Ocena brak

„Moralność pani Dulskiej”

Autor /Oliwka Dodano /11.03.2011

Komedia, składająca się z trzech aktów, rozpoczyna się i kończy podobną sceną: pochmurny, jesienny ranek lwowski w ciemnym, ponurym, przepełnionym meblami i bibelotami mieszkaniu. Ciszę zakłóca szuranie pantofli pani domu, która swoimi okrzykami i wyrzekaniami budzi służbę i domowników i wprawia w ruch poszczególne postaci dramatu. Właściwie nic się bowiem nie stało, sytuacja wróciła do stanu normalnego... Felicjan dalej będzie odbywał swoje milczące wędrówki, Zbyszko będzie się „lumpował”, Hesia i Mela pobiegną na lekcję tańca – a pani Dulska, przenikliwym wrzaskiem poganiając służbę, czym prędzej odbije sobie poniesioną stratę. Tylko w kuchni rozpocznie pracę nowy „kocmołuch”...

Współczesny czytelnik może napotkać dwie wersje tekstu dramatu Zapolskiej – pierwsza, oparta na pierwodruku sztuki z roku 1907 (wydawnictwo Orgelbrand, Warszawa) i druga, z 1923 roku, oparta prawdopodobnie na jakimś, dziś już nie istniejącym, odpisie teatralnym, dokonanym po śmierci autorki (wydawnictwo Lektor, Lwów). Jest to o tyle istotny szczegół, że wg Lektora akcja sztuki dzieje się nie we Lwowie, lecz w Krakowie (zmienione zostały niektóre nazwy topograficzne dotyczące Lwowa i Krakowa, zmianie uległy także charakterystyczne dla obu miast regionalizmy w dialogach bohaterów). Wersja ta zawiera również szereg błędów: pomija wiele informacji w tekście odautorskim, jest pełna pomyłek korektorskich dotyczących zarówno ortografii, jak interpunkcji. Przez długi czas obie sztuki funkcjonowały równolegle (ze względów politycznych preferowana była ta późniejsza i zarazem gorsza), powszechne było przeświadczenie o istnieniu dwóch – lwowskiej i krakowskiej – wersji. Dopiero ostatnie lata pozwoliły sprostować pomyłkę i powrócić do pierwotnej edycji dramatu.

Argumenty przemawiające za autentycznością tekstu Orgelbranda to – obok poprawności językowej – lwowskie właściwości języka w dialogach i szereg szczegółów topograficznych dotyczących Lwowa. Niniejsze omówienie oraz przytoczone dalej cytaty będą zatem oparte na tej właśnie edycji dramatu.

AKT I

SCENA I. Dulska budzi służbę i córki i przekonuje się, że Zbyszko nie nocował w domu.

SCENA II. Dulska poucza Hankę, jak oszczędnie palić w piecu i bagatelizuje jej nieśmiałą skargę na panicza,, który ją molestuje. Następnie budzi męża i poleca córkom, by umyły się w zimnej wodzie „dla zdrowia” – oczywiście, rzekoma troska o zdrowie dziewcząt ma ukryć jej chorobliwe skąpstwo. Wychodzi do kuchni i krzyczy na stróża, że zostawił miotłę na deszczu.

SCENA III. Hesia i Mela czeszą się i rozmawiają na tematy „zakazane” – cyniczna Hesia wyśmiewa nieświadomość i naiwność siostry oraz zdradza jej, iż Zbyszka z Hanką łączy uczucie.

SCENA IV. Dulska przelatuje przez salon niczym huragan. Popędza Felicjana, zagania Hesię do powtórzenia lekcji a Melę do ćwiczenia gam na pianinie. Tymczasem dziewczynki ukradkiem rozmawiają o tym, jak Zbyszko spędza noce w lokalach.

