Ocena brak

Muzyka elektroniczna

Autor /lolekbocian Dodano /16.04.2012

Wiele osób sądzi, że muzyka elektroniczna jest wynalazkiem ery rock'n'rolla. Nieliczni zdają sobie sprawę z tego, ze pierwszy oficjalny pokaz instrumentu elektronicznego miał miejsce juz w 1906 r.

Większość znanych dziś instrumentów muzycznych była w użyciu już w połowie wieku dziewiętnastego. W drugiej połowie tego stulecia coraz szerzej zaczęto wykorzystywać możliwości, jakie niosło ze sobą wynalezienie pierwszego modelu silnika elektrycznego. Skonstruowanie instrumentu działającego na zasadzie przetwarzania impulsów elektrycznych było już tylko kwestią czasu. Stało się to możliwe dzięki elektronice, czyli dziedzinie nauki, która zajmuje się swobodnym przepływem elektronów w próżni, gazach i ciałach stałych, przede wszystkim w półprzewodnikach.

W roku 1895 Amerykanin Thaddeus Cahill skonstruował urządzenie składające się z wielu silników obrotowych oraz słuchawek telefonicznych sprzężonych w klawiaturą. Był to instrument przypominający fisharmonię. Przy każdorazowym zwolnieniu klawisza urządzenie buczało i warkotało, jednak nie można było modulować tego dźwięku. Urządzenie, które skonstruował Cahill było pierwszym instrumentem elektronicznym. Okazało się jednak wówczas bezużyteczne, wymagało bowiem współpracujących z nim głośników i wzmacniaczy.

Cahill nie dał jednak za wygraną - 9 lat później zasiadł za klawiaturą swego instrumentu i zagrał własny utwór. Pierwszy instrument elektroniczny zaprezentowany w Nowym Jorku wywołał nie lada sensację. Niestety, jego kariera nie trwała długo, bowiem był urządzeniem raczej nieporęcznym - ważył około 200 ton.

Eterofon

W latach dwudziestych swój wynalazek zaprezentował Rosjanin - Lew Termen. Jego instrument, który wytwarzał dźwięki przypominające głos ludzki, zdobył pewną popularność wśród artystów grających muzykę klasyczną. W roku 1929 odbył się pierwszy w historii oficjalny koncert muzyki elektronicznej. Wtedy to Cleveland Symphony Orchestra wykonała utwór zatytułowany The First Airphonic Suitę (Pierwsza suita aerofoniczna). Lew Termen osobiście zagrał partie solowe. Wykonał je na zaprojektowanym przez siebie instrumencie, który otrzymał nazwę eterofonu.

W porównaniu z urządzeniem Cahilla, eterofon był niewielki oraz stosunkowo lekki. Na pierwszy rzut oka przypominał odbiornik radiowy z dwiema antenami. Jedną z nich był metalowy pręt, zaś druga kształtem przypominała pętlę. Dźwięki powstawały w wyniku zmian częstotliwości drgań w obwodach elektrycznych wewnątrz urządzenia. Muzyk jedną ręką poruszał anteną w kształcie pręta, zmieniając tym samym poziom drgań, drugą zaś przesuwał wzdłuż metalowej pętli, kontrolując głośność dźwięku.

Instrumenty jednogłosowe

Zasadniczą wadą eterofonu był fakt, że w jednej chwili można było wydobyć z niego jeden określony dźwięk, co w języku profesjonalistów określa się mianem jednogłosowości. W roku 1923, niemiecki wynalazca, Jorg Mager, zademonstrował prototyp elektrycznych organów, które nazwał sferofonem. Muzyk grał na klawiaturze i przy każdym zwolnieniu klawisza wywoływał interferencję drgań, a co za tym idzie określony dźwięk. Wszystkie wyprodukowane sferofony zaginęły podczas drugiej wojny światowej, a do ich produkcji już nie powrócono.

