Ocena brak

MOTYW: RODZINA

Autor /kujon Dodano /12.02.2011

MOTYW: RODZINA

Wstęp do motywu RODZINA

Motyw domu i rodziny odnajdujemy w utworach pisarzy wszystkich epok literackich, może właśnie dlatego, że rodzina stanowiła i stanowi podstawową komórkę, na której opiera się całe społeczeństwo. Po raz pierwszy dom rodzinny pojawił się w twórczości Jana Kochanowskiego, w jego znanej fraszce Na dom w Czarnolesie. Odziedziczony po przodkach, nie ma marmurów ani złoconych ścian, ale można w nim żyć dostatnio i spokojnie w gronie rodzinnym, zachowując czyste sumienie i życzliwość sąsiadów. W Pieśni świętojańskiej o Sobótce poeta opowiada o tym, jak wielką rolę ma do spełnienia w domu gospodyni i matka. Dom miał zapewnić w owych czasach Polski niepodległej nie tylko godziwe warunki materialne rodzinie, ale również wpoić młodemu pokoleniu zasady chrześcijańskie, był więc „szkołą życia” dla przyszłych pokoleń .W okresie oświecenia pojawiały się utwory przedstawiające w sposób krytyczny domy szlacheckie i panujące w nich stosunki. Celował w tym Ignacy Krasicki, który, chcąc uchronić Rzeczpospolitą przed upadkiem, naśmiewał się w swoich utworach z Polaków, przepijających ojcowizny, i modnych dam, przerabiających stare dwory szlacheckie na zachodnie pałace. Idealny dom szlachecki przedstawił Julian Ursyn Niemcewicz w Powrocie posła. Żyją w nim w zgodzie i harmonii dwa pokolenia Polaków. Dom zawsze ustępować powinien krajowi – stwierdza Podkomorzy, jeden z głównych bohaterów utworu, i w tym duchu wychowuje swoich synów.

W okresie zaborów dom był również ostoją tradycji i polskości. Dostrzegamy to w Ślubach panieńskich Aleksandra Fredry, a przede wszystkim w Panu Tadeuszu Adama Mickiewicza. W dworku w Soplicowie wiszą na ścianach obrazy Kościuszki, Rejtana, Jasińskiego, kurantowy zegar wygrywa Mazurka Dąbrowskiego. Rodzina Sopliców dawała przykład wielkiego patriotyzmu. Wspaniały dom ukazała Eliza Orzeszkowa w powieści Nad Niemnem. Życie w Korczynie to nie same zabawy i przyjemności. Goście bywają tu rzadziej niż w Soplicowie, a pan domu pracuje od świtu do nocy, aby zapewnić rodzinie godziwą egzystencję; chce utrzymać ziemię i dwór w swoich rękach, aby przekazać ją później synowi.

Czym bliżej jednak współczesności, tym więcej utworów literackich przedstawia konflikty panujące w rodzinach polskich, a nawet tragedie, do których w nich dochodzi. Bohater utworu Gombrowicza Ferdydurke buntuje się przeciwko rodzinie, która usiłowała narzucić mu swoje poglądy i konwenanse. Dom i rodzina, coraz częściej targana konfliktami, zatraca z czasem swoje podstawowe funkcje, przestaje zapewniać bezpieczeństwo materialne i psychiczne swoim członkom.

MolierSkąpiec

Skąpiec Moliera to komedia charakterów, która z całą ostrością piętnuje chciwość i skąpstwo głównego bohatera, Harpagona. Utwór ten jest także dramatem rodzinnym ukazującym życie i stopniowy rozkład siedemnastowiecznej rodziny mieszczańskiej. Prezentuje on sytuację dzieci, które muszą cierpieć pod rządami ojca despoty, dla którego nie liczą się żadne wartości prócz skrzętnie gromadzonych pieniędzy. Kocha je ponad życie, więcej niż honor, cześć i cnotę , niż swoich najbliższych.

W domu Harpagona nie dostrzega się żadnych więzi rodzinnych, miłości, zaufania czy przywiązania. Ojciec bardziej niż rodzinę ceni swoją szkatułkę z pieniędzmi, po stracie której cierpi tak straszliwie jak po śmierci kogoś bliskiego. Człowiek, który odchodzi od zmysłów z powodu straty szkatułki, jest zimny i bezwzględny w stosunku do swoich dzieci. Harpagona nie interesują ani uczucia Elizy, ani Kleanta. Nieraz odnosi się wrażenie, że dzieci nie tylko są mu obojętne, ale wręcz mu przeszkadzają.

