Ocena brak

Między Rzymem a Chinami

Autor /mambo Dodano /11.03.2011

Drugi i pierwszy wiek przed Chr. to nowa faza w historii ludzkości. Mezopotamia i wschodnie pobrzeże Morza Śródziemnego przestały być centrum. Zarówno Mezopotamia, jak i Egipt były jeszcze krajami urodzajnymi, gęsto zaludnionymi i żyjącymi w dobrobycie, ale już nie panowały nad  światem. Punkt ciężkości przeniósł się bardziej na zachód, i bardziej na wschód. Nad światem panowały teraz dwie potęgi: nowe imperium rzymskie i odradzające się cesarstwo Chin.

Rzym sięgnął aż po Eufrat, nie zdołał jednak nigdy posunąć się poza tę granicę. To już było za daleko. Za Eufratem dawne posiadłości perskie i indyjskie, należące do Seleucydów, miały teraz wielu nowych władców. Chiny pod panowaniem dynastii Han, która przyszła na miejsce dynastii Ts'in po  śmierci Szi-Hwang-Ti, rozciągnęły swą władzę na Tybet, i poprzez Pamir aż do zachodniego Turkiestanu.

To był kres ich ekspansji. W tych czasach Chiny były największym, najlepiej zorganizowanym i najbardziej cywilizowanym systemem politycznym na  świecie. Pod względem przestrzeni i zaludnienia przewyższały imperium rzymskie w dobie największego rozkwitu. Było rzeczą zupełnie możliwą, żeby te dwie olbrzymie potęgi istniały na świecie obok siebie jednocześnie, nic o sobie nawzajem nie wiedząc. Komunikacja zarówno morska, jak i lądowa nie była jeszcze na tyle rozwinięta i zorganizowana, aby mogło dojść do bezpośredniego starcia. Mimo to oddziaływały na siebie nader wydatnie, a wpływ ich na losy krajów położonych między nimi (Azja środkowa i Indie), był w istocie głęboki.

Istniały też pewne stosunki handlowe; karawany wielbłądów szły przez Persję, a okręty przesuwały się wzdłuż wybrzeży Indii i Morza Czerwonego. W 66 r. przed Chr. wojska rzymskie pod dowództwem Pompejusza szły  śladem Aleksandra Wielkiego i maszerowały wzdłuż wschodniego brzegu Morza Kaspijskiego. W r. 102 po Chr. wyprawa chińska pod dowództwem Pan Czau dotarła do Morza Kaspijskiego i wysłała emisariuszy, którzy mieli przynieść wiadomości o potędze Rzymu, Lecz wiele stuleci miało jeszcze upłynąć, zanim te dwa wielkie światy, Europa i Azja wschodnia, poznały się wzajemnie i nawiązały ze sobą bezpośrednie stosunki.

Na północy obu wielkich imperiów była dzicz barbarzyńska. Dzisiejsze Niemcy były pokryte lasami; lasy ciągnęły się daleko w głąb Rosji i żyły w nich tury, wielkością prawie słoniom równe. Na północ zaś od potężnych łańcuchów górskich Azji ciągnął się pas pustyń, stepów, dalej lasy i kraj wiecznego lodu. Wschodnią połać górzystej części Azji zajmował trójkąt Mandżurii. Obszary, leżące między Rosją południową i Turkiestanem aż po Mandżurię, miały i mają po dziś dzień klimat wyjątkowo niepewny. Opady atmosferyczne ulegały tam znacznym zmianom w ciągu kilku wieków.

Są to kraje zdradzieckie dla człowieka. Latami całymi mogą dawać dostatek paszy i być zdatne pod uprawę, po czym następuje ubytek wilgoci i okres zabójczej posuchy. Zachodnia połać tej barbarzyńskiej północy, od borów germańskich aż po Azję południową i Turkiestan, i od Gotlandii aż po Alpy, była kolebką ludów nordyckich i aryjskiej mowy. Wschodnie stepy i pustynie Mongolii były kolebką ludów huńskich, mongolskich, tatarskich czy tureckich — albowiem wszystkie te ludy są pokrewne mową, rasą i trybem życia. Podobnie jak ludy nordyckie nieustannie wzbierały poza swe granice i parły ku południowi na rozwijające się cywilizacje Mezopotamii i wybrzeży nadśródziemnomorskich, tak znów plemiona huńskie wysyłały nadmiar swej ludności, jak włóczęgów, najeźdźców i zdobywców, w osiadłe okolice Chin. Okresy dostatku na północy sprzyjały przyrostowi ludności w tych stronach, z chwilą zaś gdy brakło paszy lub zdarzał się pomór bydła, zgłodniałe plemiona niosły na południe  żagiew

Przez jakiś czas istniały równocześnie na  świecie dwa potężne cesarstwa, zdolne wytrzymać napór barbarzyńców, a nawet rozszerzać granice cesarskiego pokoju. Napór cesarstwa Han idący z północnych Chin w głąb Mongolii byt silny i stały. Ludność chińska wyszła poza granice Muru Chińskiego.

