Ocena brak

Ocalony

Autor /abbyLEE Dodano /11.03.2011

Ocalonywiersz z tomu Niepokój wydanego w 1947 – należy do najbardziej zapadających w pamięć utworów poetyckich Tadeusza Różewicza. Tytuł liryku i czas publikacji sugerują, że ma radosny charakter, a przynajmniej odnosi się do szczęśliwego faktu ocalenia człowieka z wojennej zawieruchy. Lektura tekstu burzy jednak spokój. Podmiot wcale nie czuje się zadowolony, nie potrafi się cieszyć, ponieważ odkrywa znacznie większe obszary spustoszenia, dokonane przez wojnę, niż śmierć i kalectwo fizyczne ludzi. Ci, którzy ocaleli – to znaczy żyją – zostali dotknięci, okaleczeni psychicznie, zdruzgotani obrazami okrucieństwa, zawsze będą uginali się pod ciężarem potwornych obrazów, które noszą w pamięci. Zapragną odtworzyć dawny świat uporządkowanych jednoznacznych pojęć moralnych, wśród których człowiek czuł się pewnie, bezpiecznie, dobrze (odwołanie do stylistyki biblijnej).

Wiersz składa się z siedmiu cząstek o nieregularnej budowie (3-, 4 i 5-wersowyeh), różnej mierze wierszowej (od wersów 4- do 12-zgłoskowych), ujętych w klamrę kompozycyjną (pierwszy i ostatni fragment brzmią tak samo):

 

 

Mam dwadzieścia cztery lata

ocalałem

prowadzony na rzeź.

 

Podobnie skonstruowane i treściowo analogiczne są części druga i czwarta oraz trzecia i piąta. Odrębny charakter ma fragment szósty. Każda z części tekstu stanowi spójną z całością, ale odrębną refleksję – jest zakończona kropką. Poza znakami na końcu poszczególnych fragmentów wiersz pozbawiony jest interpunkcji. Jest to utwór bardzo oszczędny w wykorzystaniu środków artystycznych, napisany wierszem wolnym oraz bezrymowym, czyli białym, z wykorzystaniem prostego słownictwa. Od razu można zauważyć, że jest to tekst bardziej „prozaiczny” niż „poetycki”, chociaż graficzny sposób ukształtowania prowadzi do wniosku, że jest to liryk. Autor zrezygnował z metaforycznego ujęcia myśli na rzecz prostoty, klarowności, dobitności, zwyczajnej informacji – posłużył się zestawieniami kontrastowych pojęć, sugestywnymi jednoznacznymi obrazami, podmiot jednoznacznie sformułował swoje oczekiwania. Nie ma tu również figur emocjonalnych, jest natomiast spokój i zwyczajność. Podmiot wypowiada się w imieniu swoim i rówieśników, których udziałem było doświadczenie wojny. On sam należy do tych, co przeżyli. W bezpośrednim monologu lirycznym przypomina obrazy okrucieństwa i podejmuje refleksję nad losem tych, co przetrwali. Trwa w poczuciu, że znalazł się w dwuznacznej sytuacji – inni przecież zginęli, czy to jest w porządku, że właśnie on „ocalał”?

Na początku wiersza podmiot określa (jak w oficjalnym dokumencie) swój wiek, następnie stwierdza fakt ocalenia przed „rzezią”. Używa słowa odpowiedniego do wyrażenia innych treści – na rzeź prowadzi się tylko zwierzęta. Ludzie zostali więc pozbawieni możliwości decydowania o sobie, byli, jak sugeruje ten wyraz, masowo mordowani.

Podmiot podaje swój wiek – dwadzieścia cztery lata. Należy więc do pokolenia zwanego Kolumbami (od tytułu powieści Romana Bratnego Kolumbowie Rocznik 20; Tadeusz Różewicz osiągnął ten wiek w 1945 r.). Jedynym ważnym doświadczeniem w jego życiu była owa rzeź i fakt ocalenia. W oddzielonym centralnym wersie początkowej cząstki znajduje się jedyne słowo: ocalałem. Forma czasu przeszłego wskazuje, iż „ja” mówiące ma poczucie, że stało się to właśnie podczas owego „prowadzenia na rzeź”. Teraz – chociaż konsekwencją tego faktu jest to, że żyje – mężczyzna spogląda na owo wydarzenie jako punkt zwrotny w jego biografii. Sam sobie uświadamia, co przeżył, w jakim jest wieku – można przypuszczać, że po dokonaniu podsumowania dotychczasowej drogi życiowej zamierza rozpocząć nowy etap.

