Ocena brak

Miasto

Autor /Cacper Dodano /31.05.2013

Civitas albo polis (nóhę) oznacza zarówno miasto będące skupiskiem budowli, jak i społeczność miejską czy państwo. W tym podwójnym znaczeniu kryje się już jego symbolika: miasto materialne jest symbolem elementu życia i ducha. W starożytności każde osiedle otoczone mu-rem nazywano „miastem”, bez względu na jego wielkość. Na założenie miasta wybierano wzgórza, przede wszystkim zaś tereny położone w pobliżu jakiegoś źródła.

U Greków i spokrewnionych z nimi plemion „polis” nabiera stopniowo — z racji swego wielorakiego i nader ważnego znaczenia zarówno dla całej społeczności, jak i każdego mieszkańca — charakteru symboliki religijnej, a w końcu staje się „Tyche” (boginią szczęścia) dla każdej społeczności miejskiej.

W Piśmie Świętym jako pierwsze wspomniane jest miasto, które zbudował Kain. Nazwał on to osiedle imieniem swego syna: Ilenoch (por. Rdz 4,17). Można przypuszczać, że było to jedynie otoczone wałem miejsce zamieszkania Kaina i jego rodziny, a nie miasto w znaczeniu późniejszym.

Po potopie powstały w Mezopotamii, na terenach zamieszkanych przez potomków-Chama, rozległe gminy; najpierw w Babilonii, potem w Asyrii. Jako ich założyciela wymienia się Nimroda. Niniwa jest pierwszym miastem wyraźnie określonym jako „wielkie” (por. Rdz 10,12). Zdanie podrzędne „które jest wielkim miastem” może bowiem — jak utrzymuje Heinisch — odnosić się tylko do Niniwy, która wśród wymienionych miast jako jedyna miała większe znaczenie.

Później podjęto budowę nowego, godnego pamięci miasta w kraju Szinear. Ludzie mówili jeden do drugiego: „Chodźcie, zbudujemy sobie miasto i wieżę, której wierzchołek będzie sięgał nieba!” (Rdz 11,4). Chociaż natchniony pisarz biblijny w tym przedsięwzięciu dostrzega bunt przeciw Jahwe, który dlatego też przeszkodził w jego realizacji, to jednak Babilończycy wierzyli, że wznoszą dzieło miłe bogom (por. Wieża).

Miasto Babilon — później symbol ziemskiej potęgi wrogiej Bogu (por. Ap 17,1—18) — którego nazwa przypominała Izraelitom o karze Bożej pomieszania języków, uważali Chaldejczycy za centralny punkt świata, miejsce spotkania się nieba z ziemią, i obraz Babilonu Niebieskiego. Nauka sumeryjska głosiła przecież: „Co jest na górze, jest na dole”. Stąd zrodziło się przekonanie, że położona na dole ziemska ziemia jest odbiciem położonej w górze Ziemi Niebieskiej, na której znajdują się niebieskie miejscowości i świątynie, będące prawzorami ziemskich i wzniesione na początku czasów stworzenia ś wiata.

Wschodni ideał miasta znajduje przede wszystkim swoje urzeczywistnienie w mieście Boga — Jerozolimie. Świętość świątyni, wybudowanej i urządzonej, tak jak Namiot Przymierza, według prawzoru niebieskiego, ogarnia całą civitas, o której śpiewa Psalmista: ,,»Chlubne rzeczy powiedziano o tobie, państwo Boże«. W innym znów Psalmie można przeczytać: »Wielki jest Pan, godny największej chwały w państwie Boga naszego, na świętej górze Jego; On, który pomnaża radość całej ziemi«. A nieco dalej w tymże Psalmie [47]: »Jak słyszeliśmy, tak też widzieliśmy w państwie Pana cnót, w państwie Boga naszego; Bóg je ugruntował na wieki«. I jeszcze w innym Psalmie: »Rzeka radości zalewa państwo Boże; Najwyższy uświęcił przybytek swój; Bóg jest w pośrodku, nie dozna więc ono wstrząsu«”.