Za cesarską strażą graniczną szedł chłop chiński z koniem i pługiem, aby zaorać step i otoczyć zagrodą pastwiska zimowe. Plemiona Hunów napadały i mordowały osadników, lecz chińskie ekspedycje karne umiały trzy mać ich w ryzach. Koczownikom pozostawało do wyboru: albo osiąść przy pługu jako najemni robotnicy chińscy, albo błąkać się w poszukiwaniu letnich wypasów. Jedni wybrali to pierwsze i zostali wchłonięci, drudzy ruszyli na północny wschód i na wschód, przez górskie przełęcze do zachodniego Turkiestanu. Ta wędrówka jeźdźców mongolskich rozpoczęła się od r. 200 przed Chr. Wywołała nacisk w kierunku zachodnim na plemiona aryjskie, a te znów naciskały na granice rzymskie, gotowe je przełamać w chwili pierwszej widocznej słabości.

Partówie, którzy byli zapewne ludem scytyjskim z pewną domieszką mongolską, dotarli do Eufratu w I w. przed Chr. Walczyli przeciw Pompejuszowi Wielkiemu podczas jego wyprawy na Wschód. Pobili i uśmiercili Krassusa. Na miejscu monarchii Seleucydów ustanowili w Persji partyjską dynastię Arsacydów. Przez jakiś czas linia najmniejszego oporu dla zgłodniałych nomadów nie znajdowała się ani na zachodzie, ani na wschodzie, ale biegła przez Azję środkową, a dalej na południowy wschód przez Przełęcz Chaiberską w kierunku Indii. W tych latach chińskiej i rzymskiej potęgi Indie doznały zalewu Mongołów, którzy z Pendżabu przeniknęli do wielkich równin, niosąc  śmierć i zniszczenie.

Królestwo Asoki upadło, i na pewien czas dzieje Indii toną w mroku. Niejaka dynastia Kusz, założona przez „Indo-Scytów” — jeden z ludów najeźdźczych — panowała przez pewien czas w Indiach północnych i utrzymywała jaki taki porządek. Te inwazje trwały kilka wieków. Przez większą część V w. po Chr. dawali się Indiom we znaki Eftalici, czyli Biali Hunowie, którzy nałożyli haracz na królików indyjskich i trzymali całe Indie terrorem. W lecie wypasali oni swe stada w zachodnim Turkiestanie, jesienią zaś wracali do Indii szerząc popłoch.

W II w. po Chr. zarówno Rzym, jak i Chiny spotkała wielka klęska, co zdaje się osłabiło ich siłę odporną wobec nacisku barbarzyńców. Była to zaraza bezprzykładnie jadowita. Srożyła się ona w Chinach przez jedenaście lat i zdezorganizowała głęboko całą twórczość społeczną. Dynastia Hań upadła, rozpoczął się nowy okres podziałów i bezładu, z którego wyprowadziła Chiny dopiero w VII w. po Chr. wielka dynastia Tang. Zaraza przeszła z Azji do Europy i szalała po całym imperium rzymskim od 164 do 180 po Chr.

To niewątpliwie osłabiło bardzo poważnie siły cesarstwa. Od tego czasu słyszymy o wyludnieniu prowincji rzymskich i widzimy wyraźny upadek sił i energii rządu. Granice przestają być niezwyciężone i  łamią się raz w tym, raz w owym miejscu. Nowy lud nordycki, Goci, pochodzący z Gotlandii w Szwecji, przewędrował przez Rosję do Wołgi i brzegów Czarnego Morza, aby tu oddać się korsarstwu. Pod koniec II w. zaczynają oni odczuwać na sobie napór Hunów posuwających się ku zachodowi. W r. 247 przeszli Dunaj, zwyciężyli i zabili cesarza

Decjusza tam, gdzie dzisiaj jest Serbia. W 236 inny lud germański, Frankowie, przełamał granice nad dolnym Renem, Alemanowie zaś wtargnęli do Alzacji. Legiony galijskie odparły najeźdźców, ale Gotowie raz po raz najeżdżali Półwysep Bałkański. Prowincja Dacja przestała istnieć dla dziejów rzymskich. Duma i ufność Rzymu w swe siły została zachwiana. Rzym, który był przez trzy stulecia otwartym i bezpiecznym miastem, cesarz Aurelian otoczył murem warownym w latach 270— 275.  

Podobne prace

Do góry