Ocena brak

Od interakcji prostych do sieci interakcji

Autor /Ivan Dodano /28.07.2011

Mówiliśmy dotąd o interakcjach między dwiema osobami. Tę podstawową postać interakcji niemiecki dziewiętnastowieczny socjolog Georg Simmel określał jako „diadę". Ale interakcje mogą się komplikować, włączać więcej partnerów. Simmel zastanawiał się, co się dzieje, kiedy do diady dołącza jeszcze ktoś, gdy powstaje triada albo trójkąt. Otóż zmienia się wówczas, jego zdaniem, bardzo zasadniczo charakter procesów, które toczą się w takim układzie. Przede wszystkim powstają jakościowo nowe „formy społeczne" niemożliwe w obrębie pary. Możliwa jest więc koalicja, gdy dwóch partnerów łączy się przeciw trzeciemu - w debacie, konkurencji, walce. Możliwa jest strategiadziel i rządź", a więc próba skłócenia partnerów i dzięki temu uzyskania przewagi nad każdym z nich z osobna. Możliwa jest mediacja, gdy jeden z partnerów stara się zobiektywizować i rozładować konflikt pomiędzy pozostałymi dwoma. Możliwe jest wreszcie uzyskanie zbiorowej decyzji przez głosowanie, odwołanie się do większości.

Zwiększając liczbę uczestników we wspólnej sytuacji interakcyjnej, dochodzimy do zjawiska, które George H. Mead określał jako „działanie łączne" (joint action), Erving Goffman jako „zgromadzenie" (gathering), a dzisiaj nazywamy często „siecią interakcyjną" (interaction network). Przykładem z kontekstu rodzinnego może być przyjęcie ślubne, z kontekstu zawodowego - zebranie pracowników. Mamy tu pewną liczbę współobecnych w przestrzeni i czasie osób, które podejmują interakcje z wieloma partnerami, w różnych kierunkach, rozmawiają przez stół, z sąsiadami z prawa, z lewa, uśmiechają się do siebie, robią różne gesty pod adresem coraz to innych uczestników. Sieć interakcji jest niezmiernie płynna, chaotyczna, fluktuuje i nieustannie się zmienia. Obserwując ją dokładnie, możemy jednak zauważyć pewne prawidłowości. Na przykład, na przyjęciu ślubnym interakcje najczęściej adresowane są do młodej pary, wszyscy próbują z nimi rozmawiać, do nich kierowane są toasty i okrzyki „gorzko, gorzko".

Zauważamy również, że częściej nawiązywane są rozmowy z najbliższymi sąsiadami, z prawa, z lewa i z vis-a-vis, a rzadziej z siedzącymi daleko. Same interakcje przebiegają dość chaotycznie, ludzie mówią równocześnie, zagłuszają się nawzajem, przekrzykują. Podobnie, śledząc zebranie pracowników, zauważymy, że jest ktoś, kto najczęściej inicjuje interakcje i do kogo inni najczęściej się zwracają. Jest to zapewne dyrektor. Uczestnicy zabierają jednak głos po kolei, a nie jak na weselu. Sieć interakcji jest więc mniej chaotyczna i płynna. Jest jednak w obu przypadkach coś wspólnego, są to sieci zogniskowane - na parze młodej w pierwszym i na dyrekcji czy prezydium w drugim. Sprzyja temu pewna szczególna lokalizacja przestrzenna uczestników; siedzą mianowicie przy długich stołach, weselnym i konferencyjnym, których wspólną cechą jest to, że są tam miejsca wyróżnione, centralne czy prezydialne, gdzie siadają państwo młodzi albo dyrektor, skupiając na sobie interakcje pozostałych.

