Ocena brak

NATURALNY SYSTEM KULTURY

Autor /Mati123 Dodano /31.05.2011

Odrodzenie wydało zastęp myślicieli, którzy, zwalczając średniowieczną tradycję i jej doktryny nadprzyrodzone, uznawali za prawdziwe i słuszne to tylko, co rozum swymi naturalnymi środkami pozna. Pragnęli oni wcielić zasady te w życie i unormować wszystkie jego dziedziny wedle wymagań przyrodzonego rozumu. Wynikiem naukowych ich usi­łowań był „system naturalny" kultury; naturalna religia i naturalna teoria moralności, prawa i państwa stanowiły główne jej działy. Ruch ten pojawił się w różnych krajach Europy, ale najważniejszym jego środowiskiem były Niderlandy, gdzie panowała naówczas największa wolność myśli. Typowym przedstawicielem tego prądu w dziale „natu­ralnej religii" był Herbert of Cherbury, a w dziale „prawa naturalnego" - Grocjusz, obaj działający już na schyłku Odrodzenia, na progu następnej epoki.

ŹRÓDŁO główne tych doktryn stanowił stoicyzm. Ta naturalistyczna doktryna Greków miała w XVI wieku wpływ tak silny, jak platonizm w XV; patronowała wszystkim prądom chcącym wywalczyć dla wiedzy i życia autonomię rozumu. Prądy te przyjęły od niej teorię „pojęć wspólnych", właściwych wszystkim istotom myślącym, i zużytkowały ją jako fun­dament naturalnego a racjonalnego poznania naukowego, etycznego, religijnego, prawnego.

POGLĄDY. 1. podstawa naturalnego systemu kultury. Myśląca jednostka może i musi być sędzią prawdy i słuszności, nie czekając nadprzyrodzonej pomocy. Posiada rozum, który sam i niezależnie wyrokuje. Niepotrzebne jej objawienie, tradycja czy na­tchnienie mistyczne. Ale na jakiej podstawie może zaufać rozumowi? Na tej, że świat jest zbudowany rozumnie: przeto prawa świata odpowiadają prawom rozumu i rozum zdolny jest je poznać. To było naczelne założenie „systemu naturalnego". Sądy rozumu są takie same u wszystkich istot rozumnych. Istnieje dla nich wszystkich jedna powszechna prawda. Dla uzyskania jej należy wyłączyć to, co w myślach i dążeniach jest indywidualne, zmy­słowe, przypadkowe, a zachować to, co powszechne i rozumne.

Twórcy systemu naturalnego, którzy to uczynili, dokonali przez to pracy niwelującej i schematyzującej, pominęli to, co osobiste i uczuciowe, co zmienne i podlegające rozwo­jowi. Wszystkie dziedziny życia - naukowego, religijnego, moralnego, politycznego, artystycznego - dostały się pod wyłączne panowanie rozumu. Za cenę tę stał się możliwy powszechny system kultury.

2. religia naturalna. Znane są dwie wielkie koncepcje religii: wedle jednej religia

przekracza granice rozumu, wedle drugiej pozostaje w jego kompetencji. Ta druga koncepcja obejmuje znów dwie zasadniczo różne odmiany: religia rozumowa jest bądź zgodna z religią objawioną, bądź różna od niej. W pierwszym wypadku zadaniem rozumu jest tylko wyjaśnić prawdy objawione, i tak czynili scholastycy; w drugim rozum musi sam, przyrodzonym sposobem znaleźć prawdy religijne. To właśnie była koncepcja „naturalnej religii", czyli religii ponadwyznaniowej, filozoficznej, czysto racjonalnej. Dla takiej religii filozoficznej przyjęła się także nazwa deizmu.

Nie deistą jeszcze, ale poprzednikiem deizmu był Filip Melanchton (1497-1560), czołowy teolog Reformacji, który reformowane chrześcijaństwo usiłował ukształtować zgodnie z przyrodzonym rozumem. Dojrzały zaś system religii naturalnej ułożył dopiero lord Edward Herbert of Cherbury (1581 - 1648), angielski polityk opozycjonista, wiodący przez długie lata niespokojne życie na obczyźnie, który wyłożył swe poglądy religijne w traktacie De Veritate, 1624.

Jego metoda odnalezienia prawd religii naturalnej opierała się na założeniu, że prawdę poznaje rozum; rozum zaś poznaje to, co powszechne. Prawda jest więc powszechna. Aby tedy znaleźć prawdę religijną, należy z historycznych religii odrzucić to, co w nich odrębne, a zachować to, co wspólne. Tak zamierzał uczynić lord Herbert. Zgodę po­wszechną przyjął jako kryterium religii naturalnej. W praktyce postąpił inaczej, nie prze­prowadził indukcji z różnych wyznań, nie posiadał na to dostatecznej wiedzy „religioznaw­czej"; po prostu wybrał z nauki chrześcijańskiej te prawdy, które wydawały mu się zgodne z rozumem i ważne niezależnie od objawienia.

Prawd tych było pięć: że istnieje Istota Najwyższa, że należy ją czcić, że czci się ją naj­lepiej przez cnotę i pobożność, że żalem można odkupić grzechy i że istnieje nagroda i ka­ra w życiu przyszłym. Te prawdy religii naturalnej stanowiły też w oczach Herberta spraw­dzian objawienia, które jest prawdziwe tylko, o ile się z nimi zgadza. Przyjmował, że te prawdy religii naturalnej są wrodzone, skoro są powszechne; jeśli zaś są wrodzone, to znaczy, że zostały wszczepione rozumowi przez naturę, natura zaś jest nieomylna, więc i one nie mogą się mylić.