SCENA V. Zbyszko dyskretnie wślizguje się do domu i usiłuje ukradkiem wejść do swojego pokoju, aby odespać „przelumpowaną” noc. Hesia z ciekawością wypytuje go o szczegóły kawiarnianej zabawy, a gdy ten opędza się od niej – głośnym krzykiem powiadamia matkę o powrocie marnotrawnego syna i domaga się, aby poszedł do pracy. Równocześnie strofuje Melę za rak pilności, a Hesię – za podarte kalosze. Zbyszko broni się przed zarzutami matki, dowodząc że chodzi do kawiarni, gdyż odczuwa potrzebę „wymiany myśli” z ludźmi podobnymi sobie.

SCENA VI. Dulski – ubrany do wyjścia – odbiera od żony cygaro. Dulska przypomina mu o wypłacie pensji i napomina, aby nie zgubił pieniędzy. Zbyszko wykorzystuje chwilowy brak uwagi matki i wymyka się do swojego pokoju, aby wyspać się przed pójściem do biura.

SCENA VII. Dulska wydaje polecenia sprzątającej salon Hance i wychodzi. W salonie pojawia się Zbyszko i zaczyna niewybredne zaloty. Hanka początkowo dąsa się z powodu jego nocnej eskapady, ale po chwili poddaje się jego urokowi. Flirtujących zaskakuje zmieszana Mela, którą Dulska wysłała do salonu, aby przed wyjściem do szkoły poćwiczyła jeszcze „palcówki”. Hanka kryje się w kuchni, Zbyszko ucieka znowu do swojego pokoju. Zasmucona Mela puka do niego i obiecuje mu, że zachowa dyskrecję, czym wywołuje irytację brata.

SCENA VIII. Wbiega Hesia, ubrana do wyjścia, przynosząc żakiecik i książki szkolne siostry. Dulska wyprawia córki na pensję pod opieką Hanki.

SCENA IX. Wchodzi lokatorka, której Dulska listownie wymówiła mieszkanie. Prosi o zmianę decyzji gospodyni, tłumacząc, że znalazła się w trudnej sytuacji finansowej i zdrowotnej (właśnie wróciła ze szpitala po nieudanej próbie samobójczej, której dokonała na wiadomość o romansie męża ze służącą). Dulska bezlitośnie odmawia, oskarżając ją o brak zasad moralnych, wywołanie skandalu i niepotrzebne upublicznienie wstydliwych spraw rodzinnych. Wypowiada przy tym swoje życiowe credo, będące kwintesencją „dulszczyzny”: Moja pani! Na to mamy cztery ściany i sufit, aby brudy swoje prać w domu i aby nikt o nich nie wiedział. Rozwłóczyć je po świecie to ani moralne, ani uczciwe. Ja zawsze tak żyłam, ażeby nikt nie mógł powiedzieć, iż byłam powodem skandalu.5

SCENA X. Wychodząca lokatorka mija się w drzwiach z Juliasiewiczową, siostrzenicą Dulskiej. Juliasiewiczowa, słysząc zakończenie rozmowy, zwraca się do ciotki z prośbą o wynajęcie zwolnionego mieszkania, ale Dulska odmawia jej, obawiając się, iż siostrzenica będzie oczekiwała obniżki czynszu albo będzie płacić nieregularnie, gdyż... żyje rozrzutnie: chodzi do teatru i do kawiarni oraz kupuje gazety.

SCENA XI. Do salonu wchodzi Zbyszko, uskarżając się na hałaśliwe rozmowy. Próbuje bronić przed matką nieszczęsnej lokatorki, przekomarza się z kuzynką, ironizując na temat zasad życiowych matki i rodziny.

SCENA XII. Powraca Hanka. Dulska wychodzi do kuchni, aby wydać dalsze polecenia służbie. Spostrzegawcza Juliasiewiczowa podśmiewa się z romansu Zbyszka, który zwierza się przed nią ze swojej tęsknoty do wyrwania się z własnej sfery i środowiska.

SCENA XIII. Dulska napomina Zbyszka, żeby wyszedł wreszcie i udał się do biura, bo inaczej straci posadę. Zbyszko wychodzi, wygłaszając po drodze kilka cyniczno-dekadenckich frazesów na temat bezsensu życia.

