Ocena brak

MOTYW: TOTALITARYZM

Autor /kujon Dodano /12.02.2011

MOTYW: TOTALITARYZM

Wstęp do motywu TOTALITARYZM

XX stulecie przyniosło wydarzenia, które okazały się być jednymi z najbardziej tragicznych w dziejach ludzkości. Szukając przyczyn tego wielkiego dramatu, jakim były cierpienia milionów ludzi podczas dwóch wojen światowych (obozy koncentracyjne, planowe eksterminacje ludności na wielką skalę, miliony ofiar zbrodni komunizmu i faszyzmu), natrafiamy na pojęcie – zagadnienie totalitaryzmu. Wydaje się, że to właśnie totalitaryzm, generujący zbrodnicze postępowanie władzy państwowej, jest jedną z głównych przyczyn tego, co się stało. Historia pokazuje, że ustrój totalitarny jest wielkim niebezpieczeństwem dla człowieka, nie tylko ze względu na dokonywane zbrodnie, lecz również z powodu zagrożenia, jakie niesie dla duchowo intelektualnego życia człowieka. Ogrom tragedii powodowanej przez istnienie tego ustroju sprawił, że literatura współczesna dość obszernie podejmuje temat totalitaryzmu, jego genezy i wpływu na człowieka. Przyczyny istnienia w danym państwie ustroju totalitarnego były w zależności od miejsca i czasu różnorodne. Zwykle pojawiał się człowiek lub grupa ludzi, którzy byli przekonani, iż realizowana przez nich ideologia zbawi człowieka i świat, w zależności od uwarunkowań społeczno politycznych. Dochodzili oni do władzy dzięki zamachowi stanu, jak miało to miejsce w 1917 roku w Rosji, lub też zyskiwali mandat do rządzenia od społeczeństwa w wyniku demokratycznego wyboru, co z kolei stało się w Niemczech za czasów Hitlera. Natomiast sposób funkcjonowania, metody działania grupy rządzącej w państwie totalitarnym były bardzo podobne.

Określenie cech państwa totalitarnego będzie pomocne w odszukiwaniu motywu totalitaryzmu w literaturze współczesnej. Jedną z elementarnych cech takiego państwa jest wszechobecność we wszystkich dziedzinach życia społecznego, w celu realizacji stawianych sobie celów. Państwo kontroluje obywateli, począwszy od ich działań gospodarczych, obywatelskich, po życie osobiste. Dobrze widoczne jest to w sferze kultury, która jako oddziałująca na człowieka, jest wykorzystywana w programie powszechnej indoktrynacji, prowadzonej w celu zapewnienia akceptacji dla działań władzy. Przykładem tego typu działań jest chociażby ideologizacja historii i nauki, tak aby uzasadniały istnienie systemu totalitarnego z jego ideologią. W państwie totalitarnym interes państwa dominuje nad interesem jednostki, władza jest zmonopolizowana przez jedną partię, a działalność innych jest zakazana; najmniejsze próby działalności opozycyjnej są dławione przez niezwykle rozbudowany aparat policji politycznej, stosującej terror psychiczny i fizyczny. Państwo totalitarne działa tak, aby wszelkimi dostępnymi metodami podporządkować sobie obywateli.

O utworze Folwark Zwierzęcy ustrój komunistyczny jest przez Georga Orwella bardzo ostro krytykowany. Folwark Zwierzęcy to powieść paraboliczna – ukazuje pewne ważne problemy, posługując się prostą fabułą, która jest pretekstem, a zarazem przykładem. Utwór mówi o budowie nowego społeczeństwa, o tworzeniu się władzy totalitarnej. W powieści autor wnikliwie analizuje mechanizmy tworzenia systemu totalitarnego. Przedstawia metody dochodzenia do władzy i sposoby jej utrzymania. Akcja utworu rozgrywa się na Folwarku Dworskim, którego właścicielem jest pan Jones, i opowiada o społeczności zwierząt. Zwierzęta w utworze Orwella to ludzie, a wydarzenia w folwarku symbolizują wydarzenia w krajach ustroju komunistycznego. Prawda o czynach wodzów (w utworze Orwella – świń) jest prawdą o ludziach, co potwierdziła historia Rosji Radzieckiej i innych państw o systemie totalitarnym.

