Ocena brak

Niesielankowy świat sielanki - Żeńcy i inne

Autor /Odillo Dodano /04.06.2013

Renesans był nie tylko okresem odrodzenia się humanistycznego poglądu na świat. Zostały wówczas powołane na nowo do życia antyczne formy literackie, które niegdyś taki pogląd wyrażały. Powołane do życia, a więc nie mechanicznie przeniesione, lecz zmodyfikowane, przystosowane do nowych potrzeb kulturalnych człowieka, do możliwości i charakteru poszczególnych kultur narodowych oraz poszczególnych języków. Ta ostatnia sprawa zajmowała szczególnie poczesne miejsce w poglądach francuskiej Plejady, które w dużej mierze zaważyły na praktyce literackiej Jana Kochanowskiego, a zatem i na obliczu polskiej literatury renesansowej.

Rzecz jednak znamienna, iż polska literatura tego okresu nie posiadała gatunku szćzególnie cenionego wówczas na zachodzie Europy, uprawianego właśnie przez poetów Plejady i zalecanego przez nich jako jeden z najbardziej godnych kontynuacji i uwspółcześnienia, a więc jako nadający się do wyrażenia renesansowej, humanistycznej postawy. Renesans polski nie znał mianowicie sielanki (idylli), choć trzeba zaznaczyć, że łacińskie sielanki (bukoliki) rzymskiego poety Wergiliusza były przedmiotem wykładów w Akademii Krakowskiej już w wieku XV. Sielanki polskie pojawiły się dopiero u schyłku odrodzenia, niejako po to, by pożegnać i zamknąć ten okres. Ich twórcą jest ostatni z wielkich twórców renesansowych — Szymon Szymonowie. W większości wypadków stanowią one uwspółcześnione i przeniesione w realia polskie parafrazy idylli właściwego twórcy tego gatunku, Teokryta, poety greckiego żyjącego w III wieku p.n.e.

W zbiorku Sielanek Szymonowica, wydanych w 1614 roku, znaj-, duje się utwór szczególny pt. Żeńcy. Szczególny nie tylko dlatego, że nie jest przeróbką z Teokryta i niemal całkowicie wyrasta z obserwacji warunków współczesnej autorowi rzeczywistości, zachowując tylko najogólniejsze normy gatunku antycznego. Żeńcy są sielanką niezwykłą. Nie znajdujemy tu prawie nic z tej charakterystycznej, łagodnej atmosfery, którą skłonni jesteśmy kojarzyć z dzisiejszą treścią słowa „sielankowy” czy „idylliczny”. Przedstawiony obraz pracy na polu nie przypomina wcale „wsi spokojnej, wsi wesołej” Kochanowskiego; gdzie życie toczy się bez zgrzytów, harmonijnie, szczęśliwie i zgodnie z naturą. W tonacji utworu Kochanowskiego, który formalnie sielanką nie jest, dostrzegamy wiele z atmosfery sielanki: to właśnie, czego nie posiada — będący formalnie sielanką — utwór Szymonowica. Kochanowski, chcąc przedstawić swój aprobatywny stosunek do życia, pokazać jego piękno, zachować mądrą, spokojną, kontemplatywną, epikurejską postawę wobec świata, uciekł się nie tyle do krajobrazu wsi, co d© obrazu święta. Poza to Pieśń świętojańska nie wychodzi. Z kolei wieś, jaką znamy z idylli Teokryta czy bukoliko w Wergiliusza, a potem du Bellaya, jest wsią, gdzie święto panuje wiecznie. Dlaczego? Skąd się bierze ta cecha sielanki?

Polska nazwa „sielanka” (stworzona zresztą przez Szymonowica) pochodzi od wyrazu wieś (sioło), grecka „idylla” _ znaczy po prostu obrazek, używane przez Wergiliusza określenie „bukolika” oznacza pieśń pasterską. Słowa te nie mają więc same przez się nic wspólnego z tym, co dziś potocznie rozumiemy pod słowem* sielanka czy idylla. Takie znaczenie zostało im wtórnie zasugerowane dzięki zawartości tego typu utworów.

Sielanka powstała w okresie hellenistycznym, a więc w kulturze bardzo wyrafinowanej i złożonej. Pierwotnie widziana jedność świata zaczęła się rozpadać, zjawiły się ostre dysonanse między światem społecznym a światem natury. Towarzyszyła temu — jak zazwyczaj bywa — wzmożona tęsknota za światem idealnym, który by ową jedność zachowywał. Dał jej później wyraz poeta rzymski Owidiusz, przypominając mit o Złotym Wieku ludzkości:

Jeszcze broną nie tknięta od pługa spokojna,

Wszystko z siebie dawała ziemia w dary hojna.

Przestając na pokarmie zrodzonym bez pracy,

Z drzew owoc, z gór poziomki zbierali wieśniacy,

Tarnki i głóg rosnący na krzakach ciernistych,

I żołędzie, co spadły z dębów rozłożystych. [...]

Zboża na nie oranej rodziły się ziemi

I łan ugorny kłosy połyskał ciężkiemi.

Hojną płynęły strugą i nektar, i mleko,

I z dębu zielonego złote miody cieką.

