Ocena brak

Obraz świata mykeńskiego w świetle tabliczek

Autor /Karolin Dodano /28.08.2013

Mimo że tabliczki zawierające spisy inwentarzowe dają nam obraz jednostronny i z naszego punktu widzenia niepełny, stanowią wielką rewelację naukową. Przede wszystkim obraz społeczeństwa mykeńskiego wyłaniający się z odcyfrowanych tabliczek w porównaniu z tym, co przypuszczaliśmy na podstawie lektury poematów Homerowych, jest wszechstronniejszy i bogatszy Rzuca się w oczy znaczna specjalizacja w zakresie wytwórczości rzemieślniczej, która niewątpliwie pracowała nie tylko dla zaspokojenia potrzeb domu królewskiego i miejscowej ludności, lecz była również nastawiona na eksport.

Ciekawe i charakterystyczne są cyfry odnoszące się do gospodarki mykeńskiej. Przeciętne gospodarstwo w czasach homeryckich zatrudniało około 50 niewolników, liczba zaś niewolników zatrudnionych w gospodarce późnomy-keńskiej dochodzi niejednokrotnie do kilkuset. Mimo niepełnego materiału i wielu trudności w interpretacji tych tabliczek, można z nich wnioskować ponad wszelką wątpliwość, że gospodarka mykeńska i jej siła produkcyjna stały o wiele wyżej od gospodarki późniejszego okresu archaicznego, z którego pochodzą poematy Homerowe.

Chociaż tabliczki nie dają nam pełnego obrazu struktury społeczeństwa mykeńskiego, świadczą jednak o dość dużym jego zróżnicowaniu klasowym. Na czele państwa stoi władca ua-na-ka równy home-ryckiemu avaH„ który jest równocześnie największym posiadaczem ziemi; poza specjalnym temenos stanowiącym dziedziczną własność posiada on na terenie całego państwa tzw. ktoina, czyli liczne działki ziemi, niekiedy bardzo odległe od pałacu i nadzorowane przez inspektorów królewskich. Podstawą bogactwa władcy jest nie tylko jego ziemia, lecz również i daniny (dos-tnoi) w naturze, składane zarówno przez poszczególne jednostki, jak i przez całe osady. Rejestry osób i wsi zobowiązanych do składania daniny w postaci wołów, kóz czy baranów, czy też tkanin z dokładnym wyliczeniem, co, ile i od kogo się należy, świadczą o bardzo rozwiniętej administracji i biurokracji królewskiej. Obok króla wymieniają tabliczki z Pylos również jakiegoś dygnitarza o tytule la-ua-ge-tas, najprawdopodobniej dowódcę wojskowego.

Posiada on również temenos. Niewątpliwie uprzywilejowaną warstwę stanowią wreszcie wymienieni w tabliczkach te-re-ta, czyli ieksa;xxi. W Pylos istnieje trzech telestów, którzy posiadają podobnie jak król własne temenos, chociaż nie tak wielkie, inni teleści mają jedynie działki ziemi —ktoina. Wobec niedostatecznej ilości materiału zawartego w dostępnych nam tabliczkach nie wiemy, jak liczna była ta uprzywilejowana warstwa. Fakt, że w małej miejscowości Aptara na Krecie było ich aż czterdziestu pięciu, zdawałby się wskazywać na warstwę stosunkowo liczną. Obok te ret a wspominają tabliczki mykeńskie jeszcze jedną uprzywilejowaną warstwę tzw. e-que-ta (kizix<x.i), czyli w dosłownym tłumaczeniu „towarzyszy". Byli nimi prawdopodobnie towarzysze króla, członkowie jego świty. W miejscowościach odległych od stolicy albo od niej zależnych spotykamy urzędników lokalnych, tzw. koresterów; w innych zachowali się zawiśli od anaksa lokalni „królowie" (pa-si-reu = (3aaiX£Oc).

Dwie tabliczki z Pylos wspominają również radę starców (ke-ro-sia = yspoucria) towarzyszącą jednemu z takich lokalnych „królów". Jeśli idzie o ludność nie-uprzywilejowaną, żyjącą z rolnictwa, hodowli bydła i rzemiosła, to wiadomości dostarczone przez tabliczki są skąpe. Wiadomo nam, jak już wspomniano, o znacznej specjalizacji rzemieślników, a więc o daleko posuniętym podziale pracy, nie wiemy jednakże, czy rzemieślnicy rekrutowali się z ludności wolnej czy niewolniczej, czy i w jakim stopniu zależeli od króla i o ile pracowali na własny rachunek? Wątpliwości te nasuwa występujący na tabliczkach wyraz „rzemieślnik" z dodatkiem „królewski". Pozwala nam to przypuszczać, że istnieli również rzemieślnicy „niekrólewscy", a fakt, że niektórzy z nich mają własnych niewolników, wskazuje na to, że pewna ich ilość, a może nawet przeważna, pochodziła z ludności wolnej. Ważna jest też wiadomość, że na listach posiadaczy ziemi komunalnej, tzw. ka-ma, pojawiają się wałkarze i pasterze; można z tego wysnuć wniosek, że niektórzy rzemieślnicy obok rzemiosła uprawiali również ziemię.