Od dzieci, uzależnionych od niego materialnie, wymaga całkowitego posłuszeństwa. Nie bierze pod uwagę, że są już dorosłe i że same mogą podejmować decyzje o swoim życiu. Sam zadecydował o małżeństwie Elizy. Postanowił wydać ją za Anzelma, który nie ma więcej niż pięćdziesiąt lat i słynie ze swoich dostatków (a. I, sc. 6).

Nie obchodzi go, że kandydat na męża jest za stary dla młodziutkiej córki i że ta nie chce go poślubić. Nie jest ważne ani dobro dziewczyny, ani jej zdanie. Decyduje fakt, że Anzelm nie żąda posagu, a więc Harpagon nie będzie musiał wydawać pieniędzy. Nie słucha więc próśb Elizy, gdyż, jak mówi: Taką sposobność trzeba w lot chwytać po prostu. Sprawa ta przedstawia dla mnie korzyść, której w innych warunkach nie mógłbym się spodziewać: godzi się ją wziąć bez posagu .

Kiedy ojciec dowiaduje się, że Eliza kocha Walerego, z którym się potajemnie zaręczyła, nie chce nawet o tym słyszeć. I znowu, po raz kolejny, ujawnia swój zimny i obojętny stosunek do córki. Harpagon nie liczy się z uczuciami dzieci. One zaś od dawna świadome tego, że muszą liczyć wyłącznie na siebie, same troszczą się o swój los. Kleant i Eliza obawiają się ojca, odczuwają wobec niego niechęć i pogardę. Zdeterminowany Kleant chce zaciągnąć dług u lichwiarza i skłonny jest przyrzec mu rychłą śmierć ojca.

Kleant wreszcie kradnie ojcu szkatułkę, by szantażem zmusić go do zgody na małżeństwo z Marianną.Chciwość i skąpstwo Harpagona doprowadziły do tego, że nikt w jego domu nie był szczęśliwy. Molier, kreśląc portrety Harpagona i jego dzieci, piętnuje rodziny, w których zamiast miłości i ufności panują lęk i wieczne podejrzenia, w których nie ma szczęścia, uczciwości, cnoty, szcze–rych uczuć, gdyż wszystko zostało zdeterminowane przez pieniądz.

Julian Ursyn Niemcewicz Powrót posła

Powrót posła to komedia polityczna Juliana Ursyna Niemcewicza. Akcja utworu rozgrywa się w posiadłości średniozamożnej szlachty. Gospodarze, Podkomorzy i jego żona, są uosobieniem staropolskich cnót. Na przykładzie ich życia Niemcewicz przedstawia wzorową rodzinę. W ich domu panują harmonia i miłość. Są małżeństwem bardzo szczęśliwym, bo wiedzą, że, jak mówi Podkomorzyna w trakcie rozmowy ze starostą. Podkomorzy, zwolennik reform, patriota, jest wzorowym ojcem i mężem. Podkomorzyna także jest kobietą pełną cnót, bez reszty oddaną rodzinie. W zacytowanym poniżej dialogu Podkomorzy wychwala zalety żony: Podkomorstwo są ludźmi światłymi, rozumieją konieczność przeprowadzenia licznych reform w państwie. Oboje narzekają na zgubne skutki cudzoziemszczyzny i błędnego wychowywania dzieci. Sami wyznają zasadę: Dom zawsze ustępować powinien krajowi i według niej wychowali swoich synów, którym wpoili przede wszystkim miłość do ojczyzny i konieczność służenia jej. Nauczyli też swoje dzieci skromności, rozwagi, kierowania się w życiu sprawiedliwością i uczciwością. Podkomorstwo według podobnych zasad wychowali też Teresę, córkę starosty Gadulskiego, którą zabrali do siebie po śmierci jej matki i pokochali jak własną córkę. Nauczyli ją skromności, szacunku dla starszych, posłuszeństwa. Podkomorzy i Podkomorzyna cieszą się miłością i szacunkiem swoich dzieci i wychowanicy Teresy. Walery, młodzieniec uczciwy, uosobienie cnót patriotycznych i rodzinnych, przywiązany jest bardzo do swoich rodziców i wdzięczny, że wychowali go na człowieka prawego i dobrego obywatela.

