Ocena brak

Nowy typ bohatera w poemacie dygresyjnym Juliusza Słowackiego Beniowski

Autor /Zenon Dodano /18.04.2011

Wydany w maju 1844 r. poemat dygresyjny J. Słowackiego Beniowski (pięć pierwszych pieśni) był pomyślany jako polemika literacka, ostra, ostateczna rozprawa z krytykami, przeciwnikami ideowymi i artystycznymi, w tym z Mickiewiczem.

Polemiczne w tym utworze jest wszystko : i wybór gatunku, i wybór tematu, i bohatera. Wreszcie polemikami są liczne w utworze dygresje. Obliczono, iż połowę utworu zajmują dygresje, a połowa to warstwa fabularna. Pisząc Bieniowskiego sięgnął Słowacki do czasów konfederacji barskiej, jest to więc utwór historyczny i, jak często w romantyzmie bywa, historia jest maską dla problemów współczesnych. Konfederacja barska była tematem modnym w owym czasie, sam Słowacki napisał kilka utworów na jej temat.

W romantyzmie polskim lat 30 i 40 – tych następuje rehabilitacja szlacheckiej, sarmackiej przeszłości Polski, gdyż były to czasy istnienia państwa. Słowacki w ujęciu tematu kierował się nade wszystko dążeniem do realizmu, nie popadał w apoteozę, krytycznie oceniał magnaterię polską w osobach zdrajcy Dzieduszyckiego czy dziwaka Starosty. Doceniając wagę czynu konfederatów, występuje przeciwko ich niezdyscyplinowaniu czy animozjom przywódców.

Na tym tle umieścił Słowacki swojego bohatera. Wybrał na niego postać autentyczną, z pewnością znał pamiętniki Maurycego Augusta Beniowskiego wydane w 1797 r., ale nie zachował wierności pierwowzorowi w konstrukcji swego bohatera. Autentyczny Beniowski był postacią barwną, o zawikłanych, burzliwych losach, o indywidualności frapującej, błyskotliwej, wybijającej się nad przeciętność. Tych cech nie przeniósł Słowacki do poematu. Uczynił ze swego bohatera zwyczajnego, pospolitego, przeciętnego, młodego człowieka. Był to z pewnością także zabieg polemiczny względem romantycznego pojmowania jednostki wybitnej. Pominął Słowacki w Beniowskim węgierskie pochodzenie bohatera i dodał mu imiona Kazimierz Zbigniew.

Ówczesna krytyka często szermowała argumentem, że jego poezja jest nienarodowa, a więc Słowacki celowo podkreśla, że : „...ten poemat będzie narodowy” i bohaterem utworu musi być Polak. Słowacki związał go z polską tradycją historyczną, gdy w Pieśni I opuszczający dom Beniowski porównywany jest do „panny Plater” i „Czarnieckiego z kolczugą” oraz drobnoszlachecką atmosferę „pijących gardeł, psów, kontuszów”. Ten zwyczajny młodzieniec stał się jednak pod piórem poety Polakiem „mocno hańbę ojczyzny czującym, niedoświadczonym jeszcze, lecz gorącym”, a więc typowym polskim patriotą, żołnierzem konfederacji.

Oprócz podkreślania, że jego bohater jest narodowy, stosuje poeta jeszcze jeden zabieg w stosunku do niego, poddając go degradacji społecznej i deheroizacji. Beniowski ma być przeciętny i pospolity.

„Wioseczkę małą miał – ale dziedziczną,

Dwadzieścia miał lat – był u siebie panem”.

Lubił towarzystwo, więc „fortunka ciekła dzbanem”, miał też proces, więc stracił wszystko i ruszył w świat szukać szczęścia. Pospolitość bohatera podkreśla autor wielokrotnie, przykładem może być następujący fragment :

„Ja sam się dziwię, że na bohatera

Wziąłem takiego prostego szlachcica!