Starotestamentowe miasto Syjon z jego świątynią było zaczątkiem i wzorem zbudowanego z żywych kamieni Kościoła Nowego Przymierza z Rzymem jako jego centrum. Trzecim Państwem Bożym jest żywe, dzięki łasce uświęcającej, miejsce zamieszkiwania Boga w człowieku. W jedyny w swoim rodzaju, niedościgły sposób wypełnia się to w Maryi, niepokalanie poczętej, dziewiczej Matce Boga, w której odwieczna Mądrość zbudowała sobie świątynię. Ponad tymi trzema błyszczy, jako czwarte, Miasto Niebieskie, Nowe Jeruzalem, które opisuje św. Jan apostoł w ostatnim rozdziale Apokalipsy:

„I przyszedł jeden z siedmiu aniołów (...) i tak się do mnie odezwał: »Chodź, ukażę ci Oblubienicę, Małżonkę Baranka".

I uniósł mnie w zachwyceniu na górę wielką i wyniosłą, i ukazał mi Miastx> Święte — Jeruzalem, zstępujące z nieba od Boga, mające chwałę Boga. Źródło jego światła podobne do kamienia drogocennego, jakby do jaspisu o przejrzystości kryształu: Miało ono mur wielki a wysoki, miało dwanaście bram (...) A mur Miasta ma dwanaście warstw fundamentu, a na nich dwanaście imion dwunastu Apostołów Baranka (...) A warstwy fundamentu pod murem Miasta zdobne są wszelakim drogim kamieniem. Warstwa pierwsza — jaspis, druga — szafir, trzecia — chalcedon, czwarta — szmaragd, piąta — sardoniks, szósta — krwawnik, siódma — chryzolit, ósma — beryl, dziewiąta — topaz, dziesiąta — chryzo-praz, jedenasta — hiacynt, dwunasta — ametyst. A dwanaście bram to dwanaście pereł: każda z bram była z jednej perły (...)” (21,9—21).

Wizja ta stanowi zamknięcie i ukoronowanie całego Pisma Świętego Starego i Nowego Przymierza. Ukazuje nam ostateczny cel ziemskiej wędrówki, ponieważ „nie mamy tutaj trwałego miasta, ale szukamy tego, które ma przyjść” (Hbr 13,14).

Święci mężowie Starego Przymierza także oglądali w duchu to ponadczasowe, wiecznie trwające Jeruzalem. Opisują je w podobnych słowach jak św. Jan: „Oto Ja osadzę twoje kamienie na malachicie i fundamenty twoje na szafirach. Uczynię blanki twych murów z rubinów, bramy twoje z górskiego kryształu, a z drogich kamieni — cały obwód twych murów (...) — wyrocznia Pana” (Iz 54,11. 12. 17).

,,Bramy Jerozolimy będą odbudowane z szafiru i ze szmaragdu, a wszystkie mury twoje z drogich kamieni. Wieże Jerozolimy będą zbudowane ze złota, a wały ochronne ze szczerego złota. Ulice Jerozolimy wyłożone będą rubinami i kamieniami z Ofiru (...) a wszystkie jej domy zawołają: Alleluja” (Tb 13,17 n.).

My, ludzie, musimy rozdrabniać nasze pojęcia i ujmować je w obrazach. W Bogu zaś wszystko stanowi jedną wielką jedność. Również rozróżnienia poczwórnego „Jeruzalem” tak się nawzajem przenikają, że wtedy, gdy mówi się o jednym z nich, bardzo często współdźwięczy również w nim drugie, a nawet jest w nim zawarte. 'Wzór, cel i punkt ciężkości nie znajdują się jednak w tym, które było pierwsze w czasie, lecz w tym, które dla nas dopiero nastanie, chociaż, patrząc oczyma wiary, jest ono już obecne i w rzeczywistości istnieje wiecznie.

