Ocena brak

Od organizacji do struktury społecznej

Autor /Ivan Dodano /28.07.2011

Musimy obecnie postawić ostatni krok na drodze budowania coraz bardziej abstrakcyjnych kategorii służących do analizy życia społecznego. Wprowadzimy mianowicie pojęcie struktury społecznej, oderwane już ostatecznie od konkretnych ludzi, a charakteryzujące jedynie to, co metaforycznie nazywaliśmy „przestrzenią międzyludzką", a co stanowi najbardziej fundamentalną i swoistą właściwość społeczeństwa.

W pojęciu organizacji społecznej ludzie byli jeszcze obecni, aczkolwiek pozbawieni swojej indywidualnej tożsamości. Występowali bowiem jako typowi przedstawiciele pozycji społecznych czy wykonawcy ról społecznych. W pojęciu struktury społecznej znikają jednostki, pozycje społeczne czy role, a pozostaje jedynie czysta sieć relacji między nimi, sam kształt czy forma organizacji, a nie organizacja w jej pełnej treści.

Prekursorem nowoczesnego, abstrakcyjnego pojęcia struktury był w XIX wieku niemiecki myśliciel Georg Simmel. Nawiązując do starożytnego filozoficznego rozróżnienia formy i treści, wprowadza on do socjologii kategorię form społecznych. Socjologię postuluje traktować jako swoistą „geometrię społeczną". Tak jak geometria bada pewne typowe kształty czy konfiguracje -okręgi, kwadraty, kąty, linie, bryły - szukając ich cech i prawidłowości zupełnie niezależnie od tego, jakie uzyskują realne, materialne wcielenia - na papierze, blacie stołu, ścianie budynku - tak samo socjologia badać powinna czyste formy społeczne, formułować ich właściwości i prawa, abstrahując od tego, gdzie w realnym życiu społecznym występują.

Taką formą stosunku społecznego jest np. dla Simmla konflikt, niezależnie od tego, czy jest to konflikt małżeński czy kłótnia pracownika z szefem, czy bójka dwóch uczniów, czy potyczka na wojnie. Inną formą jest współzawodnictwo i znów można je badać niezależnie od tego, czy realizuje się między badaczami na uniwersytecie, handlarzami na rynku czy biegaczami na stadionie. Jeszcze inną formą jest władza, czy to będzie władza ojca nad dzieckiem, lidera gangu nad jego członkiem czy biskupa nad proboszczem. W bardziej złożonej sieci stosunków społecznych taką formą może być np. kooperacja, niezależnie od tego, czy występuje w brygadzie roboczej, oddziale wojskowym czy mafii. A jeszcze inną formą - hierarchia, niezależnie od tego czy spotykamy ją w fabryce, wojsku czy na uniwersytecie.

Idąc tropem wskazanym przez Simmla, można rozważać samą formę, konfigurację czy kształt stosunków społecznych zawartych w obrębie organizacji społecznej, w oderwaniu od tego, kogo stosunki te wiążą (między jakimi pozycjami czy rolami występują) i jaka jest treść tych stosunków (rodzaj wzajemnych działań normatywnie wyznaczonych w odpowiednich rolach). Można na przykład zauważyć, że konfiguracja taka jest scentralizowana, bo stosunki koncentrują się na jednej pozycji. I odnajdziemy taką formę zarówno w rządzie, jak w mafii, jak i w orkiestrze symfonicznej. Albo kiedy indziej poszczególne pozycje ułożone są liniowo, na przykład w tym sensie, że komunikujemy się zazwyczaj tylko z tymi, którzy zajmują pozycję sąsiednią, a niewłaściwe jest przeskoczenie tej kolejności czy pominięcie jakiegoś ogniwa i to znów niezależnie od tego, czy jest to „droga służbowa" w biurze, czy „łańcuch dowodzenia" w wojsku, czy rozmowa między siedzącymi obok siebie współbiesiadnikami przy stole weselnym.

Otóż taką czystą konfigurację stosunków społecznych, niezależnie od tego, między kim występują i czego dotyczą, nazywamy w dzisiejszej socjologii strukturą społeczną. Niekiedy mówimy w tym przypadku o „atrybutywnym pojęciu struktury", ponieważ jest ona traktowana jako cecha, atrybut przysługujący organizacjom społecznym. Takie pojęcie jest nieco odmienne, właśnie bardziej abstrakcyjne, od stosowanego czasami w myśleniu potocznym, gdzie uzyskuje znaczenie bardziej konkretne, przedmiotowe (mówimy tu o „realistycznym pojęciu struktury"). W sensie naukowym powiadamy najczęściej, że jakiś obiekt „posiada", „ma" określoną strukturę, potocznie zaś stwierdzamy, że jakiś obiekt „jest" strukturą, „stanowi" strukturę. Żeby odwołać się do przykładów z dziedziny pozaspołecznej, takie konkretne zastosowanie pojęcia wystąpi, gdy mówimy, że ten dom albo ten kościół, albo ten stół jest strukturą. Sugerujemy przez to tylko, że są to wszystko jakieś złożone konstrukcje, składające się z różnorodnych elementów.

Kiedy natomiast mówimy w sposób bardziej abstrakcyjny, że ten dom ma strukturę wieżowca, ten kościół ma strukturę gotycką, a ten stół jest owalny, to wskazujemy nie tylko, że są to konstrukcje złożone, ale głównie jak są skonstruowane, jakie powiązania między elementami - cegłami, belkami, stropami, oknami, deskami, blatami - upodabniają je do siebie i odróżniają je od innych budowli czy mebli. Tak rozumiana struktura realizować się może w wielu, indywidualnie i konkretnie zróżnicowanych wcieleniach. Wieżowce na Manhattanie i w Poznaniu, Uniwersytet Łomonosowa w Moskwie i Pałac Kultury w Warszawie, Katedra w Kolonii i Kościół Mariacki w Krakowie, okrągły stół w Radzie Bezpieczeństwa ONZ i stolik w paryskiej kawiarni - to wszystko pary strukturalnie podobnych obiektów, które zarazem są strukturalnie odmienne od domków jednorodzinnych, świątyń barokowych czy biurek w urzędach.

