Ocena brak

Naród Europejczyków, czy Europa narodów?

Autor /Felek7171 Dodano /14.10.2011

Europa narodów, czy naród Europejczyków.

Oba te zwroty wydają się na pierwszy rzut oka bardzo proste i jasne. Niestety po głębszym przemyśleniu ich sensu dochodzę do wniosku, że tak nie jest.

Cóż więc oznacza naród Europejczyków i czym różni się od Europy narodów? Naród Europejczyków to zbiorowość żyjąca na określonym obszarze- Europa, mająca wspólne cele- założenia Unii Europejskiej- statuty, wspólne wartości- bezpieczeństwo, stabilizacja gospodarcza i polityczna. Należy również zastanowić się z jakiej definicji narodu korzystamy- antropologicznej, politologicznej, ekonomicznej i czy w ogóle możemy z jakiejkolwiek w tym przypadku korzystać. Ciężko przecież mówić o narodzie tworzącym się z dnia na dzień, bo w przypadku narodu Europejczyków tak właśnie jest. Naród to przecież coś trwałego, mającego wspólne podstawy historyczne, tradycje, język i kulturę. W związku z powyższym w tym przypadku definicję narodu należałoby trochę zmodyfikować. Według mnie będzie to składowa definicji politologicznej i ekonomicznej.

Naród Europejczyków to zespół różnych społeczności, o różnych zasadach, wartościach, języku, żyjących na wspólnym obszarze- Europa, mającym wspólne przyszłe cele, przyjmujące w przyszłości wspólne wartości, podlegające od momentu utworzenia tegoż narodu wspólnym zasadom, mające wspólne instytucje i organizacje, mające na celu dbanie zarówno o stabilizację polityczną jak i gospodarczą na całym obszarze- Europie oraz indywidualnie w poszczególnych jednostkach- krajach. Naród Europejczyków to twór, którego członkowie wyrażają wspólną tożsamość narodową, są sobie bliscy, występuje równouprawnienie . Pomoc pomiędzy nimi odbywa się nie tylko na stopie wspólnych ,"suchych" dążeń do celu, mających bezinteresowne założenia.

Ta pomoc to także pomoc typu koleżeńskiego, dająca obu stronom nie tylko osiągnięcie zamierzonego celu, ale i uzyskanie satysfakcji ze współpracy, dającej podstawy do dalszego rozwoju. Pozwala także na budowanie współpracy i dalszej pomocy na gruncie zgody na arenie nie tylko koniecznej współpracy, lecz także robienia czegoś więcej. Oznacza to przenikanie się osiągnięć kultury, nauki, sztuki, modyfikowanie starej kultury i tworzenie się nowej. Współpraca naukowa gwarantuje lepsze wyniki. Zetknięcie się różnych typów i rodzajów sztuki powoduje wytworzenie się nowych prądów nie tylko w sztuce, ale i kulturze. To wszystko dziać się będzie nie na arenie między- lecz wewnątrznarodowej.

Europa narodów natomiast, to twór zgoła inny. Nie można powiedzieć, że jest to całkowita odwrotność poprzedniego, a tym bardziej, że jeden wyklucza drugi, ale różnic jest wiele. Europa narodów jest tworem mającym na celu tylko i wyłącznie bezinteresowne osiągnięcie celu. Nasuwa się więc pytanie- to co przemawia za Europą narodów? Odpowiedź jest prosta - suwerenność, czyli niezależność od innego państwa, niepodległość. Każdy naród powinien być suwerenny, powinien zachowywać swoją odrębność, dbać o swój dorobek kulturalny, naukowy, społeczny czy ekonomiczny. Każdy naród ma swoje tradycje, historię, o której nie może zapomnieć, a pamięć o niej pielęgnować. Nie mówię, że w przypadku narodu Europejczyków tak nie będzie, ale utrzymanie satusu quo ante będzie bardzo trudne z powodu dużej integracji, ingerencji i wymieszania się innych narodów.

Europa narodów dba tylko, o wspomniane już, " suche" osiągnięcie celu, bezinteresowną współpracę i działalność bez żadnego większego wysiłku potrzebnego do powstania dodatkowych baz współpracy, dodatkowych celów. Europa narodów to spotkanie bussinessman'ów , muszących załatwić swoje sprawy i interesy, bez żadnych dodatkowych zobowiązań, którzy po spotkaniu, nie martwiąc się ,niczym idą spokojnie do domu zadowoleni z załatwionych spraw.

Jak więc powinna wyglądać dzisiejsza Europa? Myślę, że znalezienie tu złotego środka będzie bardzo trudne, skoro obydwa twory mają coś do zaoferowania. Za narodem Europejczyków przemawiają wspólnecele, tworzenie nowych idei, powstawanie nowych, zmodyfikowanych kultur. Ale w innym spojrzeniu na sprawę właśnie to przemawia przeciw narodzie Europejczyków, a za Europą narodów. Chodzi tu właśnie o wspomnianą już suwerenność. Bo przecież szkoda tracić dorobek kilkuset lat w sztuce, kulturze, organizacji społecznej i gospodarczej. Z drugiej strony natomiast nie można zachowywać się egoistycznie. To znaczy , że jeśli naród ma jakiś dorobek czy to kulturalny czy naukowy to nie powinien odwracać się od innych mówiąc-"my do tego doszliśmy i to jest tylko i wyłącznie nasze". Należy dzielić się, bo i z nami się podzielą. W przeciwnym razie to my zostaniemy podzieleni. Takie zachowanie może mieć jeszcze bardziej negatywny wydźwięk.

W przeszłości Spartanie zorganizowali swoje państwo na zasadzie izolacji. Polis spartańskie było dobrze zorganizowane militarnie, społeczeństwo było karne, ale dorobek kulturalny niewielki. Niechętnie widziano podróże za granicę, nadzorowano cudzoziemców. W tym samym czasie w Atenach rozwijała się kultura, sztuka, w wielkim stopniu nauka. Widzimy na tym starożytnym przykładzie, że izolacja od świata jest raczej zjawiskiem negatywnym. Przenikanie się kultur, zderzanie się prądów jest bardzo kreatywne. Świetnym budulcem do tworzenia się różnych nowych struktur jest współpraca. Analizując sprawę dochodzę do wniosku, że najlepszym wyjściem byłoby stworzenie narodu Europejczyków bez naruszania suwerenności jego członków.

Dało by to poczucie tożsamości Euro-narodowej, ale i tożsamości tego pierwotnego narodu stanowiącego składową Euro-narodu. Zderzanie się kultur natomiast prowadziłaby do tworzenia nowych, ale nie miałoby na celu- zamierzonym czy też nie, niszczenie starych, choć prędzej czy później ulegną one modyfikacjom czy choćby reorganizacji. Mam świadomość tego, że jest to bardzo trudne, ale " dla chcącego nie ma nic trudnego", a obserwując dzisiejszą Europę, zauważam, że większość państw chce...

Do góry