Oto pierwszy raz swe usta otwiera

Przed swą kochanką, która w nów księżyca

Swe włosy czarno – błękitne ubiera,

Jakby sawantka, albo czarownica:

I słyszy – że nie jak wieszcz, lub astronom,

Kochanek wita ją – lecz jak ekonom”.

Nie ma Beniowski rysów bajronicznych, jest młody, wierzy w siebie i swe możliwości, jest przekonany, że zarobi na nową wioskę. Był zakochany, panna była jedynaczką z magnackiego rodu, ojciec nie chciał słyszeć o małżeństwie. Beniowski nie rozpacza, nie popełnia samobójstwa, nawet bez pożegnania chciał wyjechać, bo wierzył, że szybko wróci, że gdy zdobędzie majątek i sławę, zdobędzie i Anielę. Jego przystąpienie do konfederacji stwierdza poeta po prostu :

„Chciałbym powiedzieć: włożył hełm stalowy –

Lecz nie poemat pisząc tylko gadkę,

Powiem, że tylko widział – konfederatkę”.

Albo dalej :

„Pan Kaźmierz jechał takim być ułanem –

Kłaniało mu się zboże całym łanem”.

Nie jest nieludzko odważny, porwany przez Diwę, nie zachowuje się jak bohater, a przerażony daje się prowadzić, bo myśli, że to jakiś szatański stwór. To tak dobitnie podkreślana przeciętność łączy się z zapowiedziami przyszłych jego heroicznych czynów. Np. w Pieśni IV pisze Słowacki : „Bóg zachować raczył / Człowieka, a je zeń zrobię olbrzyma”. Wcześniej podkreślał, że młodość Beniowskiego była bujna, że „czuł za trzech”, potem zapowiadał, że opisze jego służbę ojczyźnie, bohaterskie czyny i niezwykłe przygody, zaznaczał, kim Beniowski będzie.

Z zakrojonej szeroko biografii bohatera autor przedstawił zaledwie niecałą dobę, ale wierzymy, iż realizacja zapowiedzi była możliwa. Te zapowiedzi, wyznania poety, to jeden z elementów jego ironiczno – żartobliwej gry z czytelnikiem. Konstrukcja zaś bohatera jest elementem polemiki, zapowiedzią przejścia od bohatera indywidualisty do bohatera zbiorowego, od apoteozy jednostki do apoteozy zbiorowości.

Inną konsekwencją odheroizowania bohatera było zbliżenie się do prawdy historycznej, dążenie do realizmu w obrazie konfederacji barskiej. Z takim realizmem potraktował Słowacki koliszczyznę (antyszlacheckie powstanie chłopów ukraińskich w 1768 r.). Mówiąc o jej krwawym, buntowniczym charakterze, usprawiedliwia ten ruch samowolą i nadużyciami magnaterii polskiej. W Beniowskim powstał bardzo ciekawy obraz Ukrainy i jej mieszkańców. Pisząc o tym nie sposób pominąć milczeniem postaci Swentyny i jej brata Sawy. Słowacki charakteryzuje krótko : „pół – Kozak, a pół – szlachcic”. Swentyna natomiast wypowiada znaczącą kwestie :

„Ja także jestem jak polscy rycerze,

A ksiądz mię posłem nazywa aniołem;

Ja listy noszę, ja zapalam słupy,

Ja zbieram, grzebię i obmywam trupy.

A któż przypomni o mnie, kiedy zginę?”.

Swentyna pomaga konfederatom i jest bohaterem zupełnie nowego typu. To bohater anonimowy, zbiorowy, cichy, bezimienny, jeden z wielu, a nie heroiczny bohater jednostkowy, którego sławiła literatura wczesnego romantyzmu. Tej koncepcji właśnie przeciwstawia się Słowacki, głosząc pochwałę bohatera zbiorowego, który stanowił jedyną realną i autentyczną siłę. Beniowski jest takim bohaterem, ale jeszcze jest szlachcicem. Swentyna pochodzi z ludu, a Słowacki wielokrotnie powtarzał, że jedynie lud jest władny dokonać znaczących przemian.

Podobne prace

Do góry