Ocena brak

Od czego warto rozpocząć edukację matematyczną dzieci?

Autor /weronika Dodano /16.03.2011

Oczywiście od kształtowania dziecięcych umiejętności liczenia, a więc od liczenia przedmiotów, obliczania wyniku dodawania i odejmowania, a także od porównywania liczby elementów w zbiorach. Umiejętności te zalicza się do przejawów dziecięcej inteligencji, gdyż służą one dziecku do poznawania i porządkowania rzeczywistości. Oznacza to, że można i powinno się je kształtować możliwie wcześnie oraz zgodnie z aktualnym poziomem rozwoju umysłowego dziecka. Od stopnia opanowania tych umiejętności zależą także sukcesy dziecka w szkole na lekcjach matematyki.

Celem programu Moje Pierwsze Zabawy Matematyczne jest kształtowanie umiejętności liczenia. Uwzględniono w nim naturalny przebieg rozwoju i ważne mechanizmy regulujące proces uczenia się dzieci.

Charakterystyka programu zostanie przedstawiona w końcowej części tej informacji. Przed jej przeczytaniem warto zapoznać się z przebiegiem rozwoju liczenia. Pomoże to lepiej zrozumieć dziecko i wartości edukacyjne tego programu.

Jaki jest początek liczenia?

Żeby odpowiedzieć na to pytanie trzeba cofnąć się do wczesnych okresów życia dziecka. Liczenie wywodzi się bowiem z rytmów i gestu wskazywania obiektów. Wiele przemawia za tym, że dziecięcy umysł rejestruje rytm bicia serca matki i rytmiczne kołysanie jej kroków w ostatnich tygodniach przed urodzeniem. Niektórzy uważają, że w tym czasie dociera do dziecka także rytm mowy ojczystej i muzyka, której matka słucha. Można więc przyjąć, że w tym okresie życia dziecko przebywa w środowisku wypełnionym rytmami (Więcej informacji podaje H. Olechnowicz w książce U źródeł rozwoju dziecka, Warszawa 1988).

Tak wcześnie odbierany rytm ma wpływ na całe życie człowieka. Dzięki niemu rozwija się zdolność koncentracji na tym, co się powtarza. Im częściej i regularniej występuje coś w otoczeniu, tym łatwiej człowiekowi to dostrzec, zrozumieć i przewidywać. Rozwój tej wspaniałej zdolności jest dodatkowo wzmacniany przez: przemienność nocy i dni, stałe następstwo pór roku, wędrówkę słońca po niebie itd. Wszystkie formy życia przebiegają według ustalonych rytmów, także człowiecze życie od narodzin do śmierci. Nic więc dziwnego, że rytmy odgrywają szczególną rolę w rozwoju umysłowym człowieka. Jeżeli coś się powtarza, ludzki umysł dąży do zrozumienia tego, a gdy nie dostrzega żadnej regularności, odwraca się uznając, że nie sposób to zrozumieć, trzeba się więc tego obawiać i unikać (Więcej informacji podaje H. Olechnowicz w książce U źródeł rozwoju dziecka, Warszawa 1988).

Rytm jest obecny w wielu formach aktywności człowieka. Mowa, którą się posługuje ma określony rytm i melodię. Rytm tańca sprawia radość. Kakofonia dźwięków denerwuje, ale miło słuchać muzyki o wyrafinowanym rytmie. Przyjemnie patrzeć na pięknie zdobione naczynia, wzory na tkaniach itd.

Matematyka jest wypełniona rytmami. Z rytmów wywodzi się liczenie i łatwo dostrzec przemienność liczb parzystych i nieparzystych. Powszechnie stosowany system pozycyjny ma rytm dziesiątkowy. Można także liczyć w innych układach rytmicznych: dwójkowym, trójkowym itd. Z rytmów wywodzi się mierzenie i widać to wyraźnie w jednostkach pomiaru. Rytmów w matematyce jest tak dużo, iż niektórzy uważają, że matematyka zajmuje się głównie regularnościami.

