Ocena brak

ODNOWA KULTU MARYJNEGO - Uwrażliwienie ekumeniczne

Autor /Horacy Dodano /26.04.2011

Jednym ze znaków czasu, w którym żyjemy, jest uświadomienie sobie przez chrześcijan zgorszenia, jakie płynie dla świata z powodu braku jedności wśród wyznawców Chrystusa. Troska o zjednoczenie chrześcijan przenika, przynajmniej od czasów Soboru, wszystkie wymiary życia Kościoła. Znajduje swoje odzwierciedlenie w jego kulcie, w tym również w czci oddawanej Matce Chrystusa. Potrzebne więc jest ekumeniczne ukierunkowanie czci oddawanej Matce Chrystusa.

Chwila obecna nie jest dla ekumenizmu szczególnie korzystna. Minęły dawno czasy fascynacji lat sześćdziesiątych, tuż po Soborze, kiedy to “heretycy” i “schizmatycy” stali się “braćmi odłączonymi”. Ruch ekumeniczny poczynił wprawdzie od tego czasu ogromne postepy. Wielu wyraża jednak przekonanie, że wyczerpał on już swoje możliwości. Widać symptomy rozczarowania z powodu braku pełnej jedności i z powodu trudności, jakie ciągle jeszcze piętrzą się na drodze do zjednoczenia. Wśród katolików słyszy się czasem opinie, że nasz Kościół posuwa się w dialogu ekumenicznym bardzo daleko, a mimo to jego kroki i poczynania nie znajdują odpowiedniej reakcji po drugiej stronie.

W tej sytuacji jakże odkrywczo brzmią słowa Jana Pawła II z jego książki Przekroczyć próg nadziei. Papież przyznaje, że w istniejącym podziale można widzieć “gorzki owoc grzechów chrześcijan”. Z drugiej jednak strony próbuje odczytać to bolesne zjawisko jako szansę dla Kościoła. Oto istotne zdania papieskiej “hipotezy”: “Może więc podziały były także drogą prowadzącą Kościół do wielorakich bogactw zawartych w Chrystusowej Ewangelii i w Chrystusowym odkupieniu? Może te bogactwa nie potrafiłyby rozwinąć się w inny sposób...? Szerzej patrząc, można stwierdzić, że dla ludzkiego poznawania i działania znamienna jest także pewna dialektyka. Czy Duch Święty w swojej Boskiej kondescendencji nie uwzględnił w jakiś sposób również i tego? Trzeba, ażeby rodzaj ludzki dochodził do jedności przez wielość, ażeby uczyć się być jednym Kościołem w pluralizmie form myślenia i działania, kultur i cywilizacji”. 

Ta odkrywcza i odważna myśl Papieża uświadamia nam, że istniejący wśród chrześcijan podział, jakkolwiek bolesny, może również stanowić szansę ubogacenia własnej tradycji doświadczeniem i dorobkiem teologicznym innych wspólnot chrześcijańskich. Czy jest to możliwe także w dziedzinie kultu maryjnego? Nie ulega wątpliwości, że możemy się wiele w tej dziedzinie nauczyć od chrześcijan Wschodu. Marialis cultus przypomina, że “katolicy łączą się z braćmi Kościołów prawosławnych, w których pobożność względem Błogosławionej Dziewicy przybiera formy pełne nadzwyczajnego polotu poetyckiego i wzniosłej nauki, gdy ze szczególną miłością czci chwalebną Bożą Rodzicielkę i nazywa Ją «Nadzieją chrześcijan»".

Czy możemy się jednak nauczyć czegoś od protestantów? Przecież kult maryjny wydaje sie być tym, co w sposób najbardziej widoczny i ewidentny odróżnia katolików od chrześcijan-ewangelików. Raniero Cantalamessa zadedykował swoją książkę Maryja zwierciadłem dla Kościa “braciom” protestantom”, którym jak pisze bardzo dużo zawdzięcza, także przy pisaniu książki o Matce Bożej. Nawiązując do problematyki ekumenicznej, Cantalamessa wykazuje, że protestanci pod wpływem racjonalizmu zagubili pobożność maryjną.

Pobożność ta charakteryzowała jeszcze postawę Marcina Lutra, który mówił, że “Maryja to najwznioślejsza Pani i najszlachetniejszy w chrześcijaństwie klejnot po Chrystusie”. Protestanci odeszli również od litery i ducha podstawowych dokumentów reformacji, w których czytamy, że Maryja jest godna największej czci. Z drugiej jednak strony, zdaniem Cantalamessy, katolicy winni przyznać, że i sami przyczynili się do tego, że braciom protestantom trudno było przyjąć katolicką formę kultu Maryi “czcząc Ją w sposób przesadny i nierozważny, a przede wszystkim nie  ustawiając tej pobożności wewnątrz wystarczająco jasnych ram biblijnych, które pozwalałyby widzieć Jej rolę podporządkowaną słowu Bożemu, Duchowi Świętemu i samemu Jezusowi”.

Ekumeniczna zasada odnowy kultu maryjnego, sformułowana przez Marialis cultus, domaga się, zresztą słowami soborowej Konstytucji o Kościele, aby “bardzo starannie unikać wszelkiej przesady, która innych braci mogłaby wprowadzić w błąd co do prawdziwej nauki Kościoła katolickiego i by usunięto wszelki sposób okazywania czci odbiegający od właściwej praktyki katolickiej”. Nie chodzi tu o przypodobanie się protestantom czy przyjęcie ich punktu widzenia, ale o pogłębienie kultu maryjnego w świetle wiary Kościoła i o unikanie wszystkiego, co mogłoby przesłaniać główne głoszone przezeń prawdy wiary.

Podobne prace

Do góry