Ocena brak

MODELE PSYCHOLOGICZNEJ DIAGNOZY KLINICZNEJ - Model psychospołeczny diagnozy klinicznej i pojęcie protodiagnozy

Autor /Edgar Dodano /09.09.2011

Jak podają Kowalik i Brzeziński ten model diagnozy w znacznie większym stopniu uwzględnia kontekst społeczny. Autorzy ci, powołując się na Getzelsa, pokazują jak zachowanie człowieka jest uwarunkowane kulturą i podkulturą oraz instytucjami. Z tych systemów pochodzą wartości i wymagania, które wpływają na zachowanie. Czyli klient/pacjent wnosi do sytuacji badania pośrednio wartości kultury i wyma­gania społeczne. Sama sytuacja badania też ma charakter społeczny - o czym pisałam już na początku tego rozdziału. W modelu tym zakłada się, że społeczeństwo współuczestniczy w tworzeniu diagnozy. Na początku po­wiem: klinicysta styka się z protodiagnozą.

Kowalik i Brzeziński poświęcają temu pojęciu, jego genezie i funkcjonowaniu wiele miejsca w swoich rozważaniach o diagnozie psycho­logicznej klinicysty. Protodiagnozą jest przez nich definiowana jako

„(...) proces poznawczy zachodzący w społeczeństwie, który ma na celu wyodrębnienie wśród jego członków tych, którzy nie są w stanie poprawnie regulować własnych stosunków z otoczeniem i którzy w wy­niku tego wstępnego rozpoznania trafiają do odpowiednich specjalistów (...), aby podjęto wobec nich specjalne postępowanie (diagnozę i tera­pię)".

Przykładami takich protodiagnoz społecznych może być „rozpoznanie" przez nauczyciela „ucznia trudnego", przez małżonka „świrującej żony", a przez żonę „męża sadysty", „dziecka zaniedbanego społecznie", „człowieka niedorozwiniętego", „paranoika", „wariata", „groźnego dewianta" itp. Tak więc przed psychologiem staje głównie cel udzielenia odpowiedzi - za pomocą profesjonalnego badania diagnostycznego - reprezentantom społe­czeństwa, którzy są autorami protodiagnoz. Diagnoza kliniczna przestaje w tym podejściu być sprawą prywatną i porozumieniem między psychologiem a klientem/pacjentem. Nie trzeba dodawać, że czyni to zadanie diagnostyczne niebywale trudnym.

Sami autorzy twierdzą, że zarówno psychologowie, jak i odbiorcy diagnoz mogą nie być przygotowani do pracy i współpracy w takim modelu.

Najpierw zauważmy, że w tym modelu zmienia się struktura postępowania diagnostycznego.

Osoba zgłaszająca się do psychologa klinicznego podaje w różnej wersji problem pochodny względem protodiagnozy, którą zastosowali nauczyciele lub rodzice, albo też inni członkowie społeczeństwa. Problem zostaje więc zdefiniowany „u pacjenta" a czasem też wtórnie „przez pacjenta". Tę definicję problemu spostrzega klinicysta. Stwierdza, że młody człowiek, nazwijmy go Adam, jest przez rodziców i nauczycieli określany jako ten, który nadużywa środków psychoaktywnych. Wykonuje więc badanie (rozmawia z badanym, obserwuje go, wykonuje testy zdolności mówienia w sytuacjach braku za­grożeń, bada poziom tożsamości i potrzeby zależności, stosuje inne metody), w efekcie którego dochodzi do wniosku, że nadużywanie środków psycho­aktywnych jest formą groźnego eksperymentowania tymi środkami u osoby, która ma silną potrzebę stymulacji i trudności z kontrolą własnych zachowań.

Ten sposób patrzenia na problem Adama klinicysta komunikuje mu. Adam określa swój stosunek do tak sformułowanego problemu i stawia kolejne pytania o granice eksperymentowania i możliwości zachowania kontroli oraz ewentualnej zmiany ryzykownych zachowań. Psycholog wykonuje więc kolejne badania (na powyższej rycinie jest to badanie II negocjowane), pyta głównie o wartości, zainteresowania, inne gratyfikacje, poziom więzi z lu­dźmi, rówieśnikami, pyta o cele i aspiracje życiowe, ocenia subiektywny i obiektywny poziom ryzyka, bada gotowość do zmiany stylu bycia. W efek­cie zdobywa nowe informacje i jest gotowy do przedstawienia Adamowi nowego spojrzenia wzbogaconego o propozycję zmian w zachowaniu, uwzględniającego kontekst społeczny, dziewczynę, rodziców, nauczycieli, klub sportowy. Eksperymentowanie środkami zostanie zastąpione inną, ulu­bioną formą ekscytującej aktywności, która wymaga dobrej psychofizycznej kondycji, czyli dbałości o zdrowie. Adam uczy się także odmawiania kolegom szkodliwych propozycji.

Wspólnie z psychologiem uzgadniają wynik diagnozy i decydują, jakie informacje należy przekazać rodzicom i pedagogowi szkolnemu, a jakie dziewczynie.

Jak z powyższego opisu widać bardzo istotny w tym modelu diagnozy jest udział badanego; stąd Kowalik i Brzeziński stwierdzają, że psycho­społeczna diagnoza jest diagnozą „z pacjentem". Psycholog jest pośrednikiem między społeczeństwem i pacjentem, diagnoza uwzględnia interes pacjenta, ale też interes społeczny (np. rodziny, szkoły).

W tym modelu psycholog kliniczny często kontaktuje się bezpośrednio ze środowiskiem, odwiedza szkoły, rodziny, domy pomocy społecznej itp. Uczy się integrować różne sposoby spojrzenia na to samo problemowe zachowanie i negocjować pomiędzy stronami. Podstawą dla negocjacji jest jednak jego wiedza teoretyczna (spora wiedza z psychologii społecznej i społecznych kontekstów rozwoju) i wiedza profesjonalna, a głównie uzyskane wyniki badania. Psycholog, gdy wykonuje badanie i je opracowuje, działa w modelu funkcjonalnym. Wartością tego modelu jest niewątpliwie zmniejszenie barier informacyjnych między psychologiem diagnostą a społeczeństwem. Słabą stroną jest osłabienie podmiotowego charakteru i wielka trudność praktycz­nego realizowania takiego wzoru.

Podobne prace

Do góry