Ocena brak

„MONACHOMACHIA” - TREŚĆ UTWORU

Autor /bizon Dodano /06.03.2011

Na świecie dzieją się różne rzeczy. „Nieraz rycerzem bywa sługa boży”. Taka wojna między mnichami zdarzyła się pewnego razu w miasteczku, którym: „Było trzy karczmy, bram cztery ułomki, Klasztorów dziewięć i gdzieniegdzie domki”.

Życie toczyło się tu leniwie, aż do pewnego dnia „Jędza niezgody” pojawiła się nad miastem i spokojne do tej pory zakony zapragnęły rywalizacji. Bracia dominikanie wyzwali karmelitów na pojedynek - uczoną dysputę. Zakonnicy do tej pory niewiele czasu spędzali w klasztornej bibliotece. Częściej można ich było zastać przy posiłku czy kuflu. Scholastyczna dysputa okazała się ponad ich siły. Refektarz (jadalnia klasztorna, w której prowadzono dysputę) szybko przemienił się w pole bitwy, gdzie miast rzeczowych argumentów latały kufle, talerze i ciężkie księgi. Ból był niezwykle zaciekły, ale gdy między zwaśnione strony uroczyście wniesiono vitrium gloriosum, sławny puchar pełen alkoholu, natychmiast nastąpiła zgoda.

Krasicki, wielki moralista, wplótł między wiersze swojego poematu także myśli dydaktyczne: „I śmiech niekiedy może być nauką, Kiedy się z przywar nie z osób natrząsa”, i zgodnie z zasadą: „Prawdziwa cnota krytyk się nie boi” radzi: „Szanujmy mądrych , przykładnych, chwalebnych, Śmiejmy się z głupich, choć i przewielebnych”.

Do góry