Ocena brak

Ojcowie kapadoccy - Św. Grzegorz z Nazjanzu

Autor /Frydolin Dodano /25.12.2012

Święty Grzegorz z Nazjanzu, nazywany Grzegorzem Teologiem, urodził sięokoło 329 r. w Arianzos koło Nazjanzu. Chociaż ojciec jego był b i s k u p em Nazjanzu,to j e d n a k chrzest otrzymał Grzegorz dopiero około 360 r. O kolejach jegożycia dowiadujemy się z wierszowanej autobiografii O swoim życiuno. Odbywałliczne studia, najpierw w Cezarei Palestyńskiej, p o t em w Cezarei Kapadockieji Aleksandrii. Naturalnie, w Aleksandrii trwała żywa pamięć Orygenesa,w którego dzieła i myśli wtajemniczył Grzegorza Dydym, jego nauczycielw szkole katechetycznej.

Nic dziwnego, że studia uczyniły Grzegorza przyjacielemnauk świeckich, których znaczenia i roli będzie zawsze bronił. Z Aleksandriiudał się do Aten i tu rozpoczęła się trwała i głęboka przyjaźń ze św. Bazylim.Razem z nim nie tylko oddawał się ćwiczeniom ascetycznym, ale teżwspólnie czytał klasyków literatury i filozofii starożytnej. Wielka przyjaźń łączytu dwa bardzo różne typy osobowości: Bazyli - stanowczy i aktywny, natomiastGrzegorz - zawsze lękliwy, rozmiłowany w kontemplacji, jego wola nie nadążaza sprawnością intelektu. Za namową Bazylego obaj spędzają jakiś czas w jegopustelni, którą urządził sobie w przepięknym miejscu nad Irysem1 3 1 . Mając 30 latwraca św. Grzegorz do Nazjanzu, gdzie pomaga zrazu swemu ojcu w zarządzaniudiecezją, a po jego śmierci sam zostaje biskupem.

W tym czasie św. Bazylistał się b i s k u p em Cezarei. W roku 380 Grzegorz udał się do Konstantynopola,aby swoją pracą pomniejszać tam wpływy ariańskie. Wkrótce został arcybiskupem Konstantynopola i z całym zapałem zabrał się do dzieła. Podobnie jednakjak św. Jan Chryzostom, napotkał na wielkie opory ze strony mieszkańców stolicy. W końcu nie wytrzymał tamtejszych stosunków, zmęczony zrezygnowałz pełnionej funkcji i wrócił do Nazjanzu. Umarł około 390 r. na wsi, w zupełnym zapomnieniu.

Św. Grzegorz był przede wszystkim znakomitym mówcą i stylistą. Nawetdogłębnie ascetyczne życie, któremu oddawał się wraz ze św. Bazylim, nie pozbawiłogo zamiłowania do słowa i smaku formy literackiej. Widział tu nawetpewien sens filozoficzny, uważał, że zdania mówione lub pisane to słowa będąceodpryskami Logosu, który im patronuje i którymi kieruje. Poprzez używaniesłów służy więc Słowu Odwiecznemu. Św. Grzegorz jest rzeczywiście znakomitym,czasem może przesadnym mówcą. Napisał 45 mów, poematy dogmatyczne,wierszowaną autobiografię. Spośród jego dzieł najważniejszych jestpięć Mów teologicznych, które wygłosił w 380 r. w Konstantynopolu zdobywająctym samym miano Teologa.

Wiadomo, że Konstantynopol w okresie działalności Grzegorza był terenem bardzo wnikliwej infiltracji ariańskiej. Panowała naprężona atmosfera, nawetna ulicach toczyły się spory na temat dogmatu Trójcy Świętej. Aby dobrzezrozumieć naukę Grzegorza o Bogu, trzeba koniecznie przypomnieć, choć pobieżnie,istotę arianizmu. Był to prąd myślowy nacechowany racjonalizmemi naturalizmem, powstał z chęci zracjonalizowania religii. W efekcie cała filozofiai metafizyka stara się tu wchłonąć tajemnicę, nieodzowną przy Objawieniui dogmacie. Arianizm pociągał wówczas umysły nie uznające tajemnicy, dążącejedynie do wiedzy pozytywnej, jak np. Euzebiusz. Głównym przeciwnikiemGrzegorza w Konstantynopolu był Eunomiusz, wybitny przywódca arian. Nauczałon, że głównym przymiotem bożym (istotą) jest niezrodzoność, którą rozumiałjako brak przygodnego początku. Jedną z konsekwencji tego twierdzeniabyła teza głosząca, iż Słowo jako stworzone przez Ojca nie może być Bogiem,bo brak Mu tego, co dla Boga istotne. Słowo jest więc całkowicie niepodobnedo Ojca (dvó[iotoc) i nie jest z Ojcem współistotne (6|aoo\>atoc TCO 7totTpi). W tejdoktrynie wyrażał się całkowicie najgłębszy sens arianizmu. Eunomiuszw swych tendencjach racjonalistycznych idzie nawet dalej i Boga-Ojca, któryrodzi Słowo, pojmuje na wzór platońskiego demiurga.