Po wysłuchaniu przemówienia cieszącego się wielkim autorytetem starego Majora – knura, mówiącego o niesprawiedliwym traktowaniu zwierząt, zwierzęta postanawiają zorganizować rebelię i przejąć władzę na folwarku. Orwell ukazuje, w jaki sposób zwierzęta zdobywają władzę i jednocześnie zadaje pytanie: czy możliwe jest stworzenie państwa o sprawiedliwym ustroju, czy też może idea sprawiedliwości, równości jest tylko fantazją ideologów?

Odpowiedź jest jednoznaczna – w każdej idei zbawienia świata, uszczęśliwienia narodu tkwią zalążki totalitaryzmu. Spójrzmy, co się stało w Folwarku Dworskim. Oto stary, doświadczony Major, przeczuwając zbliżającą się śmierć, zbiera zwierzęta, by uświadomić im ich nędzną egzystencję.

Major roztacza przed zwierzętami wizję przyszłego szczęścia i idealnego państwa, które je zapewni.

Przede wszystkim jednak żadnemu zwierzęciu nie wolno tyranizować własnego gatunku. Silni czy słabi, mądrzy czy nierozgarnięci, wszyscy jesteśmy braćmi. Żadnemu zwierzęciu nie wolno zabić innego. Wszystkie zwierzęta są równe.

Ale trzy dni później przywódca rebelii zdechł. Sprawami organizacji przewrotu zajęły się świnie, uważane ogólnie za najmądrzejsze. Przewodziły dwa młode samce Snowball i Napoleon. Nauki głoszone przez starego Majora zostały opracowane w spójny system myślowy, nazwany Animalizmem.

Zwierzęta dokonują rewolucji – kiedy pan Jones upił się i nie nakarmił ich – przepędzają ludzi i przejmują władzę w folwarku, który zmienia nazwę z „Dworskiego” na „Zwierzęcy”. Ogłoszono zasady Animalizmu w Siedmiu Przykazaniach.

Początkowo na folwarku zapanowała idylla, wszystkie sprawy konsultowano na gromadzących wszystkie zwierzęta wiecach, pracowano wedle własnych możliwości i sił.

Jednak po pewnym czasie okazało się, że utopia powszechnej sprawiedliwości i równości jest niemożliwa do realizacji. Mniej zdolne zwierzęta uczą się na pamięć reguł obowiązujących w folwarku. Pogłębiają się różnice między organizatorami życia w folwarku a zwykłymi zwierzętami. Knur Napoleon wybiera dziewięć szczeniąt, które dzięki specjalnemu wychowaniu i specjalnym względom (lepsze pożywienie) miały stać się elitą w folwarku.

Nadchodzi moment próby odzyskania folwarku przez pana Jonesa. Po odparciu ataku sąsiadujących z Folwarkiem Zwierzęcym gospodarzy zaczęła się pogłębiać różnica poglądów i dążeń między Snowballem a Napoleonem, czego zajęte ciężką pracą zwierzęta nie dostrzegały. Dla Napoleona pretekstem do eliminacji przeciwnika, Snowballa, był zaaprobowany przez wszystkie zwierzęta pomysł budowy spełniającego różnorakie funkcje wiatraka, który został zaprojektowany przez Snowballa. Ta sprawa była decydująca w ich walce o władzę.

Zwierzęta podzieliły się na dwa stronnictwa głosząc takie oto hasła: „Głosuj za Snowballem i trzema dniami pracy” oraz „Głosuj za Napoleonem i pełnym żłobem”. Tylko Benjamin nie wypowiedział się po żadnej ze stron. Nie wierzył ani w to, że żywności będzie w bród, ani w to, że dzięki wiatrakowi tom będzie lżej. Z wiatrakiem czy bez wiatraka, filozofował, życie pójdzie tak, jak szło zawsze, to znaczy kiepsko.

Tracący popularność Napoleon przekupywał swoich przeciwników, aż wreszcie na jednym z wieców, przy poparciu tępych owiec i dziesięciu ogromnych psów w obrożach nabijanych mosiężnymi kolcami przepędził Snowballa i objął rządy. Demokratyczne wiece zostają zlikwidowane, gdyż – według rządzących – to „strata czasu”. Od tej chwili decyzje dotyczące folwarku podejmuje specjalny komitet świń, który obraduje tajnie. Squealen, pełniący funkcję pośrednika między Napoleonem a zwierzętami, „rzecznika prasowego”, demagogicznie tłumaczy zwierzętom poczynania tyrana.