3. prawo natury. A) Prawo (a analogicznie także dobro, moralność, ustrój spo­łeczny) bywało w epokach poprzedzających Odrodzenie pojmowane najczęściej w jeden z dwóch sposobów: jedni mieli je za wyrok boski, a przeto za konieczne i wieczne (był to normalny pogląd średniowiecza), inni zaś mieli je za twór ludzki, skąd wywodzili, że jest umowne, pozbawione konieczności, zmienne (ten pogląd miał wielu zwolenników w starożytności). Wszakże możliwy był jeszcze pogląd trzeci: prawo jest pochodzenia ludzkiego, niemniej jest konieczne. A to dlatego, że ma podstawę w stałej i po­wszechnej naturze ludzkiej. Tak pojęte „prawo natury" było już znane w starożyt­ności stoikom i w średniowieczu niektórym scholastykom, zwłaszcza Tomaszowi z Akwinu, ale na większą skalę zostało rozwinięte na progu nowej ery. Wtedy koncepcję prawa na­tury przygotowało kilku myślicieli, jak Francuz Jan Bodin (1530-1596) i Niemiec Jan Althusius (1557-1638), najpełniejszy zaś jej wyraz dał:

B) Hugo de Groot (po łacinie nazywany Grotiusem, a po polsku Grocjuszem), 1583-1645, polityk holenderski, później na służbie szwedzkiej, autor dzieła De iure belli ac pacis, 1625.

Grocjusz był daleki od jednostronności. Uznawał prawo boskie (ius divinum) obok ludzkiego (ius humanum), a w ludzkim prawo stanowione (ius civile) obok prawa natury (im natura/e). Prawo stanowione jest wytworem historycznym, zależnym od postanowień politycznych, i może być studiowane jedynie metodą historyczną; prawo natury natomiast wypływa z natury ludzkiej i jest przedmiotem nie historii, lecz filozofii. Filozofię prawa Grocjusz utożsamił z teorią prawa natury, a pogląd ten, dzięki autoryte­towi Grocjusza, zdecydował o kierunku, jaki na długie lata miały przyjąć badania na polu filozofii prawa.

Prawo stanowione ulega przemianom, w miarę jak zmieniają się stosunki społeczne i polityczne; natomiast prawo natury jest jedno zawsze i dla wszystkich, bo natura ludzka jest zawsze ta sama. Przeto prawo to jest ważne bezwzględnie; nawet Bóg nie może zmie­nić go, tak samo jak nie może uczynić, by dwa razy dwa nie było cztery.

Któraż z własności natury ludzkiej stanowi podstawę prawa natury? Grocjusz twier­dził, że - towarzyskość. Nie była to myśl nowa; podobnie rzecz rozumiał w staro­żytności Arystoteles, a w wiekach średnich Tomasz z Akwinu. Ale z nią Grocjusz połączył myśl drugą, znaną zresztą również w starożytności: myśl o umowie społecznej. Ludzie mając w naturze skłonności towarzyskie, dla zaspokojenia ich i zarazem dla zabezpie­czenia swych interesów tworzą związek państwowy. Tworzą go na drodze umowy; nie­mniej musi on odpowiadać naturze ludzkiej i naturze stosunków między ludźmi - i dlatego posiada cechy stałe, które są przedmiotem prawa natury.

Poza tym Grocjusz rozszerzył pojęcie prawa tak, by obejmowało nie tylko stosunki między jednostkami, ale też i między narodami. Między nimi, jak między jednost­kami, może być dokonywana umowa, która również podlega pewnym naturalnym prawom. Przez tę swą koncepcję Grocjusz stworzył podstawę prawa międzynarodowego.

Metoda ustalania prawa natury może być dwojaka: bądź można wywodzić je dedukcyjnie z natury człowieka jako istoty rozumnej i towarzyskiej, bądź zestawiać indukcyjnie jako wspólną treść praw obowiązujących u wszystkich narodów. Prawo natury stanowi tylko ramę dla praw szczegółowych. W tej ramie mieszczą się różne prawa; które zaś z nich w danym państwie faktycznie obowiązują, tego niepodobna wydedukować z natury ludz­kiej, o tym musi zdecydować czyjaś wola. I obowiązują tylko przez jakiś czas, dopóki inny akt woli ich nie odwoła; nie są bowiem prawami koniecznymi i przeto nie są nie­zmienne. Wola zaś może tu być bądź boska, bądź ludzka. W pierwszym wypadku powstaje prawo „boskie", w drugim zaś - prawo „cywilne". Podstawą tego prawa jest zasada, że umowy i zobowiązania powinny być dotrzymywane; jest to zasada prawa natury, na której wznosi się prawo cywilne.

DALSZE DZIEJE NATURALNEGO SYSTEMU KULTURY. Wiek XVII, który był wiekiem przeciwreformacji, na ogół nie poszedł za wskazaniami tego systemu, nie lękał się czynników nadprzyrodzonych w religii czy prawie. Jednakże prąd naturalistyczny przetrwał jako doktryna mniejszości: wydał nawet w tym okresie jednego z największych myślicieli (Hobbesa) i rozszerzył zakres swych wpływów (na estetykę). Zachowana została ciągłość między dwiema naturalistycznie myślącymi epokami: Odrodzeniem i Oświece­niem. W „systemie naturalnym" tkwiły korzenie Oświecenia; ono rozwinęło w XVIII wieku na wielką skalę jego idee, dając im zarazem zwrot bardziej praktyczno-rozwojowy; uczyniło z nich teoretyczne podłoże akcji wolnomyślicielskiej, broń przeciw panowaniu tradycji i przeciw irracjonalnym czynnikom w religii i życiu społecznym. Ale dało tym ideom inne uzasadnienie epistemologiczne: już nie na podstawie racjonalizmu, lecz empiryzmu

Podobne prace

Do góry