SCENA XIV. Juliasiewiczowa ostrzega ciotkę, że Zbyszko romansuje z Hanką. Dulska wyjaśnia jej, że po pierwsze wie o wszystkim i kontroluje sytuację, a po drugie – jest to z jej strony świadoma taktyka, gdyż przy pomocy Hanki próbuje zatrzymać syna w domu i oderwać go od nocnych wypraw do kawiarni i kabaretów: A! Niech tam!... byle się nie włóczył i nie tracił zdrowia... Aby odwrócić uwagę siostrzenicy od niewygodnego tematu, Dulska z dumą demonstruje jej swój nowy (przerobiony) kapelusz, który komicznie kontrastuje z jej nieświeżym domowym strojem, a następnie przedstawia jej plany podwyżek czynszów. Sprytna Juliasiewiczowa utwierdza ciotkę w jej zamiarach, a nawet podjudza ją do wyśrubowania cen wobec niektórych lokatorów.

AKT II

Ta sama dekoracja co w akcie poprzednim. – Ściemnia się powoli, długie cienie liliowo-szare padają przez zamarzłe szyby. Po scenie, jak zwierz w klatce, tam i z powrotem chodzi Dulski w szlafroku, z zegarkiem w ręku. – Zamyka oczy i chodzi tak, jak lalka drewniana. Wreszcie ustaje. Zaraz otwierają się drzwi sypialni małżeńskiej i ukazuje się Dulska w gorsecie i spódnicy.

SCENA I. Felicjan Dulski chodzi dookoła stołu – lekarz zalecił mu spacery dla dotlenienia serca, ale żona woli go pilnować i każe mu odbywać spacery po pokoju. Hesia – wchodzi ubrana w strój wyjściowy, dziewczęta wybierają się bowiem na lekcję tańca – z ukrytą drwiną komentuje spacer ojca. Ukradkiem spostrzega, jak Felicjan kradnie z pieca jedno z cygar, odłożonych tam i wydzielanych mu przez Dulską. Wreszcie Dulska pozwala mężowi wyjść do kawiarni Felicjan otrzymuje jeszcze swoją „dzienną rację” – dwadzieścia centów; Dulska tłumaczy, że odtąd nie będzie mu dawać tygodniówki, gdyż wówczas przetraciłby wszystko z kolegami w jeden wieczór Tymczasem Hesia zwinnie wspina się na krzesło i kradnie z pieca jedno z cygar ojca.

SCENA II. Wchodzi Mela. Hesia chwali się swoją zdobyczą i usprawiedliwia kradzież postępowaniem ojca. Przechwala się, że cygaro wypali lub podaruje kochankowi kucharki. Mimo skarg Meli na złe samopoczucie, namawia ją do wypróbowania kilku tanecznych kroków.

SCENA III. Hesia przywołuje Hankę i każe jej zawiązać sobie tasiemkę u buta. Dziwi się mizernemu wyglądowi służącej. Mela chwali się, że zna przyczynę zmiany, jaka zaszła w Hance, ale nie chce wyjawić siostrze „tajemnicy”. Dziewczęta tańczą przez chwilę i rozmawiają o chłopcach z lekcji tańca, cynizm Hesi gorszy Melę, która najwyraźniej czuje się coraz gorzej. Hesia kręci się sama po salonie, a Mela przygrywa jej na pianinie najpierw walca, a potem cake-walka, który jest przebojem sezonu.

SCENA IV. Pojawia się Zbyszko. Najpierw podśmiewa się trochę z siostry, a później zaczyna z nią tańczyć do melodii granej przez Melę.

SCENA V. Wpada Dulska i robi awanturę, że Zbyszko uczy siostry nieprzyzwoitych tańców. Zbyszko ripostuje, że naprawdę nieprzyzwoite są kuse sukienki dziewczynek, mające panienkom nadać dziecinny, wygląd. Dulska dostrzega zły wygląd Meli – poleca jej położyć się do łóżka i przyłożyć sobie na plecach rozgrzewający plaster, używany wcześniej przez ojca. Mela posłusznie idzie do swojego pokoju, Dulska z Hesią wychodzą na lekcję tańca.