Dla kontrastu zobaczmy dwa inne przykłady: koktail na stojąco w ambasadzie i debatę okrągłego stołu. Nazywamy je sieciami niezogniskowanymi. Sens tych dwóch form społecznych jest podobny: chodzi o to, aby nie było nikogo, kto jest wyróżniony. W dyplomacji jest ważne, aby wszyscy mieli równe szansę nawiązania kontaktów, aby mogli czynić to spontanicznie i aby w ciągu przyjęcia mogli zmieniać dowolnie partnerów interakcji. Na przyjęciu weselnym jesteśmy czasem przypisani do nudnego wujka z lewej i jeszcze nudniejszej ciotki z prawej, podczas gdy śliczna kuzynka siedzi na drugim krańcu stołu. Na party na stojąco możemy podejść, do kogo mamy ochotę, i porzucić tych, którzy nas zanudzają. Niezwykła kariera w polityce i w nauce mebla zwanego okrągłym stołem, wynika z podobnej okoliczności. Otóż, przy okrągłym stole wszyscy mają dokładnie takie same szansę rozmowy z każdym innym, widzą się nawzajem, nikt nikomu nie zasłania, ani nie odgradza od partnerów. Sprzyja to otwartej, nieskrępowanej debacie między równymi.

Oba przykłady różnią się natomiast, podobnie jak poprzednio, pod względem stopnia chaotyczności czy przeciwnie - pewnego uporządkowania. Debata okrągłego stołu przebiega w sposób bardziej zorganizowany, jest tam nawet na ogół ktoś, kogo nazywamy moderatorem. Różni się od prezesa czy przewodniczącego tym, że nie dominuje nad innymi, nie narzuca swoich poglądów, nie zabiera ciągle głosu, ale tylko rejestruje chętnych do dyskusji, pilnuje kolejności wypowiedzi, stara się zapewnić równy czas mówcom itp. Na przyjęciu na stojąco interakcje rozwijają się spontanicznie, są bardzo płynne i zmienne. Jednakże niekiedy krystalizują się i stabilizują, przybierając przynajmniej przez jakiś czas formy bardziej zorganizowane. W ramach niezogniskowanego pola interakcyjnego mogą pojawiać się mniejsze ogniska interakcji, gdy na przykład ludzie otaczają jakąś ważną, ciekawą czy wpływową postać. Przed wielu laty, w latach siedemdziesiątych, spóźniłem się kilka minut na przyjęcie zorganizowane w ogrodzie rezydencji przez konsula amerykańskiego w Krakowie. I schodząc po schodach, zobaczyłem, że stojące towarzystwo było wyraźnie spolaryzowane.

W przeciwległych krańcach ogrodu wyróżniały się wyraźnie dwie mniej więcej równoliczne grupy, skupione wokół dwóch osób, na których ogniskowała się ich uwaga i konwersacje. Jedna grupa otaczała Karola Wojtyłę, ówczesnego biskupa Krakowa. A druga sekretarza miejskiego komitetu partii, którego nazwiska już nawet nie pomnę. Historia miała pokazać, którzy „obstawili" lepiej.

Podobny luźny kontekst sytuacyjny, w którym wśród generalnie niezogni-skowanych interakcji pojawiają się fragmentaryczne sieci zogniskowane, to włoska piazza w sobotę po południu. Teren masowych przechadzek, kontaktów, rozmów, chaotyczny, płynny, o nieustannie zmiennych konfiguracjach uczestników. A równocześnie co kawałek widać wyraźnie większe lub mniejsze grupki - tu młodzieży z walkmenami, tam żywo gestykulujących emerytów, jeszcze indziej szykownych pań - intensywniej dyskutujących, skupionych wokół kogoś, kto przyciąga uwagę i dominuje.

Trzeba na koniec zauważyć, że sieci interakcji, aczkolwiek przeważnie zlokalizowane we wspólnej przestrzeni i równoczesne w czasie, mogą również przybierać formy pośrednie, gdy uczestnicy są odlegli w przestrzeni lub gdy występują znaczące opóźnienia między poszczególnymi działaniami i reakcjami. Przykładem pierwszej sytuacji jest telekonferencja czy dyskusja za pośrednictwem poczty elektronicznej. Przykładem drugiej, wymiana korespondencji w szerszym gronie, w celu uzyskania wspólnego stanowiska czy podjęcia wspólnej decyzji.

Podobne prace

Do góry