Wystarczy zajrzeć w księgi liturgiczne, żeby zrozumieć, w jakim sensie Kościół ujmuje jako symbol Miasto Boże. Teksty adwentowe, zwłaszcza Drugiej Niedzieli, mówią o Jerozolimie Starego Przymierza, ale rozumieją przez nią Kościół nowotestamentowy przepełniony tęsknotą za przyjściem Pana. Liczne psalmy w modlitwie brewiarzowej w święta Matki Bożej i dziewic, które mówią o mieście Syjon, odnoszą się do żywego mieszkania Boga. Szczególnie wyraźna staje się owa jedność poczwórnego Jeruzalem w tekstach przewidzianych na uroczystości poświęcenia kościoła. Hymn śpiewany w tę uroczystość wskazuje na ten idealny obraz apokaliptyczny w jego ziemskim rozwoju:

„Niebieska Jerozolimo,

Pokoju błogie widzenie;

Gwiazd sięgasz, z żywych kamieni Wzniesiona, tysiąc tysięcy Aniołów Ciebie otacza Jak swoją Oblubienicę.

(...)

Ten ogrom tworzą kamienie Ciosane miota zręcznością Wśród huku licznych uderzeń.

Gładzone dłutem rzeźbiarza,

Złączone mocnym spoidłem Stawione wreszcie na szczycie.” 

„W tej tajemnicy (niebieskiego Jeruzalem) każdy zachowuje i rozwija swoje własne powołanie. Kamienie szlachetne, z których jest ono zbudowane, nie tracą swego bląsku w masie pozostałych kamieni. Każdy zachowuje swój własny ogień, którego domaga się harmonia całości. Tę myśl zdaje się wyrażać bogactwo gry kolorów, które tak szczegółowo opisuje prorok z Patmos. W ten sposób w dopełnieniu dziejów odkrywamy ów wzajemny stosunek zachodzący między tajemnicą indywidualnego życia i jednością Kościoła (...) My wszyscy jesteśmy żywymi kamieniami. Całość potrzebuje każdego z nich, a każdy osiąga pełną harmonię tylko w strukturze całości.” Fundamenty tego Jeruzalem nie tkwią w głębokościach ziemi, lecz znajdują się wysoko w górze, w niebie, jak wywodzi św. Augustyn w Objaśnieniach Psalmów. Będziemy zatem zbudowani na niebie i nasz punkt ciężkości powinien być dlatego nie w dole, lecz w górze.

Na wielu chrześcijańskich pomnikach z czasów pokonstantyńskich, a mianowicie na mozaikach znajdujących się w bazylikach rzymskich oraz na sarkofagach spotykamy się z przedstawieniami miast. Początkowo forma tych przedstawień jest niezwykle prosta, stopniowo rozwija się w formę bogatą, stereotypową. Pełne blasku zdobienia z kamieni szlachetnych, w które wyposaża je sztuka mozaikowa, pozostają pod wpływem opisu apokaliptycznego. W absydach bazylik najczęściej spotykamy się z kompozycją ujętą w ramy jakby wstęgi i umieszczoną u dołu głównego obrazu.

Po obydwu końcach tej wstęgi przedstawia się Jeruzalem i Betlejem, które łatwo rozpoznać dzięki napisom. Betlejem znajduje się zawsze po prawej stronie patrzącego, Jeruzalem — po lewej. Mury i wieże obydwu miast stanowią gemmy, stłoczone na małej przestrzeni. Z bramy głównej, w łuku której często zawieszano lampy albo krzyż, zmierza po ukwieconej murawie, i jakby w procesji, po sześć baranków w kierunku Baranka Bożego stojącego pośrodku na pewnym podwyższeniu. Spod jego nóg wytryskują cztery źródła rajskie, przez które zwjdde rozumie się cztery Ewangelie (por. Owca). Znane są również przedstawienia, np. na łuku tęczowym w kościele S. Maria Maggiore, na których baranki nie postępują w procesji, lecz zgrupowane po sześć przed bramą miasta i zwrócone do punktu środkowego jej łuku spoglądają w górę.

Na starochrześcijańskich sarkofagach także pojawia się, chociaż rzadziej, motyw procesji baranków, jednakże obydwa miasta zaznacza się na nich tylko za pomocą przedstawienia prostej bramy miejskiej mającej kształt wieży. W tych przedstawieniach wszyscy badacze starożytności rozpoznają, na podstawie pism świętych i nauki Ojców Kościoła, symbol świętego Kościoła, który wywodząc się z religii żydowskiej i pogaństwa, stanowi jedno w Chrystusie. Betlejem, w którym wzięła początek wiara pogan w Chrystusa w chwili, gdy trzej Mędrcy ze Wschodu oddali pokłon Dziecięciu, uważano od najdawniejszych czasów za typ Ecćlesiae ex gentibus (Kościoła pogan), natomiast Jerozolima uchodziła za typ Ecclesiae ex circumcisione (Kościół obrzezanych).