Świat, jaki ukazuje sielanka, i świat tego mitu są identyczne. Sielanka stanowiła bowiem próbę jego kontynuacji, była wyrazem wiary, że szczątki Wieku Złotego przetrwały jeszcze w świecie natury, wśród ludzi prostych, nie skażonych cywilizacją; pozwalała ujawnić marzenia o świecie idealnym, nie takim, jaki jest normalnie dostępny człowiekowi, lecz takim, jaki być powinien. Jeśli gatunek ten ponownie zjawia się w okresie renesansu, to jest wówczas traktowany właśnie jako teren szczególnie dogodny do budowania owej wizji świata idealnego, jako forma pozwalająca wyrazić marzenia, nie zaś jako obraz realnej rzeczywistości (stąd kon-wencjonalność). Trzeba jednak pamiętać, że za tym marzeniem stała renesansowa wiara w potęgę i piękno człowieka, wiara, że człowiek jest w stanie takie marzenia urzeczywistnić, że świat ludzki — jeśli mądrze i ze stoickim dystansem spojrzeć na jego przemijające cienie — jest piękny i harmonijny.

Szymonowie był świetnie obznajomiony z kulturą antyczną i współczesną mu myślą humanistyczną, był także wybitnym artystą. Ale zjawił się nieco późno. Atmosfera kulturalna, w jakiej przypadło mu tworzyć sielanki, odbiega już znacznie od tej, jaka panowała w czasach Kochanowskiego i Modrzewskiego. Jeden z najwybitniejszych poetów końca XVI w. Mikołaj Sęp Szarzyński pisał już wcześniej:

Z wstydem poczęty człowiek, urodzony Z boleścią, krótko tu na świecie żywię,

I to odmiennie, nędznie, bojaźliwie;

Ginie, od słońca jak cień opuszczony.

Szarzyński zawarł tu nie tylko swoje prywatne poglądy na życie. W doskonałej artystycznie formie przemówiła u niego mądrość nadchodzącej epoki. W świecie takich poglądów Szymonowie próbuje przyswoić polskiej kulturze marzenie o idylli na ziemi. Jego mistrz, Teokryt, również napisał utwór o żeńcach. W przeróbce Szymonowica nosi on tytuł Kosarze. Idylla ta jest znamienna, przedstawia bowiem — wbrew zasadom gatunku — ludzi przy pracy. Jednakże, rzecz wielce istotna, praca jest przez bohaterów utworu traktowana sielankowo, świątecznie — jako źródło szczęścia:

Kosarz ma wstać z skowronkiem, a lec, gdy on siędzie.

Dobremu kosarzowi nigdy znój nie będzie.,.

Atmosfera idylli nie znika. I na razie Szymonowie wierzy greckiemu poecie. Na razie, ponieważ rychło napisze inny utwór o żeńcach, gdzie skonfrontuje idylliczne przeświadczenia o rzeczywistości z samą rzeczywistością. I w wyniku tej konfrontacji idylla ulegnie rozbiciu. Zasady gatunkowe pozostaną, zniknie natomiast charakterystyczny nastrój idylli. Dziewczęta z sielanki Żeńcy wypowiadają słowa będące wręcz zaprzeczeniem tego, co mówił bohater teokrytejskich Kosarzy:

Niesmaczno idą pieśni, gdy pot idzie z czoła [...]

[...] ciężko z sierpem po zagonie Ciągnąć się. Oraczowi insza, insza wronie.

Stan harmonii między jednostką i społeczeństwem, między społeczeństwem a naturą zostaje zachwiany. Więcej — te dwie sfery są sobie tutaj jaskrawo przeciwstawione. Świat natury jest dobry i mądry, ale świat ludzki nie jest światem natury:

Słoneczko, śliczne oko, dnia oko pięknego,

Nie jesteś ty zwyczajów starosty naszego.

W takim świecie święto nie istnieje, a praca nie daje szczęścia, ponieważ nie odpowiada celom i pragnieniom człowieka. Można wszelako powiedzieć, że sam autor sielanki jest bardziej optymistyczny, niż to tutaj przedstawiono. Druga robotnica śpiewa inaczej: „Słoneczko [...] naucz swych obyczajów starostę naszego”, naturo, przekaż swe prawa ludziom. I prośba jej zostaje wysłuchana. Ale to jest jedynie wybieg autora mający na celu — pozorne już tylko i formalne — utrzymanie charakteru gatunkowego sielanki. Nie końcowe zachowanie się Starosty obrazuje przecież rzeczywiste warunki życia żeńców, lecz to, czego dowiedzieliśmy się wcześniej („Patrz, jako ją katuje... / Przez łeb ją ciął, krwią się oblinęła”). Zresztą ten happy-end jest dodatkowo przedstawiony jako wynik świadomego wybiegu bohaterek, wynik podstępnego pochlebstwa jednej z robotnic.

Szymonowie był tym, który pierwszy na naszym terenie zaszczepił sielankę i pierwszy też zakwestionował podstawy jej istnienia. Był charakterystycznym poetą przełomu dwóch odmiennych epok. Oczywiście sielanka będzie w Polsce — a także i gdzie indziej — kontynuowana jeszcze przez dwa stulecia. W tym momencie pojawiły się tylko pierwsze ślady niepokoju, które w końcu XVIII wieku urosną do takich rozmiarów, że skłonią wybitnego francuskiego poetę i sielankopisarza Andre Cheniera do zaprzeczenia możliwościom kontynuacji konwencji sielankowej. Sielanka przestanie opisywać świat idealny, zacznie przedstawiać świat okrutny i brutalny, co będzie tym widoczniejsze, im wyrazistszy będzie kontrast jej pesymistycznych treści z kostiumem pasterskim i sielską dekoracją.

Podobne prace

Do góry