Ocena brak

Nikotynizm - Miłe złego początki...

Autor /Franiooo Dodano /11.10.2011

Początki są zazwyczaj całkiem niewinne. Są to ucieczki w "inny świat" przed cierpieniem, oderwanie się od monotonni. Opakowania papierosów wyglądają bardzo estetycznie. Reklamy zapewniają o wspaniałym smaku papierosów. Wielu młodych ludzi pali pod wpływem kolegów, bojąc się, że w razie odmowy utraci ich przyjaźń. Palą również dlatego, bo chcą zamanifestować swoją dorosłość, udowodnić, że mogą już sami o sobie decydować. Najpierw palą tylko w towarzystwie - na imprezach, w szkole. Przez to papieros kojarzy im się zazwyczaj z przyjemnością, zabawą, rozluźnieniem. Gdy staną się już nałogowym palaczem, w każdej sytuacji napięcia nerwowego odczują potrzebę, czy wręcz przymus zaciągnięcia się przysłowiowym dymkiem. Jest to normalna reakcja organizmu - pies Pawłowa też się ślinił na dźwięk dzwonka, chociaż ten odgłos nie mógł go nakarmić. Tak samo papieros nie zapewnia dobrej zabawy ani długotrwałego odprężenia, choć palacze gorąco o tym zapewniają.

Przyjemność, jaką sprawia palenie, związana jest także z podwyższeniem w mózgu poziomu dopaminy - neuroprzekaźnika o pewnym znaczeniu w doznawaniu tego miłego uczucia.

Przez pewien okres palacze tłumaczą sobie swoje postępowanie tym, że palą, bo lubią i sprawia im to przyjemność. Sami nie zdają sobie sprawy, że już nie sprawują kontroli nad swoim życiem, że władzę nad nimi przejął ich nałóg. Ogranicza wolność palacza i jego zdolność do samodecydowania. Większość decyzji, czynności, plan dnia, sposób zachowania i reakcji w różnych sytuacjach są determinowane przez tego - zdawałoby się - dobroczyńcę. W ten sposób palacze na własne życzenie stają się niewolnikami uzależnienia.

Już ktoś, kto swojego pierwszego, a zarazem najbardziej potrzebnego papierosa wypala w ciągu pół godziny po przebudzeniu, pali dziennie około jednej paczki, z czego większość przez pierwszą część dnia oraz przy paleniu zaciąga się dymem, zazwyczaj jest już uzależniony.

Wydawać by się mogło, że nikotyna nie uzależnia tak często jak inne narkotyki. To prawda, nie uzależnia równie często, lecz... częściej. Amerykanie obliczyli, że około 10% ludzi eksperymentujących z kokainą popada w uzależnienie; natomiast w przypadku nikotyny współczynnik ten jest dwa razy większy. Możliwe, że decydujący wpływ na taki stan ma nieświadomość palaczy. Chyba każdy z nich naiwnie wierzy, że rak i zawał serca nie przytrafią się jemu. A przecież lekarze już dawno udowodnili, że prawdopodobieństwo zawału serca jest wprost proporcjonalne do liczby wypalanych papierosów.

Podobne prace

Do góry