Ocena brak

Ocalić siebie - koncepcja psychicznego i fizycznego ratunku w warunkach zagłady.

Autor /bluesman Dodano /10.02.2011

Ocalić siebie - koncepcja psychicznego i fizycznego ratunku w warunkach zagłady.

Obóz hitlerowski w Oświęcimiu nazwano „fabryką śmierci”, gdyż cały funkcjonujący tam system nastawiony został na całkowite wyniszczenie psychiczne i fizyczne człowieka. Już sama droga do obozu pracy, jak nazywali to miejsce, była koszmarem. Kilka, czy nawet kilkanaście dni trwająca podróż w warunkach uwłaczających człowieczeństwu, w wagonach bydlęcych, w potwornym zaduchu, ścisku (w jednym wagonie musiała się zmieścić maksymalna liczb więźniów, dlatego całą drogę ludzie odbywali na stojąco) z minimalną ilością pożywienia i wody, często już droga do obozu stawała się selekcją najsłabszych.

Pierwsze zetknięcie się z obozem w Oświęcimiu to widok kolczastych drutów pod wysokim napięciem, wież strażniczych, szyderczego napisu na bramie wejściowej Arbeit macht frei (Praca czyni wolnym) i dymiących kominów krematorium. Ten widok, jak również cała atmosfera pogardy dla ludzkiego życia, wywoływały w więźniach już w pierwszym kontakcie z obozem lęk i psychiczną depresję. Odbieranie ludziom wszystkich ich osobistych rzeczy, a także nazwisk i imion (tatuowanie numerem obozowym), golenie włosów, miało nie tylko materialny czy praktyczny, ekonomiczny cel, ale także psychologiczne. Człowiek pozbawiony wszystkiego co posiadał, nawet nazwiska, stając się numerem traci swą godność. Wykańczająca całodzienna praca, zwoływane w środku nocy kilkugodzinne apele, często na deszczu lub mrozie, wyniszczały człowieka zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Głodowe racje żywnościowe wyzwalały w ludziach najniższe, atawistyczne instynkty (w Medalionach - Z. Nałkowskiej, była więźniarka opowiada o tym, że niektórzy jedli nawet mięso z trupów, aby przeżyć, opowiadanie - Dno).

Wielu ludzi nie mogących znieść tego koszmaru rzucało się na druty, choć w człowieku do końca tkwi jednak niewyobrażalny instynkt i wola życia. Jakież bowiem można znaleźć inne powody do przeżycia, gdy rzeczywistość staje się takim piekłem? A jednak dla ludzi ważna była również chęć dania świadectwa prawdzie. Jedna z bohaterek „Medalionów” Z. Nałkowskiej (opowiadanie „Dwojra Zielona”) straciła całą rodzinę, została okaleczona, lecz jednak chciała żyć po to, aby kiedyś powiedzieć innym co działo się naprawdę za drutami obozu: Pani powiem: ja chciałam żyć. Nie wiem, bo nie miałam męża, ani rodziny, ani nikogo i chciałam żyć. Oka nie miałam, byłam głodna i chłodna - i chciałam żyć. Dlaczego? To pani powiem: po to, żeby powiedzieć wszystko ta, jak pani teraz mówię. Niech świat o tym wie co oni robili.

Świadkowie wydarzeń, wypowiadający się w „Medalionach”, ocaleli często jedynie fizycznie, gdyż piekło przez jakie przeszli zniszczyło w nich wrażliwość. O tym, co przeżyli, a co w nas czytających budzi zaszokowanie i lęk, opowiadają beznamiętnie i rzeczowo, sucho, bez komentarza, choć jakby z pewną trudnością. Tragizm sytuacji zniszczył w nich wszelką wrażliwość, ból jakiego doświadczyli (nie tylko fizyczny, ale czasami gorszy, psychiczny) stępił zmysły i zdolność do odczuwania. Być może zresztą ten proces pozwolił im na fizyczne przeżycie, gdyż pełna świadomość i odczuwanie emocji doprowadziłoby do obłędu lub samobójstwa. W opowiadaniu „Człowiek jest mocny” Michał P., Żyd opowiada o zagładzie jego rodziny, o śmierci żony, maleńkich dzieci. Gdy zobaczył zwłoki swoich najbliższych chciał, aby i jego zastrzelono. Niemiec nie zgodził się na to, twierdząc: „Człowiek jest mocny może jeszcze dobrze popracować”. Mocny w sensie fizycznym, choć można te słowa przenieść na inną płaszczyznę, rozumienia duchowej, psychicznej siły człowieka, który nawet po tak tragicznych przejściach potrafi nadal żyć ze wspomnieniem koszmaru.

