Ocena brak

Niedomogi analizy dokumentów

Autor /jolka Dodano /26.05.2014

Oprócz zarysowanych wyżej niewątpliwych zalet, analiza dokumentów — jako metoda badawcza — ma również wiele cech ujemnych, które wiążą się przede wszystkim z nie zawsze pełną i wiarygodną wartością poznawczą analizowanych dokumentów. Dlatego też słusznie przestrzega się przed jej nadużywaniem i bezkrytycznym do niej zaufaniem w badaniach pedagogicznych.

Przede wszystkim dokumenty przedstawiają fakty czy zdarzenia na ogół w sposób jednostronny; są subiektywnym obrazem rozwoju psychicznego i społecznego dzieci i młodzieży. Stąd też przysługuje im zaledwie znikomy stopień zobiektywizowania zawartych w nich danych. Ich wartość poznawcza zależy często nie tyle od mniej lub bardziej obiektywnego patrzenia na przedstawioną rzeczywistość, ile zwłaszcza od motywów, jakie skłoniły dzieci i młodzież do wykonywania określonych wytworów działania. Te zaś mogą być bardzo różne.

G. Allport wymienia ich kilkanaście, a między innymi ekshibicjonizm, potrzebę podporządkowania się, radość z wyrażania się w formie literackiej, pragnienie oczyszczenia (katharsis), żądzę materialnych zysków, naukowe zainteresowania, pragnienie „nieśmiertelności” i inne (za P. Atteslander, 1969, s. 51). W każdym razie, przeprowadzając analizę dokumentów, warto pamiętać, że nie wszystkie one powstały z zamiarem adekwatnego odzwierciedlania opisanych w nich faktów, zjawisk, zdarzeń. Nierzadko są niekompletne, niedokładne i tendencyjnie selektywne (por. M.Q. Patton, 1990, s. 245).

Możliwe są także mniej lub bardziej świadome deformacje zawartych w dokumentach danych. Mogą wystąpić one zwłaszcza wtedy, gdy dzieci lub młodzież, proszone na przykład o wypowiedzi pisemne, uświadamiają sobie, że będą lub mogą być na tej podstawie oceniane. Podobna sytuacja może wystąpić w przypadku rysunków, które dziecko dla zapewnienia odpowiedniego „poziomu” woli odrysowywać niż rysować z pamięci. „Nawet dzienniki i pamiętniki — jak twierdzi Z. Skórny (1974, s. 126) — pisane najczęściej dla samego siebie i ukrywane przed'postronnymi osobami nie zawsze są w pełni szczere i dają raczej obraz tego, jakim piszący pragnąłby być, niż jakim jest naprawdę”.

W przypadku dokumentów zastanych istnieje na ogół duża trudność w ich gromadzeniu. Dzieci i młodzież udostępniają z reguły niechętnie innym osobom swoje wytwory, wykonane przez nich na własny użytek i dla własnej przyjemności. Dotyczy to szczególnie dzienników i listów. Trudności takie występują nawet i wtedy, gdy zapewnia się dyskrecję i zachowanie anonimowości ich autora. Znane są również inne trudności dotarcia do tego rodzaju dokumentów. Jedną z nich jest to, że przeważnie ich twórcami jest zaledwie nieliczna grupa osób. Stąd też w badaniach pedagogicznych zachodzi wręcz konieczność odwoływania się do dokumentów intencjonalnie tworzonych, pomimo że mogą wydawać się one mniej autentyczne i szczere.

Zwraca się również uwagę, iż dane zawarte w dokumentach mówią przede wszystkim o końcowym wyniku działalności ludzkiej w postaci mniej lub bardziej gotowego produktu. Niewiele natomiast lub wcale nie informując samym przebiegu tej działalności, co z pedagogicznego i psychologicznego punktu widzenia wydaje się znacznym niedosytem. O procesie i mechanizmach powstawania danego produktu można się co najwyżej domyślać; oczywiście uwaga ta dotyczy szczególnie dokumentów zastanych.

Ponadto w wysuwaniu zarzutów pod adresem analizy dokumentów twierdzi się m.in., że w wielu dokumentach opisane w nich fakty, zjawiska czy zdarzenia odnoszą się do przeszłości bliżej nieokreślonej i stąd nie zawsze wiadomo, czy wynikające z nich wnioski można odnieść do sytuacji i warunków, w jakich aktualnie znajdują się ich twórcy. Podkreśla się także niedostateczną wartość dokumentów cyfrowych. Mianowicie zarzuca się im, że wiele różnych cech opisanych zjawisk lub zdarzeń omawia się i analizuje pod wspólnym niejako mianownikiem.

W związku z powyższym wszelkie wyprowadzanie wniosków w wyniku analizy dokumentów wymaga takiej samej, a może nawet i większej ostrożności, jak w przypadku pozostałych metod i technik badań pedagogicznych. Niemal zawsze bowiem — zwłaszcza zaś w odniesieniu do dokumentów pisanych — można mieć wątpliwości, czy i o ile zawarte w nich informacje są prawdziwe. Dlatego tak dużą wagę przywiązuje się do wykazania ich autentyczności i wiarygodności osób, które je sporządziły. W każdym radzie badacz, odwołujący się do analizy dokumentów, nigdy nie nabędzie pewności co do słuszności wysuwanych najej podstawie uogólnień w tym stopniu, w jakim jest w stanie zdobyć ją fizyk w sprawie prawdziwości lub fałszywości hipotez roboczych w wyniku przeprowadzonych przez niego zadań eksperymentalnych (por. R.M.W. Travers, 1964, s. 112 i n.).

Ponadto zawraca się uwagę na czasochłonność analizy dokumentów i koszty' z nią związane. Toteż niektórzy badacze świadomie rezygnują z jej stosowania,

o ile podejmowany przez nich problem badawczy można rozwiązać — ich zdaniem — za pomocą mniej kosztownych i czasochłonnych badań (por. F.N. Ker-linger, 1964, s. 553).

Przytoczone wyżej zalety i wady analizy dokumentów zdają się przemawiać za tym, iż niewskazane byłoby ani przeceniane, ani też dyskwalifikowanie jej jako metody badań pedagogicznych. Jest ona niewątpliwie mniej rzetelnym i trafnym narzędziem dociekań naukowych, niż niektóre inne metody i techniki badawcze, niemniej jednak uwzględnianie jej w badaniach pedagogicznych może znacznie poszerzyć zakres tych badań i umożliwić bardziej wyczerpujący opis jakościowy badanych zagadnień.

 

Podobne prace

Do góry