Zaledwie pięć lat po pierwszym pokazie sferofonu muzyk z Francji - Marcel Martenot - zaprezentował instrument własnego autorstwa, który nazwano falami Martenota. Była to udoskonalona wersja eterofonu Lwa Termena - wyposażono go dodatkowo w klawiaturę, natomiast skala możliwych do wydobycia dźwięków sięgała aż pięciu oktaw. Wprawdzie muzyk mógł różnicować ton dźwięku, jednak wciąż był to instrument jednogłosowy. Pomimo to fale Martenota zdobyły sobie w latach trzydziestych XX wieku sporą popularność. Chętnie wykorzystywali je w swych kompozycjach Darius Milhaud oraz Edgard Varese.

W roku 1934, Arthur Honegger zamieścił fale Martenota w instrumentarium do muzyki napisanej na potrzeby przedstawienia teatralnego pod tytułem Jeanne d'Arc au Bucher (Joanna Darc na stosie). Na falach Martenota skomponowano jeden z pierwszych, niewykluczone, że najwcześniejszy, utwór na instrumenty elektroniczne - fFete des Belles, którego autorem był Olivier Messiaen. W roku 1947, Andre Joviet napisał koncert na fale Martenota i orkiestrę.

Dopóki kompozytorzy mieli do dyspozycji wyłącznie jednogłosowe instrumenty elektroniczne, niechętnie umieszczali je w instrumentarium swoich utworów. Wciąż jednak pracowano nad urządzeniem o szerszych możliwościach, czyli nad takim, które byłoby w stanie zagrać kilka różnych dźwięków jednocześnie. W 1936 roku niemieccy konstruktorzy zbudowali instrument elektroniczny o nazwie hellertion. Było to urządzenie nieco podobne do sferofonu, jednak jego skala obejmowała sześć oktaw, a ponadto wciskając pedały., w które wyposażono urządzenie, muzyk miał możliwość wydobycia dźwięków przypominających inne instrumenty, i co najważniejsze, uzyskania czterogłosowej harmonii.

W późnych latach 40., nastąpił duży skok technologiczmy w wielu dziedzinach, w tym również w elektronice. Wiedza nabyta przez konstruktorów i wynalazców w czasie wojny, kiedy nie szczędzono środków na wynalazki użyteczne dla wojska, mogła być spożytkowana do innych celów.

Punktem zwrotnym dla rozwoju muzyki elektronicznej był rok 1951, w którym otwarto nowe studia nagraniowe specjalizujące się w tego rodzaju muzyce. Nie bez znaczenia był tu niewątpliwie sukces prac nad udoskonaleniem magnetofonu prowadzonych na uniwersytecie w Bonn. Pierwsze studia nagraniowe, finansowane przez zachodnio-niemieckie radio pojawiły się w Kolonii, niebawem otwarto kolejne - w Nowym Jorku (Columbia-Princeton Electronic Musie Center). Ten właśnie okres uważany jest za rzeczywisty początek ery muzyki elektronicznej, choć jeszcze przez kilka kolejnych lat twórcy nie mogli grać poza studiem, ponieważ sprzęt nie nadawał się do transportu. Ci z nich, którzy pragnęli przedstawić swe utwory na koncertach, zmuszeni byli nagrywać je w studiu, a dopiero potem odtwarzać gotowe dzieła przed publicznością.

Jedną z najważniejszych postaci dla rozwoju muzyki elektronicznej w tamtych czasach był niemiecki kompozytor, aktywny twórczo do dziś, Karlheinz Stockhausen. Urodzony w roku 1928, w wieku dwudziestu pięciu lat rozpoczął pracę w zachodnioniemieckim Studiu Radiowym w Kolonii. Zaangażowany w pracę młodzieniec szybko stał się ekspertem w swej dziedzinie i w roku 1955, wraz z Herbertem Eimertem założył pismo o nazwie Die Reithe, którego celem była popularyzacja „nowej muzyki". Dwa lata później Stockhausen rozpoczął studia na wydziale kompozycji w Darmstadt, które do dnia dzisiejszego pozostaje centrum spotkań ludzi związanych ze środowiskiem tego gatunku muzyki.