Druga cząstka wiersza liczy pięć wersów, w których podmiot stwierdza stan świata po wojnie. Nie jest to bynajmniej seria obrazów ukazujących zniszczone budynki czy ludzi pozbawionych kończyn, ale konstatacja, że miniona katastrofa doprowadziła również – a nawet przede wszystkim – do dewaluacji podstawowych pojęć, do pomieszania sensów dotąd uznawanych za jednoznaczne. Zestawione tu „nazwy” zostały określone jaka puste i jednoznaczne – to samo znaczy teraz człowiek i zwierzę (ludzi i zwierzęta zabijano tak samo, masowo i spokojnie, starając się ekonomicznie wykorzystać uzyskany „towar” – por. inne świadectwo czasów wojny, zapisane w Medalionach Zofii Nałkowskiej, np. produkcja mydła z ludzkiego tłuszczu). Do jednego znaczenia sprowadzono miłość i nienawiść jakże teraz rozumieć świat i drugiego człowieka? Nie można odróżnić już wroga od przyjaciela, a więc nie można czuć się bezpiecznym w żadnej sytuacji. W jedno zlały się ciemność i światło – odwrócony został porządek świata wprowadzony przez Boga w dziele stworzenia. Wyliczone pojęcia zostały zestawione w pary wyrażeń przeciwstawnych (antonimów) połączonych spójnikiem i. Podmiot odwołuje się więc do przykładów i odpowiedniej formy, by wyrazić, że nie można już odróżnić przeciwstawnych pojęć – nieoczekiwanie stały się jednoznaczne, a przez to puste, bezsensowne.

W trzeciej cząstce został przywołany obraz wracający we wspomnieniach podmiotu: furgony porąbanych ludzi. Zostali oni potraktowani jak przedmioty (reifikacja), jak drewno, które – porąbane na kawałki – wrzuca się na ciężarówki i przewozi do miejsca przeznaczenia. Jest to materiał opałowy (drastyczny sposób przypominania krematoriów w obozach masowej zagłady – liczba mnoga rzeczownika furgon). Człowiek, którego zabija się jak zwierzę, został potraktowany jak przedmiot, ciało, które można po prostu zniszczyć. Nie ma mowy o wielkości jednostki ludzkiej, jej sferze duchowej, zdolności do przeżywania. Człowiek zabija i może zostać zabity – ot po prostu, jak zwierzę. Śmierć ludzi sprowadzona do rangi zwyczajnego faktu, odarta z charakterystycznego dla narodowej martyrologii patosu, pokazuje prawdziwe, brutalne realia wojny.

Mężczyzna przywołuje ów obraz porąbanych ludzi w myślach, jak gdyby ogląda w pamięci na nowo, mówi – widziałem, wskazując, że ma pewność, iż tak było, sam był naocznym świadkiem, nie można więc jego relacji podważyć czy zakwestionować. Ze spokojem, ale i poczuciem tragizmu dodaje nie zostaną zbawieni. Ateistyczny światopogląd autora został przeniesiony na interpretację świata przez podmiot liryczny – skoro nie ma Boga, nie może być mowy o zbawieniu, ale nawet gdyby uznać Jego istnienie, czy wówczas, kiedy doszło do ludobójstwa, sprowadzenia człowieka do roli zwierzęcia rzeźnego, profanacji zwłok ludzkich – można było być dobrze przygotowanym od strony duchowej na śmierć? Stanowcze stwierdzenie – nie zostaną zbawienichyba bardziej należy kojarzyć z wrażeniem wynikającym z tekstu: nie mogą liczyć na zbawienie, skoro są już tylko zwierzętami lub przedmiotami (zaledwie pokawałkowanymi ciałami). Tragizm ludzkiego losu został tu jednak przedstawiony w prostym, rzeczowym, niezbyt rozbudowanym zdaniu złażonym, znowu, jak we wcześniejszych fragmentach, bez poetyckich ozdobników.

