Ocena brak

Obraz miłości w Dziejach Tristana i Izoldy Josepha Bediera

Autor /vanessa Dodano /07.03.2011

Jakaż przedziwna i piękna jest to opowieść!

Utwór stary, zrodzony jeszcze wśród Celtów, gdy powstały opowieści Okrągłego Stołu, potem przerabiany przez Germanów, Franków, znany w wersji wyłącznie ustnej. W XII i XIII w. powstały liczne jego wersje pisane, do naszych czasów zachowane we fragmentach. Joseph Bedier w 1900 r. Dokonał komplikacji kilku tekstów, uzupełnił braki i stworzył tę piękną opowieść, znakomicie oddając ducha epoki szlachetnych rycerzy.

W Dziejach... występuje sporo elementów z chansons de geste – król Marek to sprawiedliwy, szlachetny, przebaczający władca, wcale nie ośmieszony faktem, że jest zdradzanym mężem. Tristan to wspaniały rycerz, pogromca Morhołta, zabójca smoka, obrońca ojczyzny, wierny wasal, zdobywający dla króla żonę, dopóki nie zmogła go miłość silniejsza niż honor, rozum, silniejsza niż śmierć.

T. Boy – Żeleński, tłumacz, w przedmowie napisał, że legenda Tristana i Izoldy jest najpiękniejszym, najgłębszym poematem miłości, jak ludzkość kiedykolwiek wydała”. Trudno się z tym nie zgodzić.

W poemacie miłość jest siłą, przed którą trudno się obronić. Przecież Tristan wszystko zawdzięczał królowi Markowi! Osierocony w dzieciństwie, w królu Marku znalazł ojca i opiekuna, dzięki niemu odzyskał królestwo i jemu złożył przysięgę na wierną służbę i chciał jej dotrzymać. Z kolei Tristan zasłużył na wdzięczność króla, bo uwolnił Kornwalię od haraczu płaconego Irlandii, pokonując Morhołta.

Poraniony w walce ciężko chorował i żadne leki już nie pomagały. Poprosił więc, by spuszczono go w łodzi na morze. Płynął siedem dni i nocy, grając na lutni, aż morze wyniosło łódź na brzeg Irlandii. Los spowodował, że uleczyła go Izolda Jasnowłosa, siostra Morhołta, znająca się świetnie na ziołach, a jednocześnie nienawidząca zabójcy brata, nie poznała go jednak w zmienionym chorobę Tristanie.

Baronowie, nienawidzący Tristana, którego król chciał uczynić swym następcą, nalegali na króla, by się ożenił. Król wymyślił, aby odwlec podjęcie decyzji, że ożeni się wyłącznie z właścicielką złotego włosa, który przyniosły jaskółki. Tristan przypomniał sobie Izoldę i obiecał królowi, że przywiezie mu żonę. Dopłynął do Irlandii, ale nie widział jak wykonać poselstwo we wrogim kraju.

Irlandię tymczasem gnębił smok i król obiecał rękę córki temu, kto uwolni kraj od potwora. Uczynił to oczywiście Tristan, odciął potworowi język i schował, ale odurzony dymem stracił przytomność. Okazję wykorzystał rywal, odciął głowę smoka i ogłosił, że go zabił. Izolda ponownie uzdrowiła Tristana, ale czyszcząc jego zbroję poznała w nim zabójcę Morhołta. Tristan wytłumaczył jej cel swego przybycia. Udowodnił też rywalowi jego zdradę i poślubił Izoldę w imieniu króla Marka.

Izolda nienawidziła Tristana jeszcze bardziej, bo zdobył ją, a potem wzgardził. I gdyby nie napój miłosny, nigdy by się nie pokochali. A więc miłość to przypadek, zrządzenie losu, siła, nad którą nikt nie panuje. Po wypiciu napoju miłosnego na statku wiozącym ich do Kornwalii, Tristan i Izolda stali się niewolnikami miłości. Odtąd będą doznawać największego szczęścia, ale jednocześnie nieszczęścia, bo mają świadomość konfliktu między honorem, a miłością, cnotą, a zdradą.

Izolda została królową, kocha ją król i cały lud, ale Izolda kocha Tristana, by go spotkać, musi kłamać, oszukiwać. Przeciwnicy Tristana śledzą kochanków, wzbudzają podejrzliwość króla, więc król kazał wyjechać Tristanowi. Ale kochankowie muszą się spotkać i spotykają! Choć są bardzo ostrożni i przebiegli, przeciwnicy spowodowali ich ujęcie, mają być spaleni na stosie. Prowadzony na śmierć Tristan poprosił o możliwość pomodlenia się w kapliczce stojącej na urwisku. Postanowił rzucić się z niej raczej w przepaść niż spłonąć na stosie. Bóg użyczył mu łaski i uratował od upadku. Tristan uciekł. Dowodem, że Bóg sprzyja zakochanym, choć są grzeszni, jest uratowanie również Izoldy. Na prośbę trędowatych król wydał im Izoldę, zamiast spalić ją na stosie – z rąk trędowatych ocalił ją Tristan.

Zamieszkali jak pustelnicy w głębi dzikiego lasu. Byli szczęśliwi, nie czuli nędzy. Słudzy króla wytropili ich i donieśli królowi Markowi, gdzie się ukrywają. Pojechał sam, by się zemścić, ale gdy zobaczył, jak spali ubrani i rozdzieleni mieczem, poczuł miłość do nich, uwierzył w ich niewinność i, prawdziwie szlachetny władca, nie zabił ich.

Po pewnym czasie Tristan pożałował Izoldy skazanej na trudy życia w lesie, napisał do króla, by przebaczył królowej, a on Tristan wyjechał za morze. Król przyjął królową z powrotem na dwór. Izolda, by oczyścić się z zarzutu zdrady, zdecydowała się na sąd boży przez dotknięcie rozpalonego żelaza. I znowu Bóg przychylny zakochanym ratuje ją od krzywoprzysięstwa. Przebrany za pielgrzyma Tristan przenosi ją na rzekę i Izolda przysięga, że nigdy żaden mężczyzna nie trzymał jej w ramionach, prócz króla Marka i tego pielgrzyma. Po dotknięciu rozpalonego żelaza ciało jej było zdrowsze „niż śliwka świeżo zerwana ze śliwy”.

Tristan, nie mogąc żyć bez Izoldy, wędrował po licznych krajach, aż dojechał do Bretanii, gdzie ożenił się z Izoldą o Białych Długich Dłoniach. Nie mógł jednak zapomnieć o ukochanej, oszalał z miłości i tęsknoty. Ranny w walce umierał, zapragnął ujrzeć Izoldę Złotowłosą. Wysłał przyjaciela, by przywiózł ukochaną. Izolda przybyła za późno, Tristan już nie żył, a ona ułożyła się przy jego ciele i również umarła. Król Marek przewiózł ich ciała do Kornwalii, pochował w cennych trumnach. „Ale w nocy z grobu Tristana wybujał zielny i liściasty głóg o silnych gałęziach, pachnących kwiatach, który wznosząc się ponad kaplicę, zanurzył się w grobie Izoldy”. Głóg obcinany odrastał, w ten sposób kochankowie połączyli się po śmierci.

Piękna, baśniowa, fantastyczna, a jednocześnie jak prawdziwie oddająca uczucia zakochanych opowieść! To właściwie uniwersalny mit o miłości wielkiej, wszechogarniającej, niepowtarzalnej. Budzi do dziś szacunek i podziw. Inni bohaterowie powieści, włącznie z królem, są zazdrośni oczarowani tym, co przydarzyło się kochankom.

 

 

Podobne prace

Do góry