SCENA VI. Zmęczony Zbyszko siada przy piecu. Zjawia się zdenerwowana Hanka i mówi, że idzie tam, „gdzie pan kazał”. Zbyszko pouczają, by się nie bała i opowiedziała o wszystkim, a także popędza ją, aby zdążyła wrócić do domu przed Dulską.

SCENA VII. Do salonu wchodzi Mela. Wyraźnie potrzebuje bliskości i przyjaznego kontaktu, próbuje wytłumaczyć bratu swoją nieśmiałość. Zbyszko zwierza się siostrze ze swojej nienawiści do własnego środowiska i samego siebie, Mela z kolei opowiada mu o swoim osamotnieniu w rodzinie. Chwilę prawdziwej bliskości i wzruszenia Zbyszko rozbija ironicznym komentarzem. Mela przyznaje mu się wreszcie, że widziała jego zaloty wobec służącej, i w swojej naiwności troszczy się, czy matka pozwoli mu się z nią ożenić. Obiecuje bratu, że stanie „po jego stronie” i nauczy Hankę dobrych manier, aby ta nie odbijała zachowaniem od swojej nowej sfery. Zbyszko wyśmiewa jej głupotę. Wówczas Mela brnie dalej i wyjawia Zbyszkowi, że Hanka ma na wsi narzeczonego i prosi go, aby nie był zazdrosny. Rozczulony jej dziecinnością Zbyszko prosi, by położyła się do łóżka zamiast zamartwiać się niepotrzebnie.

SCENA VIII. Wraca Hanka z potwierdzeniem złej wiadomości – jest w ciąży. Przerażany i bezradny Zbyszko radzi jej wyjechać do domu, a później pociesza, że „może się jeszcze co zmieni”. Hanka grozi samobójstwem, Zbyszko próbuje ją uspokoić, po czym wychodzi do swojego pokoju.

SCENA IX. Cichutko wchodzi Mela. i zaczyna pocieszać płaczącą Hankę. Jest przekonana, że dziewczyna płacze, gdyż Zbyszko zrobił jej scenę zazdrości o narzeczonego – „finanzwacha” (niem. Finanzwache – uzbrojona i umundurowana celna straż graniczna w monarchii austro-węgierskiej). Czuje się winna, że zdradziła bratu „tajemnicę” Hanki, ale tłumaczy jej, że wpłynie na rodziców i wszystko zmieni się na dobre, „gdy już ślub się odbędzie”. Ponieważ Mela oświadczyła Hance, że wie o wszystkim, co wydarzyło się pomiędzy nią a Zbyszkiem, zdezorientowana Hanka tłumaczy jej, że teraz – „z cudzym dzieckiem” – nikt się z nią nie ożeni.

SCENA X. Pojawia się Juliasiewiczowa. Mela wyjaśnia jej, że Hanka jest bardzo nieszczęśliwa, gdyż zakochała się w Zbyszku (z wzajemnością), ale rodzice na pewno nie wyrażą zgody na ślub. Dodaje jeszcze, że w tej sprawie jest znacznie więcej komplikacji, których ona sama do końca nie rozumie. Juliasiewiczowa, wietrząc sensację, wypytuje głupiutką Melę, która opowiada jej o narzeczonym Hanki i o „cudzym dziecku”. Sprytna ciotunia w jednej chwili domyśla się wszystkiego, zabrania Meli dopytywać się o sprawy dorosłych i uspokaja ją, że sama się wszystkim zajmie.

SCENA XI. Pojawia się Zbyszko, gotowy do wyjścia do kawiarni. Juliasiewiczowa prowokuje go do utarczki słownej, ironicznie komentując jego ucieczkę z domu.

