Ocena brak

Od stosunków społecznych do organizacji

Autor /Ivan Dodano /28.07.2011

W dotychczasowych rozważaniach ograniczaliśmy się do analizy pojedynczego stosunku społecznego, a więc relacji pomiędzy dwiema pozycjami społecznymi i związanymi z nimi rolami. Ale przecież w „przestrzeni międzyludzkiej" występuje wiele pozycjo-ról, w rozmaitych konfiguracjach i powiązaniach. W tym rozdziale omówimy główne rodzaje takich konfiguracji i powiązań.

Środowisko społeczne

Najprostszy przypadek polega na tym, że ludzie zajmują takie same pozycje i pełnią takie same role. Patrząc z takiej perspektywy na zbiorowość sportowców, lekarzy, artystów, profesorów, górników, księży itp., zauważymy, że ich pozycje zawodowe i role, jakie pełnią, są w istotnym stopniu jednakowe. Niezależnie od tego, kto konkretnie te pozycjo-role zajmuje, można mówić o ich jednorodnej wielości. Taki jednorodny zbiór takich samych lub przynajmniej istotnie podobnych pozycji i ról nazwiemy środowiskiem społecznym, w tym sensie, w jakim potocznie mówimy o środowisku artystycznym, lekarskim, adwokackim, politycznym, kościelnym lub robotniczym.

Jakie relacje wiążą takie same pozycje w obrębie środowiska społecznego? Francuski klasyk socjologii Emile Durkheim wyróżniał swoistą formę integracji zbiorowości, którą określał jako solidarność mechaniczną. Rozumiał przez to poczucie wspólnoty oparte na podobieństwie ról, funkcji, sytuacji życiowej, wykonywanego zawodu, a jako jej przykład podawał społeczności prymitywne z minimalnie rozwiniętym podziałem pracy, gdzie wszyscy członkowie żyją w zasadzie tak samo. Durkheim myślał, jak się wydaje, w kategoriach konkretnych, traktując solidarność raczej jako więzi między osobami niż stosunki między pozycjami. Czyli podobnie jak wiele lat później angielski socjolog David Lockwood, gdy mówił o integracji społecznej w odróżnieniu od integracji systemowej. Ale koncepcję Durkheima da się przenieść wprost na wyższy szczebel abstrakcji, mianowicie ową integrację systemową w terminologii Lockwo-oda, gdzie podobieństwo dotyczy nie osób, lecz pozycji (statusów).

Otóż, owa solidarność środowiskowa między takimi samymi pozycjami wynika z podobieństwa trzech atrybutów pozycji. Po pierwsze, oczywiście związanych z pozycjami ról, to znaczy właściwych sposobów zachowania. Charakterystyczny dla środowisk społecznych sposób i styl postępowania, inny np. wśród wojskowych, inny wśród artystów, inny wśród naukowców, wynika z realizowania takich samych reguł zawartych w odpowiednich dla nich rolach. Po drugie, z pozycjami społecznymi związane są także typowe kompleksy przekonań, poglądów, swoisty zasób wiedzy. Mówimy o mentalności środowiskowej czy ideologiach środowiskowych, w tym sensie że ludzie zajmujący takie same pozycje są jakby nosicielami i realizatorami podobnych koncepcji, ideologii, światopoglądu. Środowisko dziennikarskie, akademickie, polityczne ma - mimo wielu różnic między poglądami osobistymi jego członków - pewne jądro wspólnych przekonań wynikających z podobieństwa zajmowanych przez nich pozycji. Po trzecie, atrybutem pozycji społecznej są także charakterystyczne dla niej interesy albo, używając terminu Maxa Webera, „szansę życiowe".

Mówimy o standardzie życiowym pewnego środowiska albo o prestiżu środowiskowym, albo o „sile przebicia" pewnego środowiska, albo o typowym dla niego poziomie intelektualnym, mając na myśli wynikający z podobieństwa pozycji podobny dostęp do społecznie cenionych dóbr i wartości, takich jak bogactwo, prestiż, władza czy wykształcenie. Oczywiście, konkretni przedstawiciele tych środowisk mogą pod tymi względami istotnie się różnić, ale niezależnie od miary ich osobistego sukcesu można mówić o typowych interesach czy szansach środowiskowych. Środowisko biznesu jest na ogół bogatsze od środowiska akademickiego, środowisko polityków jest z definicji bliższe władzy i wpływów niż owa, jak pisał Weber, „bezsilna elita" profesorów uniwersyteckich, środowisko artystyczne cieszy się na ogół większym prestiżem i sławą niż środowisko policjantów, a środowisko nauczycielskie dysponuje większym zasobem wiedzy niż środowisko barmanów.

Na solidarność środowiskową składa się kilka elementów. Jednym jest pewna doza zaufania a priori, którym darzymy innych tylko z tego tytułu, że są podobni do nas swoim statusem społecznym. Kiedy ktoś mi się przedstawia, mówiąc, że jest profesorem uniwersytetu, udzielam mu od razu, sam będąc profesorem, kredytu zaufania większego, niż gdyby był urzędnikiem, nawet jeśli nie wiem jeszcze nic o jego indywidualnych walorach. Kiedy słyszę, że ktoś jest z Krakowa, ufam mu łatwiej, niż gdy dowiaduję się, że jest warszawiakiem albo pochodzi z Lagos. Innym składnikiem solidarności jest lojalność środowiskowa. Unikam działania wbrew interesom mojego środowiska, powstrzymuję się od krytyki, a nawet aktywnie występuję w obronie środowiska, także wtedy gdy dostrzegam w zarzutach ziarno prawdy. Regułę taką ujmuje mądrość ludowa:

„Zły to ptak, co własne gniazdo kala". Wreszcie środowiska cechują intensywne kontakty wewnątrzśrodowiskowe. Z samego podobieństwa pozycji społecznych wynika częstsze inicjowanie wzajemnych interakcji niż z przedstawicielami pozycji odmiennych, interakcje są też łatwiejsze, przebiegają bardziej bezproblemowo. Nastolatki częściej obcują z nastolatkami, studenci ze studentami, emeryci z emerytami. I łatwiej im „dogadać się ze sobą", mają bowiem wspólny język, podobne sytuacje życiowe, problemy, kłopoty, wyzwania. To samo dotyczy pozycji zawodowych. Naukowcy mają więcej znajomych i przyjaciół wśród naukowców, częściej rozmawiają o sprawach naukowych czy problemach środowiska, górnicy częściej spotykają się i dogadują z górnikami, wojskowi z wojskowymi, lekarze z lekarzami. Na ogół występuje też pewien stopień endogamii środowiskowej, to znaczy tendencja do zawierania małżeństw z partnerami o podobnej pozycji społecznej.

Podobne prace

Do góry