W czasie przerwy w obradach sejmu Walery z radością wraca do domu, witany w bramie przez rodziców. Podkomorzy i jego żona zostali bardzo ciepło potraktowani przez autora, który, dla kontrastu, zaprezentował drugie małżeństwo, Starostę Gadulskiego i Starościnę, różniących się we wszystkim od krewnych, u których goszczą. Przedstawiając Gadulskich, Niemcewicz ośmiesza związki małżeńskie zawierane dla pieniędzy i posagu.

Starościna z byle powodu straszy męża rozwodem, marnotrawi jego majątek (np. żąda zlikwidowania dzierżawy młyna, by na jego miejscu urządzić wodospad). Starosta z kolei znosi cierpliwie fanaberie żony, spełnia jej kaprysy, ale nie dlatego, że ją kocha, lecz by nie stracić pieniędzy, które wniosła w posagu. Starosta jest człowiekiem wyjątkowo skąpym i chciwym. Nie zna uczuć rodzinnych. Nie tylko nie kocha żony, ale też nie żywi głębszych uczuć do córki Teresy, którą po śmierci pierwszej żony oddał na wychowanie krewnym. Choć się nią nie opiekował, to jednak chce decydować o jej losie. Nie licząc się z uczuciami dziewczyny, pragnie oddać jej rękę temu, kto zrzeknie się posagu.

Gabriela ZapolskaMoralność pani Dulskiej Moralność pani Dulskiej” to najbardziej znany i najczęściej wystawiany dramat Gabrieli Zapolskiej. Swój utwór sama autorka określiła mianem tragifarsy kołtuńskiej. Określenie to sugeruje więc, że zarówno zdarzenia, jak i charaktery ukazane będą w perspektywie komediowej.

Akcja dramatu rozgrywa się w saloniku, w mieszkaniu Dulskich. Jego wygląd pośrednio ukazuje charaktery mieszkańców domu. Urządzenie salonu wiele mówi o randze i zamożności rodziny. Umeblowany jest „solidnie”, na pokaz. A oto co się dzieje w domu pani Dulskiej. Zbyszko uwodzi służącą Hankę. Dzieje się to za wiedzą matki, która – w trosce o opinię „publiki” – woli, żeby syn „wyszumiał” się w domu.

Hanka zachodzi w ciążę. Gdy dowiaduje się o tym Dulska, chce wyrzucić służącą, gdyż, jak mówi, takich dziewczyn, co o swoją dobrą sławę nie dbają, nie mogę u siebie trzymać.

Zbyszko, protestując przeciwko obłudnej, kołtuńskiej atmosferze panującej w domu Dulskich, zapowiada, że ożeni się z Hanką. Grożący rodzinie skandal zażegnany zostaje przez sprytną kuzynkę Juliasiewiczową. Hanka żąda tysiąca koron. Z bólem serca Dulska płaci jej za milczenie i z ulgą zamyka za nią drzwi swego domu. Pani Dulska może znowu powrócić do codzienności, żyć po bożemu i dyrygować rodziną.

Główną postacią dramatu Zapolskiej jest tytułowa pani Dulska, niemalże przez cały czas obecna na scenie. Jej postać jest dla autorki pretekstem do wyjątkowo ostrej krytyki stylu życia, działania i sposobu myślenia mieszczaństwa. Postać Dulskiej to synteza kołtuństwa. Charakteryzuje ją przyziemny materializm, zakłamanie moralne oraz brak dążeń wykraczających poza powszechność. Postać Dulskiej ma dwa oblicza. Chcąc korzystnie zaprezentować się środowisku, bohaterka pielęgnuje pozytywny wizerunek rodziny, zachowując pozory godności i moralności, ale jaka jest Dulska naprawdę, wiedzą tylko najbliżsi. To kobieta obłudna, terroryzująca swoją rodzinę, a szczególnie męża. Jest bezwzględna w walce o zachowanie pozycji społecznej i tak zwanej dobrej opinii. Jej zdaniem wolno naruszyć wszelkie normy moralne, pod warunkiem, że nie przedostanie się to do wiadomości opinii publicznej i nie zburzy obrazu porządnej i szanowanej rodziny Dulskich. W interesujący zostały zaprezentowane córki Dulskiej. Starsza z nich – Hesia, w spojrzeniu na świat, w zachowaniu przypomina matkę. Z kolei młodsza – Mela jest uczciwa, po dziecinnemu naiwna i nie jest świadoma farsy i tragedii, jaka rozgrywa się w jej rodzinnym domu.