SCENA XII. Pojawia się Dulska i Hesia, Dulska opowiada Juliasiewiczowej epizod z drogi powrotnej, kiedy to chciała kupić dla córki ulgowy bilet w tramwaju, a konduktor się temu sprzeciwił. Dulska narzeka na wydatki: kto nie szanuje grosza, ten niewart... i natychmiast daje kolejny dowód swojego chorobliwego skąpstwa, kiedy każe całej rodzinie pić herbatę w wyziębionym z powodu zepsutego pieca pokoju: I tak na przyszły rok nie będę tu mieszkać, tylko wynajmę. Więc mi lokator piec poprawi. Juliasiewiczowa z ironią dopytuje się Hanki o jej kiepskie samopoczucie, a później złośliwie komentuje wieczorną eskapadę Zbyszka. Zmartwiona Dulska uskarża się na niewdzięczność syna: Już mu tak dogadzam, żeby go tylko w domu przytrzymać, a później – aby się pocieszyć – zaczyna przygadywać siostrzenicy, że i ona prowadzi się „niemoralnie”. Obrażona Juliasiewiczowa ujawnia Dulskiej prawdę – wkrótce i jej mieszczański, „uczciwy” i „spokojny” dom stanie się miejscem sensacji. Kiedy przerażona Dulska nie chce uwierzyć w oczywiste fakty, Juliasiewiczowa radzi jej porozmawiać z Hanką, a sama wychodzi do pokoju dziewcząt.

SCENA XIII. Dulska wypędza z salonu męża i wypytuje Hankę, czy rzeczywiście jest w ciąży ze Zbyszkiem. Gdy słowa Juliasiewiczowej się potwierdzają, straszy Hankę skandalem i każe jej natychmiast wynieść się z jej domu. Wychodzi do sypialni, aby przygotować dokumenty dla odprawianej służącej.

SCENA XIV. Wchodzi Juliasiewiczowa i radzi szlochającej Hance, by porozumiała się ze Zbyszkiem. Na moment do salonu zagląda rozhisteryzowana Mela i prosi ciotkę, by pomogła nieszczęśliwej dziewczynie. W tym momencie pojawia się Zbyszko, a Juliasiewiczowa z triumfującą miną obwieszcza mu, że jego tajemnica została ujawniona. Zbyszko tchórzliwie cofa się do drzwi, próbując uniknąć konfrontacji z matką i Hanką.

SCENA XV. Wchodzi zdenerwowana Dulska. Nie panując nad sobą, w rozmowie ze Zbyszkiem obraża Juliasiewiczową. Wówczas ta, dotknięta do żywego, ujawnia przed Zbyszkiem podstępną taktykę Dulskiej, która celowo tolerowała jego romans ze służącą, aby tylko powstrzymać go przed wieczornymi eskapadami po kawiarniach. Sprowokowany Zbyszko postanawia zemścić się na matce, przyprowadza z kuchni Hankę, zwołuje całą rodzinę i oświadcza, że postanowił uznać dziecko i ożenić się z Hanką. Nawoływania do opamiętania i groźby Dulskiej tylko umacniają go w tej decyzji. Dulska pada bezsilnie na kanapę – dopiero teraz zrozumiała, że sytuacja naprawdę wymknęła się jej z rąk.

AKT III

Scena przedstawia ten sam pokój. – Ranek, story podniesione, szare światło dnia zimowego – pod nie rozpalonym piecem drzemie na stołeczku niskim Hanka, owinięta w chustkę czarną. Za podniesieniem zasłony słychać wicher łopoczący o szyby – Chwila milczenia. Słychać tylko, jak Hanka oddycha ciężko i od czasu do czasu jęczy: „Jezus!” – drzwi otwierają się, wchodzi cichutko Mela w barchanowej spódniczce białej, koszulce i narzuconym na plecy barchanowym kaftaniku. Włosy ma rozpuszczone. W rękach bułka i garnuszek z kawą. Chwilę waha się. Biegnie do drzwi sypialni małżeńskiej, słucha, wreszcie wraca, pochyla się nad Hanką i delikatnie, ostrożnie budzi ją.

