Ocena brak

Muzeum i Biblioteka Aleksandryjska

Autor /mambo Dodano /11.03.2011

Już przed Aleksandrem Wielkim Grecy rozbiegli się po ziemiach należących do Persów jako kupcy, artyści, urzędnicy, najemni  żołnierze. W dynastycznej zawierusze, która nastąpiła po śmierci Kserksesa, odgrywał pewną rolę oddział z dziesięciu tysięcy najemników greckich pod wodzą Ksenofonta. Powrót ich z Babilonu do Grecji azjatyckiej jest opisany w jego Odwrocie Dziesięciu Tysięcy 20, jednej z pierwszych historii wojennych napisanych przez dowodzącego generała. Lecz podboje Aleksandra i podział jego krótkotrwałego państwa między generałów przyczyniły się znacznie do nasiąkania starego  świata elementem greckim, który niósł wszędzie swoje obyczaje, język i kulturę. 

Ślady tych wędrówek Greków odnajdujemy głęboko w Azji środkowej i w północno-zachodnich częściach Indii. Ich wpływ na rozwój sztuki indyjskiej był nader silny. Przez wiele stuleci Ateny utrzymały swe znaczenie jako centrum sztuki i kultury; szkoły ateńskie przetrwały w istocie do r. 529 po Chr., czyli jakieś tysiąc lat; wszelako miejsce przewodnie w ruchu umysłowym świata przeniosło się teraz do Aleksandrii, nowego handlowego miasta, które Aleksander założył. Tutaj generał macedoński Ptolemeusz obwołał się faraonem i otoczył się dworem mówiącym po grecku. Zanim został królem, był zaufanym Aleksandra i miał duszę pełną myśli arystotelesowskich. Z wielką energią i sprawnością zajął się organizacją badań naukowych. Sam napisał historię wypraw Aleksandra, która, niestety, zaginęła.

Już Aleksander łożył znaczne sumy na prace badawcze Arystotelesa, lecz dopiero Ptolemeusz I naukę otaczał stałą i wydatną opieką. Założył on w Aleksandrii instytucję, która, jako poświęcona Muzom, nosiła nazwę Muzeum. Przez dwa lub trzy pokolenia praca naukowa w Aleksandrii rozwijała się nader pomyślnie. Euklides, Eratostenes, który mierzył wielkość ziemi i pomylił się zaledwie o kilkadziesiąt kilometrów w obliczeniu jej średnicy, Apolonios, który pisał o przecięciach stożkowych, Hipparch, autor pierwszej mapy nieba i katalogu gwiazd, i Heron, który wymyślił pierwszą maszynę parową, byli wielkimi gwiazdami w  tej nadzwyczajnej konstelacji pionierów nauki. Archimedes przybył z Syrakuz do Aleksandrii na studia i był gorliwym korespondentem Muzeum. Herofilos był jednym z największych greckich anatomów i powiadają, że pierwszy wprowadził wiwisekcję.

Za panowania Ptolemeusza I i Ptolemeusza II nauka w Aleksandrii tak się rozwijała, odkrycia były tak wielkie i częste, jak tego nie widziano ani przedtem, ani potem, aż w XVI w. po Chr. Lecz to nie trwało długo. Były różne powody tego upadku. Zdaniem Mahaffy'ego 21, główny powód leżał w tym,  że. Muzeum było „królewskim” kolegium i wszyscy jego profesorowie i członkowie byli mianowani i opłacani przez faraona. Wszystko było zupełnie w porządku, dopóki faraonem był Ptolemeusz I, wychowanek i przyjaciel Arystotelesa. Lecz z chwilą gdy dynastia Ptolemeuszów się zegipcjanizowała, podpadła pod władzę kapłanów egipskich i egipskich urządzeń religijnych, a tym samym nie prowadziła rozpoczętego dzieła w dawnym duchu, i nadzór ich nad Muzeum tłumił swobodę badań naukowych. Muzeum stworzyło bardzo niewiele w tym drugim okresie swego istnienia.

Ptolemeusz I nie tylko starał się w zupełnie nowoczesny sposób organizować poszukiwania coraz nowej wiedzy, lecz usiłował jednocześnie stworzyć encyklopedyczny arsenał umiejętności w Bibliotece Aleksandryjskiej. Była to zarazem instytucja zajmująca się kopiowaniem i sprzedażą książek. Wielka armia kopistów nieprzerwanie sporządzała nowe odpisy. Mamy tu więc po raz pierwszy obraz tego trybu  życia umysłowego, w którym dziś  żyjemy; tutaj widzimy systematyczne zbieranie i rozdzielanie wiedzy. Założenie tego Muzeum i Biblioteki stanowi jedną z wielkich epok w dziejach ludzkości.

Jest ona prawdziwym początkiem dziejów nowożytnych. Zarówno praca poszukiwań, jak i praca popularyzacji napotkała wiele poważnych trudności. Jedną z nich była wielka przepaść społeczna dzieląca filozofa, który był dżentelmenem, od kupca i rzemieślnika. W tych czasach było całe mnóstwo wyrabiaczy szkła i metalowców, lecz nie pozostawali oni w  żadnej spójni umysłowej z myślicielami. Wyrabiacze przedmiotów ze szkła zasypywali rynek bardzo pięknie malowanymi paciorkami, flakonikami itp., lecz nigdy nie zrobili flaszki florenckiej lub soczewki. Zdaje się, że czyste szkło wcale ich nie interesowało. Metalowcy wyrabiali broń i biżuterię, a nigdy nie sporządzili ani jednej wagi chemicznej. Filozof rozmyślał subtelnie o atomach i przyrodzie wszechrzeczy, a nie miał praktycznej wiedzy o emalii, barwnikach, filtrach itp. Rzeczy materialne go nie zajmowały.

