Ocena brak

Oeconomia divina (z tomu Gdzie słońce wschodzi i kędy zapada 1974)

Autor /abbyLEE Dodano /11.03.2011

Wiersz łatwiej będzie można zinterpretować i zrozumieć w kontekście poematu Świat, chociaż utwory te dzieli znacząca (prawie trzy­dziestoletnia przecież) cezura czasowa. Miłosz próbuje bowiem po raz kolejny odpowiedzieć sobie na te same pytania, które – w nieco lżejszej, nie pozbawionej autoironicznego dystansu formie – stawiał w poemacie pisanym w czasie wojny. Powtórzone zostaje niespełnio­ne i bolesne marzenie o pięknym, uporządkowanym świecie, ładzie moralnym i jego zewnętrznych atrybutach, o boskiej gwarancji har­monii i sensu ludzkiego bytu. Zarazem wiersz budzić może skojarze­nia z Piosenką o końcu świata, jako że pojawia się tutaj ta sama wi­zja „zwyczajnego” końca świata, apokalipsy spełniającej się w sposób zarazem oczywisty jak i niedostrzegalny, katastroficzna wizja zagła­dy ma wymiar swoistej „zwykłości”.

Obraz spełniającej się na naszych oczach apokalipsy – niczym zatrzymanego kadru z potwornego filmu – zamyka się pomiędzy dwoma pojęciami: ocalenie – zagłada. Na próżno jednak próbujemy od­gadnąć, kto i co dostąpi zbawienia – stałość bytów ludzi i przedmio­tów okazuje się złudna. Totalna zagłada świata wynika z wizji Boga – ukazanego w pełnym majestacie, chociaż widocznego tylko pośre­dnio, w skutku swoich orzeczeń – jest to Bóg ze Starego Testamentu, surowy i milczący, nieodgadniony, ale okrutny.

Świat opisany w wierszu to świat zatrzymany na mgnienie tuż przed ostateczną entropią. Uderza chaos wizji, brak jakiegokolwiek porządku:

 

 

Wszędzie było nigdzie i nigdzie, wszędzie.

 

Znajdujemy tu zatem wizję przerażającą – obraz ludzi upokorzo­nych okrucieństwem swojego losu, samym „byciem”. Ich tragedia ma wymiar codzienności, polega w gruncie rzeczy na masowości egzy­stencji, odarciu z odmienności, pozbawieniu indywidualności, a także na przypadkowości doświadczanego losu, na poczucia bezsensu.

Następuje rozkład świata cywilizacji, kultury:

 

 

Litery ksiąg srebrniały, chwiały się i nikły.

Ręka nie mogła nakreślić znaku palmy, znku rzeki, ni znaku ibisa.

 

Podobnej destrukcji ulegają rzeczy materialne, z których pozostają jedynie wspomnienia, fantomy, powidokidym na kliszy. Giną tak­że wartości i uczucia, przepada dorobek pokoleń: Wrzawą wielu języ­ków ogłoszono śmiertelność mowy.

Nikt z żyjących nie ma możliwości ucieczki od udręki, którą jest uczestnictwo w postępującym chaosie i zniszczeniu. Ludzie, pozba­wieni nawet szansy na zrozumienie czy współczucie otoczenia, mu­szą umierać bez słowa skargi:

 

 

Zabroniona była skarga, bo skarżyła się samej sobie.

Ludzie, dotknięci niezrozumiałą udręką,

Zrzucali suknie na placach żeby sądu wzywała ich nagość.

Ale na próżno tęsknili do grozy, litości i gniewu.

 

Postępująca entropia zamienia świat we współczesne piekło. Reali­stycznie przedstawione szczegóły z całą pewnością dotyczą rzeczywi­stości XX-wiecznej, ale niektóre sceny czy motywy stanowią wyra­źne aluzje do apokalipsy biblijnej. Tak jest zapewne w przypadku motywu nagości, stanowiącym nawiązanie do ikonografii średniowiecz­nej. Ale nagość bohaterów i scena pośpiesznego zdzierania z siebie ubrań może być potraktowana jako symbol, który możemy odczyty­wać na wiele sposobów – oznaczać ona może „nagość” duchową lu­dzi stojących twarzą w twarz z Bogiem, albo – zredukowanie czło­wieka do ciała, cielesności, biologii, podstawowych stanów i instynk­tów. Nagość czyni też człowieka anonimowym, unifikuje, upodabnia do tłumy tak samo obnażonych, czyni cząstką masy – mamy więc do czynienia z ostatecznym uprzedmiotowieniem, reifikacją jednostki.

Podmiot nie mów nic o sobie, bardzo oszczędnie maluje też swoje uczucia – rejestruje jedynie własne przerażenie, zaskoczenie:

 

 

Nie myślałem, że żyć będę w tak osobliwej chwili.

Kiedy Bóg skalnych wyżyn i gromów,

Pan Zastępów, kyrios Sabaoth,

Najdotkliwiej upokorzy ludzi [...].

 

Wiersz należy odczytywać jako przestrogę przed życiem pozbawio­nym metafizycznego kontekstu. Po latach zwątpienie Miłosz głosi tutaj potrzebę wiary, wyjścia poza własną zmysłowość, cielesność i wzniesienia się ponad horyzont konsumpcyjnej cywilizacji rzeczy.

 

Podobne prace

Do góry