Z wielu zidentyfikowanych zawodów (są także jeszcze nie zidentyfikowane) wymienić możemy murarzy, cieśli, budowniczych okrętów, garncarzy, kowali, wytwórców luków, producentów krzeseł, złotników, piekarzy i wałkarzy. W parze ze specjalizacją idzie duża rozmaitość wyrobów; spotykamy lniane chitony (krótkie koszule) oraz szaty zwierzchnie określane wyrazem znanym nam z Homera <papoc, przy czym tabliczki rozróżniają modele: pharos „królewski", pharos „hepetów", pharos „nadający się na podarunek dla przyjaciela", pharos „lniany". Podobnie jest w dziedzinie ceramiki; garncarze wyrabiają — obok znanych nam później z epoki klasycznej naczyń takich, jak amfory, hydrie, fiale — również wanny z terakoty (trzy takie wanny znaleziono w Pylos) oraz wiele innych naczyń, których nazwy są dla nas na razie jeszcze niezrozumiałe. Sumiennie sporządzane inwentarze pozwalają nam odróżnić rozmaite gatunki kubków; mamy więc kubki bez ucha, z czterema uchami, kubki większe i mniejsze.

Podobnie ze stołami; na tabliczkach wymieniane są stoły kamienne rozmaitych typów: stoły inkrustowane złotem i srebrem, o różnej ilości nóg, stoły kamienne okrągłe, stoły kamienne wykładane hebanem i kością słoniową, stoły z kości słoniowej o sześciu nogach, z ornamentem spiralnym itp. Z tej specyfikacji widać, że mamy tu do czynienia z produkcją luksusową, przeznaczoną dla króla i zamożnych warstw społeczeństwa. Z dokumentów mykeńskich dowiadujemy się, że wytwórcy przedmiotów z brązu, np. trójnogów, mieszkający nie tylko w pobliżu pałacu, lecz także w odległych miejscowościach, otrzymywali od króla przydział brązu, z którego mieli wytwarzać ściśle określoną ilość przedmiotów.

Oprócz ceramiki, trójnogów, stołów i ozdobnych krzeseł spotykamy spisy rydwanów bojowych i ich specyfikację; niejaki Aleksinthos tytułem daniny lennej miał dostarczyć władcy osiemdziesiąt rydwanów. Spisy wymieniają również hełmy, pancerze, groty, miecze i oszczepy, co pozwala nam poznać rodzaje broni wówczas używanej. I tutaj mamy niekiedy do czynienia z przedmiotami luksusowymi: dwukolne rydwany z dwoma miejscami — dla wojownika i dla woźnicy — przypominające pod tym względem rydwany egipskie, bywają niejednokrotnie inkrustowane kością słoniową i malowane purpurą. Do przedmiotów luksusowych trzeba wreszcie zaliczyć perfumy, również wymieniane na tabliczkach mykeńskich. Z tabliczek tych możemy też — choć w ograniczonej mierze — wnioskować o stosunkach handlowych Myken. Tak więc kość słoniowa czy heban wskazują na import z Syrii, podobnie jak zapożyczenia z języków semickich. Takie wyrazy pochodzenia semickiego, jak chiton, sasama (sezam), kuminon (kminek), kiiruso (Apucóc = złoto), mówią o szeroko rozgałęzionych stosunkach handlowych.

Obok wolnej ludności wymieniają tabliczki niejednokrotnie niewolników (do-e-ró). Są oni własnością poszczególnych jednostek, jak np. niewolnice należące do niejakiego Amphiguhoitas czy niewolnicy wymieniani jako własność kowali. Tabliczki wymieniają też niewolników należących do boga czy bogini. Nie wydaje się prawdopodobne, aby byli oni niewolnikami w takim znaczeniu słowa, jakie nadała mu epoka klasyczna. Być może, rację ma uczony radziecki Łurie, który owych doeroj zalicza do klasy pośredniej między wolnymi a niewolnikami w ścisłym znaczeniu tego słowa. W każdym razie niewolnicy i niewolnice odgrywają niemałą rolę w gospodarce domowej, podobnie jak to jest w poematach Homera. Tkactwem zajmowały się kobiety, niektóre specjalizowały się w wytwarzaniu szat lnianych. One też zajmowały się haftem, do nich także należało odmierzanie ziarna. Niektóre określane są nazwami etnicznymi, np Lemnijka, Knidyjka, Milezyjka, inne nazwą ra-wi-ia-ia, czyli branek wojennych, co by wskazywało na wyprawy wojenne mające m. in. na celu zdobycie niewolników.

