Ocena brak

"Miłosierdzie gminy"

Autor /callie144 Dodano /14.03.2011

Okrutny szwajcarski zwyczaj wystawiania biedaków na publiczną licytację:

- zwyczaj kupowania człowieka pod pozorem miłosierdzia jako akt niby to "dobroczynnej" działalności ludzi bogatych; zwykle oddawano starych ludzi pod opiekę farmerom, za dopłatą, ustalaną w drodze licytacji i starano się, aby ta dopłata (wypłacana przez gminę) była jak najmniejsza; los "przygarniętych" nędzarzy był straszny, zmuszano ich do morderczej pracy:

"Czy złością, czy dobrocią zawsze się z niego tyle roboty wyciśnie ile zje, a co gmina doda, to jakby znalazł",

- obserwacja i wrażenia autorki w czasie pobytu w Szwajcarii.

Dramatyczny przebieg licytacji:

- mowa radcy o miłosierdziu gminy; zagaja on posiedzenie sekcji dobroczynności" i wypowiada wzniosłe hasła: "Ustawy gminy są ustawami chrześcijańskiego miłosierdzia, są one nie tylko zdobyczą cywilizacyjną, ale naszą chlubą [...] Gmina przygarnia tych, których skrzywdziło życie, przygarnia nędzarzy i wydziedziczonych, przygarnia kaleki i niemocne starce!"

- zagadnienie chrześcijańskiego miłosierdzia a rzeczywiste interesy gminy; odkrycie prawdziwego celu zgromadzenia, jakim jest licytacja starca, makabryczny żart; miłosierua ustawa gminy przeradza się w targ o starego człowieka, przedmiotowy przetarg; za chrześcijańskim miłosierdziem stoi chęć zysku; a to "opłacane" i "opłacalne" miłosierdzie, dowód fałszu i zakłamania, jest wówczas traktowane w środowisku szwajcarskim jako rzecz zwyczajna,

- wprowadzenie starca na salę; widok starego, wynędzniałego tragarza jest wstrząsający; człowiek ten boi się, że nikt go nie zechce, wie, że nie przedstawia sobą wielkiej wartości, próbuje ukryć swą słabość i starość, stara się sprawić wrażenie człowieka zdolnego jeszcze do pracy - efekt żałosny, słyszy na sali śmiech i okrzyki: "co za pomoc z tego komu? co za wyręka?" "A pokaż no, stary, zęby? Maszeruj no stary"; zebrani traktują go jak zwierzę na targu, a on nie oburza się na to, jakby stracił człowieczą dumę,

- obecność syna na licytacji; nie dziwi to nikogo, bo wszyscy są tu "zwyczajnie za interesem"; starzec pragnie, by syn go zabrał, ten - przelicytowany - wychodzi z sali; degeneracja więzi rodzinnych w świecie, w którym rządzi pieniądz,

- wzrost napięcia wraz z licytowaniem się kontrahentów; zwykle na licytacjach pada pytanie "Kto da więcej?", a tu wygrywa ten, kto zdecyduje się wziąć mniej; kłótnie o żywy towar, licytujący "poczciwi ludzie" nie widzą swojego okrucieństwa, są przekonani, że postępują słusznie i moralnie,

- zwrócenie uwagi na ubranie starca; pada pytanie, czyjejest ubranie, w którym starzec paraduje -jeśli pożyczone, cena musi być niższa, pojawienie się Probsta; niezawodny rzeczoznawca, który jestjuż znany z okrucieństwa wobec swoich parobków; ten dobija targu za najniższą cenę,

- potęgowanie się grozy; starzec z przerażeniem myśli o losie, który go czeka i licytacyjne odliczenia odbierajak smaganie kijem,

- starzec zaprzężony do wózka mleczarza, by wraz z psem gospodarza rozwozić mleko po rozległej okolicy - oto jak przez owo "miłosierdzie" zostaje poniżająco zdegradowany do pozycji zwierzęcia.

Tragizm losu głównego bohatera: zdeptanie jego człowieczej godności, poniżanie go, traktowanie go jak zwierzęcia, badanie jego uzębienia, zdegradowanie go do pozycji zwierzęcia, stoi w jednym zaprzęgu z psem.

 

 

Podobne prace

Do góry