Ocena brak

Od przedmiotowego do podmiotowego ujęcia postępu społecznego

Autor /Rick Dodano /29.07.2011

Pojęcie postępu kojarzy się nieuchronnie ze zmiennością, dynamiką społeczną. Ma sens tylko o tyle, o ile traktujemy historię, dzieje, jako proces posiadający pewną wewnętrzną logikę. Inaczej - jako prawidłową sekwencję następujących po sobie zmian. Ale nie każdy proces da się przecież określić jako postępowy. Trudno odnieść to pojęcie do takich procesów codziennych, powtarzalnych, cyklicznych, które prowadzą tylko do odtwarzania, reprodukcji życia społecznego w jego dotychczasowej postaci. Postęp zakłada kierunkowość procesu, to znaczy zmiany prowadzące do coraz to innych, nowych stanów społeczeństwa, biegnące jakimś torem, przybliżające do jakiegoś określonego stanu idealnego. No właśnie - idealnego. Postęp zakłada bowiem także, że proces prowadzi ku czemuś lepszemu, doskonalszemu, szczęśliwszemu, że zmierza do spełnienia ideału. Tak więc trzy przesłanki leżące u samych podstaw idei postępu to: procesowość, kierunkowość i optymizm. A wobec tego najprostsza, ogólna definicja postępu brzmieć może tak: postęp to nieustanny, ciągły, prawidłowy ruch ludzkości ku coraz doskonalszym formom życia społecznego.

Taka ogólna definicja nasuwa natychmiast trzy pytania. Po pierwsze, kto jest sprawcą tego ruchu, kto popycha proces do przodu (jest to pytanie o podmiot postępu). Po drugie, jak ruch przebiega (jest to pytanie o mechanizm postępu). I po trzecie, w jakim kierunku, ku czemu zmierza (jest to pytanie o kryterium postępu). Na te trzy pytania bardzo różnie odpowiadano w historii. Z dużym uproszczeniem można wyróżnić trzy typowe odpowiedzi, trzy konkretyzacje, interpretacje ogólnego pojęcia postępu. Inaczej - trzy wizje postępu.

Wizja pierwsza może być nazwana sakralną. Zakłada bowiem, że sprawcą i twórcą (podmiotem) historii jest Bóg, dzieje przebiegają w sposób z góry przez Boga wyznaczony, w myśl pewnego schematu Opatrzności, nieuchronnego przeznaczenia, i zmierzają ku królestwu bożemu (millenium), które, jak powiada np. Ewangelia, jest „nie z tego świata" - a więc bardzo odległe w czasie i ulokowane poza realiami ziemskiej egzystencji.

Wizja druga może być nazwana mechanistyczną. Sekularyzacja idei postępu nakazuje za sprawcę, podmiot postępu uznać sam „organizm społeczny" czy „system społeczny", który zmienia się i rozwija na mocy własnych, wewnętrznych tendencji, niejako automatycznie, prawidłowo i nieuchronnie. Idea samorozwoju czy autodynamiki nawiązuje do metafory wzrostu organicznego, gdy w organizmie z zalążka rozwija się właśnie automatycznie, prawidłowo i nieuchronnie dojrzały osobnik. Podobnie do analogii z organizmem sięga się, wskazując jako kierunek, kryterium postępu rosnącą złożoność, podział i zróżnicowanie funkcji (np. rosnący podział pracy). Cel postępu zostaje sprowadzony na ziemię, a dystans czasowy dzielący od ideału ulega wielkiemu skróceniu. Różne utopie społeczne opisują kształt idealnego społeczeństwa już „z tego świata" i zwiastują jego nadejście niemal natychmiast.