W Folwarku Zwierzęcym rozpoczyna się terror. Wszyscy, którzy żywią jakiekolwiek wątpliwości co do słuszności drogi wytyczonej przez Napoleona, zostają ukarani śmiercią.

Zwierzęta z wyjątkiem świń i psów doznały wstrząsu i czuły przygnębienie. Nie wiedziały, co jest bardziej przerażające – zdrada tych towarzyszy, czy też okrutna kara, jaką wymierzono im na ich oczach. Wprawdzie dawnymi czasy widywały równie okropne krwawe sceny, jednak wydawało im się, że obecne wydarzenia są znacznie gorsze, albowiem rozegrały się w ich własnym gronie. Od odejścia Jonesa żadne zwierzę nie zabiło drugiego.

I oto państwo zwierząt odchodzi od deklarowanych ideałów.

Stopniowo zaczyna się kult jednostki i propaganda sukcesu. Nadworny poeta Minimus układa nowy hymn, komponuje pieśni na cześć wodza Napoleona, którego teraz określa się mianem Ojca Wszystkich Zwierząt, Dobroczyńcą Owczarni itp. Nieumiejętne gospodarowanie folwarkiem wyjaśniane jest działalnością wroga ustroju, a kiedy warunki życia zniewolonych, wystraszonych zwierząt stają się coraz trudniejsze.

Napoleon i jego świta coraz bardziej upodabniają się do krytykowanych wcześniej ludzi. Zmienione zostają zasady Folwarku Zwierzęcego; Napoleon oszukuje zwierzęta, które są głodne i smutne. Tłumaczy im, że prawdziwe szczęście polega na ciężkiej pracy przy skromnym życiu. Po kilku latach świnie upodobniły się do ludzi, z którymi zawarły sojusz, przywróciły nazwę dawnej posiadłości (Folwark Dworski), zmieniły flagę.

George Orwell używa w swojej powieści masek zwierzęcych, co powoduje, że utwór ma znaczenie przenośne. W związku z tym postaci, które spotykamy w Folwarku Zwierzęcym, są niejako typowe lub reprezentatywne dla pewnych grupy społecznych. Orwell wnikliwie przedstawia, w jaki sposób dochodzi do powstania totalitaryzmu, przed którym ostrzega czytelników.

Gustaw Herling–GrudzińskiInny świat

W ocenie totalitaryzmu radzieckiego nie sposób pominąć funkcjonowania obozów pracy na Syberii. Temat sowieckich łagrów wyczerpująco ujął Gustaw Herling–Grudziński w powieści Inny świat, w której przedstawił paradoksalne zasady funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości w ZSRR i okrutne metody resocjalizacji więźniów. Do łagrów trafiało się na długie lata za przestępstwo, najczęściej sfingowane, dokonywane rzekomo przeciw systemowi komunistycznemu. Patrząc oczyma pisarza i w ten sposób wspólnie z nim przeżywając obóz w Jarcewie, możemy zaobserwować, w jaki sposób zadaje cierpienia i zamęcza ludzi władza totalitarna. Błahe przyczyny aresztowań postaci, które poznajemy w trakcie lektury, wykazują absurdalność sowieckiego wymiaru sprawiedliwości oraz to, iż jest on jedynie fasadą dla dokonywanych w jego majestacie zbrodni, także jego całkowite upolitycznienie. Śledztwo jest tylko grą pozorów, winy aresztowanych zmyślone. Oskarżeni są bici, źle karmieni, dręczeni psychicznie, wskutek czego załamują się i przyznają do nie popełnionych win.

Łagry służyły likwidacji, unicestwianiu ludzi niewygodnych dla komunistów, miały też między innymi dostarczać darmowej siły roboczej. System, który w nich obowiązywał, polegał na tym, by trzymając więźniów w niezwykle ciężkich warunkach, głodem zmuszać ich do pracy. Warunki były ciężkie: mróz dochodzący w zimie do czterdziestu stopni Celsjusza poniżej zera (co w tej okolicy nie jest wcale zjawiskiem niecodziennym), wyżywienie nie przekraczające trzystu gramów czarnego chleba i jednego talerza gorącej zupy na dobę.