Istnieje jednak także wiele przykładów — na sarkofagach przeważają — które kompozycyjnie ograniczają się do przedstawienia jednego tylko miasta — Jeruzalem Niebieskiego. Szczególną uwagę zwraca piękna mozaika w absydzie rzymskiej bazyliki Sw. Pudencjany, na której Chrystus w otoczeniu apostołów zasiada na tronie w civitas sancta. Jedyna jednak w swoim rodzaju jest przykuwająca wzrok mozaika na łuku tęczowym w bazylice Sw. Praksedy (Rzym). Ozdobiony drogimi kamieniami pierścień murów Miasta Bożego wypełnia górną część obrazu.

W środku tego ogrodzenia stoi Chrystus między dwoma aniołami. Na nieco dalszym planie zbliża się doń po sześciu świętych, którzy przynoszą Mu swoje korony. Na ich czele stoi, po prawej stronie Pana, Najświętsza Dziewica, po lewej — postać dziewicy, prawdopodobnie patronki kościoła, św. Praksedy. Obie wskazują na Chrystusa. Cztery inne grupy świętych, które rozmieszczone są po dwie na dalszym planie łuku, zdążają do Miasta Świętego. Dwaj aniołowie i obydwaj Książęta Apostołów zapraszają je do stojących otworem bram. Święci, wyżej nieco przedstawionych grup, również trzymają w dłoniach korony, postacie z dwóch pozostałych grup — gałązki palmowe.

Inne dziedziny sztuki, jak malarstwo miniaturowe i złotnictwo, również wykorzystywały motyw civitas sancta. Złotnicy nawiązywali do tej formy w sporządzaniu tabernakulów, relikwiarzy, monstrancji, a nawet trybularzy, z których dym kadzielny ulatywał przez okienka. W późnym średniowieczu „Miasto Święte” stało się też symbolem maryjnym.

Wszystkie te dzieła sztuki wskazują, w jak wielkim stopniu prorocze opisy wiecznej ojczyzny inspirowały artystów, zwłaszcza żyjących w czasach starochrześcijańskich. Wierząc, że chrześcijanie już należą do tej ciritas, pisze św. Paweł w Liście do Hebrajczyków:

„Wy natomiast przystąpiliście do góry Syjon, do miasta Boga żyjącego, Jeruzalem niebieskiego, do niezliczonej liczby aniołów, na uroczyste zebranie, do Kościoła pierworodnych, którzy sa zapisani w niebiosach” (12,22 n.).

Prawdziwy symbol jest nie tylko obrazem i metaforą, lecz wypełnioną treścią poręką i „zaliczką” pełnego posiadania. Nie pozostawia nas z pustymi rękami, lecz wywiera wpływ i obdarowuje.

Istnieje taka metropolia, w której szczególnie żywo doznaje się siły oddziaływania tego symbolu; jest nią przewyższająca wszystkie ziemskie miasta civitas sancta, do której podążają wszystkie narody świata i w miłości gromadzą się wokół jednego centrum, wokół tego, któremu Chrystus, jako swemu zastępcy na ziemi, powierzył klucze królestwa niebieskiego, „nowego Miasta Jeruzalem”! (...) Ten, kto miał szczęście przebywać w Roma aeterna, odczuł jej święty urok, doznał jedynego w swoim rodzaju ciepłego promieniowania, które ogarnia całego człowieka, jak w żadnym innym miejscu na świecie! „Pozostaje w nim — jak słusznie zauważa W. Bergengruen — wieczna tęsknota, która jest czymś więcej niż wszelkie spełnienie, tęsknota za ojczyzną, Rzymem, będącym obrazem wyższego pragnienia powrotu do domu, które zostało złożone w ludzkim sercu!”

Podobne prace

Do góry