Ocena brak

Mikołaj Sęp Szarzyński : nowa koncepcja życia i człowieka (porównaj z postawą renesansowego humanisty)

Autor /vanessa Dodano /07.03.2011

 

Mikołaj Sęp Szarzyński urodził się w 1550 r., a zmarł przedwcześnie w 1581r. Był więc współczesny Kochanowskiemu, jednak jego nieliczne wiersze zapowiadają już nową epokę.

Rytmy albo Wiersze polskie – niewielki tomik sonetów Sępa Szarzyńskiego wydany został przez jego brata w 1601 r., a więc już u progu baroku. W młodości interesował się Sęp reformacją, potem przeżył wstrząs światopoglądowy, zbliżył się do jezuitów i stał się gorliwym katolikiem. Rytmy są wyrazem tych wstrząsów, lęków, niepewności, wątpliwości, które przeżywał. Zapowiadają poezję metafizyczną, która bujnie rozwinęła się w Europie w XVII w.

Sonet jest to bardzo kunsztowny wiersz 14 – wersowy, o dwóch zwrotkach czterowersowych, opartych na dwóch rymach o układzie abba i dwóch zwrotkach trzywersowych, opartych na dwóch lub trzech rymach. Tradycyjnie zwrotki czterowersowe mają charakter opisowy, a trzywersowe refleksyjny. Formę sonetu udoskonalili Dante Alighieri i Franciszek Petrarka. Utwory Sępa są niezwykle piękne i można powiedzieć nowoczesne. Sonet IV ma długi barokowy tytuł O wojnie naszej, którą wiedziemy z szatanem, światem i ciałem, będący streszczeniem sonetu. Zwraca tu uwagę pojęcie życia, które jest wojną i hierarchia zagrożeń : najpierw odległy szatan, potem bliższy świat i najbliższe ciało.

Wiersz zaczyna zdanie eliptyczne : „Pokój szczęśliwość” o oczywistej treści, że pokój jest szczęściem. Po nim następuje zdanie przeciwstawne : „Ale bojowanie byt nasz podniebny” – w życiu nie ma szczęścia, bo życie jest walką. Cały wiersz jest przeciwstawieniem życia (sfera profanum) : „byt podniebny”, „świata łakome marności”, rozdwojenie człowieka na duszę i ciało i kosmosu (sfera sacrum) : „pokój szczęśliwość”, „możny Pan”, „Król powszechny”, „prawdziwy pokój”, nadzieja, zwycięstwo. Człowiek jest rozdarty, szarpany sprzecznościami, różnymi pragnieniami. Z jednej strony jest ciało i „świata łakome marności”, z drugiej dusza spragniona Boga. Człowiek się boi, że przegra w tej walce :

„Cóż będę czynił w tak straszliwym boju?

Wątły, niebaczny, rozdwojony w sobie?”.

Stąd tęsknota za „prawdziwym pokojem”, którym jest Bóg i życie wieczne. Przerzutnie, zdania wykrzyknikowe, pytające, bogate metafory, w tym barokowe peryfrazy, np. „srogi ciemności hetman” (szatan) czynią wiersz bardzo pięknym i emocjonalnym. Lęk przed życiem, niepewność losu, tęsknota za Bogiem, który jest zespołem pojęć abstrakcyjnych, będących nieosiągalnymi marzeniami człowieka, wytyczają nową odmienną od renesansowej koncepcję bytu. Nad światem Sępa górują znowu jak w średniowieczu biblijne słowa : „marność nad marnościami, wszystko marność”. Temu zagadnieniu poświęcony jest sonet V O nietrwałej miłości rzeczy świata tego. Znowu podkreśla poeta sprzeczność przygniatająca człowieka i zmuszająca do dramatycznych wyborów :

„I nie miłować ciężko, i miłować

Nędzna pociecha...”,

a więc „rzeczy świata tego” nie można się wyrzec, ale i nie można ich kochać. Dlaczego? Bo są nietrwałe, bo się zmieniają, psują, bo są piękne tylko kiedy ich pragniemy, a przede wszystkim pragnienie i zdobywanie rzeczy materialnych nie chroni przed niepokojem i lękiem istnienia :

„Komu tak będzie dostatkiem smakować

Złoto, sceptr, sława, rozkosz i stworzone

Piękne oblicze, by tym nasycone

I mógł mieć serce i trwóg się warować?”.

Na to dramatyczne pytanie odpowiedzą te słowa :

Miłość jest własny bieg życia naszego”.

To oczywiste, że nadrzędnym celem, sensem życia jest miłość. I tu znowu pojawia się sprzeczność : ciało pragnie rzeczy materialnych, a dążeniem duszy jest jedyna prawdziwa miłość – Bóg.

W przekonaniu Mikołaja Sępa Szarzyńskiego człowiek nie może być spokojny ani szczęśliwy. Nie ma szczęścia na ziemi. Jest natomiast nieustanne zmaganie, walka, rozterki, wątpliwości. Czyhają zło i pokusy, a człowiek jest słaby, nie ufa sobie, stale musi ze sobą walczyć i to rozdarcie strasznie go męczy. Świat nie ma dla Sępa żadnych uroków, to wszystko marności, jest pełen sprzeczności i zła.

Jakże inaczej na świat patrzy humanista! Podziwia piękno dzieła Bożego, spokój i harmonię natury. Odnajduje też ład i porządek w układzie między sobą i światem, godzi się z nim i z sobą. Ma świadomość nietrwałości rzeczy ziemskich, ale odrzucając wartości materialne, znajdował inne : cnotę, sławę, służbę ojczyźnie. Z przemijalności życia rzeczy ziemskich wyciągał wniosek, że trzeba z nich korzystać, póki pora. Rozumiał, że w człowieku są dobro i zło, wielkość i małość, ciało i dusza, ale są one całością, człowiek jest jednością, w której współistnieją i godzą się sprzeczności. Kochał świat i człowieka, kochał siebie. Przeżywał oczywiście rozpacze, nieszczęścia, upadł, ale umiał się podnieść. Kochał też Boga, ale nie bał się Go. Śmierć rozumiał jako proces naturalny i z tym też się godził.

Która postawa jest nam bliższa? To zależy. Podziwiamy stoicki spokój humanisty i umiejętność korzystanie z życia. Rozumiemy też rozterki człowieka baroku. Wspaniale, że poeci potrafią to za nas wyrazić, gdy my zwykli ludzie nie umiemy nazwać tego, co czujemy. A czujemy różnie, bo jesteśmy różni, różne przeżywamy uczucia, różne nastroje.

 

Podobne prace

Do góry