Ocena brak

Nicolai Hartmann (1882 - 1950) - Gnoseologia

Autor /Stiv Dodano /15.07.2011

 Hartmann był realistą, co oznacza, że to, co uznał za świat realny, nie jest realne w tym sensie, że nie bytuje samoistnie i dlatego to, co zwiemy poznaniem, nie jest nim. Hartmann nie odróżniał świata od samego tylko myślenia o świecie. Twierdzenie swoje uzasadniał mówiąc,  że człowiek może poznawać tylko to, co jest, a to znaczy:  „co istnieje także niezależnie od poznawania, a więc co bytuje <>”.  

Znany stosunek teoriopoznawczy: „podmiot-przedmiot” jest stosunkiem transcendentnym, transcendującym  świadomość; jest relacją istniejącą między świadomością a czymś od niej niezależnym. Relacja ta ujawnia trafność lub nietrafność w przedstawieniu przedmiotu, czyli prawdę lub fałsz. Poznanie jest aktem transcendentnym (łac. „transcendere” oznacza „przekraczanie”), czyli aktem, w którym świadomość ujmuje przedmiot, niejako przekracza siebie i wiąże się z realnym przeciwczłonem. 

„Przedmiot myśli lub przedstawienia wyczerpuje się w swym bycie przedmiotem daje się on określić jako przeciwstawny korelat i w pewnym sensie przeciw-treść aktu”. Poznanie ma byt „ponadprzedmiotowy”.  „To i tylko to oznacza ponadprzedmiotowość przedmiotu poznania lub, ściślej mówiąc, tego bytu, który może zostać przedmiotem poznania”. Proces ujmowania bytu, czyli przekształcania tego, co jest przedmiotem w ponadprzedmiotowość, jest procesem poznania. Teoria poznania jest zatem teorią ontologiczną.   

Dowodem,  że tak można sądzić - tłumaczył Hartmann - jest istniejąca granica między znanym i nieznanym, między wiedzą i niewiedzą. Granica ta ukazuje byt, który trwa, ale który jeszcze nie jest poznany i jeszcze nie stał się ponadprzedmiotowością. Ponadto dowodem jest progresja poznania. Granica ta wyraźnie przesądza o tym,  że nieprawdą jest jakoby całość tego, co pierwotnie jest dane, było zawsze w polu poznania. Poza tym sama relacja podmiot-przedmiot jest ontycznie wtórna. Jest ona wynikiem innych wielu relacji, bardziej pierwotnych. Jest tak, bo poznajemy zawsze ze względu na coś innego, czyli dlatego np., że akurat ten właśnie, a nie inny przedmiot nas interesuje, że u podstaw procesu poznawania znajdują się nasze interesy, życiowe problemy itd. Najpierw wobec przedmiotu poznania zajmowana jest postawa sympatii lub antypatii, miłości lub nienawiści.   

Akt poznania poprzedzają akty doświadczania, przeżywania i doznawania. Tym, co dla nich wspólne, jest to,  że podmiot spotkał jakąś „przeciwność”, przez którą został „dosięgnięty”. Owego „dosięgnięcia” podmiot realnie doświadcza i następnie zauważa to coś, przez co został „dosięgnięty”.     

To  doświadczenie jest „aktowym korelatem podmiotowości”. Nie należy go utożsamiać z empirią naukową (postrzeganie, obserwacja, eksperymentowanie). Jest ono bardziej elementarne, należy do życia. Człowiek doświadcza np. krzywdy ze strony innych ludzi, szacunku, lekceważenia itp. Doświadcza także skutku swojego działania. „Życie, które <> - pisał Hartmann - polega więc na jednym wielkim, nigdy nie ustającym czynieniu - doświadczeń [...] a <> jak ten, kto wiele <>, nauczył się życia - nie jako widz, lecz jako ten, kto stoi wewnątrz życia i w nim się orientuje”.    

Podobnie jest z „przeżywaniem”. Istnieje „przeżywanie” pierwotne, w którym to, co przeżywamy, porusza nas, przytłacza. To przeżywanie towarzyszy nam przez całe życie. Nie ma od niego ucieczki; gdy nas dosięga, musimy „przeżyć”. Przeżywanie to współistnieje z naszym doświadczeniem, z tym, że w przeżywaniu zawiera się bardziej pierwiastek osobisty, dominuje bardziej nasze „ja”.    

„Doznawanie” jest najbardziej odczuwalne. „Życie - pisał Hartmann - jest ciągłym pasowaniem się i walką z mocami wszelkiego rodzaju, z wymaganiami, obowiązkami, przeszkodami, trudnościami, komplikacjami. Nieustannie chodzi o opanowanie sytuacji; a gdy spotykamy się z kontrą, oporem, niepowodzeniem, musimy je cierpieć i znosić. Wszelkie przegrywanie i uleganie jest doznaniem, całkiem tak samo, jak bycie wynoszonym i wspieranym przez obcą siłę”.   

Doświadczenie, przeżywanie, doznawanie to elementarne formy naszego bycia, ponad którymi dopiero „wznoszą się szczególne idee losu, związane ze światopoglądem mitycznym, religijnym lub filozoficznym [...]. Są wyrazem odwiecznych waśni człowieka z przemocą świata: twardością bytu realnego”.

Podobne prace

Do góry