Czwarta część wiersza jest podobna w budowie i technice poetyckiej do drugiej. Podmiot znowu wylicza przeciwstawne pojęcia, łącząc je przy pomocy spójnika i. Ilustruje nimi wcześniejsze stwierdzenie: Pojęcia są tylko wyrazami. Okazuje się, że doszło do zburzenia hierarchii wartości, pomieszane zostały zupełnie różne treści, nie można już szukać oparcia w tradycyjnych systemach aksjologicznych. W nowej rzeczywistości nawet dekalog, od tysięcy lat uznawany za normę porządku moralnego, przestał mieć właściwe znaczenie. Do jednego szeregu zostały sprowadzone cnota i występek / prawda i kłamstwo. Po doświadczeniach wojennych niczego nie można być pewnym. Nie można odróżnić piękna od brzydoty, ani męstwa od tchórzostwa (jak czytamy w kolejnych wersach utworu). Zatarcie różnic między wartościami, pomieszanie pojęć wprowadza człowieka w stan rozbicia, chaosu, braku oparcia w jakichkolwiek normach. Wojna doprowadziła do degradacji człowieczeństwa, a przy tym – do dewaluacji wartości i upadku języka.

W piątej cząstce tekstu podmiot powraca do zestawienia pojęć: cnota i występek (por. czwarty fragment). Pod względem budowy przypomina ona część trzecią (wielkość oraz organizujący tekst czasownik widziałem). Powołując się znowu na własne obserwacje, mężczyzna odtwarza obraz z przeszłości: człowieka który był jeden / występny i cnotliwy. Wzrok „ja” mówiącego skupia się tym razem na jednej osobie. Los jednostki, w którym odbija się ogólna zasada – jednakowo waży cnota i występek – potwierdza i wzmacnia tezę o pomieszaniu wartości i postaw. Człowiek, który uchodził za prawego, podczas wojny dopuszczał się czynów moralnie nagannych. Różnica postaw wynika z odmiennych warunków. W obronie swojego życia ludzie niekiedy wyrzekali się własnych dzieci, wydawali poszukiwanych, oskarżali niewinnych, wykorzystywali sytuację dla własnych interesów, dla przetrwania (por. np. „opowiadania oświęcimskie” Tadeusza Borowskiego).

Fragment szósty wiersza ma budowę odmienną od pozostałych, nie kojarzy się pod względem kompozycyjnym z żadnym innym. Stwierdziwszy chaos wartości i utratę zasad moralnych, podmiot ogłasza: Szukam nauczyciela i mistrza. Pragnie pod jego kierunkiem przywrócić dawny ład, na nowo określić podstawowe pojęcia. Oczekuje, że słuch i wzrok staną się znowu narzędziami poznania świata, rzeczy i pojęcia będą nazwane zgodnie z ich znaczeniem, zaś światło zostanie oddzielone od ciemności – świat zostanie jak gdyby stworzony od nowa, ale według dawnego porządku. Żeby się w nim bezpiecznie poruszać, trzeba, by panował w nim porządek, żeby człowiek znajdował oparcie w zasadach moralnych, umiał odróżnić dobro od zła, prawdę od fałszu. Ów nauczyciel, który ma na nowo oddzielić światło od ciemności i jeszcze raz uporządkować rzeczywistość, to Bóg. Tylko On mógłby dokonać powtórnego stworzenia świata. Stanowisko podmiotu wskazuje, że wojna cofnęła rozwój ludzkości i jej otoczenia do punktu wyjścia – trzeba jeszcze raz wprowadzić ład w przestrzeń i sferę duchową, by w nich normalnie egzystować.

Ostatni fragment utworu, chociaż jest dosłownie powtórzoną częścią wstępną, ma już inną wymowę – pokazuje tragizm losu „ocalonego”, który tak naprawdę został skazany na okrucieństwo wspomnień i świadomość upadku wartości moralnych. Jego „ocalenie” jest tylko fizyczne. Pod względem duchowym jego sytuacja jest nie do pozazdroszczenia. Sam nie potrafi się uporać z ciężarem myśli, poczuciem chaosu, kryzysem moralności. Słowa ocalałem / prowadzony na rzeź brzmią teraz jakby z pretensją do losu. Podmiot czuje się nie w porządku wobec tych, których zabito, ale zauważa, w jakiej pułapce znalazł się on sam – „ocalony”, jednak bez nadziei na szczęście. Wojna sprawiła wiele zła podczas jej trwania, ale jej niszczycielska siła nadal dotyka ludzi, którzy noszą w sobie obraz „apokalipsy”. Powrót do normalności jest możliwy tylko w przypadku spełnienia warunków: przywrócenia podstawowych wartości i orientacji wśród nich oraz wyrwania z pamięci obrazów okrucieństwa, degradacji człowieka. Czy jest to możliwe? – podmiot wiersza nie podejmuje takich rozważań.

 

Podobne prace

Do góry