Moralność pani Dulskiej wnikliwie prezentuje klimat moralny i styl życia typowej rodziny mieszczańskiej, z którą na co dzień stykała się Gabriela Zapolska. Rodzina kojarzy się z ciepłem domowego ogniska, z wzajemnym zrozumieniem, zaufaniem, miłością. Stosunki panujące w domu Dulskich są swoistą parodią tak pojętych związków między najbliższymi.

Stefan Żeromski Przedwiośnie

Główny bohater Przedwiośnia Cezary Baryka, syn Seweryna, dzieciństwo i młodość spędził w Baku, gdzie jego ojciec pracował jako urzędnik. Chłopiec chowany był w dobrobycie, dom Baryków to był apartament, którego posadzki zalegały perskie dywany.

W czternastym roku życia Cezarego ojciec zostaje powołany do carskiego wojska i wysłany na front I wojny światowej. Chłopak z początku odczuwał to jako czas absolutnej wolności, podczas gdy dla jego matki był to okres niezwykle trudny.

Wojna wybucha. – Szybko, w ciągu paru dni, idylla rodzinna została zdruzgotana. Cezary znalazł się sam z matką w osierociałym mieszkaniu. Gdy prowadził ojca na statek wojenny odchodzący do Astrachania, nie czuł żadnego zgoła żalu. Swoboda uszczęśliwiła Cezarka. Przerażeniem napełniła jego matkę.

Cezary nie zadawał sobie takich pytań. Przyrzekał matce, że będzie posuszny, zupełnie tak samo, jak gdyby ojciec był obecny w gabinecie. Postanawiał być posłusznym i uspakajał matkę milionem najczulszych pieszczot. Lecz w gruncie rzeczy duszą i ciałem wyrywał, gdzie pieprz rośnie. Czego nie mógł u matki dopiąć samowolnymi kaprysami, to wypraszał umizgami lub awanturą. On to teraz stawiał na swoim. Robił, co chciał. Nie dostrzegając granic tych obszarów, których mu dawniej nie wolno było przekraczać, rzucał się na prawo i na lewo, w tył i naprzód – żeby wszystko dawniej zakazane dokładnie obejrzeć. Całe teraz dnie spędzał poza domem na łobuzerii z kolegami, na grach, zabawach, eskapadach i wagusach. Gdy się skończyły wakacje, „uczęszczał” do gimnazjum i pobierał w domu jak dawniej lekcje francuskiego i niemieckiego, angielskiego i polskiego języka...Gdy do Baku dociera fala rewolucyjna, Cezary zaczyna wierzyć, że zmiany przez nią niesione są konieczne. Początkowo bierze udział w rewolucji z entuzjazmem, podczas gdy matka podupada na zdrowiu, dbając o jedynaka, zdobywając dla niego pożywienie. Dopiero po pewnym czasie przychodzi otrzeźwienie. Baryka spostrzega nadludzki wysiłek kochającej go matki, zauważa jej samotność, opuszczenie, oczekiwanie na męża.