Wizja trzecia może być nazwana humanistyczną. Za twórcę i sprawcę dziejów uznany zostaje człowiek. Najczęściej nie w pojedynkę, lecz razem z innymi, w jakiejś zbiorowości. Takie podmioty kolektywne to czasem narody, czasem klasy społeczne (np. Marksowski proletariat), czasem ruchy społeczne, niekiedy państwo, a nawet partia polityczna. Ale dostrzega się także rolę podmiotów indywidualnych - wybitnych przywódców charyzmatycznych, polityków, proroków, bohaterów, wodzów, a wreszcie i zwykłych ludzi, z których każdy, co prawda w niewielkim stopniu, ale w masie już w stopniu doniosłym, przekształca swoimi codziennymi działaniami własne społeczeństwo. Mechanizm procesu to tutaj sumowanie się działań i kumulowanie ich skutków, tak że w rezultacie tworzą pewną ciągłość historyczną - dzieje społeczne. A cele, kryteria postępu? W tej koncepcji ujmowane są najczęściej już nie jako realizacja, wcielanie w życie całościowej, utopijnej wizji idealnego społeczeństwa, lecz jako stopniowe doskonalenie jakiegoś istotnego wymiaru życia ludzkiego - emancypacja grup upośledzonych, wyzwalanie się z alienacji, zwiększanie wolności, autonomii, dobrobytu.

Propozycja nowego pojęcia postępu, które będę określał jako aktywistycz-ne albo podmiotowe mieści się w takim właśnie, humanistycznym nurcie, stanowi jego rozwinięcie. Myśl zasadnicza tej koncepcji to umiejscowienie kryterium, miary postępowości nie w jakiejś wyobrażonej przyszłości, lecz w realnej teraźniejszości; nie w tym, do czego społeczeństwo zmierza, lecz w tym, czym aktualnie jest. Oznacza to szukanie takich właściwości społeczeństw realnie istniejących, tu i teraz, które pozwolą określić je jako postępowe lub wsteczne. A także szukanie takich cech ludzi, które pozwolą nazwać ich działania postępowymi lub zachowawczymi. Wreszcie, szukanie takich rysów teorii społecznych (doktryn, ideologii), które pozwolą je traktować jako postępowe lub konserwatywne.

Społeczeństwo złożone z ludzi motywowanych do twórczej aktywności i zdolnych do uczenia się, dzięki nieustannym ludzkim działaniom, stale się przekształca. Otóż owa zdolność społeczeństwa do twórczego przekształcania się, przekraczania własnych granic, pokonywania przeszkód, samodoskonalenia się - to właśnie jego postępowość. A zanik lub ograniczenie takiej zdolności -to stagnacja czy wsteczność. Społeczeństwo, które posiada zdolność do samo-przekształcania się, a więc postępowe, może być określone jako społeczeństwo aktywne; a takie, w którym ta zdolność zanika - jako społeczeństwo pasywne. Od czego to jednak zależy, co decyduje o tej fundamentalnej własności, jaką okazuje się aktywność społeczeństwa prowadząca do twórczych przekształceń?

Decydują o tym, jak sądzę, cztery rodzaje czynników. Pierwszy to cechy jednostek, dominujący typ osobowości. Na społeczeństwo aktywne składać się muszą jednostki twórcze, innowacyjne, zorientowane na osiągnięcia; cechujące się znaczną wiedzą, wyobraźnią i realizmem; mające poczucie autonomii, integralności i niezależności. Druga grupa czynników to właściwości struktur społecznych, warunków, w których ludzie podejmują działania. Społeczeństwo aktywne musi otwierać najszersze pole dla swobodnej, twórczej aktywności.  

Oznacza to struktury pluralistyczne, heterogeniczne, otwarte, elastyczne, tolerancyjne wobec różnorodności i oryginalności. Trzecia grupa czynników to panujący w społeczeństwie stosunek do tradycji, przeszłości. Społeczeństwo aktywne jest zakorzenione w przeszłości, z ciągłości historycznej czerpie siły i środki do dalszego rozwoju, a własna oryginalna tradycja jest przedmiotem dumy i szczególnej lojalności jego członków. Czwarta grupa czynników to wizja oczekiwanej przyszłości. W społeczeństwie aktywnym panuje optymizm i nadzieja, poczucie mocy, przekonanie, że przyszłość zależy od ludzkich działań, a nie zrządzeń opatrzności, myślenie perspektywiczne i strategiczne, antycypowanie i planowanie w dalekim horyzoncie czasowym.

