Ocena brak

Niebo złote ci otworzę...

Autor /abbyLEE Dodano /11.03.2011

Niebo złote ci otworzę,

w którym ciszy biała nić

jak ogromny dźwięków orzech,

który pęknie, aby żyć

zielonymi listeczkami,

śpiewem jezior, zmierzchu graniem,

aż ukaże jądro mleczne

ptasi świt.

 

Ziemię twardą ci przemienię

w mleczów miękkich płynny lot,

wyprowadzę z rzeczy cienie,

które prężą się jak kot,

futrem iskrząc zwiną wszystko

w barwy burz, w serduszka listków,

w deszczów siwy splot.

 

I powietrza drżące strugi

jak z anielskiej strzechy dym

zmienię ci w aleje długie,

w brzóz przejrzystych śpiewny płyn,

aż zagrają jak wiolonczel

żal – różowe światła pnącze,

pszczelich skrzydeł hymn.

 

Jeno wyjmij mi z tych oczu

szkło bolesne – obraz dni,

które czaszki białe toczy

przez płonące łąki krwi.

 

Jeno odmień czas kaleki,

zakryj groby płaszczem rzeki,

zedrzyj z włosów pył bitewny,

tych dat gniewnych

czarny pył.

Wiersz ten to jeden z najświetniejszych i najbardziej znanych ero­tyków młodego poety, spopularyzowany brawurowym wykonaniem Ewy Demarczyk (autorem muzyki jest Zygmunt Konieczny). Jako że mamy do czynienia z tekstem pochodzącym z ostatniego etapu drogi poetyckiej Baczyńskiego, mniemy tu znaleźć wszystkie zasadnicze wyznaczniki stylu i postawy autora.

Adresatką i zarazem bohaterką wiersza jest kobieta – przewodnicz­ka i opiekunka poety, muza, wprowadzająca go do zaczarowanego ogrodu poezji i miłości. Jednak kochankowie nie potrafią przekroczyć bariery oddzielającej ich od krainy nieskrępowanego, zmysłowego szczęścia – dostępu broni „czas kaleki”. Poeta i jego ukochana usiłują chronić się w świecie własnych wizji i doznań, ale na próżno pragną utrwalić w świadomości arkadyjską krainę, zaludnioną duchami roślin i zwierząt, na próżno bronią do niej dostępu realnej rzeczywis­tości. W ich oczach tkwi inny widok – i ten drastyczny, okrutny obraz nakłada się na ten pierwszy, sielski i czysty. W przedziwnym „dwójwidzeniu”, niczym na omyłkowo po raz drugi naświetlonej kliszy fotograficznej, współistnieją, nawzajem niszcząc się i sobie zaprzeczając, dwa kwiaty – kraina miłości i kraina wojny. Poeta staje rozdarty pomiędzy dwoma wzajemnie wykluczającymi się obszara­mi, co zostaje ukazane poprzez antagonizm następujących po sobie obrazów; jasny – ciemny, radosny – ponury, miłosny – śmiercionośny, ponadczasowy – historyczny, wewnętrzny (intymny, prywatny) ­zewnętrzny.

Opisowi dwóch kwiatów służą przede wszystkim metafory wzro­kowe – przy czym warto zwrócić uwagę na wzajemne przenikanie się wizji pochodzących z kontrastujących ze sobą rzeczywistości: wybuch skojarzony zostaje z pękaniem owocu, wysypywaniem się nasion, rozkwitaniem kwiatu, rozchylaniem się płatków pąka a te z kolei obrazy są silnie nacechowane znaczeniami erotycznymi. Obra­zy spełnienia miłosnego i śmierci przeplatają się i przenikają, a że w dodatku towarzyszy im wrażenie ruchu, przepływu – efekt stanowi znakomite odzwierciedlenie skomplikowanej sytuacji tragicznych ko­chanków.

Jak zwykle u Baczyńskiego dynamiczny, zmienny obraz powoduje, że wiersz ma charakter surrealnej wizji. Można by powiedzieć wręcz, że rzeczywistość poetycka jest „nierzeczywista”, zjawiskowa – mamy do czynienia z wizją, a nie opisem (marzenie? sen?). Odczucie takie potęguje jasny, harmonijny, spokojny, jednolity koloryt, w jakim utrzymane są obrazy z pierwszej części wiersza (tj. strof 1-3), a także subtelne i ulotne wrażenie dźwiękowe i dotykowe (spokój, wycisze­nie, miękkość).