Wróćmy jednak do liczenia i ustalmy początek kształtowania się tej umiejętności. Trzeba tutaj sięgnąć do pierwszego roku życia dziecka. Do okresu, gdy zaczyna ono wyciągać rękę wskazując dorosłemu to, co wzbudziło jego ciekawość. Dorośli doskonale pamiętają, z jaką natarczywością dziecko to czyni: tak długo pokazuje przedmiot, aż dorosły na niego spojrzy i coś powie. Dorośli na całym świecie zachowują się tutaj podobnie. Spoglądają tam, gdzie pokazuje dziecko i pytają: To?, Ten?, Ta? Upewniwszy się, podają nazwę obiektu. Jeżeli w miejscu wskazanym przez dziecko znajduje się więcej niż jeden przedmiot, używają także liczebników i traktują je tak, jak zastępcze nazwy przedmiotów. Mówią na przykład: To jabłko i to jabłko...Jeden, dwa. Dwa jabłka.

Taki jest początek liczenia. Trzeba jednak sześciu lat intensywnych ćwiczeń, aby w umyśle dziecka ukształtowały się następujące umiejętności:

sprawne liczenie przedmiotów z przestrzeganiem pewnych prawidłowości, co pozwala dziecku rozróżniać prawidłowe liczenie od błędnego,

wyznaczanie wyniku dodawania i odejmowania: najpierw w trakcie osobistej manipulacji konkretnymi przedmiotami (po dodaniu lub zabraniu kilku), potem licząc na palcach i wreszcie rachując w pamięci, już na poziomie symbolicznym,

ustalanie, czy w porównywanych zbiorach jest tyle samo elementów, a także w którym jest ich więcej lub mniej.

Żeby nie pomylić tych umiejętności z tym, czego dziecko będzie się uczyło w szkole, nazywa się je dziecięcym liczeniem . Rozwija się ono w umyśle w podobny sposób, jak dziecko uczy się mówić i opanowuje gramatykę języka ojczystego. W obu przypadkach istotną rolę odgrywa zdolność do wychwytywania prawidłowości. Dzięki niej dziecko koncentruje się na tym, co istotne i pomija to, co w danym przypadku jest nieważne.

Wiadomo, że małe dziecko wcześniej rozumie, co się do niego mówi, niż porozumiewa się przy pomocy słów. Dorośli potrafią rozumieć dziecko, chociaż zna ono tylko jedno ważne słowo daj. Kiedy podejdzie do stołu, pokaże jabłko i powie Daj, wiadomo co należy zrobić, aby zaspokoić dziecięce pragnienie. W umyśle dziecka ukształtowały się już bowiem schematy komunikowania się w zakresie najważniejszych spraw. Najpierw dziecko posługuje się językiem niewerbalnym: wypowiada się gestami, mimiką, ruchem ciała i gdzie niegdzie wstawia słowo. W miarę dziecięcego rozwoju schematy te wypełniają się słowami zgodnie z regułami gramatyki języka ojczystego. (Wyniki badań nad rozwojem dziecięcego liczenia u dzieci polskich podaje E. Gruszczyk-Kolczyńska: Dzieci ze specyficznymi trudnościami w uczeniu się matematyki. Przyczyny, diagnoza, zajęcia korekcyjno - wyrównawcze, Warszawa 1997, s. 22 - 44.).

Taki sposób opanowania mowy ojczystej jest możliwy, bo dorośli od chwili urodzenia dziecka dosłownie zalewają je słowami: ciągle do niego mówią, zachęcają do powtarzania słów i zdań, a także nagradzają każdą dziecięcą próbę porozumienia się. Gdyby dorośli w podobny sposób starali się rozwijać dziecięce liczenie, dzieciom o wiele łatwiej byłoby opanować te ważne umiejętności. Niestety dorośli w tym przypadku zachowują się do tego stopnia inaczej, że często w dobrej wierze przeszkadzają i utrudniają dziecku opanowanie tych ważnych umiejętności.

 

Do góry