Przeciwstawny obraz społeczeństwa pasywnego, stagnacyjnego, łatwo skonstruować przez proste odwrócenie wszystkich powyższych cech. Między biegunami tych dwóch typów idealnych - społeczeństwa aktywnego i pasywnego - mieszczą się realne przypadki istniejących historycznie społeczeństw. Im bliżej dane społeczeństwo zbliża się do bieguna aktywistycznego, tym bardziej jest postępowe, w przyjętym tu nowym znaczeniu tego pojęcia.

Zwróćmy uwagę, że tak określona postępowość społeczeństwa wychodzi naprzeciw sceptykom i relatywistom. O postępowości decyduje tu bowiem nie absolutny, uzyskany już poziom osiągnięć, lecz zakodowana w społeczeństwie potencja, dążność do osiągania. W tym sensie społeczeństwo biedne, zacofane, na niskim poziomie rozwoju, może być postępowe, gdy przejawia wysoki stopień takiej społecznej mobilizacji, twórczej powszechnej aktywności. A społeczeństwo bogate, wysoce rozwinięte, może być regresywne, stagnacyjne, gdy społeczna mobilizacja zanika, gdy spada napięcie twórczych dążeń.

Czy tak rozumiana postępowość da się odnieść nie tylko do kształtu całych społeczeństw, ale także do postępowania pojedynczych ludzi, do ich indywidualnych działań? Kto będzie w tym sensie człowiekiem postępowym? Logika proponowanej koncepcji narzuca prostą odpowiedź. Otóż albo ten, kto przyczynia się do budowania warunków społecznych umożliwiających samoprzekształ-canie się społeczeństwa, kto buduje dla innych najszersze pole swobodnej twórczości, kto sprzyja powstawaniu lub umacnianiu społeczeństwa aktywnego; albo ten, kto warunki zastane, istniejące, w pełni wykorzystuje dla własnej twórczości i samorealizacji, starając się równocześnie maksymalnie je poszerzać.

Wyróżniam tu, jak widać, dwa rodzaje uczestników życia społecznego. Pierwsi to organizatorzy, reformatorzy, rewolucjoniści, politycy, działacze, ale także ideologowie, moralizatorzy, kodyfikatorzy, intelektualiści, nauczyciele - wszyscy ci, którzy działają dla innych, w imieniu innych, na rzecz innych, mówiąc ogólnie - przedstawiciele społeczeństwa konstruujący reguły gry, struktury, w ramach których toczy się życie społeczne, i kształtujący umysły, postawy, dążenia członków społeczeństwa.

Mówiąc metaforycznie - specjaliści od meblowania społecznego świata i od meblowania ludzkich głów. Dla tej kategorii miernik postępowości to, zgodnie z logiką przedstawionej koncepcji, budowanie takich struktur, w których zdolna by była rozkwitać ludzka twórcza aktywność, struktur otwierających, a nie zamykających pole działań, struktur emancypacji, a nie zniewolenia. W wymiarze politycznym sprowadza się to, jak sądzę, do trzech wymogów: podmiotowości, pluralizmu i demokracji. A w wymiarze psychologicznym - do ich odpowiedników: twórczości, tolerancji, świadomości historycznej i strategicznego, długofalowego myślenia.

Ale przedstawiciele - organizatorzy życia publicznego i konstruktorzy świadomości zbiorowej - to zawsze tylko elita. W czym wyrażać się może postępowość zwykłych ludzi, mas społecznych, działających na własny rachunek, dla siebie czy najwyżej własnej rodziny? Otóż w tym, aby podejmując każde działanie, wykorzystywać do maksimum istniejące pole możliwości, szans, środków, i nadawać działaniom jakieś znamiona oryginalności, twórczości, wkładać w nie całego siebie i tym samym rozwijać swoją własną osobowość, bezustannie się samodoskonalić. A ponadto aby zawsze „rozpychać się" trochę w polu możliwości, próbować poszerzyć jego granice, nie godzić się na nieracjonalne, arbitralne ograniczenia.

