Ocena brak

Modlitwa III

Autor /abbyLEE Dodano /11.03.2011

Jeżeli życie tak nas odstało

i nie doleci żadne wołanie,

odbierz nam, Panie, ten proch – nie ciało,

śmierć daj nam, Panie.

 

Jeżeli skrzydła dzieci maleńkich

poobcinają, zamienią w kamień,

odbierz nam ziemię spod stóp przeklętych,

w glinę nas zamień.

 

Jeżeli konać nam tak kazałeś

z twarzą pod butem, z hańbą u czoła,

jeżeli każde kochanie małe,

to nas nie wołaj.

 

Jeżeli mokre gałęzie oczu,

jeżeli usta z płomienia wiary

lękiem rozdmucha i zakryć nocą,

miłość – pożarem,

 

to nas już nie karm ziemią ni niebem,

odbierz, gdy dałeś, niepokój godzin,

to zabij dzieci kamiennym chlebem

przed dniem narodzin.

Modlitwa jest – obok elegii – drugą formą pieni, którą Baczyński podejmował kilkakrotnie. Poetycka rozmowa z Bogiem wykorzystuje jedynie formalne chwyty charakterystyczne dla gatunku, gdyż treść jej jest w istocie nie tyle modlitwą, co wyznaniem zwątpienia.

Porażony okrucieństwem wojny poeta wyraża swoją gorycz, ból, buntuje się przeciwko rzeczywistości, na jaką został skazany. Niezgo­da na świat dyktuje mu słowa, które można by nazwać „modlitwą buntownika”. Prośba o śmierć, a nawet więcej – o nieistnienie – przypomina niektóre z liryków Różewicza (np. Zostawcie nas). Podmiot nie oczekuje od Boga ulgi, łaski, pocieszenia, rozumiejąc, że nie ma ucieczki przed Jego wyrokiem.

W konfrontacji z rzeczywistością okupacyjną tracą wartość pojęcia dotąd fundamentalne – miłość, dobroć, niewinność, współczucie. „Czas pogardy” nadaje nowy sens każdemu z nich.

Wojna zamienia ludzi w morderców, katów, zbrodniarzy, wydoby­wając najgorsze cechy, zezwalając na ujawnienie najpotworniejszych instynktów. Jednak uczestnictwo w zbrodni kala nie tylko kata, ale i ofiarę. Pokolenie, które żyje „z hańbą u czoła” również czuje się naznaczone piętnem – nie można bowiem żyć na sposób zaszczuwanego zwierzęcia i nie odczuwać w swojej psychice trwałych śladów takiej egzystencji. Morderca i ofiara są jednako zbrukani zbrodnią, mimo iż trudno mierzyć ich czyny tą samą miarą.

Kreśląc obrazy totalitarnej machiny wojny, poeta odwołuje się do biblijnej tradycji apokaliptycznej. Świat zdaje się być wyjęty spod boskiego prawa, a zatem słowa modlitwy nie mogą zawierać żadnych życzeń poza jednym – pragnieniem Śmierci.

Wiersz ma budowę typową dla pieśni, na każdą strofę składa się regularny układ czterech wersów o długości 10-10-10-5. Trochej łą­czony z amfibrachem tworzą spokojną, regularną melodię. Wrażenie śpiewności wzmacnia charakterystyczny – skrócony – ostatni wers każdej strofy, a także refreniczne powtórzenia.

 

 

Podobne prace

Do góry