Charakterystyczne jest, że Baczyński chętnie decyduje się na po­łączenie w jednej metaforze elementów bądź to ze sobą sprzecznych, bądź pochodzących z odległych pól semantycznych (przenosząc np. określenie wrażeń słuchowych na wzrokowe) – taki sposób obra­zowania to synestezja.

Pejzaż nierealny, w jakim egzystuje para kochanków, jest nie­zwykle subtelny – barwy, odcienie, migotliwe światłocienie, delikat­ne dźwięki, filigranowe przedmioty nazywane za pomocą zdrobnień, ulotne wrażenia dotykowe (miękkość, puszystość sierści) – wszystko to robi wrażenie poetyckiej impresji, w której autor chciał uchwycić najbardziej nietrwałe doznania. Seans miłosny odbywa się „na peryferiach rzeczywistości”. Towarzyszy mu – równie baśniowe ­światło: rozproszone, blade, nieostre, odrealniające, zmiękczające kontury przedmiotów.

Krytycy podkreślają, że na wyobraźnię Baczyńskiego widoczny wpływ ma Słowacki z późnego, mistycznego okresu twórczości. Jemu poeta zawdzięcza być może ową płynność pejzażu, a także umiejętność łączenia w jeden obraz różnych stanów skupienia ma­terii.

Zupełnie jednak obca musiałaby się wydać Słowackiemu refleksja na temat wydarzeń bieżących – bo też i doświadczenie, jakie stało się udziałem pokolenia Kolumbów, nie miało dotąd odpowiednika w his­torii. Stąd natężenie grozy i gwałtowność protestu, jaki przynosi ostatnia część wiersza.

W konflikcie antagonistycznych światów – w rozdarciu pomiędzy krainą łagodności i śmierci, lub też między wyobraźnią, sztuką, poezją a realnym życiem, Baczyński chce bronić tego pierwszego. Nie oznacza to cofania się przed podjęciem decyzji, nie powoduje to ucieczki przed wyborem, który stał się nakazem przyniesionym przez historię. Jak wiemy, poeta konsekwentnie wypełnił swój obowiązek, płacąc za to cenę najwyższą. Jednak w wierszu znajdziemy ślad wewnętrznego sprzeciwu, który wkrótce przerodzi się niemal w obsesję i stanie się zasadniczym motywem twórczości Baczyńskiego. Bowiem poeta niemal do końca będzie miał poczucie, iż idąc do walki, stając się żołnierzem, spełniając swoją powinność wobec Pol­ski, tym samym niszczy w sobie to, co najcenniejsze – prawo do indywidualnego szczęścia, do miłości, ojcostwa, rozwoju artystycznego i duchowego. Nie wycofując się ani przez moment – podkreślmy to ­dotkliwie odczuwa balast podjętej decyzji.

W końcowym wniosku wiersz jest pesymistyczny. Autor uświa­damia sobie, że im piękniejszy jest świat jego marzeń, tym większym ciężarem będzie dla niego jego zniszczenie. Zdaje sobie sprawę, że będzie musiał gorzko odpokutować za „roztkliwianie się nad różą, gdy płonęły lasy”, oczarowanie światem. ostatnie słowa brzmią niczym przedśmiertne westchnienie – żal za tym, co ukochał.

Warto zatrzymać się na moment przy wersyfikacyjnej budowie utworu. Jej analiza bowiem ujawni nam jeszcze jedną ważną cechę poezji Baczyńskiego – dążność do stylizacji.

Wiersz zbudowany jest z układów powtarzalnych, regularnych, symetrycznych. Strofy 1-3 to rozbudowane okresy zdaniowe i za­razem trzy obszerne porównania. Tylko 4. strofa składa się z dwóch zdań, ale są to paralele, nie rozbijają zatem wewnętrznej spójności. Zestrojem akcentowym, na którym opiera się melodia wiersza, jest trochej, dzięki czemu utwór mieści się w tradycyjnym kanonie ga­tunku (pieśni).

Inną cechą charakterystyczną jest przeplatanie rymów męskich i żeńskich.

Te cechy budowy i kompozycji wiersza wskazują na typową dla poety stylizację sielsko-dziecięco-ludową, który to chwyt literacki pozwalał Baczyńskiemu w naturalny sposób uzasadnić cechy pod­miotu lirycznego jego wierszy – pewną niedojrzałość delikatność, chłopięcość, dziecięcość nawet. Trudno za nią winić autora, który skończył swoją drogę artystyczną w wieku dwudziestu trzech lat.

Mimo pesymistycznego zakończenia wiersz Niebo złote ci otwo­rzę... zachowuje pogodny charakter marzenia – o niemożliwym do odzyskania świecie poezji i miłości.

 

 

 

Podobne prace

Do góry