SCENA I. Mela budzi Hankę, podaje jej śniadanie i wyjaśnia, że już nie musi iść po mleko ani rozpalać w piecu (zrobiła to kucharka). Hanka przypomina sobie wczorajsze wydarzenia i kiedy dociera do niej cała prawda o sytuacji, w jakiej się znalazła, zaczyna płakać. Mela pociesza ją, że najgorsze już za nią i zapewnia, że zajmie się jej edukacją. Tymczasem Hanka bez przerwy przypomina sobie o czynnościach, jakimi powinna się zająć palenie w piecu, wyniesienie bielizny do magla, itp.) i wyrywa się Meli, ze strachem oczekując wejścia Dulskiej. Mela snuje wizje domowej sielanki i swojego poświęcenia dla rodziny, które potęgują tylko popłoch i zmieszanie służącej. Pojawia się Hesia, wyśmiewa się z naiwności siostry i przerażenia Hanki.

SCENA II. Wchodzi Dulska. Ciągle jeszcze ma nadzieję, że uda jej się utrzymać ster rządów. Zgadza się, by dziewczynki pozostały w domu i nie poszły do szkoły, zamyka Hankę w składziku na brudną bieliznę. Z gniewem odtrąca błagającą o wyrozumiałość dla Zbyszka i Hanki Melę. W trudnych chwilach może liczyć tylko na Hesię i Juliasiewiczową – one są bowiem równie cyniczne i bezwzględne. Poleca Hesi wysłać list do obrażonej Juliasiewiczowej i w milczeniu oczekuje jej przybycia.

SCENA III. Zjawia się Zbyszko, dopytuje się, gdzie nocowała Hanka i domaga się, by matka zaczęła ją traktować inaczej. Nie ma w nim już jednak wczorajszej determinacji – zacięta mina matki i złośliwe docinki siostry zmuszają go do rejterady z domu. Hesia przynosi wiadomość od kucharki, że Juliasiewiczowa obiecała wkrótce przyjść. Dulska odzyskuje przytomność umysłu i – jak gdyby nic się nie stało – głośno wrzeszcząc przez okno poucza stróża, aby dywany trzepał na dziedzińcu wewnętrznym, a nie od frontu.

SCENA IV. Po przyjściu Juliasiewiczowej Dulska znowu wpada w histerię i błagają o wybawienie z opresji. Proponuje, aby dla uniknięcia wstydu wzięła Hankę do siebie, ale Juliasiewiczowa zręcznie odmawia. Podpowiada, by wezwać praczkę Tadrachową, matkę chrzestną Hanki i wypytać ją o przeszłość dziewczyny. Zdaje sobie sprawę, że decyzja Zbyszka jest jedynie pustą deklaracją i wystarczy dostarczyć mu byle jakiego pretekstu, by zmienił zdanie i wycofał się ze swoich postanowień. Namawia ciotkę, aby naszykowała poczęstunek i udawała przychylność: Miodem się muchy bierze, nie octem.

SCENA V. Po przybyciu praczki Juliasiewiczowa przejmuje inicjatywę. Najpierw przedstawia Tadrachowej zmyśloną historię, jakoby znalazła dla Hanki doskonałego kandydata na męża, ale wcześniej musi się przekonać o jej nieskazitelnej opinii. Tadrachowa zaskakuje ją sprytem: oświadcza, że ręczy za uczciwość dziewczyny wtedy, kiedy mieszkała na wsi, a odkąd jest w mieście – była pod opieką swojej gospodyni, Dulskiej. Zakłopotana Juliasiewiczowa wylewnie częstuje praczkę wódką i słodyczami. Jej plan nieoczekiwanie pali na panewce, bo pojawia się Zbyszko i – kiedy rozpoznaje w praczce chrzestną matkę Hanki – oznajmia jej natychmiast, że właśnie postanowił ożenić się z dziewczyną. Tadrachowa w pierwszej chwili nie może w to uwierzyć, ale natychmiast domyśla się wszystkiego, gdyż – jak się okazuje – Hanka zwierzyła jej się ze swojego romansu z paniczem. Chcąc ratować sytuację, Juliasiewiczowa znów dolewa Tadrachowej wódki i dyskretnie umawia się z Dulską, że zaproponuje Hance pieniądze. Nawet i w tej – beznadziejniej przecież niemal sytuacji skąpa Dulska upomina ją, by trzymała się za kieszeń. Nieświadoma podstępu Tadrachowa, ujęta uprzejmością i poczęstunkiem, zgadza się poczekać, aż panie się naradzą. Czuje się uspokojona, uwierzyła słowom Zbyszka i cieszy się, że jej chrzestna córka będzie miała zapewnioną przyszłość.