Tak wyglądała atmosfera intelektualna, w której przyszło Grzegorzowidziałać. Starał się on dotrzeć do sedna problemu i tym najważniejszym zagadnieniompoświęca swe Mowy teologiczne. Zwalcza dyletantyzm teologiczny, nawołujedo żywej wiary, ale bynajmniej nie porzuca filozofii, raczej chodzi mu0 to, by filozofia nie stłumiła wiary. W pierwszej Mowie teologicznej rozważa warunki,jakie trzeba spełniać, by móc zajmować się teologią. Są to: dojrzałość,czystość serca, szacunek i cześć dla teologii. Mowa druga dotyczy możliwości1 zakresu, w j a k im poznajemy Boga. Mowy trzecia, czwarta i piąta poświęconesą dogmatowi Trójcy Świętej.

Wedle Grzegorza słuszne było zdanie Platona (Timajos), że poznanie Bogajest trudne.Platon nie miał j e d n a k racji, gdy twierdził dalej, że Bóg jest niewyrażalny,gdyż byłoby to możliwe tylko wtedy, kiedy Bóg byłby w ogóle niepoznawalny.Św. Grzegorz uważa, że Platon chciał w ten sposób ukryć swą niewiedzę,ponieważ niepoznawalne nie jest istnienie boże, lecz Jego istota, natura.Grzegorz stara się sformułować dowód istnienia Boga. Ogół stworzeń jako kosmoswskazuje na swego stwórcę, na tego, kto wprowadza ład i kto utrzymuje całośćświata. Pyta jednak, skąd bierze się ten ład i ta sensowność w świecie. Musiistnieć jakiś budowniczy, który nadał rzeczom Logos. N i e może być t ym budowniczymprzypadek. Ale gdybyśmy nawet przyjęli, że na początku był przypadek,to pozostaje pytanie, skąd bierze się porządek w tym przypadkowym ułożeniurzeczy Gdybyśmy jednak nawet zaakceptowali ten fakt, to utrzymanie porządkuw świecie nie może być już dziełem przypadku. W ten sposób wreszcie dochodzimydo Boga, jako do przyczyny utrzymującej ład w świecie. Tak więc Logosobecny w rzeczach prowadzi nas do Boga. W swoim dowodzie wykazujeGrzegorz jedynie istnienie demiurga, ale pojęcie Boga-Stwórcy tak już było zakorzenione,że dowód nie wydawał się konieczny. Św. Grzegorzowi nie tyle chodzio dowód sensu stricto, ile raczej o wyłożenie takiego toku myślenia, który siępotocznie przeprowadza, rozważając problem istnienia Boga.

Mówiliśmy już, że natura, czyli istota Boga jest niepoznawalna. Grzegorzpyta o przyczynę tego stanu rzeczy i jako główną przeszkodę podaje naszą cielesność.Można by sądzić, że Bóg przez zawiść i zazdrość, strzegąc dostępu doskarbów Swego jestestwa, nie pozwala nam, byśmy Go poznawali. W rzeczywistościistnieje zupełnie inna przyczyna tego, że Bóg jest dla nas w swej istocieniepoznawalny, jest nią cielesna natura człowieka. Przecież wiemy, że całe naszepoznanie jest nierozdzielnie związane z wyobrażeniami, i to właśnie stanowiniepokonaną przeszkodę w poznaniu Boga. Św. Grzegorz podkreśla, że owaniemożność jest dla nas zbawienna, gdyż Boga cenimy tym bardziej, im trudniejGo poznajemy. Chroni nas ten stan rzeczy przed pychą Lucyfera, trudzaś, jaki obecnie musimy włożyć w poznawanie Boga, będzie p o t em odpowiednionagrodzony. Jesteśmy wprawdzie spokrewnieni z tym, co duchowe i boskie,ale Boga przesłania nam nasze ciało, którego nigdy nie możemy sięw swym poznawaniu wyzbyć. Nie jest to możliwe nawet w stanie najwyższegostłumienia zmysłów. Ciało przesłania nam więc Boga i w ogóle uniemożliwia poznanietego, co duchowe i boskie. A j e d n a k nie ma innej drogi poznania jak tylkoprzez ciało i zmysły. Nie posiadamy żadnych czysto duchowych pojęć Boga,wobec tego, nie możemy pojąć Jego istoty. Dlatego też, w t ym życiu nikt nigdynie widział Boga takim, j a k im On jest. Doskonałe widzenie Boga będzie naszymudziałem dopiero w życiu przyszłym. Wobec tych zasadniczych przeszkód, jedynądrogą poznania Boga będzie droga teologii negatywnej. Idąc za Orygenesempodaje Grzegorz pewne zasady teologii apofatycznej^formułując je i porządkując.W tym punkcie wywarł on wpływ na Pseudo-Dionizego, św. Jana z Damaszku,a w konsekwencji na całe średniowiecze. Św. Grzegorz twierdzi wbrewEpikurowi, że Bóg nie jest ciałem i nie posiada żadnych właściwości cielesnych. To, że Bóg nieskończenie przewyższa stworzenia, jest głównym powodem naszej czci dla Niego. Wszystko, co cielesne jest złożone, a każda rzeczzłożona nosi w sobie zarodki rozkładu. Złożoność jest zasadą walki, walka prowadzido podziału, a t e n zaś do rozkładu. Obecność Boga w świecie wymaga,by nie był O n cielesny, gdyż jako ciało musiałby być zmieszany z rzeczami i całkowiciepodzielny. Św. Grzegorz pyta, czy Bóg nie jest przypadkiem zbudowanyz tzw. piątego e l e m e n t u (ąuinta essentia). Jeżeli jest on cielesny, to zapewnepodlega ruchowi, ale w takim razie rodzi się następne pytanie, kto go porusza.Nawiązuje tu św. Grzegorz wyraźnie do arystotelejskiego dowodu z ruchu (exmotu). Ponieważ w ogóle nie bierze pod uwagę trudności „cofania się w nieskończoność"(regressus in infinitum), więc jego zdaniem, musimy w sposób koniecznydojść do nieporuszonego, a więc niecielesnego Boga.