Rewolucja, w którą z początku tak bardzo wierzył, zabiera mu matkę. Bohater popada w głębokie osamotnienie, mocno odczuwa brak rodziców, rodzinnego domu. Ojciec pojawił się znów w życiu Cezarego w bardzo trudnym dla niego okresie, gdy podczas rewolucji pracował przy wywozie ciał. Ojciec jednak ponownie go opuszcza, tym razem za zawsze – umiera w czasie drogi do Polski. I znów Cezary zostaje sam. Po powrocie do Polski Cezary Baryka własnego domu zbudo–wać nie umiał. Pokochał Laurę Kościeniecką, kobietę z innej sfery, która wprawdzie darzyła go miłością, ale miała narzeczonego i to z nim planowała wspólne życie. Cezary miał szansę na założenie rodziny z Karoliną Szarłatowiczówną, cioteczną siostrą przyjaciela Hipolita Wielosławskiego. Spotkał ją w Nawłoci, gdzie przebywał na zaproszenie Hipolita i został przyjęty niezwykle serdecznie. W domu tym pierwszy to raz od śmierci rodziców miał w sercu radość, rozkosz bytu, szczęście. Było mu dobrze z tymi obcymi ludźmi, jakby ich znał i kochał od niepamiętnych lat.Karolina była młodą dziewczyną, która obdarzyła Cezarego pierwszą młodzieńczą miłością. Cezary rozkochał ją w sobie, flirtował z nią potajemnie, ale znajomość traktował lekko, bez przyszłości. A przyszłość tych dwojga akceptowała rodzina Wielosławskich, o czym dowiedział się od Hipolita po śmierci Karoliny.

Niezwykle ciepło i pogodnie, a często z dużą dozą humoru, przedstawił Stefan Żeromski dwór w Nawłoci i jego mieszkańców. Zwyczaje tu panujące, ciągłe biesiady i beztroska domowników mogły podbić serce każdego gościa pozbawionego własnego domu. Rodzina spędzała czas beztrosko, właściwie nie mając żadnych obowiązków, a chyba jedynym było wspólne przebieranie jabłek, które też było znakomitą okazją do zabawy. Często urządzano bale, na których spotykało się całe towarzystwo z sąsiednich majątków. Obecność Cezarego Baryki zakłóciła spokój tego domu. Rozkochał w sobie dwie młode dziewczyny, Karolinę Szarłatowiczówną i Wandę Okszyńską. Z pierwszą potajemnie flirtował, druga ich zazdrośnie podglądała. Doprowadziło to do tragedii. Karolina została otruta, a podejrzana o spowodowanie tego Wanda opuściła Nawłoć. Cezary musiał również z Nawłoci wyjechać. Po przykrym incydencie z Laurą i jej narzeczonym utracił, jak mu się wydawało, miłość ukochanej kobiety i pojechał do Warszawy, aby kontynuować studia medyczne. Po latach Cezary spotkał w Warszawie Laurę, która jego obarczyła winą za ich rozstanie. Cezary nie uwierzył słowom Laury. Czuł się oszukany i ją winił za swoją samotność