SCENA VII. Oburzona zachowaniem Tadrachowej Dulska miota się w bezsilnej wściekłości, rzucając bezsensowne groźby. Juliasiewiczowa uspokaja ją i prosi, by pozwoliła jej działać zgodnie z obmyślonym planem. Po wyjściu ciotki wzywa do siebie Zbyszka, aby porozmawiać z nim w cztery oczy.

SCENA VIII. Juliasiewiczowa jest świetnym taktykiem, od początku wiadomo, że góruje inteligencją zarówno nad Dulską, jak i nad Zbyszkiem. Rozmawia z nim łagodnie i spokojnie, rozumie bowiem, że jakikolwiek sprzeciw spowoduje tylko, iż chłopak uprze się przy swoim zdaniu. Argumenty Juliasiewiczowej mają więc pozornie utwierdzić Zbyszka w podjętym postanowieniu, a w istocie obnażają przed nim rzeczywisty ciężar zadania, jakie wziął na siebie i uświadamiają mu jego własną słabość. Najpierw Juliasiewiczowa podważa w Zbyszku wiarę w niewinność i uczciwość Hanki, twierdząc, że dziewczyna ma „niemoralne instynkty”. Później z ukrytą drwiną rozważa, dokąd powinna udać się teraz ciężarna Hanka, poddając pod rozwagę różne propozycje. Nie weźmie mimo namów Dulskiej Hanki do siebie, jakoby – z obawy o swój spokój rodzinny, który mogłaby naruszyć „zepsuta” dziewczyna. Hanka nie może też – jako narzeczona Zbyszka – pójść na służbę do innego domu. Zamieszkanie na stancji będzie dla niej – wg słów Juliasiewiczowej – okazją do kolejnego zejścia z drogi uczciwości, a na pensję dla panien Hanka nie zostanie przyjęta. wybuch Zbyszka: To są wszystko drwiny – Juliasiewiczowa kwituje zdroworozsądkowym komentarzem: Wątpię, czy mamcia ją będzie mogła długo trzymać w składziku... Cóż więc zrobisz? Dostrzegłszy, jak z każdym słowem maleje pewność siebie zrozpaczonego chłopaka, Juliasiewiczowa ponawia swój atak. Uświadamia Zbyszkowi, że wiążąc się z Hanką, będzie musiał definitywnie zerwać ze swoim środowiskiem. Buńczuczne zapewnienia Zbyszka: Gwiżdżę na świat. i Piłuję na kontakt!... – Juliasiewiczowa skwapliwie potwierdza, ale natychmiast dodaje ironiczny komentarz na temat związku, w którym małżonkowie muszą sami sobie wystarczyć: Nie znam jej – musi mieć dużą inteligencję wrodzoną. Widząc bezsilną rozpacz Zbyszka, wytacza najcięższe argumenty, przypuszczając atak frontalny: [pozostaje] Tylko [strona] materialna. Maluje przed Zbyszkiem czarny obraz jego małżeństwa, w którym będzie jedynym żywicielem rodziny, utrzymującym Hankę i dziecko z marnej, urzędniczej pensyjki, pozbawionego jakiejkolwiek pomocy finansowej ze strony obrażonej „mamci”. Wybuch rozpaczy Zbyszka może świadczyć tyleż o jego słabości, co i o autentycznej chęci pokonania w sobie „dulszczyzny” i uczynienia swego życia lepszym.

Chwilę słabości i przygnębienia chłopaka sprytna Juliasiewiczowa wygrywa na swoją korzyść. Zbyszko, kiwając w milczeniu głową, poddaje się – zgadza się odwołać swoje postanowienie i przeprosić obrażoną matkę. W ostatnim odruchu przyzwoitości prosi tylko, by Hance, nie stała się krzywda. Juliasiewiczowa obiecuje.