W znakomitej większości wypadków metoda wyciskania z więźniów maksymalnego wysiłku fizycznego przy minimalnej podwyżce racji żywnościowej działała gładko i sprawnie.

Gustaw Herling Grudziński opisuje również degradację moralną i psychiczną trzymanych w nieludzkich warunkach więźniów.

Było rzeczą naturalną, że nowo przybyły więzień oddawał brygadierowi resztki swego ubrania z wolności, aby uzyskać pewne względy przy procentowym obliczaniu normy (od którego zależała wysokość racji obozowej) i podział pracy, ale gorszyło niektórych, gdy uboga dziewczyna uginająca się pod ciężarem topora w lesie oddawała mu pierwszego lub drugiego wieczora wszystko, co posiadała, czyli własne ciało. Ta hipokryzja zależała zresztą najczęściej od charakteru przedobozowych powiązań środowiska. Więzień kradnący chleb swemu towarzyszowi zginąłby prawdo– podobnie pod razami „urków”, którzy byli na ogół najwyższymi prawodawcami i sędziami w zakresie etyki obozowej.

Oprócz olbrzymiej udręki, cierpienia związanego ze znoszeniem mrozu, głodu, wyczerpania fizycznego wskutek morderczej pracy, skazani na łagier poddawani byli cynicznym torturom psychicznym. Starano się odebrać im poczucie jakiegokolwiek sensu i nadziei na zmianę położenia. System uzależniający ilość otrzymywanych racji żywnościowych od przepracowanych procentów normy sprawiał, iż nie było mowy o solidarności więziennej.

Było w tym wszystkim coś nieludzkiego, coś łamiącego bezlitośnie jedyną więź, łączącą, zdawałoby się, więźniów w sposób naturalny – ich solidarność w obliczu prześladowców.

W obozie istniała cała machina biurokratyczna, przeliczająca czas pracy więźnia na jego zarobki, które jednak prawie w całości szły na opłacenie kosztów pobytu i utrzymania więźnia w obozie. Byli również i tacy, którzy wedle rachunków więziennych urzędników, mimo katorżniczej pracy, byli zadłużeni w związku ze swoim pobytem. Jedną z bardzo dotkliwych szykan stosowanych wobec więźniów było utrudnianie kontaktów z rodziną; niejednokrotnie po aresztowaniu i uwięzieniu urywała się wszelka więź z bliskimi. Prawda o obozie była strzeżona. Istniał specjalny budynek przeznaczony dla oczu ludzi z zewnątrz, w którym był schludny, przytulny pokój dla odwiedzających.

Więźniowie nie mieli żadnej pewności, że zostaną zwolnieni z obozu w terminie określonym przez wyrok. Jeden z bohaterów Innego świata, Dimka, w ten sposób mówi o koledze, który przesiedział w obozach dziesięć lat, aby po ich upływie dowiedzieć się, że wyrok został przedłużony bez żadnego powodu. Nie mogąc pogodzić się z utratą nadziei na wolność, umiera na atak serca.

Na chwilę przed śmiercią musiał jeszcze, spoglądając wstecz na swoje zmarnowane życie, czynić sobie gorzkie wyrzuty, że podrażnił los bezmyślną ufnością.

Inny świat pokazuje również, że sowiecki aparat represji nie oszczędzał nawet swoich najwierniejszych aktywistów. Do łagru trafił również Gorcew, były enkawudzista, który popadł w niełaski swych mocodawców. Władza totalitarna była bezwzględna.

Kazimierz MoczarskiRozmowy z katem

Kazimierz Moczarski, żołnierz Armii Krajowej, uczestnik powstania warszawskiego, szef oddziału w Delegaturze Sił Zbrojnych, po wojnie, w 1945 roku na podstawie fałszywych zeznań został skazany na dziesięć lat więzienia. W 1949 roku umieszczono go na 225 dni w jednej celi więzienia na ulicy Rakowieckiej w Warszawie z Jürgenem Stroopem, zbrodniarzem hitlerowskim. Rozmowy Moczarskiego ze Stroopem stały się podstawą książki Rozmowy z katem (wyd.1977), której głównym założeniem, jak napisał Moczarski (Oko w oko ze Stroopem), było ustalenie, jaki mechanizm historyczny, psychologiczny, socjologiczny doprowadził część Niemców do uformowania się w zespół ludobójców, którzy kierowali Rzeszą i usiłowali zaprowadzić swój Ordung w Europie i w świecie.