Zofia NałkowskaGranica

Walery Ziembiewicz, ojciec głównego bohatera powieści „Granica”, nie umiał zapewnić dobrobytu rodzinie. Przez swoją niegospodarność stracił dwa majątki, swój i żony, wreszcie został rządcą w majątku państwa Tczewskich, Boleborzy. Tu wychował się Zenon. Dom boleborzański wywarł największy wpływ na jego poglądy na temat życia rodzinnego. Gdy jednak dorósł, innym okiem patrzył na rodziców i na rodzinny dom. Dostrzegł niedoskonałości i słabostki jego mieszkańców, obłudę środowiska, w którym wzrastał. Zenon wracał z miasta do domu na święta, na wakacje, uczeń pilny i wzorowy, wiozący doskonałe stopnie i świadectwa. Wracał za każdym razem inny – coraz bardziej obcy, odjęty tutejszemu życiu, napełniony wagą rzeczy wiedzianych już i doznanych, wstrząśnięty do głębi swym młodym ujrzeniem świata. Być młodym – och, to nie jest rzecz zabawna. Młodość Zenona jest ciężka i gorzka, jest niezgodą na świat i niezgodą na siebie, jest od początku zmaganiem się z czułością i cierpieniem. Zenon wracał i oczami coraz bardziej dorosłymi patrzył na rodziców. Od tego widzenia stygło mu serce i gorzki wstyd ściskał gardło, jak łzy. Każdy nauczyciel, o którym mówiono tu z lekceważeniem jako o belfrze – był mędrcem wobec tych ludzi najbliższych, którzy mu kiedyś imponowali i których przecież jakoś kocha. Francuskie zdania matki, powtarzane od dzieciństwa przed służbą, zasługiwały na dwójkę w trzeciej klasie – a jej muzyka! Jej walce w ciemnym salonie, którym przysłuchiwał się dawniej z takim wzruszeniem .Ostatnich wakacji dopiero Zenon zrobił to niesłychane odkrycie – ojciec przecież nic nie robi! Całe życie boleborzańskie, widziane w tych nowych kategoriach, przylegało do ziemi małe i całkowicie niepojęte. Dawniej oburzała Zenona w życiu Boleborzy jego niemoralność, teraz zdumiewał go jego nonsens. Gdy Zenon zaczął bywać u pani Kolichowskiej, gdyż udzielał korepetycji jej siostrzenicy Elżbiecie Bieckiej, dom tej starej damy zrobił na nim niezwykłe wrażenie. Dla Zenona Ziembiewicza, ucznia ósmej klasy gimnazjum, mieszkającego na stancji u nauczyciela gimnastyki, salon pani Kolichowskiej był najpiękniejszą rzeczą, jaką w tym rodzaju w ogóle oglądał. W zestawieniu z ubogą pustką i nędzą salonu w Boleborzy to wyładowane, wyścielone, wytapetowane, udrapowane tapicerskie wnętrze stanowiło ostatni wyraz przepychu, gustu i kultury. Pierwszy raz widział tu okryte haftem złotym i kolorowym poduszki jedwabne, leżące wprost na ziemi przy kanapkach, poduszki, na których można usiąść i przytulić głowę do kolan ukochanej kobiety. Jako dorosły już człowiek widział i potępiał młody Ziembiewicz niektóre cechy i zachowania swoich rodziców, które nie pasowały do obrazu idealnej rodziny. Z dawnych czasów pamiętał Zenon niezrozumiałą przy jej zasadach tolerancję matki. Trzymała we dworze rozmaite dziewczyny, które były jawnie kochankami ojca. Często, jakby czemuś na przekór, wychwalała nawet rozmaite ich zalety. Może, iż nie chciała być pomówiona o rzecz tak jej niegodną jak zazdrość. A może znajdowała w tym jakiś słodki, sobie tylko wiadomy dreszcz poskromienia instynktu. Inaczej wspomina swoje dzieciństwo Elżbieta Biecka. Czuła się niepotrzebnym, niekochanym dzieckiem; jej rodzice rozwiedli się, gdy miała niecały rok. Matka mieszkała za granicą i Elżbiecie ogromnie jej brakowało. Elżbietę wychowywała ciotka, pani Cecylia Kolichowska. Elżbieta nie kochała ciotki. Obdarzyła uczuciem dużo starszego od niej mężczyznę, rotmistrza Awaczewicza. Elżbieta Biecka marzyła o innym domu. Gdy zmarła pani Kolichowska, Elżbieta przyznała się do uczucia, jakim jednak darzyła starą ciotkę. Zrozumiała, że mogła być szczęśliwa w jej domu. Gdy Zenon ożenił się z Elżbietą i został prezydentem miasta, dla młodych Ziembiewiczów odnowiono w parku publicznym dawną siedzibę magnacką.

Pani Kolichowska obdarowała Elżbietę trochą mebli ze swej zasobnej graciarni. Wyjęte spośród oblegającej je szpetoty, odnowione i świeżo obite, niespodzianie stały się ładne. Z obrazów, które ofiarowała jej także, Elżbieta wybrała tylko portret pierwszej żony rejenta Kolichowskiego i zawiesiła go w swoim pokoju.

Ziembiewiczowie żyli więc w dostatku i poważaniu środowiska. Byli bardzo szczęśliwi, gdy w ich życiu pojawił się mały synek. Grono domowników powiększyła matka Zenona, która po śmierci męża zamieszkała z dziećmi; czuła się tu potrzebna i kochana, była spokojna, myśląc o przyszłości swoich dzieci.

Rodzinna sielanka nie trwała jednak długo. Unieszczęśliwiona przez Ziembiewicza Justyna Bogutówna zemściła się. Wylewając Zenonowi na twarz kwas, oślepiła go. Zenon Ziembiewicz popełnił samobójstwo.

Bohater powieści Granica wzrastał w rodzinie, gdzie panowało zakłamanie moralne. Nie akceptował tego, ale z biegiem lat zaczął postępować podobnie jak ojciec. Doprowadziło to do zniszczenia domu, który zbudował z ukochaną kobietą.

 

Podobne prace

Do góry