Tabliczki mykeńskie przyniosły również dużo rewelacji w zakresie znajomości historii religii greckiej, a równocześnie postawiły nas przed nowymi zagadkami. Wśród długiej listy bogów spotykamy Zeusa, Herę, Posejdona, Atenę i Artemidę. Brak wprawdzie Apollina i Aresa, ale w Knossos są ich odpowiedniki: bóstwa Pa-ia-won i Enuualios. Opiekuńczym bóstwem Pylos jest Potnia, czyli Pani. Pewnego rodzaju rewelacją jest istnienie żeńskich odpowiedników Posejdona — bogini Po-si-da-ia, i Zeusa — bogini Di-uia, które w okresie klasycznym nie występują, podobnie jak nie istnieje w epoce klasycznej „kapłanka wiatrów" anemon hiereia, wymieniana na tabliczkach w Knossos. Największą rewelacją byłoby istnienie już w owych czasach kultu Dionizosa — gdyż imię to pojawia się na tabliczkach — gdyby nie to, że wspomniane jest jako imię człowieka, a nie boga.

Jeśli idzie o formy kultu religijnego i sposób składania ofiar, to dość szczegółów znajdujemy w związku z kultem Posejdona w Pylos, ponadto w Knossos znaleziono fragmenty kalendarza, gdzie mowa jest o kapłanach oraz wymienione są święta i ofiary, jakie należy składać w określonych miesiącach. Jak się przypuszcza, funkcję najwyższego kapłana sprawował sam władca, choć brak na to wyraźnych dowodów. Tabliczki wymieniają jakiegoś kapłana hierourgos jak również kapłankę „klucznicę" (kla-ui-pho-ros). Bazę materialną zarówno świątyń, jak i związków religijnych stanowiła pozostająca w ich władaniu ziemia oraz niewolnicy.

Pewnego rodzaju niespodzianką były nazwiska odczytane na tabliczkach. Okazało się, że około pięćdziesiąt nazwisk odpowiada nazwiskom bohaterów greckich z poematów Homerowych, chociaż oczywiście nie mają z nimi nic wspólnego. Spotykamy więc tam Achillesa, Ajasa, Amfiaraosa, Kastora, Kreteusa, Hektora, Machaona, Deukaliona, Pandara, Tezeusza, Tyestesa i wielu innych. Nazwiska Hektora i Tezeusza wymienione są wśród niewolników.

Jeśli idzie o specyfikację zawodów, obok nazw różnych rzemieślników występuje na znalezionych tabliczkach również zawód herolda, posłańca i lekarza, nigdzie natomiast nie są wspomniani poeci-aojdowie. Mimo to można przypuszczać, że istniała już wówczas poezja epiczna uprawiana przez aojdów. Niemal wszystkie legendy greckie będące tematem pieśni epicznej związane są z miejscowościami, które były centrami kultury mykeńskiej, trzeba też pamiętać, że końcowe stadium epopei na bliskim Wschodzie przypada na wiek XV. Stara akka-dyjska epopeja o Gilgameszu, już w wieku XV p.n.e. tłumaczona jest na język hurrycki a potem hetycki, w wieku XIII otrzymuje ostateczną swą formę w Babilonii. Na tym tle występowanie na dworach wielkich władców mykeńskich aojdów opiewających wyprawy wojenne wydaje się więcej prawdopodobne, mimo że tabliczki dotychczas znalezione nic nam o tym nie mówią. Nie mówią również, jak dalece skonsolidowany był świat achajski pod względem politycznym, choć mówią wiele o jednolitym obliczu kultury mykeńskiej.

Wielkie centra w Mykenach, w Tirynsie, w Pylos są poświadczone archeolo-gicznie. Każdy z władców panujących w tych zamkach miał niewątpliwie pewną ilość zależnych od siebie „królów"; być może — w tym okresie doszło do porozumienia między „anaktami" i do jakiejś wielkiej wspólnej wyprawy wojennej, której wodzem był władca mykeński Agamemnon. Echa takiej wyprawy zachowałyby się w podaniu o wojnie trojańskiej.

Do góry