Ocena brak

Oceń Tomasza Judyma z perspektywy doświadczeń życiowych Twojego pokolenia.

Autor /Stacy Dodano /06.04.2011

 

Doktor Tomasz Judym to bohater „Ludzi bezdomnych” S. Żeromskiego – młody chirurg, syn ubogiego, uzależnionego od alkoholu szewca warszawskiego. Był idealistą, posiadającym niezłomną wolę i silny charakter, stawiającym na pierwszym miejscu dobro ludzi najuboższych. Mimo szlachetnych idei, nie jest postacią jednoznacznie pozytywną. Motywuje go do działania kompleks niższości człowieka z nizin społecznych, który wyrwał się z nędzy, ale nie widzi innej możliwości zerwania ze swoją warstwą jak tylko poprzez jej likwidację. Kierował się emocjami, a nie rozsądkiem i dla środowiska lekarzy nie był partnerem w dyskusji. Angażował się osobiście, zamiast zdobyć się na rzeczowe, konkretne argumenty. Ujawnił swą psychiczną słabość i dlatego nikt nie traktował go poważnie. Mimo, że pochodził z warstwy ubogich rzemieślników, bardzo się od nich oddalił. Z rodziną brata przestały go łączyć więzy uczuciowe. Chciał działać sam, nie doceniając siły, która drzemie w tych, którym chciał pomóc. Za granicą zdobył cenne wykształcenie i doświadczenie, którego nie potrafił wykorzystać w pracy w kraju. Załamywał się przy pierwszych niepowodzeniach, uciekł np. z Cisów wtedy, kiedy był tam najbardziej potrzebny. Nie umiał walczyć do końca. Przed walką natomiast nie starał się pozyskać sojuszników w walce w tych, którzy mieli możliwość podejmowania ważnych decyzji. Judym wyraźnie przecenia swe siły, kilkakrotnie udowadniając swoją słabość i brak konsekwencji w działaniu. Został odrzucony przez środowisko lekarskie, nie potrafił pozyskać pacjentów. Okrutnie postąpił z Joasią Podborską, nie potrafił docenić szczęścia, które mogła mu dać. Jej uczucie było szczere i potężne, miał w niej wielkiego, tak jak on skłonnego do poświęceń sojusznika. Zniszczył jej szlachetne uczucia (odbierając je także sobie) i przyczynił się tym samym do tragedii dziewczyny, która utraciła nadzieję na dom i szczęśliwą rodzinę. W odczuciu ludzi młodych przede wszystkim odrzucenie miłości i pomocy Joasi było niewybaczalnym błędem. Przede wszystkim – złamanie serca dziewczynie, której dało się wcześniej nadzieję, wydaje się co najmniej niemoralne. Tomasz Judym chciał pomagać pokrzywdzonym przez los, jednak kosztem krzywdy drugiego człowieka – Joasi. Nie zasłużyła na odrzucenie tym bardziej, że sama doceniała doniosłość misji społecznej, jakiej podjął się Judym. Była szczerze chętna do pomocy, zdolna do poświęceń jak i on. Życie zaś wielokrotnie dowodzi, że siła drzemie nie w jednostkach, lecz we wspólnocie. W przypadku Joasi i Tomasza ta jedność podwoiłaby jedynie skuteczność działań, a nie osłabiła, jak sądził Judym. Niedawno przeżywaliśmy w Polsce kolejny finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Nic nie dałyby jednostkowe wysiłki pojedynczego człowieka. Tymczasem wielka wspólnota ludzi zarażonych tą samą ideą – podobną nawet do idei Judyma – zdziałała tak wiele. Takie sytuacje mają miejsce w życiu często, najczęściej. Największa siła drzemie zazwyczaj w zjednoczeniu wysiłków. Patrząc na postać Tomasza Judyma z perspektywy współczesnego młodego człowieka nie można także oprzeć się wrażeniu, że był on skrajnie niepraktyczny. My dzisiaj także żyjemy w trudnym kapitalizmie, który wymusza na nas działania zmierzające w kierunku znalezienia pracy, zapewnienia bytu sobie i rodzinie, także udzielania pomocy społecznej. Uczymy się wykorzystywać szanse, znajomości, okazje. Tomasz Judym był człowiekiem, który raczej je marnował. Nie umiał pojąć, że powściągliwością, pohamowaniem gwałtownych odruchów można zdziałać i zyskać więcej, niż „szewska pasją” – w myśl przysłowia „pokorne cielę dwie matki ssie”. Kto naprawdę chce coś osiągnąć, musi czasem zdobyć się na odrzucenie dumy i ambicji, zwłaszcza, jeśli cel jest szlachetny i ważny.

Podobne prace

Do góry