nie wiadomo, co było przyczyną targnięcia się na własne życie. Można
jedynie przypuszczać, iż Ordon źle znosił legendę zbudowaną wokół wiersza
Mickiewicza. Ci, którzy go spotykali, dziwili się, że widzą go wśród żywych, że burzy
mit. Ów wątek podjął zresztą Sławomir Mrozek w dramacie Śmierć pułkownika.
Bohater utworu nazywa się Orson i w podobny sposób zostaje unieśmiertelniony w
wierszu przez Poetę. W parę lat później do Poety zgłasza się narzeczona Orsona z
prośbą o przerobienie wiersza, ponieważ jej ukochany ma kłopoty z tożsamością.
Tymczasem Orson dożywa bardzo sędziwego wieku (ponad sto trzydzieści lat) i
wówczas - pod presją słynnego utworu -próbuje się wysadzić w powietrze, tak, by
mitowi stało się zadość.

Podobne prace

Do góry