Moczarski przedstawił zachowanie, sposób myślenia, historię kariery Stroopa. Wnikliwe studium biografii i psychiki tego ludobójcy posłużyło odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób tworzy się „osobowość totalitarna”, co sprawia, że syn starszego wachmistrza policji z małego miasteczka w księstwie Lippe-Detmold zostaje SS–Gruppen–fuhren und General–leutnant Waffen–SS i zbrodniarzem wojennym. Stroop mówi o sobie dużo i dokładnie. Śledzimy kolejne etapy jego życia: dzieciństwo, młodość, wstąpienie do NSDAP, stopniowe awanse.

W czasie wojny Stroop przebywał między innymi na Ukrainie, gdzie nadzorował prace przy budowie autostrady D–4. W 1942 roku został przeniesiony na Kaukaz, później oddelegowany do Lwowa, gdzie zajmował się likwidacją Żydów. W kwietniu 1943 roku na rozkaz Himmlera przybył do Warszawy, gdzie przeprowadził likwidację getta – „Grossaktion”, z której był bardzo dumny. Później został szefem policji w Atenach. W trakcie jego pracy w Grecji do obozów koncentracyjnych wysłano kilkanaście tysięcy greckich Żydów. Funkcję szefa policji pełnił także w Wiesbaden. W maju 1945 roku został aresztowany przez Amerykanów, a w 1951 skazany na karę śmierci – wyrok wykonano w mokotowskim więzieniu.

Osobowość ludobójcy, umysłu zniewolonego przez totalitaryzm (A. Szczypiorski), kształtowało wiele czynników, m.in. wychowanie w domu rodzinnym, atmosfera panująca w małym miasteczku, w którym Stroop spędził dzieciństwo i młodość, wojsko, ideologia nazistowska.

Model wychowania, jakie Stroop otrzymał w domu rodziców, najlepiej charakteryzuje reakcja ojca na pobicie przez małego Józia (w 1941 r. zmienił imię na Jürgen), brata, za zabranie mu świątecznego prezentu:

Brat miał zakrwawiony policzek, a Józef wściekłe oczy. Mutti dała Józefowi w papę – raz, drugi, trzeci. Ale nadszedł ojciec i pochwalił jasnookiego potomka za spranie „przywłaszczyciela”, choć ten był słabszy. Oberwachtmeister wtajemniczył wówczas dzieci w metody niemieckiego działania: – Bij, synku, nieprzyjaciół jak najmocniej i bez litości [...] Mama załamała ręce, ale potem przyznała ojcu rację.

Innym razem Stroop podkreśla, że żołnierska dyscyplina ojca i reżim matki wyrobiły w nim charakter i ustrzegły od zbytniego rozrostu indywidualizmu.

Stroop dorastał w atmosferze nietolerancji, głębokiego przywiązania do narodowych tradycji, w kulcie męstwa, odwagi, munduru.

Stroop nie był ani zdolnym, ani pilnym uczniem. Ukończył jedynie szkołę podstawową, później dopiero, będąc członkiem NSDAP, uczęszczał na liczne kursy dokształcające, które mu jednak nie dały rzetelnej wiedzy.

Moczarski, w czasie rozmów ze współwięźniem, szybko dostrzegł, że ten nie znał ojczystej literatury, choćby w skali uczniowskiej. Pojętny odbiorca antologii banałów, miał pogardę dla rówieśników o uzdolnieniach intelektualnych i skłonnościach do myśli humanistycznej. (Czytacze i talmudyści – tak ich określał w rozmowach więziennych.) Uwielbiał siłę fizyczną, zapach uprzęży i siodła. Nęcił go mundur i runsztunek wojskowy, ordery, odznaki, naszywki i dryl zewnętrzny.