Wszystkie nasze pozytywne twierdzenia o stworzeniach możemy odnieśćw formie przeczącej do Boga. Otrzymujemy w ten sposób cały szereg pojęć negatywnych.Oto niektóre z nich: nieeielesność, niezrodzoność, nieprzemijalność,brak początku. Grzegorz z Nazjanzu jako pierwszy usystematyzował te negatywnepojęcia o Bogu. Tak naprawdę nic nam one nie mówią o istocie bożej.Podobnie i pojęcia pozytywne, które czerpiemy ze świata stworzeń i przypisujemyj e Stwórcy, jak np. duch, ogień, światło, rozum, niewiele wnoszą nowego doprocesu poznania Boga. Wszystkie owe pojęcia są tylko wytworami ludzkichumysłów i n i e są w stanie wyrazić tego, czym jest Bóg. Grzegorz twierdzi, że cielesnośćnie może być nigdy całkowicie wyeliminowana z naszych pojęć i to właśniezasadniczo uniemożliwia nam właściwe rozumienie Boga. Teolog nie formułujezagadnienia analogii, ale ta tematyka jest mu bardzo bliska. Ma głębokozakorzenione poczucie tajemnicy i zawsze zatrzymuje się przed jej progiem,przeciwstawiając się ariańskiemu racjonalizmowi. Bóg bowiem, w miarę jak Gopoznajemy, oddala się od nas i swą niepojętością pociąga ku sobie tych, którzyGo miłują. Jeżeli dążymy do Boga to musimy jednak coś o N im wiedzieć. Bógto przede wszystkim byt nieskończony. Jest wielką zasługą Grzegorza, że tak silniepodkreśla imię Boga jako bytu. Przecież Bóg odkrył Mojżeszowi swe imię:„ten, który jest", zatem obejmuje On całe istnienie/Inaczej mówiąc Bóg jest,a nie posiada istnienie, św. Grzegorz opisuje więc Boga jako nieograniczony oceansubstancji i to właśnie określenie przejmie i spopularyzuje św. Jan z Damaszku.W Mowie 38. czytamy ten bardzo często cytowany fragment:

Albowiem całe bytowanie skupił w sobie i posiada j e bez początku i bezkońca, j ak jakieś niezmierzone i nieograniczone morze bytu, przekraczającewszelkie pojęcie czasu i natury.

Bóg jest niezmierzony i j a ko taki stoi ponad wszelką granicą czasu i przestrzeni.Grzegorz bardzo jasno mówi, że Bóg istnieje poza czasem, co oznacza,że nie był i nie będzie, lecz zawsze jest. To właśnie znaczy, że Bóg j e s t wiecznością:

Wieczności, która nie jest ani ruchem żadnym, ani biegiem słońca, nie dasię podzielić ani zmierzyć tak jak właśnie dzielimy czas.

Nasze istnienie jest zupełnie inne, jest ono płynne i mierzymy j e ruchemsłońca.TDuchy czyste także istnieją w czasie, naturalnie w innym od naszego.Jest to wieczność (di8ta), scholastyczne aevum. Otóż Bóg wykracza nie tylkoponad nasz czas, ale i ponad aevum. W tym przeciwstawieniu wieczności bożejnaszemu czasowi i aevum duchów czystych, zaznacza się wyraźnie postęp myśliśw. Grzegorza w stosunku do Orygenesa. Jest to znów wielka zasługa GrzegorzaTeologa. Chociaż nie był on wielkim filozofem i nie dorównywał Orygenesowi,to j e d n a k nie był tylko retorem zajmującym się zagadnieniami filozofii.Można go z pewnością uznać za myśliciela przeciętnego, ale trzeba koniecznieprzyznać, że dochodził do bardzo odkrywczych sformułowań i wybitnie przyczyniłsię do ustalenia terminologii. Wywarł on bezpośredni i namacalny wpływna Jana Damasceńskiego, znał go i podziwiał św. Augustyn, a także wiele zeńzaczerpnął Pseudo-Dionizy.

Podobne prace

Do góry