Maurice Bejart

Do wielbicieli twórczości Stockhausena należy niewątpliwie francuski choreograf Maurice Bejart, który wykorzystał jego kompozycje w wielu przedstawieniach, wśród nich w słynnym Stimmung z roku 1972. Związki Bejarta z muzyką elektroniczną sięgają jeszcze lat pięćdziesiątych, kiedy to w przedstawieniu Symphonie pour un Homme Seul tańczył do muzyki francuskiego kompozytora Pierre'a Henry, również wykonywanej na instrumentach elektronicznych. W roku 1992 amerykański choreograf William Forsy the uzyskał fenomenalny efekt wykorzystując w swym balecie In the Middle muzykę kontynuatora tradycji Stockhenhausa - Thoma Willemsa. Nowoczesny charakter muzyki elektronicznej niemieckiego kompozytora doskonale współgra z oryginalną i ekscentryczną choreografią Forsythe'a.

Pod koniec lat sześćdziesiątych pozycja muzyki elektronicznej zdawała się być już ustalona. Nie była już jedynie „ozdobą" awangardowych przedstawień baletowych, triumfalnie wkroczyła także na sale koncertowe. Sprawili to tacy kompozytorzy, jak John Tavener, który zastosował elektronikę w poważnych kompozycjach orkiestrowych. Melomani-tradycjonaliści zdecydowanie odrzucili tego typu eksperymenty, jednak ci, którzy zmian się nie obawiali, zasmakowali w niej. W owych czasach muzyka elektroniczna cieszyła się coraz większą popularnością, czemu niewątpliwie sprzyjało pojawienie się w sprzedaży syntezatorów w roku 1964. Wprawdzie początkowo były to wyłącznie instrumenty jednogłosowe, jednak już wkrótce zaczęto je zastępować urządzeniami bardziej skomplikowanymi o większych możliwościach technicznych. Każdy, kto posiadł umiejętność gry na fortepianie lub na organach, mógł także z powodzeniem grać na syntezatorze. Przede wszystkim, jednak syntezator pozwolił muzykom opuścić mury studiów nagraniowych - lekki, łatwy w transporcie, dał artystom możliwość występów na żywo przed publicznością. Ponadto kompozytor bądź wykonawca mogą zdecydować o tym, jak ma brzmieć każdy dźwięk - jaka ma być jego wysokość, głośność, długość i barwa.

Z czasem elektronika zawojowała rynek muzyki rozrywkowej. Na scenach pojawiło się młode pokolenie wykonawców, którzy mając opanowane zasady gry na organach elektronicznych, bez trudu nauczyli się grać na syntezatorach, a te dawały im praktycznie nieograniczone możliwości - jeden muzyk był w stanie jednocześnie zagrać tyle dźwięków, ile jest instrumentów w orkiestrze.

Moog

W roku 1968 Wendy Carlos wydała album zatytułowany Switched-on Bach. Na płycie znajdowały się utwory Bacha na orkiestrę i na instrumenty klawiszowe zagrane na syntezatorze Mooga. Wzbudziła ona zachwyt samego Roberta Mooga, konstruktora wspomnianego instrumentu. Twierdził on, że płyta stanowi prawdziwy przełom w muzyce elektronicznej. Wendy Carlos skomponowała również muzykę do dwóch filmów Stanley'a Kubricka - do Mechanicznej pomarańczy (1971) oraz do Lśnienia (1980). Charakterystyczne brzmienie elektronicznych dźwięków podkreśla siłę obrazowania reżysera. W roku 1969 na rynku ukazał się ważny album Beatlesów - Abbey Road. Zespół, który już wcześniej wykorzystywał w swej muzyce nagrane uprzednio fragmenty muzyki elektronicznej, na Abbey Road po raz pierwszy zastosował syntezator. Pod koniec lat sześćdziesiątych wielu muzyków dokonywało również przeróbek muzyki klasycznej na instrumenty elektroniczne. Z biegiem czasu „nowa muzyka" zdobyła uznanie melomanów na całym świecie.

Wśród prekursorów muzyki elektronicznej znajdują się takie sławy Jak Jimi Hendrix, Erie Clapton, Frank Zappa oraz zespoły The Mothers of Invention i The Velvet Underground. Nieco później zaczęli tworzyć Philip Glass, Laurie Anderson, Malcolm McLaren i Depeche Mode.