Czysta struktura to to, co rysuje na desce kreślarskiej architekt albo szkicuje na kartce stolarz. To przecież nie są ani domy, ani stoły, a tylko ich formy. Podobnie, wracając na teren społeczny, schemat organizacyjny wiszący na ścianie w gabinecie dyrektora firmy to nie firma, a tylko jej struktura. A schemat dowodzenia zdobiący salę odpraw w sztabie to oczywiście nie armia, a tylko struktura armii.

Powszechnie odróżnia się w socjologii tzw. mikrostruktury (małe struktury społeczne) i makrostruktury (wielkie struktury społeczne). Niektórzy socjologowie stosują te kategorie w sensie bliskim myśleniu potocznemu, tak jakby chodziło tu o rozmiar, wielkość pewnych obiektów społecznych (np. rodzina czy krąg przyjaciół to dla nich mikrostruktury, a klasa społeczna czy naród to makrostruktury). Może warto by mówić tutaj po prostu o małych i wielkich zbiorowościach (grupach), a pojęcie struktur zachować w jego specyficznym, atrybutywnym sensie czystej formy.

Tak czyni właśnie nowoczesna socjologia. W jej ujęciu mikrostruktura to sieć powiązań między elementarnymi składnikami życia społecznego, czyli takimi, które z punktu widzenia socjologii są traktowane jako ostateczne i dalej nierozkładalne (np. struktura grupowa jako sieć powiązań między jednostkami - członkami grupy; struktura organizacji jako sieć powiązań między pozycjami czy rolami społecznymi). Zastrzeżenie „z punktu widzenia socjologii" jest konieczne, ponieważ dla jakiejś innej dyscypliny nauki jednostka ludzka może nie być wcale ostatecznym elementem, a raczę] złożonym systemem o wewnętrznej strukturze. Dla medycyny takim ostatecznym elementem może być np. komórka czy tkanka, dla chemii - molekuła, dla fizyki - atom. Dla socjologa jednak najmniejszym z rozpatrywanych obiektów, dalej już nierozkładalnym, jest po prostu człowiek działający.

Natomiast makrostruktura to jakby struktura drugiego rzędu, sieć powiązań między złożonymi obiektami społecznymi, a więc takimi, które same są wyposażone w strukturę (np. struktura polityczna jako sieć powiązań między partiami politycznymi, parlamentem, rządem, grupami nacisku, samorządami lokalnymi; struktura gospodarcza jako sieć powiązań między przedsiębiorstwami, resortami, bankami, sklepami, hurtowniami itp.).

Najbardziej znane zastosowania takiego strukturalnego punktu widzenia w socjologii dotyczą trzech rodzajów organizacji. W badaniach nad rodzinami w społecznościach prymitywnych antropologowie społeczni wskazali na rozmaite odmiany struktur pokrewieństwa, a więc swoistych układów relacji w obrębie węższych czy szerszych rodzin. Odróżnili na przykład struktury bilateralne, w których dzieci uważa się za spokrewnione zarówno z krewnymi ojca, jak i matki, oraz struktury unilinearne, gdzie pokrewieństwo liczy się tylko w linii ojca (zasada patrylinearna) lub tylko w linii matki (zasada matrylinearna). Fakt, że w dwóch trzecich znanych społeczności występuje jakaś postać struktury unilinearnej, interpretowany jest jako efekt ewolucyjnej adaptacji, taka struktura daje bowiem większą jednoznaczność pozycji dziecka i zapobiega konfliktom, napięciom, dylematom lojalności w przypadku sprzeczności interesów między krewnymi ojca i krewnymi matki.

W badaniach nad organizacjami przemysłowymi czy administracyjnymi szkoła tzw. dynamiki grupowej wyróżniła rozmaite struktury komunikacyjne, czyli typowe układy „kanałów porozumiewania się", wzdłuż których toczą się rozmowy, biegną informacje czy polecenia. Pisaliśmy wcześniej o różnicach szans w nawiązywaniu interakcji czy partnerskich kontaktów między osobami przy tradycyjnym stole biesiadnym w porównaniu z tak modnym w dyplomacji okrągłym stołem czy jeszcze bardziej otwartym dostępem i dowolnym przemieszczaniem się uczestników na stan-ding party czy w dyskotece. Amerykański psycholog społeczny Harold Leayitt dowiódł w badaniach eksperymentalnych, jak na przebieg interakcji wpływają cztery odmienne struktury komunikacyjne: „okrąg", „koło", „linia" czy „igrek" (patrz diagram na stronie obok).

Wreszcie w badaniach nieformalnych zbiorowości przyjacielskich czy towarzyskich w zakładach pracy włoski socjolog Jakob Moreno wykrył występowanie tzw. struktur socjometrycznych, czyli typowych układów wzajemnych sympatii, antypatii czy obojętności, jakie występują pomiędzy ich uczestnikami. Pokazał, jak bardzo różni się klimat funkcjonowania grupy, w której wszyscy członkowie darzą się uznaniem i przyjaźnią, od takiej, w której uczucia te ograniczone są tylko do wybranych osób. W tym drugim wypadku tworzą się wyraźne podgrupy, kliki czy frakcje, co otwiera możliwość napięć i konfliktów. Przykładowe struktury tych dwóch typów można zilustrować na socjo-gramach (patrz diagram na następnej stronie).

Podobne prace

Do góry