Stąd Aleksandria w tych krótkich dniach swego rozkwitu nie produkowała mikroskopów ani chemikaliów. I chociaż Heron wynalazł maszynę parową, nie przyszło nikomu na myśl, aby poruszać nią pompę albo statek, albo w ogóle uczynić z niej jakiś praktyczny użytek. Z wyjątkiem medycyny, nauka ówczesna prawie nie miała praktycznego zastosowania i  życie codzienne nie dostarczało bodźca do postępów wiedzy. Dlatego też, skoro zabrakło ciekawych umysłów Ptolemeusza I i Ptolemeusza II, nie było  żadnej więcej siły zdolnej prowadzić ich dzieło. Odkrycia poczynione w Muzeum zagrzebano w rękopisach i nigdy już nie przedostały się one do szerokich warstw; dopiero odrodzenie zainteresowań naukowych w czasach Renesansu zwróciło na nie uwagę.

Biblioteka nie wprowadziła żadnych ulepszeń w produkcji książek. Świat starożytny nie znał papieru wyrabianego z miazgi z gałganków i posiadającego określone rozmiary. Papier był wynalazkiem Chińczyków i Zachód zapoznał się z nim dopiero w IX w. po Chr.

Jedynym materiałem książkowym był pergamin lub paski z  łodygi papirusu razem sklejone. Te paski zwijano w zwoje, które niezgrabnie zwijały się i rozwijały, a były bardzo niewygodne, ile razy chciało się w książce odszukać pożądany ustęp. Te rzeczy stanęły na drodze rozwoju drukowanych i stronicowanych książek. Sam pomysł drukowania znany był na  świecie, jak się zdaje, już od wczesnego okresu kamiennego; w starożytnej Sumerii istniały pieczęcie; lecz bez papieru w dostatecznej ilości drukowanie książek nie przedstawiało korzyści, zresztą byłyby je zwalczały związki kopistów. Aleksandria produkowała sporo książek, ale nie były to książki tanie, i stąd wiedza w starożytnym  świecie nie ogarniała szerszych warstw, lecz zatrzymywała się na poziomie klasy ludzi zamożnych i wpływowych.

Owo tedy  światło wielkich przedsięwzięć umysłowych nigdy nie wychodziło poza szczupły krąg ludzi pozostających w stosunkach z grupą filozofów, których dwaj pierwsi Ptolemeusze zgromadzili w Aleksandrii. Było ono niby  światło  ślepej latarni; w głębi latarni mogło być oślepiająco jasno, ale nikt tego na zewnątrz nie widział.  Świat szedł starymi drogami, nie przeczuwając nawet, że posiew nauki, który miał go kiedyś zmienić do gruntu, został już rzucony. Mrok bigoterii otoczył wkrótce Aleksandrię. Przez tysiąc lat ciemnoty ziarna posiane przez Arystotelesa miały leżeć głęboko ukryte. Po czym ożyły i zaczęły kiełkować. W ciągu paru wieków dokonał się szeroki rozrost wiedzy i jasne idee poczęły przemieniać całokształt  życia ludzkiego.

Aleksandria nie była jedynym ośrodkiem greckiego ruchu umysłowego w III w. przed Chr. Było jeszcze wiele innych miast, które rozwijały bogate  życie umysłowe wśród rozrzuconych strzępów krótkotrwałego imperium Aleksandra. Były np. takie Syrakuzy, greckie miasto na Sycylii, gdzie przez dwa stulecia kwitła myśl wolna i nauka; było Pergamon w Azji Mniejszej, które również posiadało wielką bibliotekę. Ten wspaniały  świat helleński spotkał się nagle z najazdem z północy. Nie znani dotąd barbarzyńcy północni, Gallowie, szli teraz tymi samymi drogami, którymi niegdyś przyszli przodkowie Greków, Macedończyków i Frygijczyków. Nieśli pożogę i spustoszenie.

A w ślad za Galiami przyszedł nowy lud zdobywców, Rzymianie, którzy stopniowo ujarzmiali całą zachodnią połać olbrzymiego królestwa Dariusza i Aleksandra. Był to zdolny naród, lecz pozbawiony wyobraźni, który zysk i prawo przekładał nad sztukę i naukę. Również i z Azji środkowej wyszli nowi najeźdźcy, którzy rozbili i ujarzmili państwo Seleucydów, odcinając na nowo Zachód od Indii.

Byli to Partówie, hordy konnych  łuczników, którzy w III wieku przed Chr. opanowali grecko-perskie królestwo Persepolisu i Suz w ten sam sposób, jak to uczynili Persowie i Medowie w VII i VI wieku. A jeszcze z północnego wschodu zbliżały się nowe ludy koczownicze, które nie były ani jasne, nordyckie, ani nie mówiły po aryjsku: żółtoskóre, czarnowłose hordy Mongołów. Lecz o nich obszerniej w jednym z następnych rozdziałów.

Podobne prace

Do góry