Co to oznacza bardziej konkretnie? Posłużmy się przykładem pracy, tej najbardziej powszechnej ludzkiej aktywności. Otóż postępowość to tutaj tyle co rzetelność, wysoka wydajność, racjonalna organizacja, świadoma dyscyplina, ale i twórczy niepokój, stałe podnoszenie kwalifikacji, doskonalenie warsztatu pracy, innowacyjność. Postęp można więc wcielać w życie zarówno w działaniach przedstawicielskich - konstruujących pole gry społecznej, jak i w działaniach realizacyjnych - podejmujących na co dzień grę w tym polu.

Spytajmy na koniec, na czym - w myśl przedstawionej koncepcji - polega postępowość teorii, doktryn, ideologii. Wiadomo, że tym, co istotnie wpływa na ludzkie działania - mobilizująco lub paraliżująco, stymulujące lub hamująco - są także rozpowszechnione koncepcje społeczne; panujące poglądy na temat działań ludzkich i społecznych warunków, prawidłowości i mechanizmów historii, szans i perspektyw na przyszłość. Także więc różne koncepcje postępu oddziaływają zwrotnie na ludzką aktywność, a zatem na szansę realizacji postępu. Tym, co ludzi porusza do działania, są także teorie na temat tego, co ich do działania porusza.

Koncepcje sakralne oddające wszystko woli Bożej i lokujące realizację postępu w świecie pozaziemskim sprzyjają kwietyzmowi, kontemplacji, postawie: „módl się i bądź posłuszny". Naturalnym efektem ich panowania jest długotrwała stagnacja. Trudno o przykład doskonalszy niż starożytny Egipt. Koncepcje mechanistyczne postulujące automatyzm samorozwoju, ewolucyjnych konieczności czy „żelaznych praw Historii", prowadzą do bierności, fatalizmu, postawy „poczekamy, zobaczymy". Historia tzw. „realnego socjalizmu" budowanego na ideologicznym fundamencie Marksowskiego determinizmu i fatalizmu, dostarcza tu niestety bardzo wymownych przykładów.

Koncepcje katastroficzne, prorokujące załamania i regres, wyzwalają aktywizm chaotyczny, anarchiczny, czasami destrukcyjny, pod hasłem „ratuj się, kto może". Łatwo stają się proroctwami samorealizującymi się, bo chaos i anarchia prędzej czy później prowadzą rzeczywiście do załamania i regresu. Koncepcje relatywistyczne i postmodernistyczne, w myśl których historia nie ma żadnej logiki, wszystko jest przypadkowe, dowolne i nie da się sformułować ani prawidłowości, ani przewidywań, prowadzą prostą drogą do egoistycznego hedonizmu, obsesyjnej konsumpcji, kultu użycia, pod hasłem „żyj dniem dzisiejszym, aby przeżyć najwięcej i najszybciej". Taka jest dziś diagnoza wielu krytyków społeczeństw najbardziej rozwiniętych.

Wspólną cechą wyróżnionych teorii postępu jest więc to, że postęp hamują. Obiektywnie prowadzą - często wbrew własnym intencjom - do społecznego regresu. Implikacje praktyczne nowego, postulowanego tu pojęcia postępu są zupełnie przeciwstawne. Mobilizuje ono do aktywności, wyzwala odpowiedzialność i optymizm. Nakazuje: „marz i walcz o spełnienie swoich marzeń".

Aktywistyczna koncepcja postępu jest więc sama postępowa w przyjętym przez siebie sensie - jako idea mobilizująca do działania, uzasadniająca potrzebę działania, ukazująca kierunek działań, zarówno dla organizatorów życia publicznego, jak i zwykłych obywateli. Jest więc ideą, która posiada wbudowany niejako mechanizm samorealizacji. Prowadzi do wytwarzania się i umacniania społeczeństwa aktywnego, a więc jedynego, przed którym otwierają się szansę twórczego samoprzekształcania się, samodoskonalenia, samorealizacji, krótko mówiąc - perspektywy społecznego postępu.

Podobne prace

Do góry