Ocena brak

OKRES KOŃCOWY FILOZOFII STAROŻYTNEJ (I-VI W. N. E.)

Autor /Mati123 Dodano /30.05.2011

1. filozofia na podłożu religii. Pod koniec starożytności dokonał się przewrót w umysłach: oderwał je od spraw doczesnych i zwrócił ku wiecznym. Ludzie, przesyceni i zniechęceni do dóbr tego świata, jęli w innym świecie szukać celu i sensu życia. Żądza życia wiecznego i wyzwolenia z niedoli i znikomości ziemskiej opanowała umysły. Zarazem zanikło zaufanie do własnych sił i powszechne stało się oczekiwanie pomocy nadprzyrodzo­nej od istot wyższych, boskich. Złożyły się na tę przemianę przyczyny różnorodne, zarówno natury psychicznej jak społecznej, zarówno wyczerpanie się dotychczasowej kultury Greków jak i dopływ od Wschodu innej, religijnej kultury.

Duch religijny również opanował filozofię. Wytworzyło się przekonanie, że środkami przyrodzonymi niepodobna rozwiązać jej zagadnień. Ale też nie były to te same zagadnienia, co dawniej. Filozofia musiała teraz odpowiedzieć na pytania natury religijnej, inaczej zdawała się niepotrzebna. Jeśli nie umiała zastąpić religii, to była zastępowana przez nią: przez religię Wschodu, Stary Zakon, przez nową wiarę chrześcijańską czy nawet przez pogaństwo.

Proces zbliżenia filozofii z religią wypełnił ostatnią epokę starożytności; przewagę zacho­wała religia; ona podporządkowała sobie filozofię, nie odwrotnie. Wprawdzie epoka ta wydała też filozoficzną religię, ale przede wszystkim - religijną filozofię. Filozofia zaczęła się była w Grecji od czysto teoretycznych zainteresowań. Ograniczył je już okres helleni­styczny; jego zasadniczym pytaniem było: jak żyć? Obecnie nastąpiło dalsze jeszcze przesunięcie zagadnień: nie-jak żyć, lecz jak wyzwolić się od życia i połączyć z bóstwem.

Do starych, koncepcji i definicji filozofii przybyły tymi czasy nowe, odpowiadające jej religijnej orientacji. I weszło w zwyczaj zarówno w środowiskach greckich i chrześci­jańskich zestawiać aż sześć definicji filozofii: 1) poznanie bytu jako takiego, 2) poznanie rzeczy boskich i ludzkich, 3) nauka nad naukami, 4) miłość mądro­ści. To były definicje starogreckie, pierwsza arystotelesowskiego pocho­dzenia, druga stoickiego. Ale ponadto: 5) rozmyślanie nad śmiercią i 6) upodobnianie się do Boga. Te dwie ostatnie definicje filozofii były wyrazem jej zespolenia z religią, jakie dokonało się na schyłku starożytności.

2. filozofia oparta na objawieniu. Przez to zespolenie zmieniła się tedy sama kon­cepcja filozofii: z narzędzia poznania świata stała się narzędziem połączenia z Bogiem;

ze środka do kierowania życiem doczesnym stała się środkiem do wyzwolenia z życia. Gdy mówiono teraz o „poznaniu" (gnozis), to miano na myśli nie zrozumienie, lecz ponad rozumowe oglądanie prawdy. Przedmiotem godnym poznania był dla ludzi tej epoki jedynie Bóg. Był nie tylko przedmiotem, był także i źródłem poznania; bo do poznania, jak do zbawienia, potrzebna jest pomoc nadprzyrodzona. Przez to poznanie stało się zależne od objawienia. Objawienie spływa na człowieka w stanach „mistycz­nych", gdy bezpośrednio obcuje się z bóstwem. Wobec pytania: wiedza przyrodzona czy mistyczna ? straciło swą aktualność stare greckie pytanie: zmysły czy rozum ? Ani bowiem zmysłowe doświadczenie, ani trzeźwe rozumowanie nie objawiało tej prawdy, której obecnie szukała filozofia; dostarczała jej chyba jedynie wiedza mistyczna, osiągana w sta­nach ekstazy, gdy dusza wychodzi z ciała i łączy się z bóstwem. I środek do zdobycia wiedzy musiano teraz ujrzeć w tym, co usposabia do ekstazy, a więc w modlitwie, czystości serca i wierze.

Kto objawienia nie otrzymał osobiście, mógł opierać się na objawieniu otrzymanym przez innych ludzi wybranych przez bóstwo. Tacy wybrańcy byli autorytetami, tj. osobą swą gwarantowali prawdę. Potrzeba autorytetu, naturalna w religii, przeniknęła do filo­zofii. Filozofia, która dotąd występowała w Grecji z ufnością w przyszłość i we własne siły człowieka i która walczyła o autonomię dla myśli, teraz stała się heteronomiczna, szukała prawdy w przeszłości, w tradycji, w pismach świętych, zwracała się o pomoc do objawień i o gwarancję do autorytetów.

3. wpływ wschodu. Granice Grecji, zamknięte długo dla wpływów obcej kultury otworzyły się teraz na oścież i wschodnie idee opanowały umysły greckie. Zgodnie z duchem czasu oddziałały przede wszystkim religie Wschodu; bardziej mistyczne i uduchowione, zapowiadające wyzwolenie z niedoli ziemskiej, więcej przemawiały do ludzi tej epoki niż religia Greków.