Elektronika w muzyce rockowej

Wykorzystanie syntezatora przez największe gwiazdy muzyki rockowej było postrzegane jako nowa szansa dla wciąż jeszcze niezbyt popularnych instrumentów elektronicznych. Konstruktorzy prześcigali się w coraz to nowszych wynalazkach i usprawnieniach. Wyposażone w rozmaite przystawki elektroniczne instrumenty klawiszowe zyskiwały nowe możliwości. Jednocześnie muzycy studyjni bezustannie pracowali nad uzyskaniem świeżego brzmienia poprzez modyfikację dźwięku nagranego uprzednio na taśmie.

Charakterystyczne brzmienie muzyki elektronicznej doskonale współgrało z beztroską atmosferą szalonych lat sześćdziesiątych, szczególnie z duchem młodego pokolenia, które nie stroniło od miękkich narkotyków - LSD czy marihuany. Fantastyczne dźwięki wydobywane z instrumentów elektronicznych stanowiły idealny akompaniament dla ich narkotykowych „odlotów".

Muzyka niemieckiego tria Tangerine Dream wzbudziła tak wiele kontrowersji, jak przed laty twórczość Stockhausena, i podobnie jak ona, była dla niektórych trudna do zaakceptowania. Po raz pierwszy w historii muzycy Tangerine Dream zaprogramowali pewne sekwencje rytmiczne i określone linie harmoniczne. Instrument samodzielnie odtwarzał zaprogramowany podkład, wykonawca zaś jedynie odtwarzał samą linii melodyczną. Niemiecki zespół w znacznym stopniu przyczynił się też do popularyzacji elektronicznych instrumentów perkusyjnych.

Zabiegiem często stosowanym przez gitarzystów było wywołanie sprzężenia poprzez ustawienie głośności wzmacniacza na maximum. Modne stało się również stosowanie wzmacniaczy sprzężonych z instrumentem za pomocą pedału, którego naciśnięcie pozwalało muzykom na zniekształcenie dźwięku. Efekt taki nosił nazwę „kaczki". Obecnie pedały to skomplikowane, skomputeryzowane urządzenia. Nierzadko same mają wmontowane mini syntezatory , dzięki którym każdy wychodzący z gitary dźwięk przetwarzany jest osobno. W ten sposób poszczególne nuty brzmią czyściej i nie zlewają się w jedną całość, nawet jeśli następują po sobie w bardzo szybkim tempie. Syntezatory pozwalają również na wydobycie z gitary efektu echa, wibrata i wielu innych.

Gitara i jej możliwości

Sprzężenie gitary z syntezatorem umożliwia również wydobycie dźwięków przypominających inne instrumenty. Sama gitara jest w tym przypadku jedynie źródłem impulsów elektrycznych o określonej długości. W latach osiemdziesiątych wielu muzyków zrezygnowało z użycia pedałów. Ich funkcje przejął syntezator. Skonstruowano nawet zaopatrzony w klawiaturę instrument, który jedynie kształtem przypominał gitarę.

Osiągnięcia w dziedzinie przetwarzania dźwięków powszechnie wykorzystują zespoły punkowe, które często uciekają się do zabiegu zniekształcania linii melodycznej. Bez udziału syntezatorów gitarowych trudno też wyobrazić sobie muzykę heavy metalową i twórczość takich powszechnie znanych zespołów jak na przykład AC/DC, Motorhead, Black Sabbath czy Iron Maiden.

Jedną z najbardziej wpływowych osobistości w świecie muzyki elektronicznej jest grecki artysta Vangelis Papathanassiou. Po opuszczeniu ojczyzny w roku 1968, Vangelis rozpoczął współpracę z grupą Aphrodite's Child. Szybko dał się poznać jako wirtuoz instrumentów klawiszowych, szczególnie syntezatora. Już w roku 1970 rozstał się z zespołem, by rozpocząć karierę solową. Była to trafna decyzja. Obecnie Vangelis jest słynnym na całym świecie twórcą muzyki elektronicznej. Skomponował muzykę do wielu filmów między innymi do uhonorowanych Oskarem Rydwanów ognia. Swe albumy nagrywa w najsłynniejszej niemieckiej wytwórni płytowej — Deutche Gramophon. Jest to niewątpliwie dowód na to, że muzyka elektroniczna zyskała sobie status równy wszystkim innym gatunkom tej dziedziny sztuki.

Podobne prace

Do góry