Opowiadania oświęcimskie” Tadeusza Borowskiego przynoszą czytelnikowi zupełnie inny obraz widzianego oczyma człowieka, który stara się przystosować do praw życia i śmierci jakie tam panują, a obozową rzeczywistość uznać za normalną. Dlatego więc opowiadania noszą dziwne z pozoru tytuły: np. „U nas, w Auschwitzu”. Ten tytuł sugeruje, jak gdyby więzień utożsamiał się z miejscem w którym przebywa, wręcz uznawał je za własne. Obóz koncentracyjny kojarzy się współczesnemu człowiekowi z niewiarygodną męką, fizycznym i psychicznym cierpieniem, dlatego takie stwierdzenia, jakie pojawiają się u Borowskiego, budzą zdziwienie: „Później szliśmy bardzo piękną drogą do Oświęcimia. Rozkoszne dnie: bez apelów, bez obowiązków. Pejzaż z okna niewinny, kremo nie widać. Ludzie są w Oświęcimiu zakochani, z dumą mówią: U nas, w Auschwitzu”.

Bohater opowiadań Tadek stara się bowiem rzeczywistość w jakiej żyje uznać za normalną. Człowiek nie może żyć długo na pograniczu dwóch światów, z pamięciom i pragnieniem tego normalnego, a w rzeczywistości przekraczającej ludzkie rozumienie. Wcześniej, czy później musi to doprowadzić do załamania psychicznego. Tadek zdaje sobie sprawę, że żyje winnym świecie i nosi w sobie pragnienie i nadzieję, że kiedyś to ulegnie zmianie, że powrócą stare, ludzkie prawa. Na razie jednak, aby przeżyć, trzeba się przystosować do tych obozowych praw i warunków, uznać je za normalne. W obozie koncentracyjnym walkę o byt wygrywa tylko ten, kto jest silniejszy fizycznie i psychicznie, kto zapomina o zasadach etycznych, jakie wyznawał przed wojną, potrafi kraść i zabijać po to, aby samemu przeżyć. Za tę właśnie myśl „Opowiadania oświęcimskie” Borowskiego po wojnie zostały niesłychanie skrytykowane, a autor posądzony o współpracę z wrogiem i zanik moralnych norm. Cóż jednak może powiedzieć człowiek, który nigdy nie był głodny czy torturowany, nie wie jakie jest doznanie głodu i bólu, człowiek, który nigdy nie był w obozie, cóż wie o warunkach tam panujących i ich oddziaływaniu na psychikę człowieka. Tadek nie jest pozbawiony norm etycznych, wrażliwości, świadczą o tym jego liczne wypowiedzi, refleksje o groteskowej absurdalności świata w jakim przyszło mu żyć, o okrucieństwie, o obojętności żywych wobec umarłych (Bo żywi zawsze mają rację wobec umarłych). Stępia jedynie swą wrażliwość, zauważa fakty, ale nie stara się do nich emocjonalnie podchodzić, gdyż szybko doprowadziłoby go to do końca, totalnej depresji, braku woli życia. Tadek zauważa, że podczas gdy on z kilkoma innymi więźniami grają w piłkę, to między jednym a drugim meczem (kornerem) za moimi plecami zagazowano trzy tysiące ludzi.

W opowiadaniu „Proszę państwa do gazu” wstrząsający obraz drogi ludzi do krematorium uzupełnia obraz matki uciekającej od swego dziecka, aby uratować swoje życie. Obserwujący tę scenę Rosjanin obrzuca wyzwiskami kobietę, której strach przed śmiercią pozbawił nawet miłości do dziecka, wyzwolił jedynie zwierzęcy, atawistyczny odruch ucieczki.

Dostosowanie się i pozorna akceptacja norm obozowych nie oznacza jednak wewnętrznego pogodzenia się z nimi. Choć podstawowym warunkiem do życia człowieka jest pożywienie, to o jego człowieczeństwie świadczą wyznawane przez niego zasady etyczne, ludzkie odruchy humanitaryzmu wobec drugich, uczucia litości, o które tak trudno było w obozie gdzie działały prawa dżungli, prawa silniejszego. Człowiek stara się więc ocalić siebie fizycznie, wola instynkt życia jest u niego niesłychanie silny, a o jego istnieniu dowiadujemy się dopiero w sytuacjach zagrożenia. Dlatego więc w tak ekstremalnych warunkach, pomimo głodu i męki, ludzie mogli przetrwać. Nawet, gdy nie pozostawało już nic, dla czego warto było znosić ból i mięć nadzieję na ocalenie, zawsze pozostawał instynkt życia.

Ocalenie fizyczne nie zawsze jest tożsame z ocaleniem psychicznym. Można przeżyć, aby być wewnętrznie pustym, pozbawionym zasad moralnych, uczuć, czyli tego, co stanowi o naszym człowieczeństwie. Nieludzkie warunki obozowe sprzyjały zanikowi człowieczeństwa, jednak niekiedy człowiek jest mocny nie tylko fizycznie ale i psychicznie, duchowo. Sytuacje, które trudno sobie wyobrazić, gdy urzeczywistniają się, choć są koszmarem, są czasami do zniesienia, człowiek ugina się pod brzemieniem zła, które go dosięga, lecz nie łamie się wewnętrznie. Pomimo wszystko, niezliczone są przykłady heroizmu ludzkiego, który jest tym większy i godny podziwu, gdy rodzi się w sytuacjach ekstremalnych.

Do góry