SCENA IX. Juliasiewiczowa przyzywa Dulską i radośnie obwieszcza jej powrót marnotrawnego syna na łono rodziny. Zbyszko miota jeszcze bezsilne przekleństwa i wybiega do swojego pokoju, ale los Hanki jest już w istocie przesądzony.

SCENA X. Juliasiewiczowa wzywa do salonu Tadrachową. Porzuca dotychczasowe uprzejmości i chłodno informuje ją, że panicz zmienił zamiar. Proponuje wypłatę pieniędzy: Nikt jej ukrzywdzić nie chce. Pani gospodyni jest bardzo zacna osoba i może tam coś niecoś... Hance da jako odszkodowanie. Dulska odzyskuje rezon, jej jedynym zmartwieniem jest już tylko, by kwota nie była zbyt wysoka. Tadrachowa jeszcze trochę się buntuje, w końcu oświadcza, że musi naradzić się z Hanką. Widząc, że kobieta straciła pewność siebie, Juliasiewiczowa dodaje z ukrytą groźbą: I... miejcie rozum. Bo to tylko dobre serce pani, a żaden mus. Rozumiecie?

SCENA XI. Tadrachowa opowiada Hance o zmianie decyzji Zbyszka. Hanka unosi się honorem i odmawia przyjęcia jakichkolwiek pieniędzy, ale Tadrachowa namawia ją do negocjacji z Dulskimi.

SCENA XII. Juliasiewiczowa, ukrywając zdenerwowanie, popędza Hankę i Tadrachową. Praczka pokornym tonem próbuje się targować, a Juliasiewiczowa przybiera lekceważący ton. wówczas upokorzona Hanka wysuwa się przed swoją obrończynię i decyduje się sama podjąć negocjacje. Sięga po argumenty najcięższe dla Dulskiej – grozi sądem, publicznym skandalem, procesem o alimenty. Juliasiewiczowa próbuje odwoływać się do jej sumienia, ale ten argument rozjusza dziewczynę jeszcze bardziej. Żąda tysiąca koron odszkodowania. Suma jest wysoka, ale wobec ponowienia gróźb – Dulska ulega.

SCENA XIII. Mela zagląda do salonu i dopytuje się ciotki o rozwój sytuacji. Juliasiewiczowa uspokaja ją i nakazuje nie wychodzić z pokoju.

SCENA XIV. Dulska brutalnie wypędza Hankę i Tadrachową. Praczka kłania się z pokorą, Hanka mierzy gospodynię wzrokiem pełnym nienawiści. Dulska z jękiem pada na kanapę. Juliasiewiczowa, oczekując wdzięczności ze strony ciotki, znów zagaduje ją o wynajęcie mieszkania, ale Dulska z rozbrajającą szczerością odmawia, tłumacząc, że teraz musi sobie odbić to, co jej wydarli. Całkowicie odzyskuje pewność siebie, popędza Zbyszka, by szedł do biura, wzywa Melę, by ćwiczyła gamy, każe Hesi pościerać kurze w salonie. Sytuacja przypomina tę z początku pierwszego aktu. Tylko przez drzwi do przedpokoju widać Hankę i Tadrachową, z wysiłkiem wynoszące kuferek z kuchni. Mela z niepokojem dopomina się wyjaśnień. Nic nie rozumie – według słów ciotki wszystko było na najlepszej drodze. Hanka żegna się jedynie z nią, po czym wychodzi. Mela usiłuje przywołać Zbyszka; podbiega do okna i obserwuje zapłakaną służącą brnącą w śniegu. Hesia wyśmiewa rozpacz siostry, cynicznie komentując zakończenie historii: Ona wzięła tysiąc koron i pójdzie za swego finanzwacha. Jej pogardliwy śmiech odnosi się do Meli, ale w zestawieniu z obrazem brnącej w śniegu ciężarnej Hanki brzmi złowrogo i wcale nie śmiesznie.

 

Podobne prace

Do góry