Marzenia o zrobieniu kariery, komfortowym życiu (dość wcześnie zaczęło się budzić w Józefie pożądanie dóbr doczesnych), pogarda dla słabości, kult wojny, karność – to wszystko sprawiło, że Stroop był doskonałym materiałem na członka organizacji totalitarnej, jaką było NSDAP, gdyż tego typu człowiekiem łatwo manipulować. Partii nie byli bowiem potrzebni ludzie inteligentni, bogaci, lecz osoby niewykształcone, ale ambitne, ślepo posłuszne przełożonym – a taki właśnie był Stroop. Licząc na szybki awans, pomyślną przyszłość, w 1932 roku Stroop zapisuje się do SS, a w trzy miesiące później do NSDAP i oddaje się całkowicie partii i wodzowi. Odtąd zaczyna się jego kariera polityczna, dzięki której dość szybko spełniają się marzenia – bogaci się, mieszka w komfortowych warunkach, otrzymuje liczne przywileje, zbiera pochwały schlebiające jego próżności.

Przydał się w NSDAP taki systematyczny i kaligrafujący człowiek, ślepo zaangażowany, wierny i wierzący w każdą podaną odgórnie prawdę, m.in. w to, że będzie bój, a potem tłuste połacie w spichlerzu.

Moczarski, który stara się bardzo wnikliwie analizować karierę ludobójcy, zwraca szczególną uwagę na te momenty, w których następowała przemiana osobowości Stroopa. Jednym z ważniejszych, zdaniem autora, był okres münsterski. Wtedy bowiem ukształtował się Stroop jako członek elity SS–mańskiej. W sztabie XVII SS–Abschnittu nauczono go rozeznania „ideologicznego”, tajników biurokracji partyjnej oraz „wyższych metod” prowadzenia śledztwa i stosowania terroru. To chyba w Münsterze nastąpił u Stroopa początek szybkiego procesu deformacji, który bywa obserwowany tam, gdzie zjawia się błyskawiczna poprawa warunków bytowych, przyznawana ludziom o s ł a b y m i n t e l e k c i e, w a h l i w y m r o z s ą d k u i nie najtwardszym c h a r a k t e r z e; poprawa o cechach u p r z y w i l e j o w a n i a i s e p a r a c j i od dotychczasowych środowisk.

Stroop szybko uległ ideologii nazistowskiej. Lekturę, kolejne szkolenia partyjne, na które sumiennie uczęszczał, nauczyły go pogardy dla litości i współczucia, wiary w wyższość rasy nordyckiej, niechęci do kościoła, wierności Hitlerowi i lojalności wobec organizacji. Moczarski dostrzegł też, że posłuszny umysł przyswoił sobie w sposób mechaniczny słownictwo propagandy i szkoleń partyjnych NSDAP.

Stroop nabrał w 1932 roku nacjonalsocjalistycznego sznytu. Łykał pigułki hitlerowskiej ewangelii, dławiąc się z zachwytu jak foksterier, który boryka się z kością kurczęcia. Już biegle posługiwał się partyjnym językiem. Chodził w długich butach, z pejczem i miał dwa wilczury. Zaniechał noszenia monokla. Nie dlatego, że mu się poprawił wzrok (zawsze miał zdrowe oczy), ale że monokl był źle widziany w partii.

Stroop wierzył w hitlerowską teorię ras, w przyrodzoną „wyższość krwi germańskiej”. Pierwsze nasączenie odebrał, jak wspomniałem, z książek Frau Doktor Ludendorff. Potem wrósł w nauki partyjnych fachmanów i w praktyki Himmlera.

Stroop, człowiek o osobowości wyjątkowo podatnej na wpływy, któremu partia systematycznie wpajała nazistowskie doktryny, stał się jednym z najokrutniejszych zbrodniarzy wojennych, ślepo wykonujących rozkazy zwierzchników. Do końca pozostał wierny ideałom NSDAP. Nawet świadomość klęski, pobyt w więzieniu w oczekiwaniu na karę śmierci, nie zmieniły ani jego poglądów, ani oceny tego, co zrobił.

Z zacytowanego w Rozmowach z katem dokumentu, który Moczarski otrzymał z Prokuratury Generalnej, warto przytoczyć zdanie dotyczące zachowania Stroopa tuż przed egzekucją. Z wyrazu jego twarzy nie wyczytano lęku, śladu wyrzutów sumienia wobec zbrodni, które popełnił. Do końca biła od niego buta hitlerowska. Śmierci się nie bał. Był spokojny, stale trzymał się w postawie żołnierskiej.

Podobne prace

Do góry