Ośrodkiem filozofii były już nie Ateny, lecz Aleksandria, leżąca na rubieży Zachodu i Wschodu, gdzie spotykali się ludzie różnych ras i kultur. Powstawały tam równocześnie systemy filozoficzne w różnych środowiskach, wśród Greków i wśród Żydów. Myśl grecka i wschodnia oddziaływały na siebie wzajem i tworzyły różnorodne połączenia. Istniała świadomość różnicy dzielącej te dwie kultury, ale właśnie dążono do ich zespolenia; filozofia, powstająca od I. w. p. n. e. w Aleksandrii, była tedy synkretyczna, tzn. pra­cowała nad zespoleniem narodowo i rasowo odrębnych systemów myśli w jednej nad narodowej i nad rasowej koncepcji. Synkretyczna filozofia miała dwie postaci: jedną na podłożu wschodnim (żydowskim), drugą na podłożu greckim. Pierwsza prędko znalazła wybitnego przedstawiciela w Pilonie, druga dojrzewała przez kilka stuleci, zanim wydała system Plotyna.

4. stare i nowe szkoły. Szkoły filozoficzne, założone dawniej przez Greków - Platońska, Arystotelesowska, cynicka, stoicka, Epikurejska, sceptycka - istniały dalej; ale doktryny ich otrzymały teraz nowe zabarwienie przez wzmocnienie pierwiastków religijnych. Zmiana ta była szczególnie wyraźna w stoicyzmie (który np. u Marka Aureliusza przepełniony był uczuciem religijnym) i w platonizmie. Natomiast epikureizm i sceptycyzm nie stanowiły podatnego gruntu dla myśli religijnej i przez to przestały odgrywać wydat­niejszą rolę w życiu umysłowym.

Obok doktryn dawniejszych powstały teraz nowe. Te miały charakter wyraźniej jeszcze religijny. Nie były już dziełem samych Greków; współpracownikami Greków byli tu ludzie pochodzenia wschodniego. I te doktryny korzystały z dawnej greckiej filozofii; nawet ze sceptycyzmu, wykazującego niedostateczność wiedzy przyrodzonej, a tym bardziej z ascetycznego stoicyzmu lub z arystotelizmu, opartego na koncepcji Boga. Tych źródeł bynajmniej nie ukrywały; przeciwnie, jak przystało na epokę ceniącą autorytet i tradycję, kładły nacisk na swą zależność. Korzystano teraz nie z jednego, ale z wszystkich dawnych systemów na raz. Granice między szkołami zatarły się; kwestie sporne, które je tak długo rozdzielały, a były najwięcej natury etycznej, logicznej, fizykalnej, zeszły teraz na plan drugi wobec zagadnień religijnych. Przez to wytworzyły się sprzyjające warunki eklektyzmu, który też na schyłku starożytności stał się zwyczajem, a nawet metodą. Poseidonios, stoik, był bodaj pierwszym wybitnym przedstawicielem filozofii nowego typu; religijnej i eklektycznej.

Wszakże w eklektycznym konglomeracie doktryn filozoficznych dwie miały stanowczą przewagę. Jedną z nich był platonizm; ze swą teorią idei wiecznych, dusz nieśmiertelnych i natchnień wieszczych był predestynowany, aby stać się podstawą nowego, religijnego okresu; do niego najczęściej nawiązywała nowa teologia, nadbudowana teraz nad starą fizyką. Z wpływem platonizmu mógł mierzyć się jedynie wpływ pokrewnego mu pitagoreizmu. Ta doktryna, wytworzona niegdyś w sekcie religijnej, odżyła na nowo w religijnie nastrojonych czasach.

Jeden z odłamów nowej filozofii, religijnej i eklektycznej, od źródła, na które najczęściej się powoływał, bywa nazywany neopitagoreizmem. Nie był jednolitą, ściśle określoną doktryną, lecz ogólnym prądem, obejmującym różne próby i indywidualne odmiany. Naj­dawniejszym znanym z nazwiska przedstawicielem neopitagoreizmu był Nigidius Figulus (w I. w. p. n. e.) i Syryjczyk Numenios z Apamei (w II. w. n. e.), przesiąknięty wpły­wami wschodnimi, uważający, że Platon i Pitagoras głosili tylko starą mądrość brami­nów, magów perskich, Egipcjan i Żydów. Należał doń Apoloniusz z Tiany, wystę­pujący jako prorok raczej niż jako filozof, oraz poeta Apulejusz.

Od tych neopitagorejczyków niełatwo jest odróżnić czynnych równocześnie platończyków, jak znany biograf Plutarcha Cheronei na przełomie I i II w. i Celsus, wróg chrześcijan, w II w. Doktryny neopitagorejczyków i platończyków stanowiły zaczątki, z których po paru wiekach wyłoniła się wreszcie najdoskonalsza i najsamodzielniejsza formacja filozoficzna całej epoki. Utworzona została dopiero ku jej schyłkowi, w III w. n. e. przez Plotyna. Dla niej zachowuje się nazwę neoplatonizmu. Filozofia neoplatońska reprezentuje najświetniej myśl wyrosłą w środowisku greckim, podobnie jak filozofia Filona - myśl wyszła ze środowiska wschodniego, mianowicie żydowskiego.

Obok myśli greckiej i żydowskiej wyrastała w tym okresie jeszcze myśl inna: chrześci­jańska. Ale gdy tamte są zakończeniem starożytności, ta łączy się już z epoką następną jako jej początek.

Podobne prace

Do góry