Ocena brak

Obumieranie lasu

Autor /Brunon Dodano /03.02.2012

Od kilku dziesiątków lat leśnicy stwierdzają, że również z dala od zakładów przemysłowych, w tak zwanej strefie czystego powietrza, zarówno pojedyncze drzewa, jak i zwarte drzewostany chorują i w końcu obumierają. Dotychczas szkody występowały przede wszystkim w wyżej położonych obszarach górskich.

Najsilniej dotknięta została jodła. W południowych Niemczech około 90 % drzewostanów albo już wymarło, albo choruje. W Polsce szczególnie tragiczny jest stan drzewostanów jodłowych w Górach Świętokrzyskich. W Europie Środkowej ten gatunek drzewa wydaje się być szczególnie ostro zagrożony wymarciem.

Obraz szkód jest zawsze taki sam: naprzód obserwuje się w obrębie korony ubytek szpilek postępujący od góry ku dołowi i od środka na zewnątrz. To, co pozostaje, są to szkielety pni i gałęzi. Od pierwszych objawów aż do zupełnego obumarcia upływa zwykle mniej niż trzy lata. Po zrąbaniu pni ujawnia się nienaturalne zawilgocenie twardzieli.

Podobnie przebiega choroba u świerka - uszkodzenia drzewostanów świerkowych w ostatnich latach były ogromne. W Północnej Nadrenii-Westfalii w przybliżeniu 60% wszystkich zbadanych drzewostanów świerkowych wykazuje objawy uszkodzenia, a tylko 7% można jeszcze obecnie uznać za zdrowe. W Polsce stan lasów świerkowych w Górach Izerskich i w Karkonoszach jest wręcz katastrofalny.

Zaobserwowano uszkodzenia także u innych gatunków drzew, na przykład u sosen, dębów, buków i innych. W Niemczech według ostrożnych szacunków przynajmniej 2,5 miliona hektarów lasu dotkniętych jest obumieraniem drzew. Jest to około jednej trzeciej ogólnej powierzchni lasów. Podobna sytuacja panuje także w Polsce. Znając te liczby nie należy zadawać pytania, czy las zamiera, tylko zastanawiać się, dlaczego tak jest i co można zrobić, aby temu zaradzić.

Związek jaki zachodzi w między rozbudową wielkich zakładów energetycznych z kominami wysokości do 250 m a uszkodzeniami lasów pozwala przypuszczać, że ten nienaturalny czynnik obciążający środowisko jest jedną z przyczyn obumierania lasów. Nie ma już dzisiaj wątpliwości, że uwalniane przez źródła spalania (przemysł, zakłady energetyczne, komunikacja, gospodarstwa domowe) gazy i dymy zawierające dwutlenek siarki, tlenki azotu i inne szkodliwe składniki - są przyczynami tej katastrofy.

Jedna elektrownia uwalnia co roku do atmosfery ponad 50000 ton dwutlenku siarki, w całym kraju rocznie daje to około 3,5 miliona ton. Dwutlenek siarki i tlenki azotu tworzą z wodą silne kwasy nieorganiczne i w tej postaci, zwłaszcza w bogatych w opady średnich górach -zazwyczaj najbardziej lesistych obszarach - opadają jako kwaśne deszcze.

Działanie drzew jako filtru pyłów działa przy tym jak bumerang: w deszczówce spływającej z liści, szpilek, gałęzi, konarów i pni, zawartość kwasu jest niekiedy dziesięciokrotnie wyższa, niż w samych opadach. Przez tę masową dostawę kwasu z atmosfery do gleby, dla drzew, a na pewno także i dla innych organizmów, życie staje się zbyt „kwaśne". Skutki tego zakwaszenia widać wszędzie w średniogórzach w postaci pojedynczych martwych drzew lub całych hektarów obumarłych drzewostanów, przede wszystkim szpilkowych.

Na zwalczanie tego wzrastającego zakwaszenia gleby za pomocą odsiarczania pyłów i gazów odlotowych nastawione są rozmaite programy ochrony przyrody. Takie zabiegi muszą być podjęte szybko i na wielką skalę, w przeciwnym razie około 2000 roku zastaniemy nieomalże wylesioną Europę Środkową.

Podobne prace

Do góry