Ocena brak

Mikołaj Rej – świetny obserwator otaczającej go rzeczywistości (Krótka rozprawa, Źwierzyniec, Żywot człowieka poćciwego).

Autor /emilcia Dodano /07.03.2011

Mikołaj Rej, czołowy polski pisarz okresu renesansu, był bardzo ciekawą osobowością. Jego twórczość jest mało osobista, ale istnieje uzasadnione przypuszczenie, że sam napisał swoją biografię, przypisywaną Andrzejowi Trzycieskiemu i dołączoną do Żwierciadła. Świadomie pisał po polsku, znane jest powszechnie jego powiedzenie : „A niechaj narodowie wżdy postronni znają, że Polacy nie gęsi, iż swój język mają”, choć złośliwi w okresie kontrreformacji rozpuszczali o nim plotki, że był nieukiem, pijakiem, bluźniercą.

Pisał wiele : drobne epigramaty, figliki, dramaty, prozę. Bardzo nierówne to utwory pod względem wartości artystycznych, bo stoi Rej jeszcze jedną nogą w średniowieczu, a drugą już w renesansie. Pod względem języka i środków artystycznych ustępuje Kochanowskiemu (co sam przyznał), ale miał niewątpliwie talent. Jakiego rodzaju? Otóż był świetnym obserwatorem. W jego utworach pełno scenek, epizodów, przytoczeń, dykteryjek, przysłów. Żywiołem Reja jest gadulstwo i język potoczny. Weźmy na przykład Krótką rozprawę... Jest to modny w średniowieczu i w renesansie dialog. Trzy osoby : szlachcic, pleban i chłop rozmawiają o bieżących sprawach. Autor nie indywidualizuje ich języka, ale za to ubarwia ich wypowiedzi przytoczeniami słów innych. Jak obliczono, w utworze występuje faktycznie około 30 osób.

Mimo archaicznego języka każdy czytający zapamięta takie scenki, jak msza, na której pleban :

„Mało śpiewa, wszystko dzwoni,”

nieszpory, na których :

„Jeden wrzeszczy, drugi śpiewa,

A też jednak rzadko bywa”.

Opis odpustu to cały teatr. Odpust połączony był z jarmarkiem, tak tłocznym, że aż płoty pękały :

Ksiądz w kościele woła, wrzeszczy,

Na cmyntarzu beczka trzeszczy,...”,

„Kury wrzeszczą, świnie kwiczą,

Na ołtarzu jajca liczą”.

Do tego dochodzą przysłowia, potoczne obrazowe związki frazeologiczne : mszę odśpiewa sowa, pleban łata zbawienie parafian, ksiądz potrząsa porożem, na wełnę godzi, kiedy za stadem wiernych chodzi, a w sejmie „Już to kielka niedziel bają, a w ni w czym się nie zgadzają”, a posłowie z pustą głową „co jem trzeba, kują” i w końcu nic nie załatwiwszy, „na chromem do domu jadą” itd.

W Żywocie człowieka poćciwego zwraca uwagę znakomity portret pyszałka : „a on idzie, nawieszawszy dziwnych pstrych chobotów około siebie, na ludzi nie patrzy, tylko sam na się pogląda, cień upatruje, spluwa, choć mu nie trzeba, rękawicę z tej ręki, na której sygnet, sejmie, a w drugiej ją dzierży (...) jeśli co mówi, to już z oną postawą, z onym przekąsowaniem słówek...”.

Świetny portrecik zbudowany z wyliczenia czasowników w czasie teraźniejszym, ilustrujących zachowanie pyszałka, który, jakbyśmy dziś powiedzieli, szpanuje. Lubi Rej zdania długie, wyliczenia, szeregi wyrazów bliskoznacznych i określeń.

Gdy opisuje uroki życia na wsi, używa prostych epitetów : żywot człowieka poczciwego jest „pomierny i spokojny”, czasy „rozkoszne”, ziółka „potrzebne”, lato „gorące”, stosuje wyliczenia i zdrobnienia : wiosną „owo nie rozkosz z żonką, z czeladką po sadkach, po ogródkach sobie chodzić”, potem „nasiejesz ziółek potrzebnych, rzodkiewek, sałatek, rzeżuszek, nasadzisz maluneczków, ogóreczków” itd. Mają one podkreślić proste przyjemności i satysfakcję z owoców pracy.

Stawia pytania i sam na nie odpowiada :

„...azaż nie rozkosz, gdy ono wszystko, coś na wiosnę robił, kopał, nadobnieć doźrzeje i poroście? Anoć niosą jabłuszka, gruszeczki, wisneczki, śliweczki” itd.

W Źwierzyńcu znajduje się kilkaset epigramatów pisanych trzynastozgłoskowcem. Są to portrety różnych osób, przedstawicieli różnych stanów, anegdoty, satyryczne przycinki. Sporo figlików wymierzonych jest w księży. W utworze Mnich mamy portret zakonnika, który jest obwieszony szkaplerzami, obnosi się zw swoją wiarą, a jest prymitywny, zabobonny i głupi. Rej nie jest wybredny w określeniach : „błazen”, „diabeł stary”, „bestyja”, a tych, co mu wierzą i ufają, nazywa szalonymi. Wiersz Sacra, co do Rzymu noszą jest protestem przeciw wysyłaniu opłat do Watykanu, gdy przydałby się krajowi na walkę z poganami. Anegdotą z dialogiem jest figlik Pleban pieska na cmyntarzu pochował. Gdy za ten czyn został wezwany do sądu, chytrze wręczył biskupowi łapówkę mówiąc, że to piesek zapisał mu te pieniądze w testamencie. Biskup pieniądze wziął, rozgrzeszył plebana, a psa ogłosił parafianinem. Zgrabnie zbudowana historyjka jest oskarżeniem duchowieństwa o chciwość i lekceważenie zasad wiary. Baba, co w pasyją płakała to też anegdota z dialogiem o kobiecie, która płakała podczas pasji, choć nie rozumiała po łacinie. Wyjaśniła pytającym, że płacze, bo głos księdza przypomina jej niedawno zdechłego osła. Wiersz jest odzwierciedleniem postulatów reformatorów kościoła, by nabożeństwa odbywały się w językach narodowych.

Takich utworów, scenek można przytoczyć jeszcze wiele. Są one realistycznymi obrazami życia Polski w XVI w., mają więc wartość poznawczą. Potoczny, gawędziarski język, czasami przegadany, jakim posługiwał się Rej, stał się normą dla literatury ziemiańskiej, która rozwinęła się w następnych wiekach. Tak więc Mikołaj Rej stał się przodkiem Paska, Rzewuskiego i innych szlacheckich pisarzy.

 

Do góry